„Morze naszych tajemnic” przyciągnęło mnie swą piękną okładką, to jedna z tych książek, które od razu cieszą oko na półce. Wydanie dopracowane, estetyczne, a sam tytuł od pierwszej chwili budzi ciekawość i obiecuje, że skrywa w sobie coś niezwykłego. Kiedy przeczytałam opis, od razu poczułam, że to historia, którą muszę poznać. Myślałam, że będzie to lekka, zabawna opowieść z nutką romansu, taka, która rozchmurzy mi dzień. Tymczasem dostałam coś zupełnie innego, historię, która przepełniona jest emocjami, wzruszeniami i prawdą o ludzkim życiu. I wiecie co? Właśnie to okazało się największym skarbem tej książki.
Poznajemy Elizę – dziewczynę, która z różnych powodów przeprowadza się z Gdyni do Katowic. Jej początki w nowym miejscu wcale nie są łatwe. Szukanie mieszkania, zaskakujące komplikacje i… niespodzianka, że w wymarzonym kącie nie będzie mieszkała sama. Pojawia się on – Mikołaj, równie zaskoczony jak ona, równie zmęczony swoim bagażem doświadczeń. Ich pierwsze spotkanie to scena, która zaskakuje i wywołuje uśmiech, ale później szybko odkrywamy, że wcale nie będzie to komediowa opowieść o dwojgu współlokatorach.
Autorka pięknie pokazuje relację tych dwojga ludzi. Poznajemy ich codzienność, problemy i wewnętrzne dylematy. Eliza i Mikołaj chcieli jedynie spokoju i odrobiny normalności, a tymczasem los połączył ich w tak nietypowych okolicznościach. Z każdą kolejną stroną poznajemy ich coraz lepiej. Poznamy ich historię, uczucia, sekrety i to, jak próbują odnaleźć się w sytuacji, której żadne z nich się nie spodziewało. I tu pojawia się największa siła tej książki –autentyczność. To nie są papierowe postacie, to ludzie z krwi i kości, którzy mogliby mieszkać tuż obok nas.
Czy można mieszkać z kimś obcym i jednocześnie odkrywać siebie na nowo? Czy tajemnice, które skrywamy, zawsze muszą wyjść na jaw? Do czego może doprowadzić wspólne życie, gdy każde z bohaterów niesie na plecach ciężar swoich doświadczeń? To są pytania, które zadawałam sobie podczas lektury i które sprawiają, że nie sposób odłożyć książki na bok.
Im bliżej końca tej historii, tym większe emocje, radość a zarazem smutek i bezradność pomieszana ze złością. Jest smutek, są rozterki, jest niepokój i łzy – momentami aż trudno było mi czytać, bo czułam się tak, jakbym sama przeżywała to, co bohaterowie. I choć bardzo chciałam napisać w głowie inne zakończenie, wiedziałam, że właśnie ta prawda czyni książkę wyjątkową. Bo życie wcale nie zawsze daje nam happy-end. Czasem zsyła wzloty i szczęście, a innym razem upadki i ból. A.B. Obarska udowodniła, że w literaturze, tak samo jak w życiu, te dwa bieguny muszą współistnieć, by całość była piękna i poruszająca.
Najbardziej podobało mi się to, że autorka nie bała się trudnych emocji. Zaserwowała nam historię, która wzrusza do granic, ale jednocześnie pokazuje, jak wiele siły można znaleźć w drugim człowieku. To powieść, którą czyta się jednym tchem, bo bohaterowie i ich historia wciągają całkowicie. To książka, która zostaje w sercu na długo po przewróceniu ostatniej strony.
Polecam ją każdemu, kto szuka literatury szczerej, prawdziwej i przepełnionej emocjami. „Morze naszych tajemnic” to opowieść, która wzrusza, zachwyca i zostawia w nas ślad, a takich książek przecież szukamy najbardziej.
Wydawnictwo: inne
Data wydania: 2023-12-06
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 476
Dodał/a opinię:
Poczytajzemna
Z pozoru idealny mężczyzna - czarujący i tajemniczy wysyła wiadomość.Jego pewność siebie sprawia, że potrafi okręcić wokół palca każdą kobietę. Ją również...
Amelia stara się żyć dalej, ale to wcale nie jest takie proste. Pozostawiona sama sobie, wpada w otchłań rozpaczy. Każdy dzień zdaje się być taki sam -...