Wszystko wina kota!

Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2017-05-24
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 978-83-8083-539-9
Liczba stron: 400

Ocena: 4.91 (23 głosów)

Romantyczna komedia omyłek. Bestsellerowa pisarka, Lidia Makowska, od lat tworzy popularne wśród kobiet powieści, wydając je pod pseudonimem Róża Mak. Właśnie kończy pisać kolejną książkę i już zaczyna się martwić, co tym razem zarzuci jej Jack Sparrow – czołowy bloger bezlitośnie punktujący niedociągnięcia wszystkich poprzednich powieści. Jednocześnie Lidia, namawiana przez agentkę i przyjaciółkę, Karolinę, przygotowuje się do telewizyjnego wywiadu, aby ujawnić wszystkim fanom swoją prawdziwą twarz. Żąda jednakże, aby wywiad poprowadził Jack, który jako krytyk literacki także występuje incognito. „Wszystko wina kota!” to ciepła i optymistyczna historia o zaufaniu i przyjaźni, a także o tym, jak cienka może być granica dzieląca dwa pozornie odległe światy.

POLECANA RECENZJA

Kup książkę Wszystko wina kota!

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Wszystko wina kota!

Avatar użytkownika - Uleczkaa38
Uleczkaa38
Przeczytane:2017-09-19, Ocena: 5, Przeczytałam, 26 książek 2017,

Kiedy w tytule książki pojawia się słowo kot i na okładce tejże pozycji również widnieje uroczy rudy kociak..., to takiej lekturze po prostu nie sposób jest się oprzeć!;) No dobrze, właściciele psów powiedzą, że to przecież nic nadzwyczajnego..., ale ja wychodzę z tego oto założenia, iż tak naprawdę w głębi duszy każdy kocha i uwielbia koty, tylko ewentualnie się do tego oficjalnie nie przyznaje z racji tego, by psom nie było przykro...;) Z tą też myślą nie mogłam nie sięgnąć po najnowszą powieść Agnieszki Lingas - Łoniewskiej pt. "Wszystko wina kota!", która to ukazała się nakładem Wydawnictwa Novae Res. I właśnie teraz pragnę podzielić się z wami moimi wrażeniami z lektury tej pozycji...:)

 

 Fabuła książki przenosi nas do współczesnego Wrocławia, gdzie to poznajemy niezwykle utalentowaną i zarazem przesympatyczną pisarkę poczytnych powieści obyczajowych - Lidkę Ukrywająca się pod pseudonimem "Róża Mak" i stroniąca od medialnego szumu trzydziestolatka, ukończyła właśnie swoją kolejną książkę..., i jak zawsze zaprząta sobie głowę przyszłą recenzją słynnego i równie tajemniczego blogera literackiego - "Jacka Sparrowa", który postawił sobie za punkt honoru wnikliwe i bardzo krytyczne oceny twórczości Lidki... Z równie wielką mocą uwagę pisarki zaprząta niezwykle przystojny i szarmancki sąsiad - Jeremi, którego to mieszkanie, a ściślej rzecz biorąc poduszkę, upodobał sobie z lubością kot Lidii  -  James, którego to niestety uroczy sąsiad nie darzy wzajemną sympatią...;) Na domiar złego (lub dobrego) Lidka przygotowuje się do swojego pierwszego publicznego wystąpienia w telewizji, gdzie to ma zamiar ujawnić swoją prawdziwą twarz, a które to spotkanie ma poprowadzić nie kto inny, jak bloger Jack... Jedno jest pewne - oto nadchodzi najgorętszy i najbardziej szalony okres w życiu Lidii vel Róży Mak...;)

 

 Najnowsza książka Agnieszki Lingas - Łoniewskiej stanowi niezwykle barwną, intrygującą i przepełnioną wielkim ciepłem komedię omyłek, z kotem w roli głównej;) To zabawna i zarazem napisana z wielką lekkością i literacką gracją opowieść o miłości w życiu głównych bohaterów, która nie pytając ich o zdanie, wkracza do niego z siłą huraganu, nie bacząc przy tym na wszelkie "skutki uboczne";) I tak oto spotkanie z tą historią niesie nam moc wielkich emocji, masę wyjątkowych i bardzo zaskakujących wydarzeń, jak i również literacką rozrywkę na najwyższym poziomie:)  Oczywiście,  jako że wszyscy przecież uwielbiamy te miniaturowe wersje tygrysów - czyli koty, mamy niebywałą okazję poznania także przygód kociego Jamesa, któremu wprost oprzeć się nie można...;)

 

 Główna oś fabularna tej opowieści skupia się na wątku Lidki i jej pisarskiej kariery, oczywiście z przerwami na porywy serca i relacje z mężczyznami:) Dodatkowo jednak poznajemy tu także równolegle losy trzech najbliższych przyjaciółek pisarki - Tatiany, Karoliny i Anety, tworzących wspólnie wielce zwariowaną, ale też i mogącą na sobie zawsze polegać paczkę:) Śledzimy ich perypetie, poznajemy mniejsze i większe problemy, uczestniczymy na czas lektury tej książki w ich życiu, które nie szczęści im wielu niespodzianek... Pod tym względem jest tutaj naprawdę bardzo ciekawie, gdyż w książce tej nieustannie coś się dzieje, nie ma zbędnych dłużyzn, zaś każda kolejna strona raczy nas solidną porcją akcji, jak i też oczywiście humoru:) Całość puentuje zaś spektakularny finał, podszyty nie tylko intrygującymi wydarzeniami, ale także i dużą porcją optymizmu....:)

 

