Ostatnio nie trafiam dobrze z książkami, więc sięgnęłam po klimatyczną (z okładki) powieść. Jak było?
Niestety znowu mdło i nijako. Początek bardzo dobry, zwłoki w jeziorze, chwilę później wypadek samochodowy, który jak się okazuje, był zaplanowany, a dalej... nuda Panie, nuda. W kryminale czy thrillerze (zwłaszcza w ostatnim) szukam napięcia, emocji, nawet lęku, a w „Pod powierzchnią” dostałam leniwie toczącą się powieść obyczajową z zagadką w tle oraz mocno rozbudowanym wątkiem religijnym. Niespecjalnie mnie on zdziwił, ponieważ Wydawnictwo Dreams ma sporo powieści, gdzie wiara odgrywa bardzo dużą rolę, mimo wszystko jednak gdzieniegdzie te sceny można by po prostu pominąć. Bohaterowie bardzo dużo myślą i chętnie się tymi przemyśleniami dzielą, czy to wada? Sami sobie odpowiedzcie, ja wolałabym więcej działania, a mniej rozważań. Być może po prostu jestem nieodpowiednim odbiorcą. W kryminałach nie zawsze musi być trup za trupem, z tym się zgodzę, ale skoro już jest to dojdźmy do tego, dlaczego ta osoba nie żyje. W tym wypadku nadmiar pobocznych wątków powoduje, że powieść stoi w miejscu, a szkoda.
Wydawnictwo: Dreams
Data wydania: 2020-09-23
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 408
Tytuł oryginału: Beneath the Surface
Dodał/a opinię:
red_sonia