Wyśnione miejsca

Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 2016-08-17
Kategoria: Dla młodzieży
ISBN: 978-83-7515-404-7
Liczba stron: 360

Ocena: 4 (7 głosów)

Są dwie Waverly. Pierwsza: ma nieskazitelny wygląd, popularnych przyjaciół, najlepsze oceny w szkole i świetne wyniki w sporcie.

Druga: to tajemnicza dziewczyna, która zagłusza myśli bieganiem do utraty tchu. W nocy zastanawia się, jak wyglądałoby jej życie, gdyby zrzuciła maskę, którą nosi za dnia. Jest dwóch Marshallów.

Pierwszy: bad boy, który nadużywa alkoholu, ryzykując wydalenie ze szkoły. Nie ma to dla niego znaczenia – w końcu jest nikim. Drugi: ten, który czuje więcej, niż przyznaje sam przed sobą. Zmaga się z ciężarem, o którym inni nie wiedzą.

Waverly i Marshall spotykają się… we śnie. Jest to miejsce, gdzie oboje mogą być sobą. I gdzie dotyk wydaje się równie prawdziwy jak na jawie. Czy odważą się swoje wyśnione miejsca zamienić na rzeczywistość?

Kup książkę Wyśnione miejsca

Zobacz także

Opinie o książce - Wyśnione miejsca

Avatar użytkownika - candylove27
candylove27
Przeczytane:2016-09-21, Przeczytałam,
Nie jestem ekspertką od young adult, gdyż książek w tym gatunku przeczytałam jak dotąd mało. Ostatnio jednak w moje ręce za sprawą moondriveboxa wpadł tytuł Wyśnione miejsca. I tak bardzo przypadł mi on do gustu, że nie mogłam się wręcz oderwać od lektury. Główna bohaterka, Waverly, nie może spać. Jest to problem, który pojawia się każdej nocy i bardzo ją męczy. Pewnego wieczora postanawia wypróbować jednej z technik medytacyjnych, która pomogła jej zasnąć, jednak to nie był zwykły sen. Drugim bohaterem książki jest Marshall, chłopak uznawany w szkole za badboya. Ciężko mu zmusić się do nauki, woli podrywać dziewczyny i palić trawkę w przerwach między lekcjami. Ma jedną słabość, do której nikomu się nie przyznaje, a jest nią ułożona kujonka, z którą chodzi na zajęcia z hiszpańskiego. Jakie było jego zdziwienie, gdy pewnego wieczoru owa nastolatka do niego przyszła i tylko on mógł ją zobaczyć. Brenna Yovanoff stworzyła historię, która dryfuje między jawą a snem. To, co wydaje się zwykłym złudzeniem, okazuje się rzeczywistością, a przynajmniej czymś bardziej realnym. To podczas nocnych spotkań Marshalla i Waverly, nastolatkowie mogą być tak naprawdę sobą, mogą zrzucić swoje codzienne maski i zacząć żyć naprawdę. Autorka ukazała w swojej książce dwa światy, ten prawdziwy, który jest tylko iluzją, wymysłem bohaterów, w którym ubierają maski, i ten ...
(czytaj dalej)

Podsumowując książkę jednym słowem napisałabym: dziwna. Mamy tu dwoje bohaterów, którzy w różnych sytuacjach życiowych pokazują inne oblicza. Pod osłoną nocy, tylko we dwoje są inni niż w tłumie przyjaciół.

On nadużywa alkoholu ona działa jak maszyna. Zna wszystkie zasady obowiązujące w towarzystwie. Wie jak się zachować, żeby nie być wykluczana. Przewiduje zachowanie i dostosowuje się do wymagań innych, by uchodzić za idealną.

"-A od kiedy takie sprawy mogą obchodzić cyborga? Do tej pory wystarczyło nacisnąć "start" albo "reset", jeśli system ci się zawiesił. Czasami "dostosuj priorytety"; czy coś w tym stylu i było po problemie."