 Bohaterki tworzące tę opowieść są bardzo intrygujące, charakterne, jak i przede wszystkim prawdziwe w swych literackich kreacjach. I choć każda z nich jest zupełnie inna, to wszystkie bez wyjątku budzą naszą wielką sympatię i jawią się nam jako "fajne babki":) I tak oto Lidka jest bardzo sympatyczną, wesołą, choć w głębi serca też skrytą i nieśmiałą kobietą... Kobietą marzącą nie tylko o sukcesie w zawodzie pisarki, ale także i o prawdziwej miłości, szczęśliwym domu i kochającej rodzinie... Karolina - zawodowo wydawca Lidki, stanowi z kolei przykład bardzo silnej, zaradnej i odważnej kobiety, której to charakter i sposób bycia ukształtowało porzucenie przez ukochanego mężczyznę, na wieść o ciąży dziewczyny... Tatiana stanowi zaś przykład kobiety sukcesu w każdej dziedzinie życia, począwszy od władania wielką firmą, poprzez związki z mężczyznami, które dotąd niestety nie przyniosły jej jednak oczekiwanego szczęścia... I wreszcie Aneta -  spokojna, radosna, romantyczna dziewczyna - na pozór szczęśliwa mężatka i matka. Na pozór, gdyż oto w jej życiu pojawia się strach, zwątpienie i niepewność o przyszłość... Cztery wyjątkowe kobiety, cztery wspaniałe postacie...

 

 Każda komedia rządzi się swoimi prawami, i tak też jest w tej oto książce. Mam tu na myśli takie kwestie jak korzystne zbiegi okoliczności, szczęśliwe zakończenia i łatwość w braniu się za bary z życiem... Wszystko to tu znajdziemy i z tego też wszystkiego będziemy się zaśmiewać do rozpuku, jak i również będziemy cieszyć z tego szczęścia u bogu bohaterek...:) Niemniej warto zauważyć tu także, iż autorka zadbała przy tym o mimo wszystko jak najbardziej realne odzwierciedlenie współczesnego obrazy życia w naszym kraju, ukazując tu barwnie naszą polską rzeczywistość, jej absurdy i cienie codzienności. To również jak najbardziej prawdopodobne i zwyczajne losy Polek, ze zdradami, rozczarowaniami i trudnymi wyborami serca na pierwszym planie... Wszystko to sprawia, iż książka ta - mimo faktu przynależności do gatunku komedii romantycznej, daje w siebie uwierzyć i traktować ją jako prawdopodobną, obyczajową historię z kotem w tle...:)

 

 Powieść "Wszystko wina kota!", to doskonała propozycja na lato dla każdego czytelnika, który poszukuje w lekturze dobrej zabawy, przyjemności, relaksu i oddechu od codziennych zmartwień i kłopotów. Ta pozycja wszystko to sobą gwarantuje, oferując nam blisko 400 stron wspaniałej literatury z humorem w roli głównej, który to poprawi nasz nastrój nawet w deszczowe dni:) No i oczywiście nie zapominajmy o kocie Jamesie, dla którego to książkę tę nie tylko warto, ale wręcz trzeba poznać i przeczytać:)

Link do opinii
Avatar użytkownika - 22200116Zp
22200116Zp
Przeczytane:2017-09-27, Ocena: 5, Przeczytałam, 2017, liceum,

Piąteczka tylko z racji na playlistę - cała reszta mi trochę nie podeszła. Za słodka i na to nawet Metallica, czy Five Finger Death Punch nie pomogą ;-p

Link do opinii
Avatar użytkownika - Lila5
Lila5
Przeczytane:2017-07-30, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,

Zabawna historia dwojga ludzi, w którą wplątany zostaje kot. Gdyby nie ten kot to tak naprawdę nie wiadomo jakby się poznali. Lidka pisarka pracująca w zaciszu domu, on Jackb Sparrow bloger piszący intrygujące emaile do Róży Mak i do tego jest ktoś "trzeci".

Link do opinii
Avatar użytkownika - weronikka1
weronikka1
Przeczytane:2017-07-11, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2017,

Lidia Makowska jest pisarką. Swoje powieści wydaje pod pseudonimem Róża Mak. Czytelnicy uwielbiają jej twórczość, lecz wśród nich jest również Jack Sparrow - bloger, który zawsze znajdzie coś do czego się po prostu doczepi. To jego recenzji pisarka najbardziej się obawia.
Karolina jest agentką i jednocześnie przyjaciółką Lidii. Jako agentka namawia pisarkę, by ta nareszcie się ujawniła. Po wielokrotnych prośbach i rozmowach, autorka się zgadza. Stawia  jednak jeden warunek, wywiad ma przeprowadzić Jack Sparrow. Podczas rozmowy będzie gorąco, ciśnienie podskoczy każdemu. Dlaczego? Co takiego się wydarzy? Tego nie zdradzę. Sięgnijcie po książkę.
Karolina z Lidką przyjaźnią się również z Tatianą i Anetą. Są najlepszymi przyjaciółkami i w każdej sytuacji mogą na siebie liczyć. Gdy tylko któraś z nich ma problem, organizują spotkanie i rozmawiają. Często kończy się to głośnym śmiechem, który dochodzi do sąsiada. Jeremi, tak właśnie ma na imię sąsiad Lidki, dostał ksywkę Surfer i nie można ukryć, że przykuł większą uwagę jednej z dziewczyn. Nie napiszę której. Może zgadniecie, a może już wiecie?

Nie wiem czy powinnam się przyznawać, ale jednym z powodów, którym po książkę sięgnęłam, jest  okładka, która mnie oczarowała. Bardzo mi się ona podoba i wpływa pozytywnie na mój nastrój, gdy ją widzę. Oczywiście twórczość Agnieszki Lingas-Łoniewskiej uwielbiam. Przeczytałam jej trzy powieści i wylałam przy nich morze łez. To był drugi, ale ten ważniejszy powód, dla którego zakupiłam książkę. Tym razem jednak gdy zobaczyłam, że najnowszą książką pisarki jest komedia romantyczna, troszkę się zasmuciłam. Myślałam, że to nie będzie dla mnie, że nie trafi w mój gust.  A jednak po nią sięgnęłam i jakże się z tego powodu cieszę. Lektura jest świetna, czytało mi się ją bardzo przyjemnie. Po raz kolejny autorka mnie nie zawiodła i dostarczyła wiele emocji.

