Trzy przyjaciółki, zabawne przygody i gorsząca afera. „Trzykrotki. Apetyt na życie" Katarzyny Kieleckiej

Data: 2025-09-26 15:18:01 | aktualizacja: 2025-10-02 13:43:01 | Ten artykuł przeczytasz w 5 min. Autor: Piotr Piekarski
udostępnij Tweet

Trzykrotki bez reszty poświęcają się opiece nad wnuczętami. Zaniedbują pasje, ignorują szwankujące zdrowie i choć mają tego dość, nie przyznają się rodzinie do zmęczenia. Gdy pewnego dnia dostają zaproszenie na potańcówkę w klubie seniora, decydują się z niego skorzystać i wreszcie zrobić coś dla siebie. Nie spodziewają się, że ten mały krok wywoła w ich życiu rewolucję.

Krótko potem przyjaciółki wyruszają w szaloną podróż. Przy dźwiękach muzyki flamenco, na tle bajecznych zabytków Andaluzji oraz na słonecznych plażach Costa del Sol rozpętują mrożącą krew w żyłach i nieco gorszącą aferę. A wszystko przez żądzę zemsty i niewygodną znajomość z młodości... Czy tym razem obejdzie się bez strat?

Trzykrotki. Apetyt na życie grafika promująca książkę

Już trzeci raz Trzykrotki porywają nas w wir przygody. Komiczne sytuacje, zabawne nieporozumienia, a ponad wszystko apoteoza przyjaźni – to największe atuty nowej powieści Katarzyny Kieleckiej, zatytułowanej Trzykrotki. Apetyt na życie. Wydanie książki z dużą, czytelną czcionką. Do lektury zaprasza Wydawnictwo Szara Godzina. Dziś na naszych łamach przeczytacie premierowy fragment książki Trzykrotki. Apetyt na życie:

Po kilkudziesięciu sekundach odgłos silników, niski i dość przyjemny, bo kojarzący się z podróżami, zniknął w oddali. Wówczas zastąpił go niemożliwy do wytrzymania pisk. Pognał przez pokój jak strzała i wdarł się bez ostrzeżenia w uszy Aleksandry. Drgnęła, oderwała rozmarzony wzrok od bezkresu nieba i odwróciła się na pięcie. Wachlarz wysunął jej się z dłoni, by stuknąć o środkowy palec lewej nogi. Syknęła, krzywiąc się boleśnie.

– Olutka, miałaś ich pilnować! – Kamilla Wiśniewska wpadła jak burza do pokoju. Chwyciła za nadgarstki dwuipółlatki usiłującej oskalpować chłopca w podobnym wieku. Kontrastowała z przyjaciółką pogodą ducha, kościstą budową i niespożytą dynamiką w ruchach.

– Pola, puść Tomaszka! – Odgięła zaciśnięte paluszki i wyswobodziła ciemną czuprynę wnuka.

– Nie wolno ciągnąć nikogo za włosy.

Poszkodowany malec rzucił się babci w objęcia i szlochał rozpaczliwie. Był drobny, chudziutki, z małą trójkątną twarzyczką i niesforną szopą ciemnych włosów. Zdawały się rosnąć każdy w inną stronę i w połączeniu z okularami upodabniały go do miniaturowej wersji Harry’ego Pottera. Dziewczynka, o pół głowy wyższa, pyzata, a gdzieniegdzie nawet porządnie zaokrąglona, stanęła w rozkroku, nastroszyła się, skrzyżowała ramiona i zmarszczyła czoło tak mocno, że dwie jasne kiteczki po obu stronach głowy gwałtownie się uniosły.

– Wolno! – wychrypiała, bo i jej zbierało się na płacz.

– Nie, skarbie – tłumaczyła Wiśniewska z nieco sztuczną powagą przywołaną na potrzeby pogawędki wychowawczej.

– To boli. Chciałabyś, żebym ja cię tak pociągnęła?

– Poli nie!

– No właśnie. To dlaczego ty ciągnęłaś Tomaszka?

– Maśka wolno! Ziabielnął galnek. Galnek Poli! – odparowała mała i uciekła na dywan, gdzie ścieliły się plastikowe produkty spożywcze i naczynia.

W kącie przy zabawkowej kuchence stał drugi chłopiec i upychał na patelni figurki zwierząt. Na pierwszy rzut oka od brata bliźniaka różnił się tylko tym, że nie nosił okularów.

– Na moment nie można was zostawić – mruknęła Kama. Groźnie spojrzała na przyjaciółkę, po czym pogłaskała Tomaszka po głowie. – Zabrałeś Poli garnuszek? – spytała słodko. – To nieładnie. Na pewno gotowała w nim coś pysznego.

– Masiek teś – usłyszała w odpowiedzi.

– Teś? – zawahała się. – Aaa, też gotowałeś? Wspaniale. Bardzo się cieszę, że szykujecie pyszny obiadek, ale musicie dzielić się zabawkami. Chodź, pomogę ci znaleźć rondelek. Jest lepszy od garnuszka, bo ma wygodną długą rączkę do trzymania. – Zaprowadziła wnuka do kącika z zabawkami, wygrzebała naczynie spod stosu plastikowych owoców i podała dziecku. – Widzisz, jaki fajny? Co w nim ugotujesz?

Malec pojaśniał, zachłannie chwycił zabawkę, komicznie popukał się palcem w brodę i oznajmił z dumą:

– Peśka.

– Co pieska?

– Gotuję peśka. A Piotluś śłonia i pipopotama.

– Może znajdziemy razem marchewkę i ziemniaczka? – podsunęła babcia cokolwiek zaskoczona. – Pomogę ci.

– Nie. – Tomaszek nie zamierzał ustąpić.

– Pipopotam mniam – Piotruś poparł brata znad patelni i zamieszał w niej kilka razy plastikową łyżką.

– Kotek mniam – wtrąciła się Pola, wepchnęła do odzyskanego garnka dwie kocie figurki i doprawiła nieistniejącą solą z zabawkowej solniczki.

Spod okna dobiegł do Kamilli głośny jęk ni to zgrozy, ni to oburzenia, dzięki czemu przypomniała sobie o przyjaciółce. Podeszła do niej ze srogą miną niemal identyczną do tej, którą przed chwilą prezentowała Pola.

– Nie słyszałaś, że się tłuką? Dlaczego ich nie rozdzieliłaś? – fuknęła. – Wyszłam na dwie minuty odebrać paczkę od kuriera i już awantura!

– Samolot leciał. Bruksela.

W naszym serwisie przeczytacie już kolejny fragment książki Trzykrotki. Apetyt na życie. Powieść kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

Tagi: fragment,

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Trzykrotki. Apetyt na życie
Katarzyna Kielecka1
Okładka książki - Trzykrotki. Apetyt na życie

Trzykrotki bez reszty poświęcają się opiece nad wnuczętami. Zaniedbują pasje, ignorują szwankujące zdrowie i choć mają tego dość, nie przyznają się rodzinie...

Wydawnictwo