Brutalne życie nastolatków, gdzie codzienność to gra.
"Założę się, że grasz w szachy-ciągnie Autumn.
-Przestałam w gimnazjum.
-Bo to rozrywka dla dziwaków, prawda?
-Można tak powiedzieć.
-Ale pewnie byłaś w nich dobra.
-Nie robię nic, w czym nie byłabym dobra.
-Nie przestałaś grać-oznajmia w końcu dziewczyna.-Po prostu znalazłaś sobie większą szachownicę i bardziej interesujące pionki."

Zachowywanie przez Violet pozorów to jedyne zajęcie, nie licząc biegania.

Jej toksyczna przyjaźń sprawia, że dziewczyna przez nikim nie mogła pokazać prawdziwej siebie.

"Tak właśnie wygląda przyjaźń z Maribeth. Nigdy, przy żadnej okazji, nie mówiłam jej o zjawiskach, które kwalifikowałyby się jako uczucia. Nie wolno nam pokazywać po sobie, że toczy się w nas coś tak nieprzyzwoitego jak emocjonalne życie wewnętrzne."

Było to dla mnie przerażające, że oboje traktują się w ten sposób. Nie wyobrażam sobie życia, w którym muszę zgrywać idealną i nie pokazywać wad przed najważniejszymi osobami, czyli przyjaciółmi. Dopiero poznając chłopaka mogła się otworzyć na świat. Mówić szczerze, bez zobowiązań. Tylko, że to się działo tylko w nocy. W dzień para zakładała maski i udawali, że się nie znają.

Brakowało mi tu akcji. Pomysł na książkę był dobry, jednak autorka poszła bardziej w psychologię niżeli rozwijanie fabuły. Dokładnie możemy prześledzić myślenie nastolatków, jednak chwilami było to nużące.

Osoba, którą urozmaicała ten skomplikowany świat była Autumn. Wprowadzająca zamieszanie, wydaje nam się, że jest jedyną normalną osoba, choć w ich świecie uchodziła za wariatkę. Wchodziła do gry bez ostrzeżenia co bardzo mi się podobało.

Ucieczka od świata. Oboje robili to na różne sposoby. Violet biegała do utraty sił, a każdy krok sprawiający ból był dla niej satysfakcją. Marshall upijał się i wykorzystywał naiwną dziewczynę do chwilowej zabawy. Czuł, że jest to nie w porządku, lecz nie potrafił tego zmienić. Zainteresowały mnie te wątki.

Za to wątek romantyczny tej książki bardzo mi się nie podobał. Dwójka nastolatków rzucających się w swoje ramiona, bo chłopak zobaczył jej zniszczone pięty i poczuł, że to ta jedyna, waleczna, która mimo trudności i wielkiego bólu będzie biegła dalej (mówię poważnie). To było dość dziwne i nie miało powiązania z rzeczywistością.

Ogólnie książka nie była zła. Całe funkcjonowanie szkoły średniej, klasy społeczne, wzbijanie się na szczyt popularności i stwarzanie pozoru ideału. To było interesujące, jednak za dużo psychologicznych rozważań, a za mało fabuły.

""Dziewczyna z marmuru nikogo nie potrzebuje", chociaż tak naprawdę powinnam napisać:"Od tak dawna jestem samotna, że niemal przestałam oddychać.""

