Pomyśl życzenie. "Paleta marzeń. Powrót"

Data: 2021-06-22 09:34:50 Autor: Piotr Piekarski

Pola poznaje przystojnego i starszego od siebie Kasjusza… Jaki wpływ na przyszłość Poli będą miały rodzinne tajemnice z przeszłości?

Magda i Alek od ponad dekady mieszkają z dziećmi na Bali. Pola, córka Magdy, marzy o tym, aby wyrwać się z wyspy, a informacja o śmierci babci w Polsce to dobry powód do wyjazdu.

W kraju Pola zatrzymuje się u przyjaciół swoich rodziców. Początkowo czuje się skrępowana, ale z czasem nawiązuje więź z gospodarzami. Pomoc w opiece nad ich niesfornymi dziećmi okazuje się dla Poli ciekawym doświadczeniem, które ją pochłania, dopóki na swojej drodze nie spotyka jednego z sąsiadów, Kasjusza. Nagle w życiu dziewczyny pojawia się też jej niewidziany od lat biologiczny ojciec... Czy Pola w Polsce przeżyje swoją pierwszą miłość? Jak spotkanie z ojcem zaważy na jej dalszych losach?

Obrazek w treści

Do lektury najnowszej książki Małgorzaty Falkowskiej Paleta marzeń. Powrót zaprasza Wydawnictwo Lira. Tymczasem już teraz zapraszamy Was do lektury premierowego fragmentu powieści: 

Dwanaście lat po wydarzeniach opisanych w poprzedniej części

— Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam… — Trzy głosy prawie jednogłośnie wyśpiewywały urodzinową pieśń pod moim adresem, a ja czułam dumę. Byłam dumna, bo czekałam na ten dzień od dawna. Wreszcie byłam wolna!

Dla wielu życie na Bali mogło okazać się spełnieniem marzeń. Ja, nim zdążyłam zamarzyć, wylądowałam tutaj i przyjęłam panujący tu stan jako normę. Bo jak inaczej może odbierać to sześcioletnie dziecko?

Przeprowadzka na niewielką indonezyjską wyspę miała dać spokój naszej rodzinie. Mnie, mamie, Alkowi, który z czasem stał się dla mnie ojcem, oraz Jaśkowi, a potem także Florce, która była ponad siedemnaście lat młodsza ode mnie.

— Pomyśl życzenie, a potem zdmuchnij świeczki — przypomniała mama, co mnie rozbawiło.

Nawet teraz, gdy stawałam się pełnoletnia, ona traktowała mnie jak dziecko. Prowadziła mnie za rączkę, starała się chronić i robiła wszystko, bym miała lepiej niż ona. Ona, która za wcześnie zaszła w ciążę, wzięła ślub z moim ojcem, którego nie kochała, i rozwiodła się. Tak, zdarza się to i innym trzydziestoczterolatkom, ale ona zdążyła przeżyć to wszystko w nieco ponad pięć lat. Potem poznała Alka i chciałoby się powiedzieć, że żyli długo i szczęśliwie, bo tak faktycznie było.

Nabrałam powietrza w płuca, zamknęłam oczy na chwilę i gdy już zdążyłam w myślach wypowiedzieć życzenie, dmuchnęłam w świeczki znajdujące się na torcie. Osiemnaście kolorowych i palących się woskowych słupków zgasło, a ja łudziłam się, że to pomoże spełnić moje marzenie. Jedno, jedyne marzenie — w końcu się stąd wyrwać. Ulotnić się z Bali, gdzie mama, tata, Jasiek i Flora byli szczęśliwi — w przeciwieństwie do mnie. Nie czuli podziału, jaki dla mnie wprowadzał mój kolor skóry, włosów i jasnobłękitne oczy. Wyróżniałam się. Od zawsze wśród rówieśników na Bali uchodziłam za kogoś innego, co przeszkadzało chyba jedynie mnie. Izolowałam się, zatopiłam w nauce i książkach, szczególnie tych podróżniczych. Widziałam swoją przyszłość właśnie w ten sposób - chciałam pisać książki podróżnicze. Ale, żeby to robić trzeba przede wszystkim podróżować i zwiedzać, a ja tkwiłam na niewielkiej wyspie Bali, zastanawiając się, jak jest gdzieś indziej.

— A teraz prezenty! — wykrzyczał wesoło Jasiek, jakby to on miał dostać niespodzianki. 

