Nina jest oddaną żoną i troskliwą matką, a przy tym wciąż piękną i młodą kobietą. Niestety, jej mąż, Jędrzej, od trzech lat zmaga się z alkoholizmem. Nałóg mężczyzny sprawia, że Nina przestaje się czuć koło niego bezpiecznie. Boi się zarówno o siebie, jak i o nastoletnią córkę Rozalię.
Gdy Jędrzej po raz kolejny nie dotrzymuje danego słowa, znów upijając się na umór, Nina postanawia o rozstaniu.
Rozalia, choć rozumie i wspiera mamę w tej trudnej decyzji, nie chce tracić nadziei na to, że rodzice znów będą razem.
Pewnego dnia Nina poznaje mężczyznę, przy którym ponownie czuje się wyjątkowa i na nowo odkrywa smak namiętności. Tymczasem jej nastoletnia córka przeżywa swoje pierwsze miłosne rozterki.
Aby otwarło się niebo to pełna ciepła i wzruszeń opowieść o miłości i pokonywaniu przeciwności losu, która pokazuje, że w sercu zawsze należy nosić promyk nadziei na lepsze jutro.
Wydawnictwo: Nowoczesne
Data wydania: 2025-09-05
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 489
Język oryginału: polski
„Aby otwarło się niebo” – Zuzanna Klotschke
„Aby otwarło się niebo” Zuzanny Klotschke to powieść pełna emocji, ciepła i życiowej mądrości, która porusza trudne, ale niezwykle ważne tematy rodzinne, relacje międzyludzkie i odkrywanie na nowo własnej wartości. Historia skupia się na Ninie, kobiecie pełnej miłości i poświęcenia, która przez lata zmagała się z problemem alkoholowym męża, Jędrzeja. Nałóg mężczyzny sprawił, że Nina przestała czuć się przy nim bezpiecznie – zarówno dla siebie, jak i dla nastoletniej córki Rozalii. Przez lata starała się chronić rodzinę, ale kolejne złamane obietnice i kolejne upojenia męża doprowadziły ją do momentu, w którym postanowiła zadbać o siebie i swoją córkę, podejmując trudną decyzję o rozstaniu.
Powieść ukazuje proces tej decyzji z niezwykłą wrażliwością i realizmem. Ulatowska nie ucieka od trudnych emocji: frustracji, poczucia winy, lęku czy smutku, które towarzyszą bohaterce, ale równocześnie pokazuje jej siłę, determinację i nadzieję, że można zacząć życie na nowo. Klotschke znakomicie oddaje psychologiczne aspekty życia kobiety w kryzysie, jej troskę o dziecko i równocześnie potrzebę odzyskania własnej przestrzeni i poczucia własnej wartości.
Nie mniej istotny jest wątek Rozalii, nastoletniej córki Niny, która w obliczu rozpadu rodziny musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Rozalia przeżywa swoje pierwsze miłosne rozterki, co pozwala autorke pokazać wielowymiarowość emocji – od troski o rodziców po własne młodzieńcze uczucia. Ten wątek równoległy dodaje powieści autentyczności i sprawia, że historia jest bliska zarówno dorosłym, jak i młodszym czytelnikom, którzy mogą utożsamiać się z dojrzewaniem, pierwszymi miłościami i odkrywaniem siebie.
W powieści pojawia się także nowy mężczyzna w życiu Niny, przy którym bohaterka na nowo doświadcza poczucia wyjątkowości i smaku namiętności. Relacja ta jest subtelna, pełna ciepła i emocjonalnej autentyczności, nie przytłaczająca dramatyzmem, ale pokazująca, że miłość może pojawić się w życiu w najmniej oczekiwanym momencie. Klotschke w umiejętny sposób łączy dramat rodzinny z wątkiem romantycznym, pokazując, że życie daje szansę na odbudowę szczęścia nawet po bolesnych doświadczeniach.
Styl autorki jest lekki, płynny i pełen empatii, dzięki czemu książkę czyta się bardzo przyjemnie. Klotschke doskonale operuje językiem emocji, potrafi oddać subtelne uczucia bohaterów, ich lęki, radości i nadzieje. Każda scena jest przemyślana i pełna realizmu – od codziennych rozmów po dramatyczne momenty konfrontacji z problemami. Autorka nie moralizuje, nie uproszcza trudnych sytuacji, lecz pokazuje życie takim, jakim jest: pełne wyzwań, ale i szans na szczęście.
