Wytrwałość dzikich kwiatów


Tom 1 cyklu Wildflowers
Ocena: 4.67 (6 głosów)

Upajająca. Niezależna. Odporna na przeciwności losu. Ich miłość jest jak dzikie kwiaty.

Salem właśnie skończyła szkołę średnią. Niestety wciąż nie ma sprecyzowanego planu na dalsze życie. Postanawia więc chwilowo pozostać w rodzinnym miasteczku, gdzie pracuje w sklepie z antykami. Dziewczyna dorywczo podejmuje się również opieki nad dzieckiem nowego sąsiada. Ale czy to naprawdę dobry plan na najbliższy rok?

Thayer ma trzydzieści jeden lat i samotnie wychowuje sześcioletniego syna. Jest typem poukładanego i nieprzystępnego sztywniaka, który dokładnie planuje każdą minutę dnia. Mimo wątpliwości angażuje do opieki nad Forrestem żywiołową i spontaniczną sąsiadkę. Dzieli ich absolutnie wszystko: osobowość, temperament oraz etap życia, na którym obecnie się znajdują, a przede wszystkim wiek - aż trzynaście lat. Jednocześnie Salem i Thayer szybko się orientują, że są w stanie dać sobie właśnie to, czego najbardziej im dotąd brakowało.

Na pozornie nieurodzajnym terenie zaczyna z wolna rozkwitać uczucie o niebywałej sile. Czy bohaterom uda się je ochronić?

Informacje dodatkowe o Wytrwałość dzikich kwiatów:

Wydawnictwo: Illuminatio
Data wydania: 2023-02-22
Kategoria: Romans
ISBN: 9788383211756
Liczba stron: 400
Tytuł oryginału: The Confidence of Wildflowers

więcej

Kup książkę Wytrwałość dzikich kwiatów

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Wytrwałość dzikich kwiatów - opinie o książce

"Wytrwałość dzikich kwiatów" to książka, która czekała na mojej półce już od ponad roku. Właściwie miałam czytać ją zaraz po premierze, ale wtedy natrafiłam na kilka niepochlebnych recenzji, które skutecznie zniechęciły mnie do sięgnięcia po nią. Co więc skłoniło mnie do tego, żeby wreszcie się za nią zabrać? Książka ma przepiękną okładkę, która idealnie pasuje do jednego z tematów akcji #celowaniewczytanie, w której biorę udział. Czy zatem poza piękną oprawą publikacja urzekła mnie czymś jeszcze? Już spieszę z wyjaśnieniem.

Główną bohaterką historii jest osiemnastoletnia Salem. Dziewczyna właśnie skończyła szkołę średnią i nie do końca wie, co chce robić w życiu. Chociaż jej chłopak Caleb wyjeżdża na studia i namawia ją do tego, aby pojechała z nim, ona postanawia pozostać w rodzinnym miasteczku, gdzie chwilowo pracuje w sklepie swojej mamy. Pewnego dnia do domu obok wprowadza się trzydziestojednoletni Thayer, który nie robi na Salem dobrego pierwszego wrażenia. Czy młoda kobieta dogada się z gburowatym sąsiadem?

Jedno jest pewne. Thayer od czasu do czasu będzie potrzebował pomocy przy opiece nad swoim synem Forrestem. Czy mimo wątpliwości mężczyzna zaangażuje młodą sąsiadkę do opieki nad swoim dzieckiem? Czy pomimo licznych różnic dojdzie do czegoś pomiędzy Thayerem a Salem? Po odpowiedzi na te pytania odsyłam Was do lektury.

Muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczoną tą książką, ponieważ mając w pamięci recenzje, które zniechęciły mnie do jej przeczytania, spodziewałam się czegoś o wiele gorszego. Tymczasem otrzymałam historię, która umówmy się, nie jest dopracowana w każdym najdrobniejszym szczególe, ale z uwagi na to, że jest przedstawiona z perspektywy nastolatki, która dopiero wchodzi w dorosły świat, uważam ją za całkiem dobrą.

