Rodzimy kryminał to rodzaj , który darzę pewnym sentymentem od wielu lat. Nie wypadało ominąć tej pozycji , kiedy tylko pojawiła się na półeczce z nowościami w mojej bibliotece. Rzecz dzieje się współcześnie, choć przyczyną krwawych wydarzeń są dzieje sprzed czterdziestu lat. Mała miejscowość na pomorzu, wszyscy się znają , wiedzą o sobie , zasypane śniegiem krajobrazy, wydawać by się mogło sielanka. Jednak pośród tej sielskości zaczynają ginąć ludzie. Przyczyną ich śmierci jest zamarznięcie. A i ludzie to osobnicy, którym zdarza się nie wylewać za kołnierz. Nikomu nie przyszłoby do głowy, że to może być wynik czyjegoś celowego działania. Gdyby nie dociekliwa reporterka z miejscowej gazety, zapewne zamarzłoby paru pijaczków uznanych przez otoczenie za nieostrożnych. Pani redaktor jednak z żyłką detektywistyczną nie daje za wygraną i małymi kroczkami wnika w przyczyny całej afery. Nie działa osamotniona, mając za sprzymierzeńców radną i policjanta całkiem zgrabnie wplątuje się w szereg domysłów, nie zawsze do końca prowadzących do słusznych wniosków. Jednak przecież z czegoś kryminalna historia musi się składać, nie zaszkodzi pokluczyć po bezdrożach błędnych obserwacji.Dzięki temu akcja nabiera tempa, czytelnik dostaje odrobinę sensacji a w tym przypadku dodatkowo baśniowej iluzji.
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2017-02-15
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 300
Dodał/a opinię:
Barbara Czulak
W prehistorycznym kamiennym kręgu na Kaszubach zostają znalezione okrutnie okaleczone zwłoki młodego chłopca. Okoliczności wskazują na zabójstwo rytualne...
Emil Żądło powraca! A wraz z nim tajemnica pewnego zaginionego w dżungli amazońskiej prastarego miasta oraz ludzi od lat nadaremnie go poszukujących. Cóż...