Opowieść o Liliannie, która na pierwszy rzut oka ma wszystko. Jest szczęśliwą mężatką, ma mieszkanie i pracę, którą lubi. Ma też przyjaciółkę, na którą może zawsze liczyć i to właśnie na jej imprezie urodzinowej poznaje kogoś, kto będzie miał wpływ na jej przyszłość. Wszystko zaczyna się zmieniać małymi kroczkami, kobieta obserwuje zmiany w sobie i w swoim idealnym mężu. Nie będzie to jednak kolejna słodka historia. Spotkają ją turbulencje, których nigdy by nie przewidziała.

Drżenie serc Angeliki Ślusarczyk to prawdziwa i smutna opowieść, która uzmysławia nam, jak przewrotne i zaskakujące potrafi być życie, jak wielka jest siła przyjaźni, miłości, ślepego zauroczenia, idealizacji oraz przypadku, który może zmienić diametralnie życie bohaterów.
Co czeka Liliannę? Czy będzie żyła dalej w bańce szczęścia? I czy kiedykolwiek jeszcze poczuje drżenie serca?
Do lektury zaprasza Wydawnictwo Axis Mundi. Dziś na naszych łamach przeczytacie premierowy fragment książki Drżenie serc:
Czas do urodzinowej imprezy mojej przyjaciółki mijał nieubłaganie szybko. Sytuacja między mną a moim mężem wcale się nie poprawiała. Było tak jak wcześniej. Wciąż nie wracał na czas do domu, widywaliśmy się tylko przelotem z rana. Czasem, gdy przyjeżdżał nocą, czułam, jak zajmuje miejsce obok mnie. Jednak od ostatniej wspólnej nocy nie zbliżał się do mnie więcej ani ja do niego. Do tej pory czułam się źle z tym, że poddałam się małżeńskiemu obowiązkowi. Dobrze wiedziałam, że nasz związek wisiał na włosku. Zdawkowe SMS-y, zero rozmów, zbliżeń, czegokolwiek. Żyliśmy razem, a jednak byliśmy osobno, oddaleni o miliony kilometrów. To przykre, jak ludzie, którzy kochali się naprawdę mocno, mogą stać się dla siebie totalnie obcy. Tak było w moim i Kuby przypadku. Wieczorami zagryzałam zęby, a nocami wypłakiwałam się w poduszkę. Po pewnym czasie już nie miałam czym płakać. Funkcjonowałam dzień po dniu. Pracowałam od rana do wieczora i brałam dodatkowe godziny. I tak było, dopóki pewnego dnia nie wrócił do domu wcześniej. Właśnie przygotowywałam dla siebie spaghetti, gdy usłyszałam otwierające się drzwi. Zamarłam.
– Jesteś wspaniała. Z pewnością wyczułaś, że dzisiaj przyjadę wcześniej. – Podszedł bliżej, przytulił mnie od tyłu i złożył pocałunek na mojej szyi.
– Tak, z pewnością – odpowiedziałam z przekąsem.
– A ty co, okres masz? – Odsunął się i zniknął w korytarzu.
Obiad, który robiłam, miał być dla mnie na dwa dni, ale teraz musiałam nałożyć porcję i dla niego. Westchnęłam cicho i delikatnie pokręciłam głową. Miałam na sobie czarne legginsy i luźny T-shirt, a włosy spięłam w niedbały kok.
– To dla ciebie – wyciągnął w moją stronę bukiet czerwono-żółtych tulipanów.
Wybałuszyłam oczy.
– Chcesz odkupić swoje winy? Ciągłą nieobecność? – Odwróciłam się do niego tyłem i pilnowałam gotującego się obiadu. Moje serce zaczęło niebezpiecznie szybko bić. Kwiaty były piękne, ale nie mogę mu pozwolić na takie przekupstwo. „Nie mogę…”, powtarzałam sobie w duchu.
– Nie gniewaj się. Pracuję, byśmy mogli polecieć na wakacje do ciepłych krajów.
– Przecież mamy dostatecznie dużo pieniędzy, by jechać gdziekolwiek. Dlaczego akurat za granicę? W Polsce jest tyle cudownych miejsc. Zresztą… – zamilkłam na moment – …nie chcę nigdzie jechać. Dobrze mi tutaj. A jak ciebie nie ma, to prawie jak wakacje. – Odpyskowałam.
– Chcesz mnie zdenerwować?
– A co za różnica? I tak nie masz do mnie żadnego szacunku. Równie dobrze moglibyśmy się rozwieść. Bo i po co żyć tak jak my? Na odległość? – Odwróciłam twarz w jego stronę i rzuciłam oskarżycielskie spojrzenie.
– Nie wkurzaj mnie i nie gadaj głupot. Jesteś moją żoną, kocham cię i nie będzie żadnego rozwodu.
– Wiesz, gdzie możesz sobie schować to twoje wyznanie miłości? – Zaczerwieniłam się, mocno zdenerwowana.
– Przestań, proszę cię – powiedział spokojnie.
– W dupę je sobie wsadź! – krzyknęłam. Poczułam, jak w oczach zbierają mi się łzy. – Ciągle cię nie ma! Żyję jak pustelnica, kiedy powinnam cieszyć się z życia, z męża, być szczęśliwa! A tak, biorę nadgodziny, sztucznie się uśmiecham, a moje życie wygląda jak jedno wielkie nieporozumienie! To wszystko twoja wina! Ciągle cię nie ma, jestem sama… – Po moich policzkach spływały już słone krople. Rzuciwszy drewnianą łyżkę do zlewu, wybrudziłam palniki sosem. Chciałam iść do łazienki, ale Kuba złapał mnie i zaborczo do siebie przytulił.
W naszym serwisie przeczytacie już kolejny fragment książki Drżenie serc. Powieść kupicie w popularnych księgarniach internetowych:
Tagi: fragment,
