- Zawsze wyobrażałem sobie, że można kopać w tym swoim kawałku ziemi, coraz głębiej i głębiej, setki, tysiące mil, zamiast siedzieć na samej górze, na powierzchni ziemi - tłumaczył Will rozmarzonym głosem.
- Rozumiem - ucieszył się Chester. - Gdybyś tak kopał, miałbyś własny wieżowiec, tyle że skierowany w dół, a nie w górę. Jak włos wrośnięty w ciało.
Jeśli nie zrobimy tego w miarę szybko, grozi nam coś, czego nie opanujemy tak szybko jak ostatnio... Totalna destabilizacja.
- Rany boskie! - krzyknęła, naciskając przycisk opuszczania szyby. - Wali od was jak z dupy psa. Kiedy wy się ostatnio kąpaliście?
Nie lubił negatywnych określeń na wyznawców Allaha, mimo że właściwie to gardził wyznawcami jakiejkolwiek religii. Natomiast narracja o wszystkich złych islamistach nigdy do niego nie trafiała. Człowiek to człowiek, nieważne, w jakiego boga, bożka czy zwierzę wierzy. A to, że niektórzy z nich opacznie rozumieją święte księgi, nie może rzutować na wszystkich wyznawców danej religii.
Dziennie wypalał dwie paczki papierosów, koniecznie czerwonych Marlboro, i wypijał minimum sześć dużych, mocnych czarnych kaw. Normalnym ludziom od samego widoku stawało serce. On, gdy wypijał napój, w którym można było postawić łyżeczkę na środku kubka i ta stała nieruchomo, delektował się chwilą, w której kofeina wypełniała po kolei każdą komórkę jego ciała.
Niefart to jest, jak się wdepnie w gówno, a nie kiedy kamaz mieli pięć osób.
Książka: Tunele. Audiobook