RECENZJA
"Love story. Tak i wspak"
Autor: Jennifer Lynn Barnes
Wydawnictwo: Must Read
"– Czasami nie chodzi o to, czy postępujesz właściwie.
Czasami wybór istnieje jedynie między śmiercią i czymkolwiek jesteś w stanie zrobić, żeby tę jędzę powstrzymać."
Jako czytelnik często sięgam po historie dla fabuły. Czasem dla emocji. Ale tylko nieliczne książki oferują coś więcej, doświadczenie, które zostaje na długo po odłożeniu ostatniej strony. Love story. Tak i wspak zdecydowanie należy do tej rzadkiej kategorii.
To nie jest zwykła opowieść, lecz świadoma gra z czytelnikiem. Narracyjny eksperyment, który zmusza do zatrzymania się i spojrzenia na te same wydarzenia z dwóch zupełnie różnych perspektyw. I nagle okazuje się, że to, co wydawało się oczywiste… wcale takie nie jest.
Już sam pomysł, by opowiedzieć historię „od dwóch stron”, jest czymś świeżym i intrygującym. To jednak nie jest wyłącznie chwyt formalny, to rozwiązanie ma sens, głęboko wpisuje się w konstrukcję fabuły i emocji bohaterów. Bo przecież prawda nigdy nie jest jednowymiarowa. Każde wydarzenie ma swoje odbicie w czyjejś pamięci, uczuciach i lękach. I właśnie to Barnes oddaje z niezwykłą subtelnością.
To trochę jak oglądanie tej samej historii przez dwa różne filtry… i nagle okazuje się, że wszystko, co myślałaś na początku, może nie być prawdą.
Historia Hannah i Toby’ego jest przesiąknięta ciszą, napięciem i czymś trudnym do nazwania, jakby powietrze wokół nich było cięższe niż gdziekolwiek indziej. Wyspa, na której rozgrywają się wydarzenia, nie jest tylko tłem. Ona żyje. Oddycha. Skrywa tajemnice i potęguje uczucie izolacji. To miejsce, gdzie morze może oddać człowieka… ale nie jego przeszłość.
Hannah to bohaterka, która nie daje się łatwo zaszufladkować. Z jednej strony chłodna, zdystansowana, wychowana w cieniu surowej i bezwzględnej rodziny. Z drugiej, krucha, samotna dziewczyna, która nigdy tak naprawdę nie miała przestrzeni, by być sobą. Nauczyła się znikać. Żyć cicho, nie rzucać się w oczy… przetrwać.
Jej wewnętrzne rozdarcie jest jednym z najmocniejszych elementów tej powieści. Nienawiść, którą czuje, nie jest czysta, miesza się z poczuciem obowiązku, współczuciem i czymś, co z czasem zaczyna przypominać więź.
Toby natomiast to postać zbudowana z tajemnicy. Chaos. Bunt. Ból przykryty arogancją. A potem… pustka. Amnezja czyni go kimś jednocześnie bezbronnym i niepokojącym. Nie wiemy, kim był. Nie wiemy, co zrobił. A jednak wraz z Hannah zaczynamy go poznawać od nowa.
I w tym poznawaniu kryje się coś niezwykle intymnego, jakby czytelnik był świadkiem rodzenia się człowieka na nowo.
Relacja między nimi rozwija się powoli, niemal niepostrzeżenie. Nie ma tu gwałtownych wybuchów uczuć ani banalnych schematów romantycznych. Jest za to napięcie, które narasta w ciszy. Są spojrzenia, niedopowiedzenia, gesty, które znaczą więcej niż słowa.
Ich relacja jest jak ogień, niebezpieczna, nieprzewidywalna i momentami wręcz uzależniająca.
To relacja zbudowana na bólu, ale też na potrzebie bliskości, tej najprostszej, najbardziej ludzkiej.
Styl autorki jest oszczędny, ale jednocześnie niezwykle sugestywny. Barnes nie zasypuje czytelnika nadmiarem opisów, wręcz przeciwnie, zostawia przestrzeń. I to właśnie w tej przestrzeni rodzi się wyobraźnia. Choć momentami można odczuć niedosyt, szczególnie jeśli chodzi o opisy miejsc, ma to swój urok. Bo ta historia bardziej dzieje się wewnątrz bohaterów niż wokół nich.
Klimat powieści jest duszny, momentami niemal przytłaczający. Nostalgia miesza się tu z niepokojem, a cisza bywa głośniejsza niż jakiekolwiek słowa. To książka, która nie krzyczy, ona szepcze. I właśnie dlatego trafia tak głęboko.
Największą siłą tej historii są emocje, surowe, nieoszlifowane, prawdziwe. Samotność Hannah, zagubienie Toby’ego, ich wspólna potrzeba odnalezienia sensu w tym, co się wydarzyło… to wszystko sprawia, że trudno przejść obok tej książki obojętnie.
To opowieść o zaufaniu, które rodzi się wbrew wszystkiemu. O bólu, który nie znika, ale można się nauczyć z nim żyć. O wyborach, które nie zawsze są dobre… tylko konieczne.
O tym, że czasem największym krokiem naprzód jest pozwolenie sobie na to, by… poczuć.
I może właśnie dlatego ta historia zostaje w głowie na dłużej. Bo nie daje wszystkich odpowiedzi. Bo zostawia emocje niedopowiedziane.
Bo przypomina, że każdy z nas ma swoją wersję wydarzeń i żadna z nich nie jest pełna bez tej drugiej.
To książka dla tych, którzy lubią czuć więcej.
Wolniej.
Głębiej.
Inaczej.
To historia o:
🖤 bólu, który kształtuje człowieka
🖤 wyborach, które mają konsekwencje
🖤 miłości, która nie powinna się wydarzyć… a jednak się wydarza
Jeśli lubisz książki, które:
– łamią schematy
– mają nieoczywistych bohaterów
– zostawiają Cię z milionem emocji
to musisz sięgnąć po tę książkę.
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2026-02-25
Kategoria: Dla dzieci
ISBN:
Liczba stron: 440
Tytuł oryginału: The Same Backward as Forward
Dodał/a opinię:
Mirela Marcinek
Bestsellerowa trylogia "The Inheritance Games" autorstwa Jennifer Lynn Barnes teraz w jednym tomie! Ekskluzywne wydanie limitowane w twardej oprawie i...
Nowa kolekcja opowieści obfitujących w romantyczne uniesienia, luksusy i tajemnice wprowadza czytelników jeszcze głębiej w uniwersum bestsellerowej serii...