reklama

Recenzja książki: Gra szklanych paciorków

Recenzuje: Hanna Sieja

GRAnatowe niebo przed zaśnięciem Są takie książki, z którymi dobrze się zasypia. Czytane późną porą, pozwalają oderwać myśli od codzienności niczym ciepła kąpiel. Często wybierane bezmyślnie z półek księgarni i bibliotek mają nam zastąpić obecność odbiornika telewizyjnego czy inny rodzaj niezobowiązującej rozrywki.

 

Ale są też takie, których czytanie przed snem może doprowadzić do chronicznej bezsenności, bynajmniej nie dlatego, że literacko nie dorównują innym pozycjom, a wręcz przeciwnie, pobudzając nasze szare komórki do wzmożonej pracy gwarantują jedynie przyjemność (względnie nieprzyjemność) z odkrywania głębszych sensów naszej rzeczywistości. Za jedną z takich książek (wybudzających człowieka z błogiej nieświadomości bezrefleksyjnego egzystowania), która frapuje i intryguje jednocześnie, uznałabym Grę szklanych paciorków Hermanna Hessego. Dzieło z jednej strony zaskakujące (zestawiając je z chyba najbardziej znaną książką pisarza - Wilkiem stepowym) z drugiej ukoronowanie twórczości, literacka summa doświadczeń autora, dobrze wpisująca się w charakterystyczną poetykę Hessego.

 

Po części powieść, a po części traktat filozoficzny umiejętnie współgrający z fabułą. Podtytuł - Próba opisu życia magistra ludi Józefa Knechta wraz z jego spuścizną pisarską uchyla nam rąbka tajemnicy na temat treści tej niesamowitej książki, a może jedynie pogłębią pewien rodzaj niepewności budzący się za każdym razem gdy bierzemy ją do ręki. Akcja rozgrywa się w odległej przyszłości, w Kastalii - małym królestwie uczonych. Ten swoisty zakon intelektualistów jest przekonany, iż udało mu się ująć w ryzach reguły całą zdobytą dotychczas wiedzę. Główny bohater to człowiek pragnący poświęcić życie zasadom zakonu. Na kartach powieści obserwujemy kolejne stopnie jego wtajemniczenia w zasady, jego permanentną wewnętrzną przemianę, zmotywowaną pracą nad sobą i wyniki jego przemyśleń (lub żeby być bardziej wiernym kastalskim określeniom - kontemplacji).

 

Świat przedstawiony to przestrzeń harmonijna, pełna ładu i określonego, zhierarhizowanego porządku. Zarówno na poziomie czysto praktycznym i formalnym, ale przede wszystkim na poziomie ducha. Stąd poszanowanie dla dyscypliny, idea szacunku. Ta wielka harmonia zostaje skontrastowana z rzeczywistością istniejącą poza murami tego dość utopijnego świata (Józef Knecht natomiast to intelektualny i duchowy kontrast Plinia Designori, człowieka głęboko zanurzonego w „realności” i codzienności). Chaos powszedniego, nie do końca „świadomego” egzystowania zostaje przeciwstawiony kosmosowi „wszechwiedzącego porządku”. I na tym zasadza się chyba jedno z ważniejszych przesłań książki.

 

Sama Kastalia natomiast nie mogłaby istnieć bez tytułowej gry – gry szklanych paciorków. Próbując poznać jej reguły i tym samym zasady rządzące światem, czytelnik staje niczym Knecht przed dysonansem pragnienia i niemożności pojęcia pewnych mechanizmów. Gra szklanych paciorków – wielka synteza nauki miała służyć uchwyceniu pewnej powtarzalności i odnalezieniu elementów ponadczasowych w mentalności ludzkiej. Jest czymś nowym, nietypowym nawet jak na grę – charakteryzuje ją bowiem JEDNOŚĆ. Nie ma też wiele wspólnego z grą traktowaną (i odbieraną przez innych) jako elementu współczesnej kultury masowej i niezobowiązującą rozrywką. Jest bowiem śmiertelnie poważna, a przede wszystkim stanowi pewnego rodzaju przeżycie religijne. Nie każdego stać na wyzwanie -używając kategorii Caillios należałoby pewnie powiedzieć - agon, które ze sobą owa gra niesie. Jej uczestnik musi uwierzyć w zbawienne znaczenie reguł, tak naprawdę niedefiniowalnych, nigdy nie wyeksplikowanych wprost. Stąd wszystko ma znaczenie symboliczne, jest sferą ducha próbującą znaleźć swe zastosowanie w praktyce.

 

Trzeba przyznać, że idea nader ujmująca - opisać wiedzę wszystkich dziedzin jednym, uniwersalnym, ponadczasowym językiem, językiem gry, językiem muzyki. Potem zamknąć się za murami zakonu i prowadzić turnieje, rozgrywki, żonglować dotychczasowym dziedzictwem myślowym ludzkości i kontemplować. Właściwie sytuacja zdaje się być sprzyjająca, wszak wieki XIX i XX (bardzo zgrabnie określone przez pisarza - epoką felietonu) za nami. Cały czas jednak tkwi w nas gdzieś odziedziczone po tych epokach ubóstwienie tego co indywidualne, jednostkowe, jednocześnie wyzbycie się autorytetów, a w świetle książki taka jest niestety diagnoza moralnego kryzysu człowieka. W życiu każdego Knechta istotne jest jedynie to co uniwersalne, ponadczasowe.

 

Jest tutaj chyba coś z Hegla, z jego obiektywnego idealizmu. Czy taka idea może sprawdzić się na co dzień? Istotny jest tu stosunek do jednostkowości, do tego co wyłamuje się wszelkim klasyfikacjom. Jeżeli uznamy, że to co jest niepowtarzalne jest faktycznie najistotniejsze (w końcu wyrastamy z epoki felietonu), bowiem decyduje o naszej osobowości, wpływa na partycypowaną przez nas rzeczywistość, to Kastalia nie może być królestwem idealnym. A może po prostu nie potrafimy wyjrzeć poza nasze czasy? Knecht – sługa zasad, niekończącej się zabawy z paciorkami, zyskuje wolność dopiero poza systemem gry. Poza murami swojego dawnego świata niczym rozmawiający z Wilkiem stepowym Mozart może pozwolić sobie na nieskrępowany śmiech, na kpinę z reguł którym się poświęcał. Natura, która zastąpiła zakonną regułę także potrafi wyzwać na pojedynek – i nawet magister ludi nie jest w stanie go zwyciężyć. W ogólnym rozrachunku Knecht jednak wygrywa, ponieważ zyskał świadomość pewnych mechanizmów. Zrozumiał również, że do istoty jednostki należy być zagrożoną, bezbronną stawką wystawioną na ryzyko gry.

 

Hermann Hesse to autor, którego zdecydowanie nie powinno czytywać się przed snem. Chyba, że pragniemy świadomie spróbować poprzemieszczać się po naszej nieświadomości, odpłynąć w sferę ducha, z nadzieją (pewnie złudną, ale jakże potrzebną) wybrać się w lekturę niczym w Podróże senne. Warto w takich chwilach otworzyć okno i pozwolić, by granat nieba wpadł nam do mieszkania. A jeżeli nie będzie to dla nas satysfakcjonujące zawsze możemy posłuchać muzyki – ot choćby takiej, pozornie prostej melodii - wygrywanej na szklanych paciorkach.

Tagi: Gra szklanych paciorków, Gra szklanych paciorków recenzja, Gra szklanych paciorków książka, Hermann Hesse Gra szklanych paciorków, Hermann Hesse recenzja, Hermann Hesse książka, Hermann Hesse

Kup książkę Gra szklanych paciorków

<
Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Zobacz opinie o książce Gra szklanych paciorków
Książka
Inne książki autora
Wyższy świat
Hermann Hesse0
Okładka ksiązki - Wyższy świat

Przebić się do wyższego świata, zdobyć wyższe wykształcenie, wyjść poza monotonię i duchową ciasnotę małomiasteczkowego życia - oto czego pragnie syn kupca...

Gertruda
Hermann Hesse0
Okładka ksiązki - Gertruda

Powieść pochodzi z wczesnego okresu twórczości pisarza (1910), lecz zawiera znamiona stylu jego najlepszych powieści. Jest książką o miłości i o sztuce...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Bóg Maszyna
Joanna W. Gajzler
Bóg Maszyna
Tam, gdzie nie pada
Michael Sowa
Tam, gdzie nie pada
Kwestia winy
Małgorzata Rogala
Kwestia winy
Przepustka do męskości
Paweł Pollak
Przepustka do męskości
Żyje się tu i teraz
Katarzyna Kaźmierczak
Żyje się tu i teraz
Prezydentka
Marika Krajniewska
Prezydentka
Joker
Natalia Nowak-Lewandowska
Joker
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy