Tę love story możesz czytać... tak i wspak! Poznaj ją widzianą oczami Hannah, a potem odwróć książkę, aby przeczytać ją ponownie - tym razem z perspektywy Toby'ego.
Tobias Hawthorne II wydaje się typowym dziedzicem rodowej fortuny. Żyje w przekonaniu, że należą mu się specjalne względy i wszystkie drzwi stoją przed nim otworem. Jednak nonszalancja Toby'ego to jedynie przykrywka dla mrocznych sekretów i wściekłości, która buzuje w nim z taką siłą, że gotów jest spalić wszystko, co stanie mu na drodze.
Dwudziestoletnia Hannah Rooney wie, jak stać się niewidzialną. Trzym sięć z dala od brudnych interesów swojej owianej złą sławą rodziny. Odlicza dni do czasu, gdy wraz z ukochaną siostrą Kaylie będzie mogła uciec z Rockaway Watch i zacząć nowe życie.
Drogi tych dwojga przecinają się podczas pewnej tragicznej nocy, kiedy Toby ledwie uchodzi z życiem, ale... traci pamięć. Pomimo nienawiści do chłopaka, Hannah zgadza się mu pomóc. Jest też zdeterminowana, by utrzymać go przy życiu - pomimo tego, że marzeniem Toby'ego jest coś zupełnie przeciwnego.
Są rzeczy, które nie powinny się zdarzyć - są też takie, których nie da się powstrzymać.
* Historia z perspektywy Hannah została po raz pierwszy opublikowana w kolekcji opowiadańGames Untold pt. Tak i wspak.
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2026-02-25
Kategoria: Dla dzieci
ISBN:
Liczba stron: 440
Tytuł oryginału: The Same Backward as Forward
Książka "Love story tak i wspak" jest historią z uniwersum "The Inheritance Game". Dla mnie było to pierwsze spotkanie z twórczością autorki i z tym cyklem. To co jest świetne w tej książce i bezapelacyjnie po przyciąga uwagę, to fakt, że tą historię możemy czytać "tak i wspak" - z jednej strony mamy perspektywę Hannah, a po odwróceniu książki poznajemy punkt widzenia Toby'ego. Rewelacja! Stylistyka i język jakim posługuje się pisarka jest bardzo lekki i przyjemny w odbiorze co sprawia, że książkę czyta się niesamowicie szybko. Mi zapoznanie się z losami bohaterów zajęło tak naprawdę jedno popołudnie. Z dużym zainteresowaniem oraz zaangażowaniem śledziłam ich losy oraz rozwijającą się relację. Fabuła została w intrygujący sposób nakreślona, przemyślana i dobrze poprowadzona. Natomiast bohaterowie zostali w ciekawy i wielowymiarowy sposób wykreowani. To postaci, które mają swoje tajemnice, a także wady i zalety, borykają się z różnymi mniejszymi bądź większymi problemami, zdarza się im popełniać błędy czy postępować pod wpływem chwili, dlatego tak łatwo się z nimi utożsamić w niektórych przypadkach podzielając podobne troski i dylematy moralne. Tak jak wcześniej wspomniałam historia została przedstawiona z perspektywy obojga postaci, co pozwoliło mi lepiej ich poznać, dowiedzieć się co czują, myślą, z czym się zmagają, stopniowo mogłam także dowiedzieć się jakie wydarzenia wpłynęły na ich obecne życie, co ich ukształtowało, a tym samym mogłam lepiej zrozumieć ich postępowanie oraz decyzję. Hannah od samego początku zaskarbiła sobie moją sympatię. Totalnie urzekło mnie to jaka ta młoda kobieta okazała się empatyczna i potrafiła udzielić pomocy osobie, którą w związku z wydarzeniami, które miały miejsce i które złamały jej serce, powinna nienawidzić. Toby natomiast początkowo wywołał we mnie mieszane odczucia, jednak kiedy w wyniku utraty pamięci i dezorientacji był bezbronny i nie mógł "nakładać maski" zarówno Hannah jak i ja mogliśmy poznać jego prawdziwą twarz i właśnie wtedy mężczyzna totalnie skład moje serce! Relacja bohaterów została w świetny sposób poprowadzona. Bohaterowie wzajemnie przyciągali się i odpychali, każde z własnych, ważnych dla nich powodów. Niemniej jednak wszystko toczyło się swoim rytmem pozwalając Czytelnikowi skupić się na gestach, słowach i odczuciach towarzyszących głównym postaciom. Cieniem na ich codzienności kładzie się trudne dzieciństwo obojga, to z jakich rodzin się wywodzą oraz jak skomplikowane relacje łączą zarówno Hannah jak Tobias'a z ich rodzicami, przez co często czują się niezrozumiani, a nawet rzekła bym, że niekochani. Ważną rolę w tej historii odgrywają również bohaterowie drugoplanowi, które wprowadzają trochę zamieszania do życia Hannah i Tobiasa dostarczając zarówno im samym jak i Czytelnikowi wielu emocji i wrażeń. To co zasługuje na uznanie w tej książkę to wprowadzenie do fabuły różnego rodzaju zagadek, ja jestem tym pomysłem zachwycona. Po przeczytaniu perspektywy Hannah byłam pewna, że ta z punktu widzenia Toby'ego nie będzie zbytnio od niej odbiegała, jednak bardzo się pomyliłam.. Ta część była moim zdaniem mocno naszpikowana emocjami, zarówno tymi dobrymi jaki i tymi smutniejszymi.. Była idealnym dopełnieniem całej historii i przyznaję, że kompletnie nie spodziewałam się, że potoczy się ona w taki sposób i że będzie miała taki, a nie inny finał... Cóż mogę powiedzieć, bardzo spodobała mi się ta seria i z ogromną przyjemnością przeczytam pozostałe książki z tego uniwersum! Polecam!
