Jak to mówią opinie są różne, a to co tutaj przedstawię, niestety, nie każdemu się spodoba. Bardzo dziękuję Agnieszce z instagramowego @aga_love_books , że dzięki niej miałam okazję przeczytać (ledwo ledwo kawalątko) owego dzieła
Jakie zatem są moje spostrzeżenia? Negatywne, niestety. Może to mój spaczony gust, może po prostu jestem czytelnikiem, któremu owa książka nie przypadła do gustu, a może zwyczajnie się nie znam. Mimo to – myśl przewodnia była okej. Zamordowany bezdomny, którego ciało pozostawione zostało gdzieś w jakimś mieszkaniu. Tak tak, dobrze czytacie – gdzieś w jakimś tam. Moja przygoda z tą pozycją skończyła się na 24 stronie. Niestety, więcej nie weszło. No trudno. Nie zawsze książki, które czytamy muszą nam się podobać.
I mimo że te kilkanaście stron wlokło mi się jak flaki z olejem, a moich podejść było tutaj aż 3 to nie zmienia faktu, że język jakim napisana jest książka jest lekki, łatwy i powiedzmy, że przyjemny.
Co zatem kuło mnie w oczy? Sprawa bezdomnego. Mimo fajnego pomysłu nie wierze, że policja tak bardzo przejmowała by się truchłem kloszarda (brzydko mówiąc). Dodatkowo rozmowy, które nie wnosiły nic, a były tak drętwe, że aż było mi smutno. Do tego narkotyzowanie się babki, która prowadziła tą sprawę. Brawo. Niemożliwością jest, żeby coś takiego mogło prosperować. Rozumiem, że to fikcja literacka, okej, ale naprawdę nie mogłam tego przełknąć…
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 2018-08-22
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 384
Dodał/a opinię:
Ovieca
- Zauważyli, że mnie nie ma? - zapytała Brzozowska, odwracając się od Wójcika.- No co ty. Kto by zauważył, ze nie ma na spotkaniu jedynej kobiety w wydziale, którą każdy przy byle sposobności chciałby zastąpić na stanowisku? - Wygląd Adama w pewnym stopniu tłumaczył jego permanentny sarkazm.
Niepokorny i kierujący się własnymi zasadami inspektor Marek Kaszowski żyje w cieniu mrocznej przeszłości, samotnie, obwiniając się za wypadek samochodowy...
Nowy kryminał Igora Brejdyganta wciąga bez reszty w mroczny świat układów, zależności i tajemnic. Komisarz Monika Brzozowska nie może podnieść się...
Wielohektarowy teren w całości otoczony był wysokim na dwa metry, nieotynkowanym murem.Tak to właśnie tutaj jest, pomyślała z żalem. Pałac, jezioro, teren wielkości dwudziestu boisk, w środku pięknie i cacy, a mur wygląda, jakby otaczał wysypisko śmieci w Zielonce.
Więcej