Władza potrafi odmienić człowieka. Wiara złamać. A lojalność może kosztować więcej niż życie. Alwyn Skryba przeszedł drogę od wyrzutka do rycerza, od banity do doradcy kobiety, którą sam wyniósł na piedestał. Pod sztandarem Lady Evadine zdobył chwałę, walczył w imię sprawiedliwości i przelewał krew dla królestwa. Lecz wiara Evadine zamienia się w żar fanatyzmu, a jej proroctwa w narzędzie strachu.
W obliczu nadchodzącej wojny Alwyn staje przed wyborem, którego nie da się uniknąć: serce czy sumienie, lojalność czy prawda. Gdy ostatnia bitwa zbliża się nieuchronnie, każdy sojusz okaże się kruchy, a każdy czyn naznaczony krwią. Bo nawet bohater, który sięgnął po wielkość, musi w końcu odpowiedzieć na jedno pytanie: kim się stał, walcząc o to, w co wierzył?
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 2026-01-23
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 620
Tytuł oryginału: The Traitor
Tłumaczenie: Dominika Repeczko
Czymże różni się bohater od zdrajcy...? Otóż tylko tym, że w oczach jednych ta sama osoba jest bohaterem, a w oczach innych zdrajcą. I o tej prawdzie opowiada w iście porywający sposób Anthony Ryan w powieści. ,,Zdrajca", która to zamyka sobą znakomitą serię fantasy ,,Trylogia Przymierza Stali". Zapraszam was do poznania recenzji tej książki, którą to dni kilka temu oddało w nasze ręce w iście pięknej postaci Wydawnictwo Fabryka Słów.
Alwyn Skryba przeżył wiele, pokonał mnóstwo przeszkód, nie raz i nie dwa razy otarł się o śmierć, by być w tym oto miejscu. Być u boku rosnącej w potęgę Lady Evadine, która nie kryje się już ze swoimi zamiarami pokonania wszystkich władców i innych stojących jej na drodze, by stać się jedyną królową ziem wchodzących w skład Przymierza. Jednak kolejne dni, kolejne bitwy i kolejne decyzje Evadine sprawią, że w umyśle Alwyna zakiełkuje pewna wątpliwość względem tego, czy aby na pewno stoi on po tej dobrej, właściwej stronie...
Mamy zatem trzecią i jednocześnie finalną odsłonę tej wspaniałej opowieści fantasy, którą odkrywamy za sprawą wspomnień głównego bohatera. Bohatera, który przeszedł długą i niebezpieczną drogę od zwykłego łotra po wielkiego lorda, który dla wielu stał się bohaterem i wzorem do naśladowania oraz jedną z najważniejszych i najbardziej wpływowych postaci na świecie. I oczywiście jest żal i smutek, że to już koniec..., ale na szczęście emocje te rekompensuje nam jakość tej finalnej historii, która w mej ocenie jest absolutnie najlepszą częścią całego cyklu.
Alwyn wspomina przeszłość, przedstawiając nam kolejne swoje losy żołnierza, mędrca, polityka, ale też i człowieka, który musiał wybrać pomiędzy tym, co mówi rozum i tym, co podszeptuje serce. Mamy tu walkę o władzę u boku namaszczonej i zmartwychwstałej Evadine, mamy bitwy i kruche sojusze, jak i wreszcie mamy wiele poniesionych ofiar, które w pewnym momencie staną się ciężarem nie do uniesienia. I jak nie trudno się domyślić, pojawia się tu również tytułowa zdrada, która zmieni wszystko, absolutnie wszystko. I jest to niezwykle barwna, poruszająca, ale też i wielokrotnie zaskakująca relacja - choćby pod względem tego, że w tej opowieści nic jest pewnym i nikt nie może czuć się też w pełni bezpiecznym. To dobry finał, który mnie satysfakcjonuje.
Oczywiście w opowieści tej jest wiele interesujących i ważnych wątków - z pewnością ten wojenno-polityczny, ten obyczajowy, jak i też ten nawiązujący do rzeczy stricte fantastycznych, związanych z odwieczną walką dobra i zła reprezentowaną przez dwóch bogów, bo tak chyba trzeba ich nazwać - Serafila i Malecytę. Najważniejsi są jednak ludzie - nie tylko Alwyn, który mnie osobiście przekonuje do uwierzenia weń swoją nieidealnością, jak i nie tylko Evadine, której nie można odmówić siły, poświęcenia i determinacji w dążeniu do celu, bo są tu także piękni bohaterowie z drugiego planu, którzy nadają tej historii kolorytu, dramatyzmu, ale też i zawsze fascynującej złożoności, by wspomnieć o Juhlinie, Lilat, czy też Wilhumie, bez których to książka ta nie byłaby tak udaną.
Jeśli chodzi zaś o świat tej powieści, to jest on bardzo ludzki, bardzo bliski historii naszej Ziemi, bardzo realistyczny. Oczywiście jest tu magia, są bogowie i nie brak demonicznej mocy, ale to wszystko jest jakby na drugim planie, gdyż ta książkowa rzeczywistość to przede wszystkim ludzkie pragnienia, żądze i ambicje, zaspokajane w najbardziej bliski naszej naturze sposób - siłą i podstępem. To pięknie opisana, quasi średniowieczna, brudna codzienność, w której trudno szukać sprawiedliwości, aczkolwiek czasami i ona daje nadzieję na lepsze jutro. To kawał dobrej pracy, jaką wykonał tu Anthony Ryan.
Można powiedzieć o tej powieściowej serii, że stanowi ona sobą klasyczne spojrzenie na literackie fantasy. Ale to będzie trochę zbyt skromne stwierdzenie, gdyż jest to bardzo interesująca, klimatyczna, dopracowana w każdym calu i przede wszystkim bardzo ludzka opowieść, która mówi wiele również o naszej, człowieczej naturze, niezmiennej od wieków. Bo któż z nas nie popełnił błędów, któż z nas nie żałował pochopnych decyzji i któż z nas nie musiał wybrać pomiędzy tym, co dla niego najważniejsze i tym, co jest dobre dla innych. A to zawsze najtrudniejsze i najdramatyczniejsze wybory...
Cieszmy się zatem tą ostatnią historią, cieszmy zawartymi na jej stronach emocjami i doceniajmy jej jakość - począwszy od pisarskiego warsztatu autora, poprzez znakomity przekład nieodżałowanej Dominiki Repeczko, jak i kończąc na pięknych ilustracjach Roberta Łakuty. Oczywiście książka ta zachwyca nas także jakością wydania, za co należą się słowa uznania pod adresem Fabryki Słów, która już dawno temu zrozumiała, że literaturę czyta się również oczyma. Cieszmy i czekajmy z nadzieją, że być może kiedyś Anthony Ryan powróci do świata tej serii, bo wszakże pisarskie losy są zawsze nieodgadnione.
Powieść Anthony'ego Ryana pt. ,,Zdrajca", to rzecz znakomita, wielka, konieczna w poznaniu. Polecam.
"Lord Wieży" to znakomita kontynuacja losów Vaelina Al Sorny. Przygodowa fantasy na najwyższym poziomie, pełna złowieszczych intryg, szczęku mieczy...
Na rozległych terytoriach kontrolowanych przez Żelazny Syndykat Handlowy najcenniejszym towarem jest smocza krew. Spuszczana z trzymanych w niewoli lub...
Przeczytane:2026-03-07, Ocena: 6, Czytam, Mam, Przeczytane 2026, Dostępny audioook,
Jeśli ktoś czytał wcześniejsze tomy trylogii, to przy ,,Zdrajcy" od razu poczujecie, że wchodzicie na sam finał naprawdę dużej historii, a jeśli ktoś dopiero zaczyna przygodę z tym światem, to i tak szybko łapie klimat, bo autor pisze tak, że momentalnie wskakuje się w buty bohaterów i idzie z nimi przez całe to zamieszanie. To dalej jest fantasy, jasne. Są wojny, polityczne gry, religijne spory i wielkie idee, ale według mnie sercem tej książki są ludzie. Ich wybory, błędy, ambicję i momenty, kiedy grunt usuwa się spod nóg.
Cała historia kręci się wokół Alwyna. Gość zaczynał jako uliczny dzieciak i drobny złodziejaszek. Życie nauczyło go jednego: przetrwają sprytni. Z czasem trafia jednak w sam środek wielkiej polityki i religijnej rewolucji. Z człowieka, który kombinował, jak przeżyć kolejny dzień, wyrasta ktoś, kto ma realny wpływ na losy tysięcy ludzi,, i to jest świetnie napisane, bo Alwyn wcale nie zmienia się w kryształowego bohatera.
Drugą kluczową postacią jest Lady Evadine. Prorokini/przywódczyni. Symbol nadziei dla jednych i fanatyczka dla drugich. Na początku trylogii jej wizja lepszego świata naprawdę porywa ludzi. Obiecuje koniec tyranii, sprawiedliwość i odnowę moralną. Problem w tym, że im większą ma władzę, tym bardziej przestaje słuchać kogokolwiek poza sobą. W ,,Zdrajcy" widać wyraźnie, jak cienka jest granica między wiarą a fanatyzmem. Evadine nie uważa się za złą. Ona jest przekonana, że działa dla dobra wszystkich, tyle że ,,dobro" zaczyna oznaczać coraz brutalniejsze decyzje, ale jak to się zakończy? To już sami ocenicie. Ważną rolę grają też ludzie z otoczenia Alwyna. Wojownicy, doradcy, dawni kompanii z pola bitwy. Każdy z nich ma swoje granice i swoje powody, żeby walczyć. Są tacy, którzy wierzą w sprawę do końca, nawet gdy wszystko się sypie. Są pragmatycy, którzy po prostu chcą przeżyć i wybrać stronę z większymi szansami. Są też zmęczeni wojną marzący o zwykłym życiu, którego ciągle nie da się zacząć. Autor fajnie pokazuje, że przyjaźń w takich warunkach nie jest prostą sprawą. Wystarczy jedna decyzja, żeby dawni sojusznicy stanęli naprzeciw siebie z bronią w ręku.
Momentami łapałam się na tym, że rozumiem obie strony, i właśnie wtedy robiło się najciekawiej. ,,Zdrajca" to w dużej mierze książka o konsekwencjach. Wszystko, co wydarzyło się wcześniej, wraca. Dawne zdrady, niespełnione obietnice, źle podjęte decyzje. Tu nie ma resetu ani magicznego cofania czasu. Niektóre historie kończą się brutalnie, inne gorzko. Są też momenty cichej ulgi, kiedy komuś wreszcie udaje się wyrwać z tego szaleństwa, ale nikt nie wychodzi z tej opowieści bez śladów,, i to jest mocne. Bo czuć, że stawka była prawdziwa.
Bo to świetnie domknięta historia ludzi, których naprawdę da się polubić. Albo znienawidzić (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) albo jedno i drugie naraz (ja chcę więcej) Bo pokazuje, jak łatwo usprawiedliwić każde świństwo ,,wyższym celem". Bo są tu bohaterowie z krwi i kości. Z wadami, poczuciem humoru i momentami słabości. No i dlatego, że czyta się to jak ogień. Jeden rozdział, drugi, trzeci... a potem patrzysz na zegarek i zastanawiasz się, czemu jest środek nocy. Jeśli ktoś lubi fantasy, które oprócz mieczy i bitew daje emocje i zmusza do myślenia, to naprawdę trudno o lepszy wybór. ,,Zdrajca" zostawia z głową pełną pytań i takim przyjemnym czytelniczym kacem.