„Aby otwarło się niebo” to książka pełna nadziei, która pokazuje, że nawet w trudnych chwilach można znaleźć siłę do zmian i odważyć się na nowe początki. To opowieść o rodzinie, miłości, wybaczeniu i odbudowie własnego życia. Historia Niny i Rozalii uczy, że czasami trzeba podjąć trudną decyzję, by chronić siebie i bliskich, a jednocześnie pozwala wierzyć, że życie może przynieść nowe możliwości i szczęście.
Książka sprawdzi się przede wszystkim dla osób, które cenią opowieści o życiu codziennym, trudnych relacjach rodzinnych i odkrywaniu siebie na nowo, a także dla tych, którzy lubią wzruszające, pełne emocji historie z wątkiem miłosnym. To lektura idealna dla kobiet, matek, ale też wszystkich czytelników, którzy szukają w literaturze pozytywnych przesłań i głębokiej refleksji nad życiem i uczuciami.
Podsumowując, „Aby otwarło się niebo” Zuzanny Klotschke to powieść wartościowa, wzruszająca i pełna ciepła, która angażuje emocjonalnie i pozostawia w sercu nadzieję na lepsze jutro. To książka, którą warto przeczytać, by przypomnieć sobie, że nawet w obliczu trudności można odnaleźć miłość, szczęście i siłę do zmian. Gorąco ją polecam każdemu, kto szuka w literaturze historii o sile rodziny, odwadze i pięknie codziennych, ludzkich emocji.
Dziękuję za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki portalowi sztukater.pl.
Ta książka nie jest łatwa. To nie lekka powieść wyłącznie o romantycznych wzlotach i słodkich nadziejach. To historia ,,tu i teraz", mocno zakorzeniona w realiach - i jednocześnie pełna cichej nadziei. Autorka przedstawia życie kobiety-matki-żony, która odkrywa, że bezpieczeństwo, które brała za pewnik, rozpada się -- i że czasem trzeba odważnie podjąć decyzję, by tę pewność odzyskać, albo by stworzyć ją na nowo. W moim odczuciu to opowieść o kobiecie, która poznaje własną siłę w cieniu kryzysu.
Główna bohaterka, Nina, jest żoną i matką - i jednocześnie kimś, kto musi się samodzielnie zmierzyć z uzależnionym mężem. Jędrzej, od trzech lat zmaga się z alkoholizmem, a to niszczy poczucie bezpieczeństwa kobiety i jej nastoletniej córki Rozalii. Nina, choć kochała i wspierała, stopniowo przestaje czuć się bezpieczna ,,obok" - te słowa w tekście wydają się zawierać ogromny ciężar. Z mojego punktu widzenia, jako kobiety, która czyta takie historie z ,,zewnątrz", było to doświadczenie poruszające - bo pokazuje, że miłość to nie tylko uczucie, ale odpowiedzialność, lęk, wybór.
Podoba mi się, że Klotschke nie idealizuje bohaterów. Jędrzej nie jest potworem- wrogiem-alkoholikiem, tylko człowiekiem, który stracił grunt pod nogami, dla którego uzależnienie stało się więzieniem. I choć wyrzuty i chaos w rodzinie są silnie obecne, autorka nie redukuje postaci ani relacji do prostych czarno-białych schematów -- co w moich oczach jest wielką wartością. Z kolei Rozalia, daje tej historii przestrzeń młodzieńczej wrażliwości, nadziei i pytań ,,co by było gdyby" -- bo dziewczyna, choć stoi w cieniu kryzysu dorosłych, sama doświadcza swoich pierwszych miłości i tęsknoty za bezpieczeństwem. Sam fakt, że powieść uwzględnia zarówno perspektywę matki, jak i dorastającego dziecka, jest dla mnie jako kobiety - świadomej czytelniczki - dodatkowym atutem: nie tylko ,,o nas dorosłych", ale ,,o nas w relacjach".
I tu dojść muszę do mojego osobistego rezonansu. Pewne sceny przebijały się przez moje obrzeża emocji - na przykład moment, gdy Nina patrzy na swoje życie i pyta siebie: ,,czy jeszcze wierzę", albo gdy Rozalia obserwuje matkę, która nie potrafi już udawać, że wszystko jest w porządku. To są chwile, które utkwiły mi w pamięci -- nie dlatego, że były spektakularne, ale właśnie dlatego, że były zwyczajne: cisza po kolejnej przepitej nocy, rozmowa której nie było, miękko-twarde spojrzenie córki. Te elementy sprawiły, że zastanawiałam się nad swoim własnym życiem, nad tym, ile razy milczałam, ile razy wybierałam komfort udawania, zamiast prawdy.
