Ostatniego dnia 1776 roku na Pogórzu Karpackim przychodzą na świat dwie dziewczynki. Leontyna rodzi się w dostatnim szlacheckim dworze, a Marysia w ubogiej chłopskiej zagrodzie. Są mlecznymi siostrami. Mąż mamki jest ekonomem na dworze podczaszego.
Pomimo różnic pochodzenia splot wydarzeń połączy panny ze sobą. Starszy brat Leontyny, dziedzic majątku, wyrusza w kilkuletnią podróż za granicę. Po powrocie do Pawłówki zakochuje się z wzajemnością w córce zarządcy, natomiast podczaszanka oddaje serce ubogiemu guwernerowi. Jednak złośliwy los rozdziela młodych. Jak mawia jeden z bohaterów powieści: „synogarlica nie dla wróbla, a magnackie córki nie dla drobnego szlachcica”.
Codzienne życie osiemnastowiecznej szlachty i chłopów pańszczyźnianych przeplata się z bolesną historią Polski. Majątek odwiedza Tadeusz Kościuszko. Zbliża się rok 1792.
W przygotowaniu część druga Szlacheckie gniazdo. Ogień buntu.
Monika Rzepiela to jedna z moich ulubionych polskich autorek. Bardzo lubię jej pióro, które jest zdecydowanie lekkie i przyjemne w odbiorze. W twórczości autorki jest coś, co mnie przyciąga, a każdą jej książkę pochłaniam z zapałem.
Moje serce skradł przede wszystkim obraz społeczności i rozbieżności między grupami. Za sprawą powieści przenosimy się do przeszłości i mamy okazję zobaczyć różnice między chłopami, a szlachtą. Poznajemy życie obu grup i dostrzegamy, że tym najmniej zamożnym było naprawdę ciężko. Autorka pokazuje trudy, z jakimi musieli mierzyć się ludzie w dawnych czasach, a także uświadamia nam, jakie mamy obecnie szczęście i że tak naprawdę dzisiaj żyjemy w luksusie.
To co mnie urzekło, to ogromna różnica prowadzenia życia pomiędzy szlachtą, a chłopami. We współczesnym świecie wszyscy ludzie żyją mniej więcej tak samo, a w XVIII wieku rozbieżność była przeogromna, obie grupy dzieliła wielka przepaść. Jest to w sumie przykre, że życie było wtedy tak okrutne i ciężkie dla tych najmniej zamożnych. I tutaj naprawdę wszystko się rożni, jedzenie, tryb życia, a nawet załatwianie najważniejszych życiowych potrzeb. To w pewnym stopniu przerażające, że godzono się, aby ludzie żyli w takich warunkach.
Życie w przeszłości było niesprawiedliwe i smutne. Monika Rzepiela nie tylko pokazuje rozbieżności między grupami społecznymi, ale także ukazuje relacje, jakie ich łączą. Jak dobrze wiemy, szlachta nigdy nie szanowała chłopów i taki też obraz mamy tutaj. Przykre, a jednak boleśnie prawdziwe.
Cieszę się, że autorka umiejętnie wplątała historię w życie dwóch postaci, które reprezentowały szlachtę i chłopów. Marysia i Leonyta mierzą się z przeciwnościami losu i twardo utartymi schematami i dzięki nim możemy zobaczyć, jak ciężkie życie było w dawnych czasach. Współczułam tym dziewczynom i przeżywałam wszystko razem z nimi.
"Szlacheckie gniazdo" to naprawdę ciekawa powieść, którą warto poznać. To nie tylko zwykła historia, to także mądra książka, która uczy i pokazuje ważne elementy. Monika Rzepiela zdecydowanie potrafi dobrze pisać i zaciekawić czytelnika swoją twórczością.
Wydawnictwo: Szara Godzina
Data wydania: 2019-06-10
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 304
Dodał/a opinię:
natalia6202
Napisana z epickim rozmachem powieść ukazuje świt nowych idei będących konsekwencją przyjęcia chrztu przez Mieszka I. ...
Rok 966. Osada Polana przed przyjęciem nowej wiary żyje według pradawnych pogańskich zwyczajów. Matka puszcza karmi, odziewa i chroni ludzi. Pory...