„Mała kwiaciarnia w Tokio” to książka, przy której już po samej okładce czułam, że będzie moją comfort book i dokładnie tak było. Od początku miała w sobie taki komfortowy klimat, przy którym po prostu dobrze mi się siedziało z herbatą i czytało.
Historia opowiada o Kikuko, która odchodzi z toksycznej pracy i tak naprawdę nie wie jeszcze, co robić dalej. Przypadkiem trafia do pracy w kwiaciarni i właśnie tam zaczyna powoli odnajdywać siebie.
Bardzo podobało mi się to, jak książka pokazuje, że nie każdy od razu znajduje swoją drogę w życiu i że czasem zwykły zbieg okoliczności może nas zaprowadzić dokładnie tam, gdzie powinniśmy być. Myślę, że wiele osób może się z tym utożsamić.
To nie jest dynamiczna historia pełna wielkich zwrotów akcji. Raczej taka spokojna opowieść o codzienności, szukaniu swojego miejsca i budowaniu relacji z ludźmi. Kikuko poznaje nowe osoby, odnajduje przyjaźń i powoli zaczyna patrzeć na życie trochę inaczej.
Bardzo spodobał mi się motyw kwiatów. Opisy i znaczenia kwiatów były naprawdę ciekawe i aż chciało się zatrzymać przy niektórych fragmentach na dłużej a najlepiej dowiedzieć jeszcze więcej. Do tego pojawia się sporo ciekawostek związanych z japońskimi świętami i kulturą, co bardzo mi się podobało, bo można było poczuć ten klimat jeszcze mocniej.
To była też moja pierwsza styczność z literaturą japońską i jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Jest w niej coś spokojnego i takiego „kojącego”, co naprawdę dobrze mi się czytało.
Jedyny minus? Jak dla mnie ta książka skończyła się zdecydowanie za szybko. Chętnie przeczytałabym więcej o dalszych losach Kikuko.
To jedna z tych książek, które nie muszą mieć wielkiej akcji, żeby zostawić po sobie bardzo dobre odczucia
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2026-05-06
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 304
Dodał/a opinię:
patka_517