Już na samym początku książki otrzymujemy ostrzeżenie o tym, że w publikacji znajdują się treści, które nawiązują do traumatycznych przeżyć i mogą u czytelników wzbudzać ogólny niepokój. I super, bo uważam, że te informacje powinny być zamieszczane, ponieważ każdy z nas jest inny, każdy brał udział w różnych sytuacjach i może zdarzyć się, że ktoś może nieświadomie trafić na treść, która źle wpłynie na jego zdrowie psychiczne. Jednak po przeczytaniu tej publikacji czuję swojego rodzaju niedosyt, ponieważ przygotowała się mentalnie do tego, o czym mogę przeczytać, a mam wrażenie, że akurat te tematy autorka potraktowała trochę po macoszemu. Zostały lekko zbagatelizowane i zdecydowanie zabrakło mi ich rozwinięcia.

Jeżeli chodzi natomiast o wątek romantyczny, to brakowało mi w nim nieco głębi, ale należy pamiętać, że historia jest przestawiona z perspektywy nastolatki. Myślę, że gdyby autorka pozwoliła swoim czytelnikom poznać perspektywę Thayera, książka tylko by na tym zyskała.

Sama końcówka historii to typowy Cliffhanger, ale przyznaje, że był raczej przewidywalny. Najbardziej wstrząsnęło mną tylko jedno wydarzenie, ale nie będę zdradzać jakie. Osoby, które czytały książkę z pewnością wiedzą, o czym mówię, a te, które jeszcze nie wiedzą, dowiedzą się w swoim czasie.

Niemniej jednak nie żałuję, że przeczytałam tę historię i z ciekawości sięgnę po drugi tom.

Link do opinii

Jaka jest najlepsza książka przeczytana przez was w tym roku?

U mnie w tym momencie numer jeden zajęła ,,wytrwałość dzikich kwiatów".

 

Lekturę przeczytałam dzięki poleceniu moich dwóch  najlepszych dziewczyn @zaczytana_anex i @ksiazkowelove_1. Z ich polecajek wiem, że mogę brać wszystko i się nie zawiodę. Tak samo było tym razem ?

 

Ta historia nie jest łatwa, nie jest cukierkowa. Autorka zdecydowanie przypomina mi tym @colleenhoover, moją absolutnie ulubioną autorkę, za co zgarnia dodatkowy plus. Zdecydowanie jestem fanką książek z różnicą wieku, ale tutaj tej różnicy nie odczułam. Salem jest niezwykle dojrzałą kobietą. Jest mądra, opiekuńcza i przede wszystkim nie jest wyidealizowana, ma swoje wady, dzięki czemu jest autentyczna. Thyler również taki jest, jego opiekuńczość względem dziewczyny mnie urzekła, są swoim idealnym dopełnieniem, co więc poszło nie tak?

 

Mogę śmiało powiedzieć, że ta lektura nie powiela schematów. Mamy tutaj wiele wątków, które idealnie do siebie pasują. Trauma, choroba, tragedia, zdrada, rozwód i tak dalej i dalej... a gdzieś pośrodku tego uczucie.

 

Dla mnie ogromnym plusem było to, że Salem i Thyler nie rzucili się na siebie od razu. Ta chemia była wyczuwalna, jednak ogień nie raził w oczy, tylko wybuchał powoli, robiąc klimat i dzięki temu ten kulminacyjny moment wyszedł tak idealnie. W pewnym momencie zrobiło się słodko, za słodko i byłam przekonana, że tak już zostanie do końca, jednak tutaj autorka po raz kolejny postanowiła zaskoczyć czytelnika i zrzuciła bombę, ale to taką bombę, że ciężko mi o tym w ogóle myśleć, a co dopiero napisać... Tak, to zdecydowanie bolesny temat, dla mnie najbardziej emocjonujący z całej historii. Po tym ta lektura nie była już taka sama, została naznaczona piętnem tragedii, z której ciężko jest się pozbierać i stąd te decyzje bohaterów.

 

Droga autorko, @niegrzeczneksiazki potrzebuję kontynuacji na już!

 

Zecydowanie polecam wam tę historię. Nie rzucam słów na wiatr i jeśli mówię, że lektura jest moim ulubieńcem roku, to uwierzcie mi, jest genialna. Miałam okazję przeczytać ją na czytniku w abonamencie @legimibooks, ale zdecydowanie chcę ją na półce.

Link do opinii

"Wytrwałość dzikich kwiatów" macie planach? Ja postawiłam jej wysoko poprzeczkę i chyba trochę się przeliczyłam. To nie tak, że książka w ogóle mi się nie podobała. Jednak są książki np. Zapaty, które odebrałam bardziej emocjonalnie. Tutaj mi zabrakło trochę tych emocji, ale o tym niżej.

 

Salem to główna bohaterka i mam co do niej mieszane uczucia. Rozumiem, że to osiemnastolatka i może robić głupoty, ale w paru sytuacjach nie rozumiałam jej zachowania. Uważała, że może nie wiedzieć co chce robić w życiu i ma do tego prawo, z tym się zgadzam. Jednak były chyba dwa momenty, kiedy jej zachowanie mnie denerwowało. Niezgadzałam się z nim i uważam, że jak na osobę, która tak głośno mówiła o tym, co czuje, zachowała się nieodpowiednio. Chodzi mi o końcowe rozdziały. Moim zdaniem jej miejsce w tych chwilach było gdzie indziej. Do tego nie podobało mi się jak traktowała Caleba. 

 

Thoyer bardzo polubiłam. Nie mam mu w sumie nic do zarzucenia. Od początku ksiazki podobało mi się jego zachowanie, nawet to na zakończenie książki. Wiele osób pewnie zachowywało się bardzo podobnie w takiej sytuacji. Jedyne do czego mogę się przyczepić to sytuacja z Calebem.

 

Relacja bohaterów to moim zdaniem taką namiastką slow burn. Nie rozwijała się jakoś bardzo wolno, ale to też nie było jakieś nagłe i gwałtowne. Sam wątek agegap również był dobrze potraktowany.  

 

Niestety w książce było kilka wątków, które miały potencjał i mogłyby być bardziej rozwinięte. Wydarzenia w rozdziale 51 mogły być trochę lepiej pociągnięte. Nie zdążyłam poczuć za wiele emocji, kiedy wątek poszedł już dalej. Rozumiem, że to miał być plot twist (który był dużym faktycznie zaskoczeniem), ale jedyne co poczułam względem bohaterów to żal. To wszystko? Chyba bardziej emocjonalnie odebrałam przedostatni rozdział, chociaż tutaj również się nie było jakiego wow. 

 

Co do ostrzeżeń na początku książki.. ok fajnie, że były bo dzięki temu wiemy czego możemy się spodziewać w książce. Jednak tak ja wcześniej napisałam, moim zdaniem te wątki zostały trochę spłycone. Miałam wrażenie, że autorka poświęciła więcej uwagi blachym sprawom (babeczki czy świece) niż tym wszystkim wątkom. 

 

Książkę musicie przeczytać sami, żeby ją ocenić. Uważam, że nie jest zła, ale nie powaliła mnie na kolana. Myślę, że gdyby była zrobiona jako jednotomówka byłaby lepsza. Czy przeczytam drugi tom? Oczywiście, ale liczę na to, że będzie lepszym?

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - BookCoffeeCake
BookCoffeeCake
Przeczytane:2023-02-23, Ocena: 6, Przeczytałem,
"Nie ma znaczenia to, kim byliśmy. Liczy się to, kim jesteś teraz, jakie mamy serca. Jesteś światłem słonecznym, Salem, ale przecież nawet słońce nie zawsze świeci."

Najpiękniejsza i najboleśniejsza książka z motywem age gap jaką kiedykolwiek czytałam. Nie jest to kolejna przesłodzona historia w której miliarder zakochuje się w znacznie młodszej od siebie kobiecie. Salem właśnie skończyła liceum i choć nie ma konkretnego planu na przyszłość, jest stała w swoich postanowieniach, ciepła, uprzejma i troskliwa. Gdy niespodziewanie w jej życiu pojawia się trzydziestojednoletni sąsiad Thayer, który samodzielnie wychowuje syna wiele się zmienia. Z początku troszkę gburowaty, jednak z czasem pokazuje swoją prawdziwą twarz. Jest kochany, opiekuńczy i wrażliwy. Gdy odkrywa z jakimi demonami mierzy się Salem, nie odtrąca dziewczyny, jest jej wsparciem. Oboje czują, że mogą sobie dać właśnie to czego potrzebują. Jednak prawda jest taka, że nic nie trwa wiecznie, a my nie każdą bitwę możemy wygrać.

"Wytrwałość dzikich kwiatów" już na starcie daje nam pstryczka w nos i uświadamia, że nie będzie to kolejna przesłodzona historia o zakazanym romansie. Dostajemy ostrzeżenie, że w środku czekają na nas takie wątki jak walka z rakiem, śmierć czy też przemoc seksualna wobec dzieci. Jest to tytuł przeznaczony dla dorosłych czytelników. Jednakże mimo tej ciężkiej tematyki bardzo wartościowy i warty uwagi. 

Autorka dużą uwagę poświęciła relacjom i temu jak prawidłowo powinny wyglądać. Mowa tutaj o relacjach z rodzicami, przyjaciółmi czy drugą połówką. Salem i Thayer zdają sobie sprawę, że ich relacja dla wielu może wydawać się dziwna - przecież łączy ich trzynaście lat różnicy. Z tyłu głowy słyszą ten cichy głos, który przestrzega ich przed uczuciem, które się w nich kiełkuje. Wszystko zaczyna się od szczerej, prawdziwej przyjaźni, a kończy na uczuciu. Uczuciu pełnym namiętności, przyciągania, wsparcia, troski i wyrozumiałości.    Chemia pomiędzy nimi jest wyczuwalna i hipnotyzująca. A uczucia czyste, bezinteresowne i bardzo romantyczne. Ujęła mnie ich relacja. Podobało mi się to ciepło, które od nich biło. Jednak tak jak wspomniałam wcześniej nic nie trwa wiecznie. Choć przez większą część książki dostajemy słodką historię, tak później nadciągają ciemne chmury, które łamią serce. 
Micalea Smeltzer pięknie pisze o uczuciach, a jeszcze piękniej potrafi wpleść je w trudną fabułę. Ta historia szokuje i zaskakuje. Uczy życia, straty i radzenia sobie z nią. Nie spodziewałam się, że w tym niepozornym tytule może kryć się tyle bólu. W pewnym sensie ta książka mnie złamała. Wywołała wiele emocji i przede wszystkim łzy. Szczere i prawdziwe. 
Choć jest to trudna historia, czyta się ją bardzo szybko. Mamy tutaj krótkie rozdziały, ciekawe wątki i wciągającą fabułę. Pojawia się humor, namiętność, uczucia i dramaty. Często zbyt mocne, aby jeden człowiek mógł je sam udźwignąć. Zachęcam do przeczytania tej historii.. to coś więcej niż słowa zapisane na kartce.

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - bookaholic-in-me
bookaholic-in-me
Przeczytane:2023-02-17, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,
Salem dopiero wkracza w dorosłość, a przynajmniej na to wskazuje jej metryka. Uwielbia dietetyczną colę, bieganie, swojego kota, a jej hobby jest wyrób świec. Pracuje w sklepie swojej mamy i nie ma nic przeciwko temu, jak toczy się jej życie. Nie ma zamiaru iść na studia, po prostu nie czuje, by był to dla niej odpowiedni krok. Wsparcie znajduje w przyjaciółce i swoim chłopaku, którzy są dla niej naprawdę dobrzy. Jednak oni nie pragną życia w małym miasteczku, w odróżnieniu od Salem. Ta dziewczyna nosi w sobie wiele bólu i krzywd, a jednak udaje jej się oczarowywać uśmiechem i dobrocią innych. Lecz każdy ma swój limit tego, ile bólu może nosić w sercu.   Thayer to dorosły i odpowiedzialny mężczyzna. Zostając sąsiadem Salem nie miał pojęcia, że jego życie tak się potoczy. Jest rozwodnikiem i ojcem małego chłopca, którego kocha nad życia i stara się poświęcić mu jak najwięcej czasu. Jego pasją jest ogrodnictwo oraz stolarstwo, co znacznie pomaga mu w urządzaniu domu. Ma naprawdę ogromne serce, choć niełatwo jest je dostrzec na pierwszy rzut oka. Bowiem może wydawać się niemiły i obcesowy, jednak to tylko powierzchowność, pod którą kryje się tak wiele. Czy Salem uda się przebić przez jego powłoki i dostrzec to, co niewidoczne dla innych?   ,,Wytrwałość dzikich kwiatów" to książka, która zabrała mnie w nieoczekiwaną podróż. Nie ukrywam, że podczas lektury, miałam już w głowie ułożony scenariusz na dalsze wydarzenia. A Autorka zrobiła coś, co kocham i co rzadko zdarza się w takiej literaturze - zdecydowała się utrzeć mi nosa i poprowadziła fabułę w kompletnie innym, niż się spodziewałam kierunku. Dodatkowo, dołożyła do tego tematy, które rozdzierają serce, bazują na emocjach, a z drugiej strony pozostają niezwykle życiowe. I w ten sposób stworzyła powieść, która pod piękną oprawą zawiera jeszcze piękniejszy tekst, zdecydowanie wart poznania. Narracja może wydawać się nieco okrojona, gdyż nie znajdziemy tu rozwlekłych opisów i niewiele wnoszących do historii scen, jednak w tym przypadku to się sprawdziło. Chyba za sprawą pióra Autorki, które jest niczym balsam na stroskaną duszę, niesie w sobie ciepło, przekaz i kwintesencję tego, czego szukam w książkach. Miłość tu ukazana jest piękna, warta tego, by o nią walczyć, wręcz wyjątkowa. Różnica wieku dzieląca bohaterów nie jest tak mocno rzucająca się w oczy dzięki niezwykle dojrzałej postawie życiowej Salem. A Thayer... cóż, jego nie da się nie pokochać za tę bezinteresowność i gesty, które ukazują jego zwyczajną, ludzką dobroć. Lecz, co warte zauważenia, nie jest to słodka opowieść o uczuciu między dwojgiem ludzi. To powieść przesiąknięta bólem, żalem i walką z samym sobą, by się nie poddać i wybierać życie dzień za dniem. Ja niecierpliwie czekam na kolejny tom, a Wam zdecydowanie polecam tę lekturę.

 

Link do opinii
Inne książki autora
Wildflowers (Tom 2). Odrodzenie dzikich kwiatów
Micalea Smeltzer0
Okładka ksiązki - Wildflowers (Tom 2). Odrodzenie dzikich kwiatów

Zapomniana. Nieplanowana. Silniejsza od wszelkich przeciwności. Ich miłość zakwitnie na nowo - jak dzikie kwiaty. Sześć lat temu Salem rozstała się z...

Sweet Dandelion
Micalea Smeltzer0
Okładka ksiązki - Sweet Dandelion

Niektóre rzeczy są zakazane. Niektóre niezbędne do przeżycia. Ich miłość to jedno i drugie. Dandelion Meadows uważa się za przeklętą. W wieku osiemnastu...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Nawiedzone kolonie
Rafał Witek
Nawiedzone kolonie
Nowe życie Kariny
Marta Nowik
Nowe życie Kariny
Times New Romans
Julia Biel
Times New Romans
Formuła Elli
Agnieszka Rautman-Szczepańska ;
Formuła Elli
Śpiew morzycy
Jagna Rolska ;
Śpiew morzycy
Nasze światy
Claudia Moonever
Nasze światy
Megamonstrum
David Walliams ;
Megamonstrum
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy