Chcę, żebyś filmował mnie aż do śmierci…
Yuta zaczyna nagrywać filmy przez życzenie jego chorej matki. Po jej śmierci chłopak usiłuje popełnić samobójstwo, jednak spotyka na swojej drodze pewną tajemniczą i piękną Eri. Zaczynają wspólny projekt, ale dziewczyna skrywa pewien sekret…
Oto filmowa opowieść o wchodzeniu w dorosłość!
Wydawnictwo: Waneko
Data wydania: 2023-06-14
Kategoria: Komiksy
ISBN:
Liczba stron: 0
ŻYCIE I SZTUKA
In a little while
I'll be gone
The moment's already passed
Yeah, it's gone
And I'm not here
This isn't happening
I'm not here
I'm not here
- Radiohead
Mistrz rozrywkowego ponuractwa powraca z nową mangą. Tym razem jest to jednotomówka, ale niezmiennie świetna to rzecz i poznania warta. A graficznie bardziej dopieszczona niż jego ,,Chainsawman", przyjemnie rozedrgana - zrozumiecie, o co mi chodzi, kiedy w to wnikniecie - i wciągająca. No i wywołująca emocje, fajnie grająca z czytelnikiem (i fajnie by to zagrało, gdyby zrobić z tego anime) i w ogóle no po prostu kawał bardzo dobrej komiksowej roboty, specyficznej, ale urzekającej.
Nastoletni Yuta nakręcił film. Zaczęło się od tego, że jego umierająca matka kupiła mu smartfon na urodziny. A potem chciała, by filmował ją, jej walkę z chorobą, a na końcu śmierć. Chłopak zrobił ile mógł, ale nie wszystko poszło tak, jak należy. I nie wszystko idzie dobrze, kiedy prezentuje ten swój film. A właściwie wszystko idzie źle - wyśmiewa go cała szkoła, chłopak popada a depresję, chce się zabić, by pokazać innym, ale wtedy spotyka ją. Dziewczyna nazywa się Eri i każe mu się albo zabić, albo iść z nią. Tak zaczyna się ich osobliwa relacja, oparta na wspólnym oglądaniu filmów i jej próbach przekonania go by w końcu nakręcił film dobry. Bo coś w tej opowieści o jego matce ją ruszyło, coś się jej podobało., chciałby więcej, ale lepiej. no i skrywa też swoją tajemnicę, która może wszystko zmienić...
https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2023/06/zegnaj-eri-tatsuki-fujimoto.html
Cały świat dowiedział się o istnieniu Denjiego po tym, jak w telewizji przedstawiono go jako “przerazającego Demona Piły Mechanicznej”! Szaleni...
Zgodnie z przepowiednią Demona Głowdu przed Asą ukazuje się „Demon Upadku”, który uosabia jeden z pierwotnych strachów człowieka! Posiada okrutną...
Przeczytane:2025-11-21, Ocena: 2, Przeczytałam, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2025,
,,Żegnaj, Eri" zaczyna się obiecująco: forma nagrań z telefonu przyciąga uwagę, ale po pierwszym zachwycie treść zaczyna klękać.
Podwójny melodramat -- najpierw matka, potem Eri -- szybko staje się powtarzalny i zwyczajnie nudzi. Matka bohatera wypada wręcz irytująco: samolubna, wymagająca, a na koniec jeszcze dowalająca dziecku wyrzutem na łożu śmierci. Trudno przejąć się jej losem, skoro zachowuje się bardziej jak reżyser własnej śmierci niż kochająca matka. Finałowy twist zamiast domknąć emocje, rozmywa je kompletnie -- skoro wszystko mogło być fikcją, to po co widz miałby inwestować w to uczucia? Mangę próbuje ratować refleksja o wybiórczej pamięci wobec zmarłych, ale to żadna wielka prawda, tylko rzecz oczywista.
Nie kupiła mnie -- i nie dlatego, że jestem nieczułą babą, tylko dlatego, że umieranie na raty rzadko wygląda tak gładko i efektownie, jak Fujimoto próbuje to sprzedać.