Kiedy wymawiam słowo Przyszłość,pierwsza sylaba odchodzi już do przeszłości. Kiedy wymawiam słowo Cisza,niszczę ją. Kiedy wymawiam słowo Nic,stwarzam co, co nie mieści się w żadnym niebycie.(Trzy słowa najdziwniejsze)
Zachęcił mnie do wnętrza
dom, w którym nikt nie mieszka.
Ciszę oparł o ściany
odprawiając samotną niedzielę.
Mam na szyi korale.
Każdy dniem jest radości
utrwalonym przez dotyk
niespodzianych zdarzeń.
Nie rozpoznać mi tego lasu,
nie szukać znaku na niebie.
Niebo i las ściegami salw
na śmierć zaszyto.
Kolor dnia jest z nieba i liści
więc go nie ma w pudełku z kredkami.
Zanim ogród wyruszy do cienia
muszę oczy zmienić na słowa.
Migotały sny na białym płótnie.
Dwie godziny księżycowej łuski.
Była miłość na tęskną melodię,
był szczęśliwy powrót z wędrówki.
Bezsilna nasza mowa,
jej dźwięki nagle - ubogie.
Szukam wysiłkiem myśli,
szukam tego słowa
- ale znaleźć nie mogę.
Nie mogę.
Tak w ścianach lawin
wołam do Yeti
przytupując dla rozgrzewki
na śniegu
na wiecznym.
Kiedy wymawiam słowo Przyszłość,pierwsza sylaba odchodzi już do przeszłości. Kiedy wymawiam słowo Cisza,niszczę ją. Kiedy wymawiam słowo Nic,stwarzam co, co nie mieści się w żadnym niebycie.(Trzy słowa najdziwniejsze)
Książka: Wiersze wszystkie
Tagi: przyszłość, czas, cisza