"Wszystkiemu winni są twoi starzy" to rewelacyjny poradnik, dzięki któremu możemy prawidłowo ocenić i zrozumieć swoje (często trudne i skomplikowane) relacje z rodzicami.
Jednak chodzi o relacje dorosłych już dzieci, bo często nawet w dorosłym życiu czujemy się dziećmi, ale często też o wszystko obwiniamy swoich rodziców, i często też niesłusznie...
Lubię czytać różnego rodzaju poradniki, może dlatego, że kiedyś nie były tak dostępne jak obecnie, a ja zaczytywałam się poradami umieszczonymi w prasie kobiecej. Moja mama uwielbiała "Przyjaciółkę", więc i ja do niej sięgałam, a nawet wycinałam i wklejałam w zeszycie co ciekawsze artykuły, (nawet do dzisiejszego dnia zeszyt ten stoi na półce z książkami), lecz gdy później zaczęły pojawiać się w niej reklamy, przestała ją prenumerować...
Często mówi się, że genów nie da się wydrapać, i chociaż to jest prawda, to jednak nie zawsze musimy powielać postępowanie swoich rodziców, mimo tego, że nawyki z własnego dzieciństwa zostają z nami niemal na zawsze. Sama często zastanawiałam się nad tym, dlaczego tak trudno jest się porozumieć z najbliższymi, dlaczego relacje z rodzicami są tak skomplikowane i dlaczego tak często się ranimy...
Autorka w sposób prosty i przystępny wyjaśnia wiele z tych rodzinnych zagadnień, więc łatwiej jest nam wejść w głąb tych najważniejszych, które dotyczą relacji rodzica i dziecka.
Dzięki wielu przykładom możemy przyjrzeć się co i dlaczego wpływa na nasze dorosłe życie, ale też znajdziemy tu wiele ćwiczeń, które mogą okazać się pomocne w budowaniu własnego ja. Dowiemy się też jak bardzo kluczowe są nasze dziecięce lata życia, bo właśnie w tych pierwszych największy wpływ na nas mają rodzice. Lecz również możemy to odnieść w stosunku także do swoich dzieci.
"W okresie dzieciństwa dynamika życia rodziny, w której dorastasz, tworzy twoje wyobrażenie dynamiki całego świata. Przyjmujesz za pewnik, że to, co ma miejsce w twojej rodzinie, jest naturalne, a nawet jeśli nie jest, to tak po prostu na świecie musi być. Schemat działa trochę jak okulary z filtrem, przez które patrzysz na świat."
Nie w każdej rodzinie wszystko jest idealne, chyba tak naprawdę w żadnej, lecz przecież nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby zapewnić szczęśliwe życie swojej rodzinie. Stawianie zbyt wielu wymogów i krytyka na każdym kroku nie przyniosą dobrych rezultatów. W rodzinie możemy doświadczać wielu traum przekazywanych jako schemat z pokolenia na pokolenie. Jednak wcale tego nie musimy powielać. Przemoc w rodzinie traktowana jest jako tabu, nie mówi się o tym, pomija i bagatelizuje, lecz także stosuje różne kary za poruszanie trudnych tematów. Co prawda zadawanie cierpienia tylko dlatego, że sprawca sam cierpi, nie jest żadnym usprawiedliwieniem, ale często jest unieważniane i niezagrażające nikomu.
Często też chcemy, żeby nasi rodzice odpowiadali jakiemuś wyobrażeniu, które stworzyliśmy w swojej podświadomości. Nie powinniśmy jednak narzekać, lecz jako dorośli wziąć życie w swoje własne ręce i stworzyć siebie, swoje JA.
"Zachowania naszych rodziców i opiekunów sprawiają, że czujemy się bezpieczni i ważni lub nie."
Cieszy mnie bardzo, że coraz częściej pojawiają się tego typu poradniki, gdyż często łatwiej jest zacząć od książki niż udać się po pomoc do specjalisty. Jeżeli nie mamy większych problemów, to ćwiczenia oraz porady zawarte w nich z pewnością mogą pomóc i przynieść wiele korzyści z lektury. To może być pierwszy i może nawet najważniejszy krok do skutecznej terapii oraz pomoże zrozumieć relacje między dziećmi i rodzicami.
Mnie do sięgnięcia po tę książkę oczywiście skłonił dość zagadkowy i chwytliwy tytuł, w którym każdy coś tam ciekawego sobie skojarzył.
Książka warta polecenia.
Dziękuję bardzo Pani Edycie z Wydawnictwa RM za możliwość poznania tej książki.
Wydawnictwo: RM
Data wydania: 2025-05-25
Kategoria: Poradniki
ISBN:
Liczba stron: 384
Język oryginału: polski
Dodał/a opinię:
Myszka77
Czy często masz poczucie, że jesteś gorszy od innych? Boisz się, że popełnisz jakiś życiowy błąd, który przekreśli twoją przyszłość? Uważasz, że nie...
Jest druga w nocy. Obudził mnie płacz mojego dwuipółletniego synka, który teraz stoi nade mną i krzyczy wniebogłosy. Mam pisk w uszach, czuję bezwład kończyn...
Słowa mają moc. Dzięki nim niejako „zaklinamy" obraz rzeczywistości, nadajemy mu osobisty sens lub powielamy przekazy nadane nam przez poprzednie pokolenia.
Więcej