Co musi się wydarzyć, żeby człowiek, który ma wszystko, świadomie postawił to na jedną kartę… i jeszcze dorzucił do tego kłamstwo? Jedna decyzja. Jeden impuls. Jedna chwila słabości. Tylko czy naprawdę da się ją zatrzymać w miejscu, zanim zacznie niszczyć wszystko dookoła?
Po "Niewierny" sięgnęłam, bo dobrze wiem, że Piotr Żymełka potrafi wejść w ludzką głowę i tam zrobić porządne zamieszanie. Jego książki, to nie historie do przeczytania i zapomnienia, tylko takie, które zostają w pamięci. A ja właśnie lubię, kiedy poza akcją jest coś więcej... są emocje, dylematy, niewygodne pytania.
Tutaj dostajemy historię Tomasza Malczewskiego – faceta, który na pierwszy rzut oka ma życie, o jakim wielu marzy. Rodzina, stabilizacja, praca, poukładana codzienność. Tylko że pod tą idealną powierzchnią, coś zaczyna się kruszyć. Pojawia się pustka, której nie da się zagłuszyć ani adrenaliną, ani kolejnymi próbami ucieczki od rutyny. Tak zwanany kryzys wieku średniego. I wtedy w jego życiu pojawia się Dominika.
Ich relacja nie rozwija się powoli. Ona wybucha. Jest intensywna, zachłanna, wręcz niebezpieczna. I w tym właśnie momencie zaczyna się coś, co najbardziej mnie w tej książce wciągnęło... obserwowanie, jak jedna decyzja uruchamia lawinę. Bo to już nie jest tylko zdrada. To początek czegoś znacznie mroczniejszego.
Moment, w którym ginie Karol, przyjaciel Tomasza, totalnie zmienia to ton tej historii. Nagle z opowieści o emocjach i pragnieniach wchodzimy w duszny, niepokojący thriller.
Bardzo podobało mi się to, jak autor prowadzi postać Tomasza. To nie jest bohater, którego łatwo polubić i właśnie dlatego jest tak prawdziwy. Momentami miałam ochotę nim potrząsnąć, brała mnie na niego wściekłość, a momentami było mi go po prostu żal. To człowiek, który gubi się we własnych decyzjach i coraz bardziej traci kontrolę nad tym, co sam zapoczątkował.
Emocjonalnie ta książka naprawdę robi robotę. Jest napięcie, które rośnie z każdą stroną, jest niepokój, który gdzieś siedzi z tyłu głowy i nie daje się zignorować, jest też frustracja, bo widzisz, jak wszystko się sypie… i nie da się tego zatrzymać. Do tego dochodzi klimat osaczenia i miałam wrażenie, że bohater jest zamknięty w pułapce, którą sam sobie stworzył.
Najbardziej kupiło mnie to, jak bardzo ta historia jest życiowa. Bo to nie zaczyna się od wielkiego dramatu, tylko od zwykłego... „czegoś mi brakuje”. I właśnie to „coś” prowadzi do katastrofy. Autor świetnie pokazuje, że konsekwencje nie przychodzą od razu, one narastają, powoli, nieubłaganie.
To książka, którą polecam szczególnie tym, którzy lubią thrillery psychologiczne z mocnym naciskiem na emocje i moralne dylematy. Jeśli ktoś szuka lekkiej historii, to nie tutaj. Ale jeśli chcesz czegoś, co wciągnie, trochę zmęczy psychicznie i zostawi z refleksją… to zdecydowanie warto.
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 2026-04-15
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 424
Dodał/a opinię:
Poczytajzemna
Londyn, 1888 rok. Sir Richard Barwood, angielski dżentelmen i weteran wojenny zmagający się z demonami przeszłości, dostaje od królowej Wiktorii misję...
Cierpliwość jest cnotą. Ale bywa też zabójcza…Pracujący w spółdzielni mieszkaniowej Marek Olszewski dostaje polecenie sprawdzenia, do kogo należy...