Link do opinii
Avatar użytkownika - Girl-from-Stars
Girl-from-Stars
Przeczytane:2017-06-22, Ocena: 3, Przeczytałem, Mam,
kochajacaksiazki.blogspot.com Piękna okładka i ciekawy opis to podstawa każdej dobrej książki. To dwie, niezawodne cechy, które nas, czytelników przywołują do siebie jak magnez. ,,Wyśnione miejsca" miałam na oku już od dłuższego czasu. Prześliczna okładka cały czas była w mojej pamięci, a ja z niecierpliwością oczekiwałam momentu, w którym to, przeczytam tą historię. Zapowiadało się bowiem naprawdę obiecująco. Nie wszystko poszło jednak po mojej myśli... Są dwie Waverly. Pierwsza: ma nieskazitelny wygląd, popularnych przyjaciół, najlepsze oceny w szkole i świetne wyniki w sporcie. Druga: to tajemnicza dziewczyna, która zagłusza myśli bieganiem do utraty tchu. W nocy zastanawia się, jak wyglądałoby jej życie, gdyby zrzuciła maskę, którą nosi za dnia. Jest dwóch Marshallów. Pierwszy: bad boy, który nadużywa alkoholu, ryzykując wydalenie ze szkoły. Nie ma to dla niego znaczenia - w końcu jest nikim. Drugi: ten, który czuje więcej, niż przyznaje sam przed sobą. Zmaga się z ciężarem, o którym inni nie wiedzą. Waverly i Marshall spotykają się... we śnie. Jest to miejsce, gdzie oboje mogą być sobą. I gdzie dotyk wydaje się równie prawdziwy jak na jawie. Czy odważą się swoje wyśnione miejsca zamienić na rzeczywistość? Pierwszy zgrzyt w tej książce polegał na tym, że autorka kompletnie nie wykorzystała potencjału swej historii. Podróż we śnie to dla mnie, całkowicie nowy wątek. Jak dotąd nigdy z czymś takim się nie spotkałam. Autorka miała naprawdę dobrego asa w rękawie. Mogła stworzyć coś oryginalnego i ciekawego. Niestety, cała fabuła jest bardzo niedopracowana. Autorka kompletnie nie przemyślała tej historii, przez co zostawiła czytelnika z milionem pytań: Jak to możliwe że Waverly mogła w czasie snu przenieść się do innych miejsc? Dlaczego zawsze dziewczyna w swoich snach odwiedzała Marshalla? Czy chłopak podczas ich spotkań, również był w fazie snu? Skąd nagle dziewczyna odkryła w sobie taki dar podróży w czasie i dlaczego nie robiła tego wcześniej? Czy cały ten mechanizm opierał się na jakiejś jednej, wyjątkowej świeczce? Drugim, dość istotnym minusem (wynikającym z niewykorzystania najważniejszego atutu powieści, o którym wspomniałam wyżej) było wypchnięcie na pierwszy plan wątku miłosnego. Nie byłoby tak źle, gdyby autorka pokazała nam coś nowego, świeżego. Mamy tutaj jednak do czynienia z klasyczną, nastolatkową miłością, w której to nieśmiała dziewczyna, bojąca się pokazać światu swoje ,,prawdziwe ja", zakochuje się z wzajemnością w osobie całkowicie od niej różnej - w chłopaku, dla którego alkohol i trawka to jedyny sposób ucieczki od problemów. Niestety, TO JUŻ WSZYSTKO BYŁO. Na deser mamy ogromną dawkę młodzieżowych przemyśleń, które mnie osobiście zanudzały już od początkowych stron. Zrozumiałabym, gdyby to były jakieś głębokie przemyślenia dotyczące życia itp., ale są to tylko nastolatkowe gdybania, które spotkamy w każdej młodzieżówce. Mimo tego, że styl pisania autorki nie jest zły, to jednak cała reszta jest na dość słabym poziomie. Jedynym plusem jaki znajduję w tej powieści to ... jej okładka. Chyle czoła pomysłodawcy i wykonawcy tej niesamowicie pięknej okładki. Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że jest to jedna z najpiękniejszych okładek, jakie w życiu widziałam. Być może, ze względu na moje racjonalne myślenie, nie potrafiłam dostrzec ukrytego piękna tej historii. Dlatego też nie mogę otwarcie odradzić Wam sięgnięcia po tą pozycję. Osobiście jednak, dla mnie ,,Wyśnione miejsca" okazały się dużym rozczarowaniem. Moja ocena: 5/10
Link do opinii
Avatar użytkownika - 22200116Zp
22200116Zp
Przeczytane:2017-06-03, Ocena: 5, Przeczytałam, 2017, gimnazjum,
Niesamowita. Brawa autorce należą się chociażby za sam pomysł na trochę bardziej skomplikowaną historię o miłości, niż w tradycyjnych powieściach dla nastolatek. Książka uczy nas pokonywania swoich słabości i prawidłowego oceniania ludzi, z którymi spotykamy się na co dzień. Kolejny plus to ciekawi, niemalże namacalni bohaterowie. Spotkamy tu zamkniętą w sobie, chłodno kalkulującą Waverly, Marshalla, który szuka ulgi w nałogach, okrutną i na siłę walczącą o władzę Maribeth oraz pozytywnie nastawioną do świata artystkę Autumn. Każde z nich ukazuje konkretną postawę współczesnej młodzieży, przez co stają się nam bliżsi. Książka ma klimat, który wciąga od początku. Poza tym nie przypomina typowego romansidła; przekazuje młodemu czytelnikowi pewne prawdy moralne. Myślę, że i dorosłe kobiety, i młode dziewczyny znajdą w niej coś dla siebie.
Link do opinii
Avatar użytkownika - paulina0944
paulina0944
Przeczytane:2016-12-16, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki w 2016r.,
Chciałam tę książkę przeczytać od dnia jej premiery. A gdy ją już przeczytałam to bardzo się zawiodłam! Spodziewałam się naprawdę ciekawej historii o pomieszaniu snu i jawy. O ciekawych bohaterach, którzy ukrywają kim naprawdę są. I nie powiem Marshall był dobrze wykreowany. Skromny, złamany życiem i upadającym, ale dzięki niespodziewanemu chce się zmienić i walczyć o swoją przyszłość i spełnienie marzeń. Za to Waverly była tak irytująca, że szkoda słów. Nadęta, zadufana w sobie i egoistka. Do samego końca łamała serce biednego Marshallowi i żal mi go było, ze pokochał akurat tą dziewczynę! Dlatego jeżeli ktoś ma ochote przeczytać tę książkę, to nie nastawiajcie się na nic wielkiego :)
Link do opinii
Avatar użytkownika - Sheti
Sheti
Przeczytane:2016-08-16, Przeczytałam, 52 książki 2016,
,,Wyśnione miejsca" zapowiadały się na książkę magiczną, lekko baśniową, eteryczną. Motyw snów pojawił się już nie raz w literaturze i trzeba przyznać, że daje on spore możliwości do popisu. Spotykanie się głównych bohaterów we śnie może prowadzić ich do różnych miejsc, zapewniać różnorodne doświadczenia, oferuje niesamowity klimat, który potrafi urzec. ,,Wyśnione miejsca" nie są debiutem literackim Brenny Yovanoff, ma ona na swoim koncie już kilka książek skierowanych głównie do młodzieży, jednakże nie było mi dane zapoznać się z żadną z nich, chociaż kojarzę ,,The Space Between" i mam ją w planach od jakiegoś czasu. Jak wypadło moje pierwsze spotkanie z tą autorką? Właściwie to chyba nie za dobrze. Spodziewałam się po tej książce czegoś znacznie więcej niż to, co otrzymałam, chociaż wierzę, że znajdą się czytelnicy oczarowani historią Waverly i Marshalla. Dla mnie jest to kolejna opowiastka o dwójce zagubionych nastolatków, którzy odnajdują siebie nawzajem. Nie pojawiło się tutaj nic, co mogłoby mnie zaskoczyć. Nic, co mogłoby mnie oczarować. Mimo że cała otoczka tej historii może sprawiać wrażenie magicznej, to ja tej magii niestety nie dostrzegłam. Może to po części wynikać z tego, że nie do końca przepadam za literaturą z tego gatunku, ale naprawdę liczyłam na to, że to będzie jedna z tych książek, które akurat wygrają z moją niechęcią. Waverly jest dosyć dziwną postacią... Z jednej strony to popularna nastolatka, mająca dobre oceny i świetnych przyjaciół, a z drugiej strony to użalająca się nad sobą dziewczyna, cierpiąca na bezsenność (której podstawy nie byłam w stanie zrozumieć) i rozmyślająca na okrągło o tym, jak mogłoby wyglądać jej życie. Nie lubię takiego podejścia, bowiem uważam, że czasami trzeba podjąć ryzyko i po prostu zrobić to, co się czuje, a nie tylko rozmyślać. Wydaje mi się, że miała być to taka nieco ulotna postać, nieco oderwana od rzeczywistości, a dla mnie była po prostu nudna. Marshall też nie jest kimś specjalnym. Poznajemy go jako buntownika, który olewa szkołę i nie stroni od alkoholu czy trawki, a po chwili okazuje się, że w snach Waverly jest uczuciowym i wrażliwym chłopakiem. Nic wyjątkowego, nihil novi. Pewnym niedopowiedzeniem był dla mnie sam motyw ich spotkań w snach. Z jednej strony miały to być sny, a były to spotkania na jawie, a przynajmniej tak to odebrała, bo przyznaję, że motyw ten jest w moim odczuciu niedopracowany i niezrozumiały. Brakowało mi tutaj odpowiedniej genezy i wytłumaczenia tego, skąd się to bierze. Górę wziął mój analityczny umysł i niestety, im dalej w las tym więcej drzew. Usilnie starałam się znaleźć logiczne wyjaśnienie dla każdej sytuacji i nie byłam w stanie - i może to właśnie był mój błąd, który nie pozwolił mi odebrać tej książki w odpowiedni sposób. Tutaj chyba należy wyłączyć myśli, wyłączyć umysł, a co dopiero analityczną jego część i dać się porwać twórczości Brenny Yovanoff. Mnie się to nie udało, chociaż są takie pozycje, przy których staje się to realne. Książka prezentuje przede wszystkim typowe, nastoletnie życie. Problemy w szkole, problemy rodzinne, spotkania z przyjaciółmi, pierwsze miłości i szalone imprezy. Dlatego tematyka jest dosyć oklepana i powtarzalna - choć właściwie ciężko obrać inny kierunek w powieściach tego typu, ale przecież niektórym autorom się udaje - zwłaszcza jeżeli pojawia się dodatkowy motyw, nieco fantastyczny. Dla mnie ,,sny" głównej bohaterki były czymś nie do końca wyjaśnionym. Jednakże nie mogę napisać złego słowa o stylu Brenny Yovanoff, bowiem powieść tę czyta się lekko i szybko. Rozgrywające się wydarzenia poznajemy z dwóch perspektyw: Waverly i Marshalla, co daje nam wgląd w ich myśli i uczucia, a także poznanie różnych punktów widzenia tej samej sprawy. W tym przypadku było to naprawdę dobre posunięcie. ,,Wyśnione miejsca" to powieść, która mnie nieco rozczarowała, ale wierzę, że niektórych oczaruje i całkowicie porwie do swojego świata, zwłaszcza tych, którzy lubują się w tego typu historiach. Nie ukrywam też, że okładka tej książki jest wspaniała i przyciąga uwagę - jednakże klimat i atmosfera okładki nie do końca pokrywają się z tym, co dostałam podczas czytania. Niestety, nie było mi dane poczuć ,,wyśnionego" klimatu, nie zżyłam się z bohaterami, a ta historia nie zostanie na długo w mojej pamięci. Nieco żałuję, ale cóż zrobić? Gusta są różne, a o gustach się nie dyskutuje... ? www.bookeaterreality.blogspot.com
Link do opinii
Avatar użytkownika - kaori
kaori
Przeczytane:2017-05-04, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam,
Avatar użytkownika - mariannkey
mariannkey
Przeczytane:2017-03-07, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, przeczytane,
Avatar użytkownika - Irmina66
Irmina66
Przeczytane:2016-12-22, Przeczytałam, Mam,
Recenzje miesiąca
Wszechświaty
Leonardo Patrignani
Wszechświaty
Święta dobrych życzeń
ks. Jan Twardowski
Święta dobrych życzeń
Franek i miotła motorowa
Agnieszka Frączek
Franek i miotła motorowa
Nowe gry i zabawy ćwiczące odwagę
Brigitte Wilmes-Mielenhausen
Nowe gry i zabawy ćwiczące odwagę
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy