Co zrobić, kiedy nagle okazuje się, że świat, który znaliśmy, był tylko fragmentem większej opowieści? Takiej, w której przeszłość nie jest zamkniętym rozdziałem, ale czymś, co wciąż wpływa na teraźniejszość? Czas Olivii Urszuli Gajdowskiej to opowieść o powrocie do miejsca, które kryje wiele sekretów, gdzie każdy korytarz i każdy pokój zdaje się pamiętać wydarzenia sprzed lat.
Szkocja, rok tysiąc osiemset szesnasty. W zamku Caly dochodzi do tragedii, gdy lady Catriona MacCalister odbiera sobie życie – lub tak przynajmniej się wydaje. Szybko jednak pojawia się pytanie, czy rzeczywiście było to samobójstwo. Surowe krajobrazy północnej Szkocji skrywają więcej, niż widać na pierwszy rzut oka. W murach zamku i w pamięci mieszkańców przetrwały tajemnice przekazywane z pokolenia na pokolenie. Ktoś musi spróbować je odkryć. Zajmie się tym William oraz Olivia, córka Lady Catriony.
Wspólne poszukiwanie prawdy prowadzi ich przez kolejne zagadki i niebezpieczne sytuacje. Z czasem między nimi rodzi się coraz silniejsza więź. A wszystko to w scenerii starego zamku, który jest wielką szkatułką, pełną zakamarków i skrytek… Brzmi ciekawie i zaręczam, że tak właśnie jest! Urszula Gajdowska nie ma sobie równych, jeżeli chodzi o romans historyczny. Tu wszystko jest dopracowane w najdrobniejszych szczegółach: bohaterowie od razu zapadają w serce. Historia jest bardzo ciekawa, a otoczenie – przyciągające.
W tej powieści autorka w bardzo interesujący sposób pokazuje moment przejścia między młodością a dorosłością. Olivia nie ma czasu na powolne dojrzewanie, szybko musi zmierzyć się z sytuacjami, które wymagają odwagi i odpowiedzialności.
Sam zamek to perełka – właściwie nieograniczone pole do działania. Komnaty, szczeliny, wieżyczki. Każda z nich może mieć swoje schowki, tajemne skrytki. To też miejsce pełne symboliki, a stare mury są milczącym świadkiem wydarzeń.
(…) karoca (…) wjechała przez monumentalną bramę na dziedziniec starego, imponującego w swych rozmiarach i kształcie zamczyska położonego na wzniesieniu łagodnym z jednej i poszarpanym z drugiej strony, częściowo na litej skale. (…) Sam zamek również wprawił go w zdumienie. Nie spodziewał się ujrzeć potężnej twierdzy z czterema wieżami górującymi nad każdym rogiem murów. W innych okolicznościach chętnie by się tu rozejrzał, teraz jednak nie było na to czasu ani sposobności.
Urszula Gajdowska po mistrzowsku ogrywa motyw tajemnicy. Każdy kolejny wątek odsłania fragment większej układanki, pojawiają się nowe pytania i osoby, których motywacje nie są do końca jasne. Nie wiadomo już, komu ufać! Zaś rozkwit uczucia między Williamem a Olivią to wisienka na torcie. Początkowa grzeczność i wyniosłość ustępuje fascynacji i czułości. Nic nie rozpala wyobraźni mocniej – i to w prozie autorki uwielbiam najbardziej. Miłość nie jest tu bajkowym rozwiązaniem wszystkich problemów, ale raczej jednym z elementów drogi, którą bohaterowie muszą przebyć. Dzięki temu ich relacja wydaje się autentyczna.
Czas Olivii to angażująca opowieść o tym, że każdy z nas w pewnym momencie musi zmierzyć się z historią swojej rodziny. Z pytaniem, które często pojawia się dopiero w dorosłym życiu: na ile jesteśmy odpowiedzialni za to, co wydarzyło się wcześniej? Pędzę czytać tom drugi – i Wam też polecam!
Jaśmina Wigura jest panną o nieposzlakowanej reputacji i dobrych manierach, choć za słodką buzią i nieśmiałym zachowaniem skrywa żelazną wolę i błyskotliwą...
Madeline Mackenzie jest młodą wdową, ale po śmierci męża nie może cieszyć się swobodnym, beztroskim życiem. Stary wicehrabia pozostawił jej przede wszystkim...