Mariusz Leszczyński wie doskonale, czym rządzi się dobry kryminał. Od pierwszych akapitów stajemy u boku śledczego, Michała Horsta, który zaczyna nową sprawę. Bez zbędnych wstępów, wchodzimy na głęboką wodę. A całej akcji przypatrują się milczące Bieszczady… Mroczna atmosfera, sieć zagadek i pułapek. Tę książkę czyta się jednym tchem!

Bieszczady, choć piękne i dzikie, mają w sobie coś pierwotnego, co niepokoi nawet takich ludzi jak on – twardych, doświadczonych, niewierzących w przesądy. Te lasy żyją własnym życiem, kryją w gęstwinach historie, których nikt nigdy nie opowie.
Tak, to właśnie one są świadkami zbrodni. Najpierw zostaje znaleziona młoda kobieta. Morderca zostawia wiadomość, że to dopiero początek. I, oczywiście, tę obietnicę spełnia.
Potwór, z którym mierzył się teraz, nie był tylko mordercą. Był cieniem, kształtem poruszającym się między drzewami, echem strachu odbijającym się w oczach mieszkańców. Nieuchwytny i niemal nierzeczywisty, a jednak prawdziwy w skutkach, które po sobie zostawiał.
Horst to śledczy z krwi i kości. Jego życie rodzinne właśnie się zawaliło, rany pieką, więc zajęcie się nową sprawą jest, tak na dobrą sprawę, błogosławieństwem. Szybko jednak okazuje się, że to śledztwo wykroczy poza schemat i dotknie bohatera osobiście. Gdy jego życie prywatne zaczyna mieszać się z brutalnością świata zbrodni, zaczyna robić się naprawdę gorąco.
Cienie w Bieszczadach to kryminał i mocny thriller w jednym. Akcja jest naprawdę zaskakująca, a zagadka goni zagadkę. Kto morduje? Jakie ma motywy? Czy chodzi o nierozwiązane sprawy z przeszłości? Atmosfera w książce gęstnieje. Poczucie odosobnienia, napięcia i niepewności są namacalne. A finałowe starcie będzie dla Horsta próbą charakteru i największym testem w życiu.
Sprawa z Bieszczad to taki rozdział w życiu bohatera, który – być może – nigdy się nie zamknie. Pojawia się motyw pewnej kopalni, lokalnej społeczności, dawnych zatargów, zemsty. Dla bohatera to nie tylko wielkie wyzwanie, walka na śmierć i życie, ale też szansa na to, by spojrzeć inaczej na siebie i swoją rodzinę.
Autor po mistrzowsku wykorzystuje przepiękne, ale też mroczne okolice bieszczadzkich lasów. One potęgują grozę i dają nieograniczone możliwości: mnóstwo zakamarków, zapomnianych miejsc… Przyroda może stać się tu sprzymierzeńcem lub największym wrogiem.
Mariusz Leszczyński rozumie gatunek, bawi się nim, dodaje coś od siebie. To dlatego jego książka jest opowieścią o przemocy i śledztwie, ale też o rodzinie, przemianie, pragnieniach, miłości. Bohater, tak bardzo ludzki, staje się nam bliski. I dlatego – mam nadzieję – komisarz Michał Horst jeszcze powróci.
W Wiśle odnaleziono zwłoki młodej kobiety. O pomoc w rozwiązaniu sprawy zostaje poproszony komisarz Bernard Grandera, który właśnie wraca do pracy rok...
Brutalna zbrodnia, seria morderstw, obsesja zemsty i niewyjaśniona sprawa Kata. Kiedy Tomasz Sadowski pojawia się w życiu Anny Klimczak, jest już za późno...