Jeśli miałabym skrytykować, powieść momentami może być dla wielu zbyt przewidywalna. Wątek alkoholizmu, decyzja o rozstaniu, pojawienie się nowej relacji -- to tematy, które już widzieliśmy w literaturze obyczajowej. Tu jednak Klotschke dodaje świeżość przez głos i emocje, ale zdarzyły się momenty, w których pragnęłam większej głębi psychicznej -- by Nina bardziej rozłożyła swoje uczucia, by Rozalia bardziej ,,eksplodowała" ze swoją młodzieńczą energią, by relacje między kobietami były jeszcze bardziej rozrysowane: matka- córka, matka-teściowa, przyjaciółki-kobiety. To nie obniża wartości książki -- tylko sprawia, że czuję, że mogłaby być jeszcze bardziej wielowymiarowa.
Styl pisarski autorki działa na mnie w sposób bardzo kobiecy w dobrym sensie: jest ciepły, ale nie mdły; uważny, ale nie ciężkostrawny. Język jest pełen detali: opisy codzienności, ruch ciała, spojrzeń, słów niewypowiedzianych. I to właśnie - ta uwaga na gest, na chwilę - dla mnie definiuje tę powieść jako literaturę, która trafia w serce. Bo bycie kobietą-czytelniczką oznacza czasem, że chcę poczuć życie bohaterki ,,od środka", a tu ten efekt był osiągnięty.
Książka ma też ważny, choć subtelny przekaz: wolność. Tytuł ,,Aby otwarło się niebo" staje się metaforą - niebo to przestrzeń, którą bohaterka musi odzyskać albo otworzyć dla siebie. To nie dosłowna obietnica nieba po śmierci, ale bardziej: możliwość życia bez lęku, poczucia winy, samooskarżeń, więzów, które nie były wybrane. Z jednej strony Nina walczy o rodzinę, z drugiej - coraz bardziej uświadamia sobie, że musi walczyć o siebie. I to jest ważne, bo często kultura mówi nam: kobieta ma ratować, ma znosić, ma czekać. A tu - choć nie wszystko jest jednoznaczne - jest też głos: ,,to też jest Twoje życie". Czytałam z myślą: ,,tak, to moje życie też".
Podsumowując: ,,Aby otwarło się niebo" to książka, którą bym poleciła każdej kobiecie, która ma ochotę na historię z życia wziętą, z uczuciami, które nie zawsze są piękne, ale które są prawdziwe. Jeśli jesteś gotowa na moment zatrzymania, na rozmowę z samą sobą -- to ta powieść da Ci na to miejsce. A jeśli jesteś kobietą, która chciałaby zobaczyć siebie w bohaterce - to Nina może być taką bramą.
,,Wystarczy promyk nadziei,
aby otwarło się niebo."
Alkoholizm zaczyna się niewinnie. Gdzieś tak jedno piwo z kumplami, wino wieczorem, drinki na imprezie, no bo wciąż przy odmowie można usłyszeć: że z kuplami się nie napijesz? I nawet nie wiadomo, kiedy i w którym momencie alkohol staje się codziennym towarzyszem życia, zawłaszcza każdą sferę człowieka, staje się ważniejszy niż wszystko inne, niż rodzina, dzieci, praca. I tak alkohol staje się problemem nie tylko uzależnionego, ale też najbliższych. Bohaterka książki ,,Aby otwarło się niebo" chciałaby być szczęśliwą, a tego jej brakuje w jej małżeństwie z Jędrzejem, który jest alkoholikiem. Wprawdzie był na terapii, obiecywał poprawę nie raz, ale znowu jego słowo okazało się bezwartościowe.
Nina to oddana żona i troskliwa matka, która coraz bardziej jest zmęczona tą sytuacją. Nałóg sprawia, że przestaje czuć się przy mężu bezpiecznie, bojąc się zarówno o siebie, jak i o nastoletnią córkę Rozalię. Gdy Jędrzej po raz kolejny łamie dane słowo i upija się do nieprzytomności, a los dokłada jej kolejnych zmartwień. Nina w końcu podejmuje ostateczną decyzję. Postanawia zakończyć ten związek definitywnie.
Tymczasem Rozalia przeżywa swoje pierwsze miłosne rozterki. Do tej pory była wzorową uczennicą, ale teraz nie potrafi się skupić na nauce. Poza tym doświadcza pierwszych drgnień serca, rozczarowań, zauroczeniach, odkrywaniu siebie i prawdziwej miłości. Ma za sobą też na trudne momenty. Kilka lat temu straciła swoją najlepszą przyjaciółkę Zuzę, z czym nie może wciąż się pogodzić. Czuje pustkę nie tylko w sercu, ale też w szkolnej ławce, bo obok niej nikt nie siedzi na lekcjach, nie ma komu się zwierzyć, spędzać czas po zajęciach. Czuje się samotnie do czasu, aż do klasy dołącza nowa koleżanka Gabrysia.
