Katastrofa odebrała jej wszystko. Czy miłość napisze dla niej nowy początek? „Gołębiarka" Katarzyny Polanowskiej

Data: 2026-01-22 11:50:32 | Ten artykuł przeczytasz w 7 min. Autor: Piotr Piekarski
udostępnij Tweet

W 20. rocznicę katastrofy budowlanej podczas Ogólnopolskiej Wystawy Gołębi Pocztowych – po latach od wydarzeń, które wstrząsnęły Polską – Gołębiarka przypomina, że nawet z gruzów można wznieść nowe życie.

Siedemnastoletnia Klara traci rodzinę w tragedii w Katowicach. Trafia na Mazury, gdzie pod opieką wuja i jego syna próbuje odnaleźć sens istnienia. Spotkanie z Fryderykiem odmienia ich oboje — zrodzone z bólu uczucie staje się dla niej ratunkiem i szansą na nowy początek.

Gołębiarka Katarzyna Polanowska - grafika promująca ksiązkę

Gołębiarka Katarzyny Polanowskiej to poruszająca opowieść o stracie, miłości i sile, która pozwala przetrwać. Do lektury zaprasza Wydawnictwo Axis Mundi. Dziś na naszych łamach przeczytacie premierowy fragment książki Gołębiarka:

Kamila biegała od stoiska do stoiska, pytając każdego z właścicieli, czy może pogłaskać lub nakarmić gołębia. Zbierała do małej prezentowej torebeczki piora, z ktorych chciała sobie

zrobić indiański pioropusz na pamiątkę wizyty na targach i na urodziny przypadające za kilka dni – chciała wtedy wyglądać wyjątkowo. Była podekscytowana i zachwycona, mijała wszystkich z szerokim uśmiechem i zarażała optymizmem.

Tata przychodził tu już od kilku lat. Po raz pierwszy zabrał ze sobą żonę i córki. Stoisko miał wprawdzie niewielkie, ale był z niego bardzo dumny – razem z kolegą przynieśli swoje najpiękniejsze okazy. Edyta przez cały czas pomagała mężowi: odpowiadała klientom na pytania lub dosypywała ziarna ptakom.

Targi to był prawdziwy raj dla gołębiarzy. Spotykali się na nich zarówno doświadczeni hodowcy, jak i ci początkujący. Mogli tu znaleźć wszystko – od karmy, leków i środków czystości po gołębniki, transportery czy fachowe wydawnictwa.

Klara średnio bawiła się na tego typu imprezach. Przerażał ją tłum, hałas i ogólny rozgardiasz. Na początku myślała, że po prostu usiądzie z boku z książką, która od dawna czekała na swoją kolej, szybko jednak okazało się, że musi popilnować młodszej siostry. Ta zaś należała do tych, którym trudno jest usiedzieć na miejscu. Już po godzinie od przyjścia Klara miała problem z wypatrzeniem burzy jasnych loków w tym tłumie, a i tak sukcesem było, że mała wytrzymała w pobliżu aż godzinę. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło – parę stoisk dalej niespodziewanie napotkała wzrok pewnego bruneta, na oko jakieś dwa lata starszego, który szeroko się do niej uśmiechał. Klara odwzajemniła uśmiech i ruszyła dalej na poszukiwania siostry.

Gdy w pogoni za Kamilką przemierzała ogromną halę, do jej uszu dobiegały urywki rozmów, jak to zazwyczaj na targach:

– Śledzika mam! Komu śledzika, komu!…

– …może podejdź do punktu weterynaryjnego i zapytaj?

– Patrz, Waldek, śrubka. Ciekawe, skąd się tutaj wzięła? Mówiłem ci, żebyś nie brał więcej ziarna od tego dostawcy…

– Przestań mnie denerwować, Krzychu. To ziarno jest od nowego dostawcy. Sam je przesiewałem i nie było tam żadnej śrubki. To niemożliwe!

– Tak… No to ciekawe, skąd ona tutaj. Może z sufitu spadła?…

Kiedy to usłyszała, poczuła się dziwnie, ale zaraz zignorowała to uczucie. Wokół tyle się działo.

– …w sumie miałem już wracać, ale zainteresowały mnie te dwa…

– Kupię piętnaście ptaków i mogę wracać do domu.

– Zaraz Małysz będzie skakał.

– Hej, panienko! Może kupi pani porcelanowego ptaszka!

Klara zaśmiała się pod nosem. Lubiła gołębie, ale w zupełności wystarczyły jej żywe ptaki, wokół których kręciło się życie całej rodziny. Po co zaśmiecać sobie pokój ceramicznymi imitacjami?

Minęły jakieś dwie godziny i powtórzyła się sytuacja z podsłuchanej rozmowy. Klara z Kamilką znajdowały się już w drodze do stoiska rodziców – młodsza głodna i zmęczona, starsza zadowolona z tego, że będzie miała dłuższą przerwę – kiedy usłyszały rozmowę kobiety z mężczyzną, który podobno widział, jak jego koledze spadło coś na głowę. Gruchnął ogólny śmiech – wiadomo, co może człowiekowi spaść na głowę w pomieszczeniu pełnym ptaków! Ale gdy mężczyzna zdjął z głowy kapelusz, na jego dłoni pojawiła się metalowa nakrętka.

Klara naprawdę się zaniepokoiła. Przystanęła i zaczęła się przyglądać sufitowi. Czy to możliwe, że z gory faktycznie lecą metalowe elementy? A może to ptaki roznoszą śrubki z rożnych miejsc, nie mogąc ich utrzymać w łapkach?…

– Długo tak będziesz stała i marzyła, czy coś jednak zjesz? – zapytała z uśmiechem mama. Klara aż podskoczyła z wrażenia.

– Zjem i chętnie się czegoś napiję, ale najpierw szybko skoczę do toalety, póki ten mały nicpoń pozostaje na miejscu – odpowiedziała i ruszyła w stronę wyjścia.

Wydostała się z dusznej hali i z przyjemnością wzięła kilka głębokich oddechów. Na zewnątrz było już ciemno. Śnieg z deszczem padał gęsto, zostawiając mokre ślady na kurtce. Obok stało kilka osób. Ludzie śmiali się, palili papierosy i rzucali śnieżkami. Wiatr wzmagał się, zaczynało się robić nieprzyjemnie. Klara, załatwiwszy potrzebę, postanowiła wracać do środka. Już się uspokoiła, znowu była pełna optymizmu.

Po powrocie do stoiska rodziców czekała na nią miła niespodzianka – tuż obok Kamilki klęczał ten przystojny brunet, którego widziała wcześniej.

‒ Torebka mi się rozerwała – płakała dziewczynka. – I wszystkie pióra uciekły… Nie będzie pióropusza…

‒ Nie martw się, siostra – pocieszała Klara, klękając przy niej.

Tymczasem na scenie już zainstalował się zespół i właśnie zaczynał występ, by umilić czas przybyłym na targi.

‒ Jakiś pacan jej nie zauważył. Zgniotł jej torbę, ta pękła i wszystkie pióra się rozsypały. Probowałem je łapać, ale jest ich tak wiele, a ja nawet nie mam do czego ich zbierać – tłumaczył pospiesznie zakłopotany chłopak.

Dziewczyna uśmiechnęła się do niego.

‒ Klara jestem.

‒ Tomek.

W tym momencie usłyszeli ogłuszający zgrzyt. Jakby potężne stalowe maszyny były gniecione przez czołgi… Po chwili dołączyły krzyki ludzi. Klara spojrzała w gorę. Zabrakło jej tchu, gdy ujrzała, że sufit zbliża się do niej, a ogromne hałdy śniegu wpadają kaskadą do środka. Ostatni raz spojrzała na Tomka. Targowy gwar ucichł i słuchać było już tylko trzask uginającej się stali.

A potem nastała ciemność.

Powieść Gołębiarka kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

Tagi: fragment,

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Gołębiarka
Katarzyna Polanowska0
Okładka książki - Gołębiarka

W 20. rocznicę katastrofy budowlanej podczas Ogólnopolskiej Wystawy Gołębi Pocztowych - po latach od wydarzeń, które wstrząsnęły Polską - ,,Gołębiarka"...

Wydawnictwo