👑👑👑 Recenzja 👑👑👑
Jamie Applegate Hunter „Król umbry” (tom 1)
@jah.hdj.books
Cykl: Przeklęte: królestwo Vinculi
Wydawnictwo: Editio Red
@editio.red
👑👑👑👑👑👑👑👑👑👑👑
„Król umbry” miał być mroczny, intensywny i pełen napięcia… a wyszło trochę jak siedzenie w cieniu burzy, która nigdy do końca nie nadchodzi. Klimat jest. Potencjał jest. Ale momentami napięcie zamiast narastać, po prostu się rozmywa.
Pomysł na historię naprawdę mnie kupił. Rory seryjna morderczyni z własnym kodeksem moralnym, widząca kolory dusz i eliminująca te „czarne”. Trauma po śmierci siostry, obsesja zemsty, pięćset lat wyroku w Vinculi brzmi jak emocjonalna bomba. I początek faktycznie daje nadzieję na ogień.
Tylko że ten ogień częściej się tli, niż płonie.
Vincula jako więzienne królestwo ma świetną konstrukcję: nieśmiertelność na czas kary, utrata wspomnień po wyjściu, Monarchowie, wielowymiarowy Aether. Problem w tym, że zamiast ciągłego napięcia dostajemy sporo przegadanych scen i kręcenia się wokół tych samych emocji. Akcja wyraźnie przyspiesza dopiero pod koniec wcześniej czytałam bardziej z ciekawości niż z ekscytacji.
Caius Król Umbry, Król Potworów. Brzmi groźnie i faktycznie ma swoje momenty. Najlepiej wypada wtedy, gdy spod maski wyniosłego władcy przebija zmęczenie i niesprawiedliwość jego wyroku. Chemia między nim a Rory jest i to wyraźna. Iskrzy.
Czasem aż za bardzo w stosunku do tego, ile realnie dzieje się w fabule. Ich relacja opiera się głównie na napięciu i dumie. Dużo emocji, mniej konkretu.
🌬️Co znajdziemy w książce:
🔪 motyw zemsty
👁️ widzenie kolorów dusz
⛓️ więzienne królestwo z zasadą nieśmiertelności
🖤 mrocznego monarchę z tajemnicą
⚔️ relację enemies to lovers
🔥 subtelne, ale wyraźne napięcie romantyczne
🌑 motyw przeznaczenia
🐾 lojalnego przyjaciela i charyzmatyczną pumę
🚀 przyspieszenie akcji dopiero w finale + cliffhanger
Za to ogromny plus za Sama najlepszego przyjaciela Caiusa. To on wnosi równowagę w ten cały mroczny teatr dramatów. Lojalny, rozsądny, momentami jedyna osoba z działającym zdrowym rozsądkiem. Bardzo lubię takie postacie.
I Lo. Domowy „kotek”. Puma. Lo kradnie sceny bez wysiłku. Gdyby było go więcej, książka tylko by zyskała.
Styl autorki jest obrazowy, momentami bardzo filmowy. Czuć klimat, ciężar emocji i przemyślaną konstrukcję świata. Jednak narracja bywa nierówna obok mocnych, dynamicznych scen pojawiają się fragmenty rozwleczone. Dramatyzm chwilami jest mocno podkręcony, dialogi czasem zahaczają o teatralność. Ale nie można odmówić autorce wyobraźni.
Największy problem? Tempo. Ta historia ma wszystko, by być emocjonalną bombą, ale przez dużą część książki tylko się żarzy. Tajemnice i intrygi są, jednak rozwijają się wolniej, niż bym chciała.
Czy to zła książka? Nie. Ma klimat, ciekawy koncept i kilka naprawdę dobrych momentów. Czy mnie porwała? Nie do końca. Bardziej momentami zaciekawiła, niż wciągnęła bez reszty.
Jeśli lubicie wolniejsze budowanie napięcia, mroczne relacje i świat z potencjałem na rozwinięcie możecie być zadowoleni.
Ja czekam, aż w kolejnym tomie ten mrok w końcu naprawdę ugryzie.
Wydawnictwo: Editio
Data wydania: 2026-02-10
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 424
Tytuł oryginału: The Umbra King
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Tomasz F. Misiorek
Dodał/a opinię:
Magdalena Grzejszczyk
Było tak samo, jak u innych fae z królewskiego rodu. W trzynaste urodziny następcy tronu Królestwa Gór, Rennicka, bogowie wyszeptali w jego głowie imię...