Wszystkie główne bohaterki zyskały moją sympatię. Wątek z każdą z nich czytało mi się bardzo dobrze. Każdej zawirowania życiowe mnie zaciekawiły i nie mogłam się doczekać jak życie je pokieruje, jak rozwiążą się ich problemy, a miały ich co nie miara. Gdybym miała wybrać, którą z kobiet najbardziej polubiłam, miałabym problem. Wszystkie to świetne babki, a razem tworzą wspaniałą grupkę przyjaciółek.

Przyjaźń? Autorka pokazała w swej powieści jak ona jest w życiu ważna i potrzebna, jak wiele może człowiekowi dać. Cztery różne kobiety, każda ma swoje życie, swoje radości i swoje smutki - lecz więź jest jedna i jest nią przyjaźń, która je łączy. Wystarczy jeden telefon, kilka słów i spotkanie gotowe, a podczas niego wszystkie sprawy omówione, wsparcie otrzymane, oczy wypłakane i oczywiście bez głośnego śmiechu nigdy się nie obeszło. W książce bardzo dobrze pokazane jest to, że przyjaźń nie polega tylko na tym, że spędzamy ze sobą każdy dzień i dzielimy razem wszystkie chwile, lecz można mieć zupełnie inne życie i można nawet różnić się charakterami.

Miłość? I jej w książce nie zabrakło. Wiadomo, że każdy ma swoją miłosną historię, każda jest inna i ciekawa. Autorka świetnie pokazała jak one się różnią. Znajdujemy w książce obraz miłości po kilkunastu latach małżeństwa,  jak również i taką, w której jest spora różnica wieku pomiędzy dwojgiem ludzi. Są również inne miłości, ale nie będę ich wszystkich tu wymieniać, by nie popsuć czytelnikom czerpania emocji podczas czytania.

Opinia pochodzi z mojego bloga biblioteczkamoni.blogspot.co.uk

Link do opinii

Kiedyś zaczytywałąm się literaturą obyczajową, ale od jakichś trzech lat z trudnością udaje mi się takie ksiażki zmęczyć. Czasem po nie sięgam, ale każda kolejna próba jest coraz większą porażką. Na pewno miłośnicy gatunku znajdą tu wszsytko, czego po takich książkach oczekują. Mnie natomiast poraziła ta słodycz, przewidywalność, powtarzanie typowych schematów. Miało być zabawnie, ale dla mnie nie było.

Link do opinii
Avatar użytkownika - martucha180
martucha180
Przeczytane:2017-07-28, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki w 2017 r.,

Czasami ze złych rzeczy wychodzą dobre. (s. 123)

No właśnie… czasami. Ale dobre i to! Kiedy ma się kota, to i wina się znajdzie, wina też! I to w całkiem sporej ilości. W powieści Agnieszki Lingas-Łoniewskiej „Wszystko wina kota!” win było wiele, ale to kot został głównym sprawcą… miłości. I wystarczył jeden!

Kot James czasami musiał mieć dość swej pani, która według niego chyba cierpi na rozdwojenie jaźni. Raz jest normalną kobietą Lidią Makowską, a raz Różą Mak, bestsellerową pisarką piszącą w zaciszu domowym i zapominającą o całym bożym świecie. O nim też. Nic dziwnego, że James swoimi tajnymi kocimi ścieżkami przemierza kilka długości kocich łap, by po chwili znaleźć się u sąsiada swej pani na jego poduszce.

Nie ma czegoś takiego jak brak weny. Jest po prostu śmierdzące lenistwo, którego się nie leczy. (s. 20)

Kiedy Róża pisze kolejną powieść o miłości, żyje tylko życiem swoich nowych zakochanych bohaterów. Rzadko je i pije, rzadko się myje, rzadko odbiera telefony, w ogóle nie wie, co się wokół niej dzieje, na szczęście wie, gdzie jest toaleta. Nawet jej agentka i przyjaciółka w jednym – Karolina ma problem z dodzwonieniem się do Róży, częstszy kontakt ma za to z Lidką. Róża żyje w swoim kokonie i nie interesuje ją życie na świeczniku. Ma wielu fanów, udziela wywiadów, ale ukrywa się pod pseudonimem i nie ma zamiaru upublicznić swego wizerunku. Tak jest jej dobrze. Lecz w końcu ugina się, zgadza się na telewizyjny wywiad, lecz stawia jeden warunek. Wywiad ma przeprowadzić inna osoba ukrywająca się pod pseudonimem.

Nie można wiecznie chodzić po kobiercu z róż. (s. 260)

Jednak jest ktoś, kto ją pisarkę denerwuje i kto już przy kończeniu pisania powieści przyprawia jej zmartwień. To czołowy, poczytny i opiniotwórczy bloger ukrywający się pod pseudonimem Jack Sparrow. Jest jednym z pierwszych czytelników kolejnej powieści Róży. Jego opinie są trafne, ale nieco ironiczne i zgryźliwe. Jack czepia się konkretów odnoszących się do świata realnego, punktuje wszelkie niedociągnięcia Róży Mak… No bo jak to się całować w łóżku zaraz po przebudzeniu, kiedy ma się oddech smoka? No jak???

Każdy ma kłopoty, Karolina. Każdy ma jakieś sekrety, przeszłość, która się za nim ciągnie. Ale nie można się poddawać. (s. 147)

Lidka w chwilach dobrych i złych może liczyć na swoje trzy przyjaciółki, one na nią też. „Czteroosobowa grupa wsparcia na telefon” spotyka się w nagłych przypadkach. Babskie zloty to dzielenie się problemami i radościami, muzyka, filmy oraz przekąski i wino. Efekt – dobre rady, uporządkowanie emocji i relaks, o kacu nie wspomnę. Uśmiech, łzy i procenty! Bo każda z nich ma swoje problemy.

Życie jest o wiele łatwiejsze, gdy ma się takie przyjaciółki. Problemy nie znikają w magiczny sposób, ale na pewno są łatwiejsze do rozwiązania. (s. 265)

Karolina samotnie wychowywała dziecko. Po 21 latach zjawia się jej były, pierwsza miłość i dawca nasienia dla jej syna. A z drugiej strony jest ktoś, kto się zaczyna interesować nią jako kobietą. Tatiana to szefowa w korporacji, singielka. Dość nieoczekiwanie dla niej jej serce zaczyna bić szybciej do jej pracownika, informatyka Ariela. Sęk w tym, że on jest od niej dużo młodszy. Aneta od 17 lat jest szczęśliwą żoną i matką. Wszystkie przyjaciółki jej tego zazdroszczą, lecz nie wiedzą, że w jej życiu zaczyna coś złego się dziać. Aneta zauważa zmianę w zachowaniu męża, a po stłuczce zaczyna być bliżej z właścicielem uszkodzonego pojazdu. Singielka Lidka żyje w świecie swoich romansów, choć zauważa sąsiada i obserwuje go po kryjomu. Ten wysoki i przystojny mężczyzna o boskim ciele ostatnio często przynosi jej kota i widzi ją w stanie nienadającym się do oglądania. To osobisty trener, Jeromi Szpak, którego ona nazywa Surferem.

Nie da się wiecznie trwać w romantycznym uniesieniu. Czasami warto mocniej uderzyć o ziemię. Ale trzeba zrobić to razem. (s. 260)

Autorka ukazuje miłość w czterech odsłonach, a nawet pięciu, jeśli się weźmie pod uwagę sytuację Karoliny. Udowadnia starą prawdę – miłość nie wybiera, przychodzi znienacka i bierze czyjeś serce we władanie. A przy okazji pisze wprost, jak to z miłością jest:

Życie to nie tylko cholerne kwiatuszki. Czasami to pot, krew i łzy. I nie tylko romantyczne płatki róż. Czasami to tłusty i prosty hamburger. Tego chce od życia i tego chce od ciebie. Niekiedy kwiatków i dywanu z płatków, a niekiedy prostej strawy, po której powiesz mi, kto spierdolił ci dzień. (s. 284)

Pani Agnieszka doskonale wie, jak władać suspensem, sterować emocjami bohaterów i komplikować im życie, aby czytelnik nie mógł odłożyć książki choć na chwilę. Nawet wprowadzone do tekstu wulgaryzmy czy przekleństwa są tak dobrze wkomponowane w wypowiedzi postaci i w sytuację, w której on się znajduje, iż nie odczuwa się ich negatywności, tylko emocjonalność i dosadność. Akurat tej autorce wychodzi to idealnie.

Nie można żyć przeszłością, rozpamiętywać porażek i należy czasami wykazać się zdrowym egoizmem, pomyśleć choć przez chwilę tylko o sobie. (s. 166)

Zdrowy egoizm to pozytywna cecha i warto ją w sobie rozwijać, by nie zatracić siebie dla kogoś. To jedna ze wskazówek, mądrości życiowych pojawiająca się w powieści. Bo książka i bawi, i relaksuje, i przy okazji uczy bycia w związku, radzenia sobie z problemami, uczy życia. I to w rytm muzyki, gdyż książka jest nią nasycona. Padają tytuły utworów i wykonawcy. Szkoda, że nie można w trakcie czytania posłuchać tych wymienionych utworów. Naprawdę do książek pani Agnieszki powinny być dołączone CD z książkową playlistą.

Muzyka była dla mnie inspiracją, odpoczynkiem, siłą napędową i relaksem. (s. 29)

„Wszystko wina kota!” to ponoć romantyczna komedia omyłek, choć moim zdaniem to trochę za dużo powiedziane. Romantyczna komedia wystarczy, bo ilość omyłek jest mała i raczej przewidywalna, co z kolei już aż takie śmieszne nie jest. Na pewno dawki śmiechu zagwarantują niektóre dialogi czy emaile wymieniane między Różą a Jackiem okraszone ironią. Na pewno jest to romans w czterech aktach ze względu na ilość przyjaciółek. Może trochę też naciągany z tego powodu, że wszystkie bohaterki w jednym czasie znajdują miłość, a przynajmniej ulegają męskiemu zauroczeniu. Wyobraźnia i fikcja literacka są w stanie wykreować najróżniejsze scenariusze i sytuacje. Przyznam szczerze, że największe zaskoczenie to danie główne w czasie ciąży – wysokokaloryczne w wersji romantycznej! I dziękuję za Mazury!

Większość wydarzeń i zwrotów akcji można samemu przewidzieć i to dużo wcześniej, ale mi to nie przeszkadzało w oddaniu się lekkiej lekturze w wakacyjny czas i zapomnieniu o teraźniejszości… Z ironicznym uśmiechem na ustach, czasem łezką w oku. No bo przecież… „Wszystko wina kota!”. Trochę szkoda, że nie psa!

Link do opinii
Avatar użytkownika - atena
atena
Przeczytane:2017-06-03, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2017,
Kolejna odsłona autorki. Tym razem mamy do czynienia z ciepłą i zabawną historią, osadzoną w świecie literackim. Ona - popularna pisarka powieści, on - bloger, recenzent jej książek oraz oni sąsiedzi. Trochę przewidywalna, ale i tak mi się podobało.
Link do opinii
Avatar użytkownika - NaWidelcu
NaWidelcu
Przeczytane:2017-06-12, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki na 2017, Mam,
Nie wszystko, co życiowe, pasuje do książek i nie zawsze książki opisują samo życie. Ale co się stanie, gdy jedno przeniknie do drugiego? Pomieszanie z poplątaniem? Melodramat? A może... komedia omyłek? Jedno jest pewne, to wszystko wina kota!
Lidia jest pisarką i to nie byle jaką, bo autorką wielu bestsellerów. Ale to nie wszystko, ma kota, przytulne mieszkanie i bajeczny taras z widokiem na... sąsiada. Właśnie ukończyła powieść i zamierza spocząć na laurach. Nie musi jeździć na spotkania, o nie! Lidia pisze pod pseudonimem i pragnie ten atut wykorzystać. A mimo to, drażni ją myśl o Jacku Sparrowie. Nie, nie chodzi tutaj o filmowego pirata, ale o zaciętego i krytycznego recenzenta. Ten bez wątpienia wytknie najmniejszy błąd jej najnowszego „dziecka”. Jak na złość, wszystko dookoła zaczyna się komplikować, a to za sprawą... kota. Futrzak wyprowadzi sąsiada z równowagi, do pasji doprowadzi Lidię jej menadżera naciskająca na ujawnienie, ona sama z kolei przeżyje kryzys i... szkoda gadać. To dopiero początek, a już wszystko się sypie! Czy nasza bohaterka wyjdzie na prostą i pokona pirata? Czy przyjaciółki pokonają życiowe problemy? I przede wszystkim, czy sąsiad pogodzi się z kotem? Musicie się tego dowiedzieć! Zakochałam się w książce już po pierwszych stronach. W pomyśle na fabułę, w wykonaniu, w narracji. Jak recenzentka może nie dać się uwieść powieści, w której pojawia się bloger? Nie może! A więc, po kolei! Na początku wspomniałam fabułę, można o niej powiedzieć naprawdę wiele, była zakręcona, wielowątkowa i intrygująca. Opowiadała historię nie tylko autorki, ale również grona jej koleżanek. Ich ścieżki raz biegły obok siebie, innym razem rozmijały się i gnały każda w swoim kierunku. Za każdym razem były jednak... poruszające. I chociaż Wszystko wina kota jest propozycją raczej lekką, nie brak chwil refleksji i wzruszeń. Razem z bohaterkami można przeżyć całą paletę emocji i uczuć. Wkurzyć się, uśmiać, rozerwać, odpocząć i popłakać. Bo takie jest życie i ten jego przewrotny charakter został w książce perfekcyjnie uwieczniony. I właśnie dlatego chciałam od razu uprzedzić wszystkich potencjalnie kręcących nosem. Ja sama byłam pełna obaw, gdy przeczytałam, że tytuł jest „komedią omyłek”. Bałam, że książka będzie dla mnie zbyt trywialny, że wszystkie sytuacje okażą się tylko pretekstem do wygłupów czy dowcipów. Całe szczęście... myliłam się. Przy powieści można się uśmiać, jest zabawna, ale w inteligenty sposób. I nie unika trudnych tematów, podejmuje się z pełną powagą i wyczuciem. Nie zapomina jednak o promyczkach nadziei. Raz słońce, raz deszcz. W tym zakresie powieść jest bardzo życiowa.

Sama fabuła to jednak nie wszystko. Nie czytałoby mi się jej tak przyjemnie, gdyby nie świetna narracja. Lidia zrobiła na mnie pozytywne wrażenie całą swoją osobą i wszystkimi roztrzepanymi myślami. Z reguły nie przepadam za postaciami, które snują dywagacje. I w pewnym sensie... nic się nie zmieniło. Czytając myśli bohaterów, nie miałam wrażenia, że są to opisy, ale dialogi. Oni rozmawiali ze mną, przekonywali mnie do swojego zdania, wprowadzali w historię, sypali dowcipami. Każde słowo było na wagę złota, a jednocześnie tak lekkie, jak podmuch wiatru. Płynęłam przez opowieść. I chociaż fale narracji raz niosły mnie na spokojne wody, a innym razem w samo oko cyklonu, jego kapitan miał pewną rękę. Autorka zabrała mnie w przygodę piękną i zabawną, ale też mądrą i wzruszającą. I czy jest coś, czego mi brakowało? Zdziwię Was, bo... tak. Kota! Tytułowy winowajca pojawił się w powieści ledwie kilka razy. I chociaż ostatni rozdział (nie zaglądajcie do niego przed czytanie! A kysz!) był rewelacyjny, nie zrekompensował mi wcześniejszych braków. A więc postuluję, ja chcę drugą część i więcej kota w Kocie!