Uwielbiałam brata. Niby sześć lat młodszy, ale mieliśmy z sobą dobry kontakt. Był bystry, rezolutny i energiczny. Zawsze poprawiał mi humor, opowiadając anegdoty wyczytane w internecie. 

I chyba jako jedyny kibicował mi tak szczerze, abym spełniła marzenie o dalekich podróżach, z których prócz pocztowych kartek z pozdrowieniami zostawię po sobie trwały ślad w postaci książek podróżniczych z przedstawieniem ciekawych według mnie miejsc, ich historii i co najważniejsze: ze zdjęciami, które także sama bym robiła.

Bo właśnie fotografia była moją drugą pasją. Byłam w niej bardziej spełniona niż w podróżach, bo wyprawę na Lombok czy inne indonezyjskie wyspy ulokowane w pobliżu Bali trudno nazwać podróżami.

— To ja pierwszy. — Jasiek wyszedł oczywiście przed szereg, choć nikt inny się nie pchał.

Mama pobiegła akurat do płaczącej Flory, którą musiały z popołudniowej drzemki obudzić śpiewy. Starannie zapakowany prezent na pewno nie wyszedł spod rąk mojego brata. Równo ułożony papier, rogi zagięte i sklejone taśmą, do tego ta piękna kokarda w moim ulubionym kolorze głębokiego turkusu. Jak barwa Morza Balijskiego, które uwielbiałam fotografować o każdej porze dnia i nocy.

Rozpakowałam go delikatnie, szybko zauważając, co znajduje się wewnątrz. Łzy napłynęły mi do oczu, usilnie starałam się je powstrzymać przed wypłynięciem. Jasiek naprawdę się postarał.

Zrobił coś, w co włożył ogrom czasu, ale przede wszystkim serce. Przejechałam palcami po złotym napisie, który wyglądał idealnie. Dokładnie tak jak w moich marzeniach.

— Tata pomógł mi to połączyć w całość, choć pewnie ty zrobiłabyś to inaczej. Znacznie lepiej. — Jasiek się zarumienił, czym jeszcze bardziej skradł moje serce tego dnia. Sprawił, że osiemnaste urodziny stały się najlepszymi urodzinami. Brat pomógł mi zwizualizować marzenie. Coś, co dotąd jedynie błąkało się w myślach, teraz miało namacalną, fizyczną postać.

— Jest idealnie, dziękuję! — Poczochrałam jego czuprynę ciemnych, kręconych włosów, a potem go przytuliłam.

Mama wyszła z domu, trzymając Florkę na rękach. W salonie, który w naszym domu — podobnie jak kuchnia i jedna łazienka — znajdował się na powietrzu, puściła ją, aby mogła sobie raczkować.

— Coś mnie ominęło? — zapytała zaskoczona widokiem najstarszych dzieci tulących się do siebie.

Podałam jej album, który miał być w zamyśle książką. Mama patrzyła dłuższą chwilę na zamieszczone na pierwszej stronie moje imię i nazwisko, a ja czułam dumę. Mimo iż książka nie była prawdziwa, to dla mnie miała szczególne znaczenie. Dawała motywację, by walczyć o marzenie.

Robić dokładnie to, co regularnie powtarzał mi tata: gonić je, gonić swoje marzenia i nie dać im uciec.

— Te wszystkie fotografie są twoje? — Choć było to pytanie, wiedziałam, że nie muszę na nie odpowiadać.

Zarówno mama, jak i tata widzieli, jak wykradam się z domu z aparatem, aby fotografować wyspę. Niejednokrotnie sami mi w tym towarzyszyli. Wcielali się również w modeli, bo co może bardziej przekonać ludzi do odwiedzenia Bali niż miłość? Miłość, którą ponoć na wyspie czuć było w powietrzu. Tak zawsze powtarzał tata, ale ja nie znalazłam na wyspie nikogo, kto sprawiłby, że moje serce zaczęło bić mocniej, na czyj widok poczuję motyle w brzuchu i zechcę spędzać z nim każdą wolną chwilę. Nie zaznałam jak dotąd prawdziwej, niewymuszonej i pokonującej wszystko miłości do chłopaka, jaka łączyła mamę i tatę.

— To może teraz prezent od nas? — Mama spojrzała na tatę, który wstał z sofy i poszedł do ich sypialni.

