Każdy człowiek tworzy jakieś więzi, trzeba je mieć nawet z samym sobą. Karolina Wilczyńska bierze na warsztat temat, który dotyka nas wszystkich. I, jak zwykle, niezwykle trafnie uderza w emocje, odsłania słabości, pokazuje, jak wielkim wyzwaniem bywa życie – a zwłaszcza życie rodzinne.

Zosia powinna uczyć się samodzielności, podejmować własne decyzje i sprawdzać, kim naprawdę chce być. Zamiast tego coraz częściej zderza się z oczekiwaniami, które ktoś inny uznaje za właściwe, jej wybory zaczynają być kontrolowane, a przestrzeń do własnych błędów coraz bardziej się kurczy. To prowadzi do napięcia, które nie wybucha nagle, ale narasta stopniowo, bo brak rozmowy i zrozumienia sprawia, że każda kolejna sytuacja dokłada tylko kolejny ciężar.
Jej relacja z matką nie jest najłatwiejsza – z jednej strony widać potrzebę ochrony i troskę, a z drugiej – coraz silniejszą potrzebę niezależności, która nie znajduje miejsca. Matka chce dla córki dobrze, choć sama nie potrafi dać jej odpowiedniego wsparcia. Zawodzi. Zresztą, cała rodzina Wardeckich przeżywa kryzys, a domownicy zaczynają pogrążać się w samotności.
Dla Zosi ważną osobą staje się jej sąsiadka, Emilia. To do niej dziewczyna przychodzi, czasem po kłótni z matką, czasem wtedy, gdy nie radzi sobie z emocjami. Emilia jej nie wypytuje, nie ocenia, nie narzuca się. Raczej tworzy przestrzeń, w której Zosia może po prostu być i powiedzieć to, czego nie mówi w domu.
Zosia przeszła przez furtkę prowadzącą do domu Emilii prawie bezgłośnie. Nie zadzwoniła do drzwi, bo wiedziała już, że sąsiadka zostawia je otwarte, gdy jest w domu, i że stali goście mogą wchodzić bez pukania.
– Dzień dobry – powiedziała nieśmiało, zaglądając w głąb korytarza.
– Chodź, kochanie – odpowiedziała Emilia z salonu. – Woda jest tu w dzbanku, herbata w czajniczku. Siadasz w środku czy wyjdziemy na taras? (…)
– Tu mogę oddychać – powiedziała wreszcie, bardziej do siebie niż do Emilii, i usiadła na skraju fotela, naprzeciw gospodyni.
To właśnie w tych relacjach widać, jak ogromne znaczenie ma zwykła obecność drugiego człowieka. Karolina Wilczyńska po raz kolejny pokazuje również, jak wspaniałą wartością jest przyjaźń i więź między kobietami.
Więzi to opowieść o rodzinie, szukaniu siebie, o wyjawionych sekretach. O sile relacji, którą warto pielęgnować i o której zawsze warto pisać. O więziach, które jednocześnie dają poczucie bezpieczeństwa i potrafią ograniczać, o potrzebie bycia wysłuchanym i o tym, jak bardzo brak rozmowy wpływa na to, kim się stajemy. Autorka jest baczną obserwatorką rzeczywistości, więc w jej prozie łatwo odnaleźć siebie. Więzi są też opowieścią o milczeniu, braku wsparcia, rozpadzie. Bohaterowie żyją obok siebie, ale nie zawsze są ze sobą naprawdę, co prowadzi do sytuacji, w których nawet najprostsze słowa stają się trudne do wypowiedzenia.
Członkowie rodziny w tej powieści są dziwnie znajomi. Ich decyzje wynikają z doświadczeń, lęków i potrzeb, nie zawsze oczywistych. Można się z nimi nie zgadzać, można się na nich złościć, ale trudno ich nie zrozumieć.
Polecam. Piękna, czuła i wciągająca proza.
Weronika w pośpiechu porzuciła Londyn i wróciła do rodzinnych Kielc z dwiema walizkami i raną w sercu. Próbuje zacząć od nowa - marzy o własnym salonie...
Przypadkowe odwiedziny całkowicie zmieniły jej życie... Miłka trafiła do ,,Kawiarenki za rogiem" zupełnym przypadkiem. W pierwszej chwili poczuła się...