W czerwcową noc po mocno zakrapianej imprezie trzech znajomych w domu obiecującego malarza Nikodema Patockiego rozgrywają się tajemnicze wydarzenia. Rano służąca zza wschodniej granicy odnajduje ciało zamordowanego malarza i ciężko okaleczoną jego żonę. On trafia do kostnicy, ona do szpitala. Sprawca bądź sprawcy "całkiem dobrze się spisali", skoro w krótkim czasie śledztwo utknęło w martwym punkcie, a prowadził je znany wrocławski policjant - komisarz Niedźwiecki. Wkrótce dochodzi do kolejnego nietypowego morderstwa. W październiku ktoś zabił w parku studentkę z Instytutu Historii Kultury, Polę Rajewicz.
Czytelnik poznaje tę bohaterkę wcześniej, w czerwcu, jednocześnie z malarzem, bowiem narrator przeskakuje od jednego bohatera do drugiego, ale na początku każdego rozdziału informuje o czasie i miejscu akcji oraz bohaterze, dzięki temu nie sposób się pogubić. Krótkie rozdziały, często urywane w ciekawych momentach, z żywą akcją, która wciąż jest gmatwana, odrywają czytelnika od tropienia przestępcy lub przestępców, by skupić się na drugim wątku.
Komisarz Niedźwiecki ma pełne ręce roboty, różne tropy wiodą go tu i tam, ale się nie poddaje. Przesłuchuje świadków i potencjalnych morderców czasami po kilka razy.
Mnie ludzie lekceważą. W tym zawodzie to zaleta. (s. 286)
W dodatku ma na głowie nowego przełożonego z rozbuchanym ego i wielkimi ambicjami Henry'ego McKenna vel Kolasa oraz adwokata Dulkiewicza znanego ze efektywnej, ale i nietypowej obrony swoich klientów na szkodę bezpieczeństwa ludzi. Policjant powoli i skutecznie idzie po nitce do kłębka. A raczej jedzie na swoim pierdolocie, czyli czerwonym skuterze, lub radiowozem w towarzystwie aspiranta Zaręby, dzięki temu możemy pozwiedzać Wrocław i jego okolice.
Szybko okazało się, że nie należy go lekceważyć. Natura wynagrodziła pokrytą rzadkimi rudymi włosami głowę upierdliwie aktywnym zmysłem obserwacji. (s. 134)
Na pierwszym planie powieści jest oczywiście intryga kryminalna. Środowisko malarza zostało przedstawione na tyle, na ile trzeba, by czytelnik był w temacie - dość krótko i oszczędnie. Nawet opisy obrazów Patockiego przedstawiające współczesne aranżacje żywotów świętych w krótkich słowach dały doskonałą wizję jego twórczości, twórczości tego kontrowersyjnego, porywczego i konfliktowego malarza. Podobnie jest ze środowiskiem studenckim, zarówno na uczelni w czasie sesji, jak i w akademiku. Tło obyczajowe jest tłem i nie spycha morderstw na drugi plan.
Dwa zupełnie odległe od siebie wątki kryminalne, dwa różne zabójstwa, dwie różne ofiary okazują się mieć wspólny mianownik, a dojście do niego to już mrówcza praca policji, zwłaszcza komisarza Niedźwieckiego. Zaskakujące było dla mnie owe powiązanie i poszczególne tropy prowadzące do niego. Z każdą stroną ciekawiło mnie, kto zabił malarza i studentkę oraz dlaczego, gdyż tropy i hipotezy podtykane przez narratora były oczywiście mylne. Powstała zaskakująca całość z ciekawym rozwiązaniem i motywem zbrodni.
,,Niech strawi cię płomień" to dobry kryminał z ciekawą postacią komisarza, choć ja trochę czuję niedosyt, bo akurat o nim chciałabym wiedzieć więcej. Wszystkie postacie są szczegółowo opisane, ich życiorysy drobiazgowo przedstawione, nawet służącej. Mnie osobiście te opisy nużyły i w większości wydawały się zbędne. Ale za to spodobało mi się kilka określeń, np.: wspomniany pierdolot, pianiści (technicy od daktyloskopii), lekarz ostatniego kontaktu (patolog). Wątek z szefem komisarza zawsze wywoływał uśmieszek, czasem ironiczny.
Po przeczytaniu tego kryminału wiem, że muszę dotrzeć do pierwszego tomu przygód komisarza Niedźwieckiego i poznać go nieco bliżej, by wraz z nim rozwiązać zagadkę kryminalną z pomocą szarych komórek.
Informacje dodatkowe o Niech strawi cię płomień:
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2014-10-09
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
9788308053973
Liczba stron: 320
Dodał/a opinię:
martucha180
Sprawdzam ceny dla ciebie ...