„Love Story. Tak i wspak” wyróżnia się już samą formą. Historię można czytać z dwóch stron, najpierw z perspektywy Hannah, a potem po odwróceniu książki z punktu widzenia Toby’ego. Ten pomysł nie jest tylko ciekawym dodatkiem, ale rzeczywiście zmienia sposób odbioru całej opowieści. Te same wydarzenia nabierają innego znaczenia, kiedy patrzy się na nie oczami drugiej osoby.
Fabuła skupia się na Hannah Rooney i Tobiasie Hawthornie II. Ona próbuje żyć możliwie najciszej, trzymając się z dala od niebezpiecznego świata swojej rodziny i marząc o tym, żeby kiedyś uciec z siostrą i zacząć wszystko od nowa. On wychował się w zupełnie innych warunkach. Jako dziedzic ogromnej fortuny przywykł do tego, że wiele rzeczy przychodzi mu łatwo. Jednak pod tą pewnością siebie kryje się sporo gniewu i tajemnic. Ich drogi przecinają się w dramatycznych okolicznościach, Toby ledwo uchodzi z życiem z pożaru i traci pamięć, a Hannah, mimo bólu i niechęci, decyduje się mu pomóc.
Najmocniejszą stroną tej historii są emocje. Relacja między bohaterami nie pojawia się nagle. Rodzi się powoli, w trudnych okolicznościach, w cieniu tragedii i wzajemnych podejrzeń. Widać, że oboje zmagają się z własną przeszłością i poczuciem winy. Dzięki temu ich relacja wydaje się bardziej wiarygodna i zwyczajnie porusza. Ciekawym zabiegiem jest pokazanie tej samej historii z dwóch różnych perspektyw. Najpierw poznajemy wydarzenia razem z Hannah, obserwując jej dystans, gniew i nieufność. Później, kiedy narrację przejmuje Toby, wiele scen zaczyna wyglądać inaczej. Widać wtedy, jak bardzo różnią się ich spojrzenia na te same sytuacje. To sprawia, że historia jest pełniejsza i bardziej wielowymiarowa.
Na uwagę zasługuje też konstrukcja fabuły. Autorka stopniowo odsłania kolejne fragmenty historii, przez co od początku mamy poczucie, że za wydarzeniami kryje się coś więcej. Wiele rzeczy nie jest powiedzianych wprost, pojawiają się drobne wskazówki, niedopowiedzenia i szczegóły, które dopiero później zaczynają układać się w sensowną całość. Cały czas kołacze się w głowie pytanie o to, co naprawdę wydarzyło się tamtej nocy i jakie konsekwencje wynikną z wcześniejszych decyzji bohaterów. Ten element tajemnicy sprawia, że nawet spokojniejsze fragmenty nie tracą napięcia i trudno odłożyć tę książkę przed poznaniem wszystkich odpowiedzi. Wciąga, jak mało która.
Opowieść jest stosunkowo krótka, ale jej tempo jest dobrze wyważone. Akcja momentami zwalnia, bo autorka skupia się bardziej na emocjach bohaterów, ich rozmowach i wewnętrznych rozterkach. Ważną rolę odgrywa też klimat miejsca. Nadmorskie miasteczko, samotny domek i latarnia morska tworzą spokojne, trochę melancholijne tło dla tej historii. To nie jest typowy romans. Zamiast lekkiej historii o zakochiwaniu się dostajemy opowieść o stracie, konsekwencjach decyzji i o tym, że uczucia czasem pojawiają się w najgorszym możliwym momencie. To właśnie ten ciężar emocjonalny sprawia, że powieść zostawia po sobie wyraźny ślad. Nie jest przesadnie dramatyczna, ale potrafi uderzyć w odpowiednim momencie i zmusić do chwili refleksji.