Obserwujemy losy Niny i Rozalii naprzemiennie, w narracji trzecioosobowej, ale z wyraźną perspektywą każdej z nich. Matka i córka świetnie się rozumieją i bardzo podobała mi się ich relacja. Gdy jednak pewnego dnia Nina poznaje mężczyznę, przy którym ponownie czuje się wyjątkowa i na nowo odkrywa smak namiętności, w nastolatce rodzi się bunt. W tym momencie Rozalka straciła w moich oczach, bo nie bierze pod uwagę ile jej mama wycierpiała. Nie chce tracić nadziei, że rodzice jeszcze się zejdą, że będą tworzyć rodzinę.
,,Aby otwarło się niebo" to poruszająca opowieść o miłości o różnych obliczach, zarówno tej dojrzałej, po przejściach, jaki tej świeżej, pierwszej, ale też rodzicielskiej, ale też pokonywaniu przeciwności losu i nadziei na lepsze jutro. Autorka ma wciągający styl pisania, więc bez trudu dałam się porwać tej historii. To opowieść wielowarstwowa, bardzo życiowa, z którą wiele osób może się utożsamiać. Maleńkim minusem jest to, że fabuła nie ma klasycznych rozdziałów, a poszczególne wydarzenia oddzielają jedynie znaczniki. Osobiście wolę bardziej podzieloną fabułę, ale w tym przypadku to mi nie przeszkadzało aż tak bardzo. Drugim zabiegiem literackim, który początkowo mnie irytował, było to, że autorka nie zawsze wszystko wyjaśnia od razu lecz przedstawia sytuacje, pozostawiając czytelnikowi przestrzeń na refleksję i własne wnioski.
Są to jednak drobiazgi, bo Zuzanna Klotscke napisała bardzo angażującą uwagę opowieść o dwóch kobietach z różnych pokoleń, które muszą dokonywać trudnych wyborów i zdecydować, co jest dla nich naprawdę dobre i ważne. Autorka porusza bolesne tematy, przede wszystkim alkoholizm, ale także radzenie sobie ze stratą, samotnością, trudnymi sytuacjami, jakie niesie czasami los. Zarówno Nina, jak i Rozalia muszą odnaleźć siebie, zrozumieć swoje uczucia i motywy drugiej osoby w świecie pełnym trudnych wyborów, niespełnionych obietnic i skomplikowanych relacji.
Powieść ,,Aby otwarło się niebo" opowiada nie tylko o relacjach rodzinnych, przyjaźni i problemach związanych z alkoholizmem, ale przede wszystkim o sile, jaką trzeba w sobie odnaleźć, by zawalczyć o własne szczęście. To historia, która uświadamia, że czasami miłość to za mało, by pomóc osobie uzależnionej, bo dopóki sama nie zechce wyjść z nałogu, wszelkie próby wsparcia mogą okazać się bezskuteczne. Autorka przypomina, że oprócz miłości potrzebujemy także poczucia bezpieczeństwa, spokoju, stabilizacji i pewności, że jesteśmy naprawdę kochani.
Egzemplarz książki otrzymałam od portalu Sztukater
W sercu Igi rodzi się smutek i z każdym kolejnym dniem narasta, zmieniając życie nastolatki w koszmar. Troska mamy i pomocna dłoń przyjaciela zamiast...
Przeczytane:2026-02-01,
Nina jest żoną Jędrzeja i matką nastoletniej Rozalii. Mąż zmaga się z alkoholizmem, przez co jego uzależnienie ma ogromny wpływ na rodzinę.
Patrzenie na kogoś zmagającego się z alkoholizmem jest tragiczne, jeszcze poważniejsze, gdy tą osobą jest ktoś ci bliski. Często atmosfera w domu staje się nieprzewidywalna, a nawet napięta.
Nina z córką czują się niepewnie we własnym domu, więc kobieta decyduje o rozstaniu. Na horyzoncie pojawia się mężczyzna, który powoduje u niej rumieńce. Nasza bohaterka odżywa i czuje się doceniana, a Rozalia poszukuje własnej drogi. Obie muszą odnaleźć siebie w tym chaosie.
Życie nie jest łatwe, ale warto trzymać się nadziei.
W tej książce każdy znajdzie coś dla siebie, niezależnie od tego, czy jest w związku małżeńskim, samotny, czy po prostu „to skomplikowane”. Nie wszystkie związki są pisane na długo, a ta książka pozostawi trwały ślad na tym, jak poradzić sobie z tym, co zostało zerwane.
Opowieść o miłości, stracie i odkupieniu.