Na osobną wzmiankę zasługuje wątek blogera. Autorka wie co dobre, a ja nie potrafię sobie odmówić odrobiny całkowicie niebezinteresownego zachwytu. To było ciekawe doświadczenie poczytać trochę o „swojej branży”. Spodobały mi się przepychanki między blogerem a autorką oraz odmienne punty widzenia prowadzące do zamierzonej autoironii, to było ekstra. Co więcej, ze zdziwieniem stwierdziła, że pisarka dobrze rozumie problemy, z którymi się borykam podczas opiniowania powieści (a my wcale się nie znamy... jeszcze!). Bo wiece, bycie recenzentem to nie tylko laury, zachwyty i podziękowania. To też sporo pracy, ale... co ja Wam będę opowiadać. Jak przeczytacie (bo przecież przeczytanie, nie?) to o wszystkim się dowiecie sami.
Link do opinii
Avatar użytkownika - ejotek
ejotek
Przeczytane:2017-05-12, Ocena: 5, Przeczytałam, 100 książek 2017, Mam,
Agnieszka Lingas-Łoniewska jest dilerką emocji, co wielokrotnie udowodniła w swoich książkach. Ostatnio rozkochiwała mnie w sensacjach i New Adult aż tu nagle pojawił się kot zapowiadający romantyczną komedię pomyłek! "Wszystko wina kota!", czyli powieść która pojawi się na rynku wydawniczym już za niespełna dwa tygodnie, ma odzwierciedlać prawdziwe życie w nieco zwariowanym ujęciu. Czy ta książka podbiła moje serce? Róża Mak od dziesięciu lat pisze bestsellerowe powieści dla kobiet. Aktualnie kończy najnowszą książkę, jednak wraz z postawieniem końcowej kropki jest coraz bardziej przestraszona. I to nawet nie opiniami a zwłaszcza recenzją Jacka Sparrowa... Znany bloger przeczytał wszystkie jej powieści i w każdej znalazł elementy godne jego krytyki. Bohaterka denerwuje się naciskami wydawnictwa, które pragnie, by przy okazji premiery pisarka ujawniła swoją tożsamość - Róża Mak to bowiem pseudonim i nikt nie wie kim ona jest naprawdę. Wyjątek stanowią przyjaciółki: Karolina (jednocześnie agentka Róży), Aneta oraz Tatiana a także najwierniejsza fanka - mama. Czy Lidka Makowska ujawni światu, że to ona jest tajemniczą pisarką? Ucieszyłoby to rzeszę fanów! Ale czy wszystkich? Jednak życie Lidki to nie tylko bycie pisarką. Jest przecież kobietą z bardzo dobrym wzrokiem i zwróciła uwagę na nowego sąsiada - Jeremiego, który jest "niezłym ciachem". Tylko dlaczego w jej mniemaniu mężczyzna jest gejem i surferem? :) Jak przystojny sąsiad wpłynie na życie zawodowe i prywatne Lidki? Czy jego zagmatwana przeszłość odbije się na ich relacjach? Twórczość Róży oraz relacje Lidki z Jeremim to jednak nie wszystko, co ofiarowała nam autorka. Sporą część fabuły poświęciła bowiem przyjaciółkom bohaterki. Łączy je prawdziwa więź, mogą na siebie liczyć w trudnych chwilach a gdy dzieje się naprawdę coś ważnego zwołują spotkanie, podczas którego mogą się wyżalić, wypłakać, pośmiać oraz poprosić o radę. Życie żadnej nie oszczędziło. Muszą zmagać się z błędami swoimi oraz innych. Niejednokrotnie jest im źle, bo rutyna, szara rzeczywistość czy samotność daje im w kość. Aneta i Karolina mają duże dzieci, ale czy przez to mniej problemów? Jedna musi stawić czoła pukającej do jej drzwi przeszłości w osobie kogoś, kogo nie chciała już nigdy więcej widzieć. Dlaczego po latach musi do tego wracać? Drugą zaś przytłacza brak zainteresowania ze strony męża. Teoretycznie nie musiałby tyle pracować, ale wciąż jest nieobecny i małżonkowie znacząco się oddalają. Jaki jest tego prawdziwy powód? Tatiana postawiła w swoim życiu na karierę i nagłe zainteresowanie ze strony młodszego mężczyzny wywołuje w niej sprzeczne uczucia. Jak zakończy się ta historia? Pod przykrywką Róży Mak oraz Jacka Sparrowa Agnieszka Lingas-Łoniewska pokazała też relacje łączące, bądź też czasami dzielące świat pisarzy i blogerów. Czy osoby ukrywające się pod pseudonimami lub ksywkami internetowych blogów mogą dogadać się również w realnej rzeczywistości? Jak wygląda recenzowanie książek? Czy czasami konstruktywna krytyka nie jest lepsza od milionowej bezpłciowej i płytkiej pieśni pochwalnej? Czy tak wyobrażamy sobie trójkąt wydawca-pisarz-bloger? Smaczku temu wątkowi dodają intrygujące, wciągające oraz ogromnie wyczekiwane maile wymieniane pomiędzy panią Mak a Sparrowem. "Wszystko wina kota!" to teoretycznie zabawna powieść z elementami romansu. Dlaczego "teoretycznie"? Bo w praktyce obok miłości, czułości oraz humoru, nie zabrakło poważnych tematów z życia wziętych, które wzruszają, trzymają w napięciu, szokują i zaskakują. Bohaterowie są ogromnie zróżnicowani, doskonale scharakteryzowani i potrafią zyskać sympatię czytelnika podczas lektury. Ale czy wszyscy? :) To z pozoru spokojna i ujmująca komedia romantyczna, ale przecież napisana przez Lingas-Łoniewską! Zatem nie mogło zabraknąć charakterystycznego dla niej "pazura"... Autorka poprzez tę historię przekazała wiele prawd, mądrości i faktów, jakże pasujących do realnego życia. Uwypukliła problemy jakie nas spotykają na różnych etapach związku. Chemia, uniesienia i motylki w brzuchu w chwili, gdy ludzie się poznają. Odtrącenie i oddalenie małżonków, kiedy początkowa faza fascynacji przemija i nawet najbardziej wzorowe i modelowe pary szukają innych atrakcji. Jest też sytuacja, gdy mężczyznę przerastają obowiązki bycia partnerem i ojcem i oddala się od bliskich a po latach bije się w pierś i chce naprawiać błędy... Czy wtedy wybaczyć? Historie bohaterów płyną czasem po spokojnej wodzie, ale bywa tak, że napotykają na wodospad, czyli problemy postawione przez autorkę. Jak sobie z nimi poradzą? Czy będą potrafili porozumieć się i stanąć po jasnej stronie życia? Czy dostrzegą dla siebie szansę na bycie szczęśliwymi? I kiedy już myślisz, drogi czytelniku, że to koniec niespodzianek i dopłyniesz do widocznej w oddali przystani... BUM! Agnieszka Lingas-Łoniewska poczęstuje Cię sztormem... Była pierwsza w nocy kiedy natknęłam się na taką właśnie scenę i miałam mord w oczach... Podsumowując - to pozytywna i odprężająca powieść pełna tajemnic, niespodzianek, ale i sygnalizująca problemy w związkach. Nie brakuje tutaj chwil przepełnionych szczęściem, radością, ale i łzami. Autorka przekazuje w nasze ręce książkę, która jest recepturą na przetrwanie wspólnie z kimś życia. Widnieją na niej zaufanie, szczerość, poczucie humoru oraz sztuka kompromisu. Czy potrzebujesz sesji powieściowo-terapeutycznej? Sięgnij po "Wszystko wina kota!". Na koniec pozostawię Was z jakże istotnym pytaniem - czy bohaterowie zdawali sobie sprawę, że ich losy potoczyłyby się inaczej, gdyby w wydarzeniach nie maczał swych łap James? :)
Link do opinii