„Love Story. Tak i wspak” to historia o relacji, która rodzi się w bólu i niepewności, ale mimo wszystko próbuje przetrwać. Nie wszystko jest tu proste ani oczywiste, i właśnie dlatego ta opowieść jest tak szczera i prawdziwa. Gorąco polecam
Na wyspie dochodzi do potężnego wybuchu i pożaru. Znajdowało się tam czworo młodych ludzi i tylko jedna osoba przeżyła. Rybak wyłowił chłopaka z wody, gdy ten bliski był już utonięcia. Później sprowadził Hannah by mu pomogła. Chłopak odczuwa ogromny ból i kompletnie nic nie pamięta. Dlaczego nie trafił do szpitala?
Hannah pracuje w szpitalu, doskonale wie więc jak postępować w trudnych przypadkach. Robi wszystko by Toby doszedł do siebie, oparzenia się wygoiły a ból był znośny. Przez tego chłopaka zginęła jego siostra. Hannah jednocześnie nienawidzi go i mu pomaga. Daje się też wciągnąć w jego gry. Prowadzą rywalizację, bawią się słowami, rozwiazują łamigłówki, ale też zbliżają się do siebie. Jednak wciąż muszą pozostać w ukryciu. Co się stanie, gdy Harry przypomni sobie, że tak naprawdę jest Tobim?
O rety, co za historia! Pełna bólu, cierpienia i trudnych przeżyć. Zarówno Toby, jak i Hannah nie mieli łatwego dzieciństwa, nie mieli też dobrych relacji z rodzicami. Powiedzieć, że to wszystko było skomplikowane to jak nic nie powiedzieć. I może właśnie to sprawiło, że coś ich do siebie przyciąga. A może to miłość do łamigłówek, szyfrów i łamania reguł. Muszę przyznać, że ta historia totalnie wciągnęła mnie do swojego świata. I niczym ten labirynt, który w koszmarach nawiedzał Tobiego nie chciała wypuścić. Nie brakuje tu zaskoczeń. Nie spodziewałam się takiego zakończenia. To tylko sprawiło, że ta historia na długo pozostanie ze mną. I wiecie co tu jest jeszcze bardzo ciekawe? Ta książka to tak właściwie aż dwie historie. Czytamy całość widzianą z perspektywy Hannah. Później odwracamy książkę i przeżywamy wszystko razem z Tobim. Wydawać by się mogło, że to nudne czytać dwa razy to samo. Jednak nie! Bo mamy tu inny punkt widzenia, dodatkowe fakty i całkiem inne emocje. Tej książki się nie czyta, ją się przeżywa. Bardzo polecam.
,,Niektóre decyzje podejmujemy sercem, a konsekwencje ponosimy całym życiem."
,,Najtrudniej pogodzić się nie z tym, co się wydarzyło, ale z tym, czego już nigdy nie będzie."
,,Gdyby można było cofnąć czas, czy naprawdę zrobiłabym coś inaczej?"
,,Nie każda historia miłosna zaczyna się od pierwszego spojrzenia. Niektóre zaczynają się od końca."
,,Miłość nie zawsze przychodzi wtedy, gdy jesteśmy na nią gotowi."
Życia Hannah Rooney z całą pewnością nie można byłoby określić mianem normalnego.
Jej rodzina prowadzi całe mnóstwo nielegalnych interesów, a ci, którzy jej się narażą marnie kończą.
Celem młodej kobiety jest pomoc młodszej siostrze Kaylie wyrwać się z toksycznego środowiska w którym sama dorastała- problem w tym ,że jej podopieczna jest osobą dość niepokorną i przyjdzie jej zapłacić za to wysoką cenę.
Pewnej nocy adeptkę szkoły pielęgniarskiej w Rockway Watch wzywa Jackson - starszy mężczyzna, samornik by nie rzec pustelnik.
Okazuje się bowiem ,że na nieodległej wyspie doszło do pożaru - w jego wyniku zginęły trzy osoby, a jedna- młody chłopak o nazwisku Tobias Hawthorne przeżyła, lecz to panna Rooney musi go uratować.
Zbyt wiele jednak się wydarzyło by znajomość z nim rozwinęła się w sposób naturalny, a i on choć początkowo nie potrafi sobie przypomnieć nic ze swej przeszłości ukrywa wiele sekretów.
Naprawdę rzadko to piszę , lub mówię, ale gdybym miała się w kimś zakochać byłby to taki typ bohatera - inteligentny o pięknym umyśle, uwielbiajcy słowa i zagadki , ale też czuły i pełen miłości.
To jego perspektywa mnie oczarowała i pozwoliła wniknąć w serce tej historii.
Fabuła ani przez chwilę nie nużyła i od pierwszej strony angażowała emocjonalnie.
I to właśnie sprawia, że ta historia boli najbardziej.
Bo ,,Love story, tak i wspak" to nie jest klasyczny romans, w którym śledzimy narodziny uczucia, pierwsze spojrzenia i nieśmiałe dotknięcia dłoni. To opowieść o miłości, którą poznajemy od końca. Od straty. Od pustki. Od pytania: co się stało?
Autorka prowadzi narrację w dwóch kierunkach - przeszłość splata się z teraźniejszością, a każdy kolejny rozdział odsłania fragment prawdy. Dzięki temu czytelnik wie, że coś się wydarzyło. Że coś się rozpadło. Ale nie wie dlaczego. I właśnie ta konstrukcja sprawia, że napięcie nie słabnie ani na moment.
Relacja Hannah i Tobiasa nie jest oczywista. Ona - wychowana w brutalnym świecie, nauczona, że uczucia są słabością. On - zagubiony, z wymazaną pamięcią, a jednocześnie niezwykle wrażliwy, bystry, pełen ciepła. Ich rozmowy - o słowach, o znaczeniach, o tym, jak język potrafi budować i niszczyć - są jednym z najmocniejszych punktów tej powieści. To nie jest romans oparty wyłącznie na fizycznym przyciąganiu. To więź intelektualna, emocjonalna, niemal intymna w swojej delikatności.
Im bardziej poznajemy przeszłość, tym boleśniejsze staje się ,,teraz". I nagle rozumiemy, że to nie jest historia o tym, jak dwoje ludzi się w sobie zakochało. To historia o tym, jak łatwo można wszystko stracić. Jak jedna decyzja, jeden moment, jedno przemilczenie potrafi zmienić całe życie.
Najbardziej poruszył mnie motyw konsekwencji. Tego, że niektórych wyborów nie da się cofnąć. Że miłość czasem przychodzi w złym momencie. Albo że my jesteśmy w złym momencie dla niej.
To książka pełna melancholii, niedopowiedzeń i emocji, które długo zostają pod skórą. Nie epatuje dramatem - raczej powoli go buduje, aż w końcu uderza z całą siłą.
Niewyjaśnione zagadki z przeszłości nie dają o sobie zapomnieć. Siedemnastoletnia Cassie ma naturalną zdolność rozszyfrowywania ludzi. Na podstawie najdrobniejszych...
Drugi tom bestsellerowej trylogii jest równie ekscytujący jak pierwszy, tajemnica goni tajemnicę, a fabuła się zagęszcza.Na Avery Grambs na każdym kroku...
Przeczytane:2026-03-15,
Książka przedstawia losy dwójki bohaterów - Hannah Rooney i Tobiasa Hawthorne’a II, tyle samo ich łączy, co dzieli. Ona próbuje odciąć się od swojej rodziny prowadzącej szemrane interesy. Jego sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana. Być może ich drogi nigdy by się nie skrzyżowały, gdyby nie tragedia, która dotknęła oboje.
Love story to nie jest przypadkowy tytuł, a raczej jego część. W tej jakże nietypowej lekturze można obserwować piękny rozwój relacji, któremu towarzyszy ból i strata. Hannah utraciła najbliższą osobę, a rozpacz i nienawiść, jakie czuje, musiała odłożyć wobec próby ratowania życia chłopaka wplątanego w tajemnicze zdarzenie. Tymczasem on traci pamięć. Nie wie, kim jest i co zaszło, ale podświadomie czuje, że nie chce wracać do rzeczywistości.
Postać Jacksona, który wyłowił chłopaka z wody, jest ciekawym uzupełnieniem, zwłaszcza że jego tajemnicza historia również jest intrygująca. Więcej o niej otrzymujemy, poznając wersję Toby'ego, dlatego też warto po nią sięgnąć, nie zatrzymując się na pierwszej odsłonie. Kolejnym powodem jest także fakt, że druga perspektywa rozwija zakończenie całości, dlatego warto poznać ją do końca oraz czytać zgodnie z kolejnością - najpierw stronę Hannah. Jestem pewna, że przy zachowaniu tej chronologii ciekawość zwycięży i sięgnięcie po więcej.
Chociaż książka należy do gatunku NA, a cała opowieść ma momentami ciężki przekaz, autorka posiadła wyjątkową zdolność przekazywania tego typu treści w taki sposób, że przez fabułę się po prostu płynie.
"Love story. Tak i wspak" to pomysłowa, emocjonalna i miejscami mroczna opowieść, o sile uczuć, wybaczeniu i poświęceniu w imię miłości. Dzięki narracji dwójki bohaterów możemy poznać ich losy z różnych punktów widzenia, otrzymując pełen obraz wydarzeń. Zarówno miłośnicy romantycznych relacji, jak również cięższych, poruszających i bolesnych zagadnień znajdą tutaj coś dla siebie.