Nikołaj Joltyszew, z dnia na dzień, choć nie bez winy, traci pracę w milicji, a co za tym idzie, także przyznane z ramienia resortu mieszkanie. Rodzina, postawiona przed widmem nędzy i bezdomności, podejmując próbę ratunku, przenosi się do zapadłej wioski u podnóża Sajanów, skąd pochodzi żona Nikołaja. Małżeństwo Jołtyszewów, wraz z dorosłym synem, "zagęszcza" dwuizbową chatkę bez wygód, zamieszkaną przez ciotkę staruszkę.
Autor świetnie oddał klimat "ruskiej", siermiężnej wsi - bez pracy, bez perspektyw, gdzie jedyną możliwością przetrwania jest kombinowanie i oszustwo, bo najdrobniejsze nawet próby uczciwego zarobku nie przynoszą efektu. Miejsca, gdzie, paradoksalnie, bezsilność i nędzę zapija się wszechobecnym samogonem, żeby w oparach alkoholu, uciec od tragicznej prawdy.
To bardzo realistyczna i dołująca proza, gdzie właściwie od pierwszych stron, czuje się postępującą i nieuniknioną wręcz, degrengoladę Jołtyszewów. W opisie promującym książkę i w większości opinii, kładziony jest nacisk na fakt nieporadzenia sobie, rodziny, w nowych warunkach ekonomicznych po upadku ZSRR. Zgadzam się z tym stwierdzeniem, ale wydaje mi się, że ogromne znaczenie miał także brak głębszych wartości, nastawienie jedynie na dostatnie i wygodne życie za wszelką cenę, czego dowodem jest choćby przyczyna utraty pracy przez Nikołaja, zgoda na "niańczenie" prawie trzydziestolatka i los ich drugiego syna...
Polecam, warto choć pod koniec sprawy zadziały się za szybko, powodując mój lekki niedosyt.
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Data wydania: 2015-10-22
Kategoria: Inne
ISBN:
Liczba stron: 240
Dodał/a opinię:
Kayunia