Lidka Makowska to poczytna autorka bestsellerowych powieści, która od 10 lat pisze pod pseudonimem, jako Róża Mak. Jej agentka, a zarazem przyjaciółka namawia ją, aby w końcu odkryła karty i ujawniła swą prawdziwą tożsamość. Z wielkim ociąganiem ostatecznie Lidka zgadza się na wywiad, jednak stawia pewien warunek: wywiad ma przeprowadzić jeden z najlepszych recenzentów Jack Sparrow, który również ma ujawnić swoją tożsamość. Tajemniczy bloger uporczywie i z premedytacją kupuje kolejne książki autorki, tylko po to, aby w swoich recenzjach je skrytykować, przy tym czepiając się każdego słówka.  Autorka udzieliła prawo głosu niemalże wszystkim bohaterom przewijającym się przez karty powieści: Lidce i Jack'owi; najlepszym przyjaciółkom: Karolinie, Tatianie, i Anecie; oraz zabójczo przystojnemu sąsiadowi Jeremiemu. Przyznam, że bardzo lubię taki zabieg, bo nie dość, że poznajemy historię widzianą z wielu perspektyw, to również książka zyskuje na wartości, ponieważ fabuła zostaje rozszerzona o kolejne wątki. Każdy z bohaterów bowiem posiada własne życie, urazy z przeszłości i towarzyszące temu osobiste problemy, które wracają w najmniej oczekiwanym momencie.
Lingas-Łoniewskia w maleńkim stopniu przedstawia zaplecze zawodu pisarza, recenzenta - blogera, agenta literackiego, czytelnika i wydawcy. I choć czasami drą ze sobą koty, to łączy ich pewna sprawa, mianowicie, tworzą jedną wielką machinę, która bez choćby jednego elementu nie będzie prawidłowo funkcjonować. 
Ukazuje również, jak wielką moc ma rodzina i przyjaźni. Kiedy potrzeba wsparcia lub pomocy, najbliżsi i przyjaciele zawsze będą przy nas. Dyskretnie zwraca uwagę, że nie warto tracić czasu na banalne kłótnie, bo życie jest na to zdecydowanie za krótkie. Zwykle, kiedy jest już za późno,  dociera do nas, że w pewnym momencie popełniliśmy błąd - być może największy. Wystarczy być dobrym obserwatorem i uważnie słuchać, co mają do przekazania inni. Nie snuć domysłów, tylko nasłuchiwać. Tak wiele może to zmienić.
Wszystko wina kota to historia kilku kobiet. Po jej przeczytaniu robi się człowiekowi cieplej na serduchu. Niby wiadomo, kim jest Jack Sparrow oraz jak potoczą się dalsze losy, że ostatecznie będzie happy end, jednak w trakcie czytania jest sporo nieoczekiwanych zwrotów akcji, przez co nasza pewność zostaje nieco zachwiana. 
Książka znacznie różni się od poprzednich napisanych przez autorkę, co nie znaczy, że jest gorsza, bo tak nie jest. Nastawiłam się na lekką lekturę, z dużą dawką humoru, co prawda nie było go tyle, ile zakładałam, ale w rekompensacie dostałam kilka dopracowanych wątków obyczajowych. Jest zarazem zabawnie oraz nieco dramatycznie. A postaci są jednocześnie fikcyjne, jak i takie, które można spotkać na ulicy. Jestem zadowolona, to zdecydowanie przyjemna lektura o miłości i przyjaźni, która znajdzie swoich wielbicieli. 

