Hiszpański bestseller, najlepszy autor thrillerów w Europie, hit sprzedażowy – z dużą dozą nieufności podchodzę do takich zapowiedzi, często są one bowiem mocno przesadzone i niewiele mają wspólnego z rzeczywistością. „Reina Roja” była dość mocno reklamowana, nazywana hitem i bestsellerem. Moim zdaniem to dość zgrabny kryminał z domieszką sensacji, ale nie znalazłam w nim nic odkrywczego i powodującego szybsze bicie serca, nie zarwałam też z jego powodu nocy (a to jest u mnie wyznacznikiem znakomitej lektury). To po prostu ciekawy kryminał, tylko tyle i aż tyle.
Interesujący są bohaterowie – inni niż zwykle w kryminałach, nie ma tu pijącego inspektora-alkoholika po rozwodzie albo dziennikarza z problemami, który w mig rozwiąże każdą, nawet najbardziej skomplikowaną zagadkę. Jest natomiast specjalna jednostka do rozwiązywania najtrudniejszych spraw, w skład której wchodzą tajemnicza i obdarzona ponadprzeciętną inteligencją Antonia Scott oraz inspektor policji John Gutiérrez. Oboje są bezkompromisowi, działają niesztampowo i wydaje się, że nie mają nic do stracenia. Czy uda im się odnaleźć mordercę i rozwiązać zagadki?
Muszę przyznać, że choć nie polubiłam głównych bohaterów to bardzo im kibicowałam i byłam ciekawa, jak zakończy się ich akcja. Powieść podzielona jest na krótkie rozdziały, co zdecydowanie przyspiesza czytanie 😉 Jeśli lubicie kryminał z dodatkiem sensacji, pościgi za mordercą, nieoczywistych bohaterów – czytajcie „Czerwoną królową”!
Recenzja powstała w ramach przedpremierowej akcji recenzenckiej Wydawnictwa SQN.
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 2023-04-26
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 543
Tytuł oryginału: Reina Roja
Tłumaczenie: Barbara Bardadyn
Dodał/a opinię:
Monika Kruszyńska
Rzym 2 kwietnia 2005 roku. Papież Jan Paweł II umiera, plac Świętego Piotra oblegają pielgrzymi, składający Mu ostatnią cześć. Trwają przygotowania do...
TODO VUELVE WSZYSTKO POWRACA ...WIĘC LEPIEJ WIEDZIEĆ, JAK PRZYJMOWAĆ CIOSY. Wszystko, czego pragnie Aura Reyes, to przeżyć jeszcze dziesięć minut...