Nasz dom składał się z trzech identycznej wielkości sypialni, do których wchodziło się z ogrodu z basenem. Ja i Jasiek mieliśmy swoje pokoje, a Florka z racji wieku spała w łóżeczku w sypialni rodziców. Większość domowego życia toczyła się w salonokuchni na powietrzu, dzięki czemu od zawsze mogłam z Jaśkiem spędzać długie godziny na zabawach w basenie, podczas gdy mama gotowała. 

— Pewnie nie przebijemy prezentu Jaśka, ale wierzymy, że cię ucieszy. — Tata podał mi zawinięte w ozdobny papier dosyć ciężke pudełko. Bez wahania odpakowałam prezent, a gdy ujrzałam napis na kartonie, niemal rzuciłam się z radości na rodziców. Nowy aparat był kolejnym moim marzeniem. Mniejszym niż podróżowanie czy wydanie książki o tej tematyce, ale bardzo go pragnęłam.

— Florka też pomagała w wybieraniu sprzętu. — Tata wskazał na raczkującą pomiędzy naszymi nogami siostrę.

Wzięłam ją na ręce i kilkakrotnie podrzuciłam do góry, co mała uwielbiała. Śmiała się w głos.

— Zrobię ci najpiękniejsze zdjęcia, będziesz prawdziwą księżniczką — mówiłam do siostry, choć ta oczywiście nie mogła jeszcze zrozumieć moich słów.

Ukradkiem zerknęłam na mamę i kiedy nasze spojrzenia się spotkały, zatrzepotałam rzęsami.

— No dobra, już tak nie rób — zaśmiała się, doskonale wiedząc, jaki mam w tym cel. — Uszyję coś dla niej, ale najpierw dokończę suknię dla Riny.

Odstawiłam Florę na ziemię, aby mogła dalej poznawać okolicę, raczkując, a sama podeszłam do mamy, aby ją ponownie wyściskać. Nawet jeśli mogła znaleźć czas dla mnie dopiero za kilka dni, bo pewnie tyle zajmie jej szycie tradycyjnej sukni ślubnej dla Riny, to nie wydawało się to wiecznością. Myśl o cudnych zdjęciach zrobionych siostrzyczce dawała mi porządnego kopa już teraz.

— Nie obejrzysz, czy to na pewno ten, który chciałaś? — zapytał tata, lecz ja nie musiałam sprawdzać.

Postanowiłam cieszyć się nowym sprzętem w samotności tuż po tym, jak rozejdziemy się do swoich sypialni. Jakoś musiałam zabić czas, nudę i samotność, a ten sposób wydawał się wręcz idealny.

Mama pokroiła tort zamówiony u jednej z lokalnych specjalistek od słodyczy i nałożyła każdemu po solidnym kawałku. Jak na czteroosobową imprezę był to znacznie za duży wypiek, ale chyba do samego końca rodzice liczyli, że kogoś zaproszę. Ja jednak wolałam spędzić ten dzień jak każdy inny. Być wśród ludzi podobnych do mnie, wśród bliskich, spośród których się nie wyróżniałam.

Książkę Paleta marzeń. Powrót kupić można w popularnych księgarniach internetowych:

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Paleta marzeń. Powrót
Małgorzata Falkowska 0
Okładka książki - Paleta marzeń. Powrót

Pola poznaje przystojnego i starszego od siebie Kasjusza… Jaki wpływ na przyszłość Poli będą miały rodzinne tajemnice z przeszłości? Magda i Alek...

dodaj do biblioteczki
Wydawnictwo
Recenzje miesiąca
Orkiestra z Auschwitz
Marcin Lwowski
Orkiestra z Auschwitz
Dzień prawdy
Anna M. Brengos
Dzień prawdy
Księga tęsknot
Sue Monk Kidd
Księga tęsknot
Czerwony lotos
Arkady Saulski
Czerwony lotos
Informacja zwrotna
Jakub Żulczyk
Informacja zwrotna
Uważaj, czego pragniesz
Anna Szafrańska
Uważaj, czego pragniesz
Co zrobić z tą chmurą smogu?
Małgorzata Ogonowska; Artur Rogoś
Co zrobić z tą chmurą smogu?
Yasuke. Afrykański samuraj w feudalnej Japonii
Thomas Lockley, Geoffrey Girard
Yasuke. Afrykański samuraj w feudalnej Japonii
Dopaść Leona Waganta
Wiktor Hajdenrajch
Dopaść Leona Waganta
Przyjdę, gdy zaśniesz
Agnieszka Lingas-Łoniewska
Przyjdę, gdy zaśniesz
Pokaż wszystkie recenzje