Link do opinii
Uwielbiam twórczość Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. Jej powieści zawsze wywołują u mnie wiele radości, ale zdarza się i smutek oraz płacz. W końcu to dilerka naszych emocji. Tym razem mamy przed sobą powieść, która wywoła u mnie niezliczone pokłady śmiechu, ale i też (choć w mniejszym stopniu) smutek. Główną bohaterką jest Lidka, która jest pisarką. I tutaj nasuwa mi się pytanie: Jak wiele cech Lidka ma z naszej autorki? Czy utożsamiła się z nią choć w niewielkim stopniu? Ja postać Lidki polubiłam od razu, to kobieta z krwi i kości, wie czego chce i nie da sobie dmuchać w kaszę. Tworzyła pod pseudonimem długi czas, ale w końcu postanowiła się ujawnić swoim wielbicielom. Zażyczyła sobie jednak, by wywiad przeprowadził równie tajemniczy jak ona Jack Sparrow. Czy to spotkanie nie skomplikuje jej dotychczasowego życia? Kim okaże się Jack? Życie potrafi nas zaskakiwać na każdym kroku, a autorka doskonale nam to przedstawiła w swojej powieści. Nigdy nie wiemy jak potoczy się nasze życie, ile smutku i ile radości będzie nam dane przyjąć na swoje barki. Ukazała nam również cudowną przyjaźń między czterema przyjaciółkami, które zawsze mogą na siebie liczyć. Kiedy jedna z nich ma dołek, od razu organizują spotkanie, by rozwiać wszelkie wątpliwości. W dzisiejszym świecie z przyjaźnią różnie bywa. Niby jest, a w kolejnej sekundzie może się okazać, że wcale jej nie było. Ufamy komuś bezgranicznie, a ten ktoś nas zawodzi. Oczywiście nie jest tak we wszystkich przypadkach. Niewątpliwie przyjaźń to coś, co należy stale pielęgnować, dbać o to, by się rozwijało. W przyjaźni nie ma sekretów, tutaj dzielimy się wszystkim i wzajemnie wspieramy. Nasze cztery przyjaciółki to zdecydowanie zakręcone babki, każda z nich zmaga się z własnymi problemami, doświadczeniami, a jednak potrafią się ze sobą wszystkim dzielić. Z przyjemnością śledziłam ich losy. Tym bardziej, że zagłębiamy się w życie każdej z nich i mamy okazję poznać ich charaktery, styl życia. Nie mogło również zabraknąć wątków miłosnych, w końcu o tym jest powieść. Jednakże ma ona wiele oblicz. Jedna jest radosna, kwitnąca miłością, inna skrywa w sobie tajemnice, a jeszcze inna boi się czegoś, co mogłoby się wydarzyć, choć nie musi. Miłość bywa skomplikowana. Nie zawsze wszystko jest w niej dla nas zrozumiałe. Nie zawsze chcemy komuś zaufać. Ale to właśnie ona potrafi nas uskrzydlić jak nikt inny. Sprawić, że na niektóre rzeczy przymykamy oczy, że staramy się iść do przodu. Fabuła wciąga czytelnika od początku, sporo się dzieje, więc nie ma szans na nudę. Życie bohaterów jest tak różnobarwne, a do tego autorka dokłada lekką nutę dramatyzmu, co całości dodaje smaczku. I choć całość to komedia romantyczna, która wiele razy wywoła na naszej buzi uśmiech. to ma w sobie ukryte drugie dno, a mianowicie problemy życia codziennego. Autorka zawarła wiele wspaniałych słów w swojej powieści, które na pewno zagoszczą w mojej głowie na dłużej. Jest też jeden malutki minusik, mianowicie udało mi się rozgryźć Jacka Sparrowa już na samym początku. Przypuszczałam kim może być i się nie myliłam. Ale to tylko takki malutki, niezauważalny minusik, który nie przeszkodził mi w czytaniu całej reszty. Wszystko wina kota! to zabawna komedia omyłek, ale i również niesamowita siła przyjaźni i wzajemnego zaufania. A przede wszystkim to ludzkie historie miłosne i ich problemy życiowe, które każdego dnia dotykają wielu z nas. Czyta się bardzo przyjemnie. Polecam!
Link do opinii
Avatar użytkownika - monalizka
monalizka
Przeczytane:2021-02-17, Ocena: 4, Przeczytałam, 26 książek 2021,
Avatar użytkownika - jolantasatko
jolantasatko
Przeczytane:2020-06-14, Ocena: 5, Przeczytałam, 2020,

Potrzebowałam lektury łatwej, lekkiej i przyjemnej. Wiedziałam, że Agnieszka Lingas- Łoniewska mi to zapewni.

 


Bestsellerowa pisarka, Lidia Makowska, od lat tworzy popularne wśród kobiet powieści, wydając je pod pseudonimem Róża Mak. Właśnie kończy pisać kolejną książkę i już zaczyna się martwić, co tym razem zarzuci jej Jack Sparrow – czołowy bloger bezlitośnie punktujący niedociągnięcia wszystkich poprzednich powieści....

 


Chciałam lektury lekkiej. I to dostałam. Zabawni bohaterowie, odrealnieni na maksa umili mi kilka wieczorów po ciężkiej pracy. Mamy cztery bohaterki a każda z nich ma swoje problemy. Każda z nich została skrzywdzona przez życie. I na drodze każdej z nich staje szansa na miłość. Taką prawdziwą, do grobowej deski. W międzyczasie oczywiście mamy olbrzymie zawirowanie, bo każdy kto się pojawia na kartach powieści skrywa jakąś tajemnicę. Przyznam, że w pewnym momencie przestałam zastanawiać się już nad tym, kto z kim i dlaczego. Bo po co? Miałam się dobrze bawić...

 


Ogólne wrażenia pozytywne. Nie nudziłam się, nieraz roześmiałam się w głos. Proste dialogi, wartka narracja, krótkie rozdziały. Każdy bohater relacjonuje wydarzenia z własnego punktu widzenia. Mogłam wybrać sobie kogoś, z kim bym się utożsamiła. Gwoli wyjaśnienia – nie znalazłam nikogo takiego. Ale tak jak wspomniałam, bawiłam się całkiem dobrze, więc jest ok. Czy polecam? Chyba tylko fanom naiwnych, romantycznych historii.

Link do opinii
Avatar użytkownika - majeczka79
majeczka79
Przeczytane:2019-09-13, Ocena: 3, Przeczytałam, Przeczytane 2019,
Inne książki autora
Myśli moje swobodne
Agnieszka Lingas-Łoniewska0
Okładka ksiązki - Myśli moje swobodne

Tomik „Myśli moje swobodne” to niespodzianka dla fanów Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. Odkrywa jej nowe, choć nie do końca zaskakujące...

Gangsta Paradise. Reno
Agnieszka Lingas-Łoniewska0
Okładka ksiązki - Gangsta Paradise. Reno

Byłem złym człowiekiem. Byłem mścicielem. Byłem mordercą. Byłem gangsterem. A to był mój pieprzony raj! Galina Jegorowna Aristowa umarła w wieku osiemnastu...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Cytaty z książki

"Aby dwie osoby potrafiły ze sobą przetrwać życie, potrzebna jest szczerość, sztuka kompromisu, zaufanie. I poczucie humoru. To bardzo ważne, by umieć się razem śmiać".


Więcej

"Czasami ze złych rzeczy wychodzą dobre".


Więcej
Więcej cytatów z tej książki
Reklamy