Adam Bede – to największe arcydzieło George Elliot, niewątpliwie jej najlepsza i najbardziej charakterystyczna powieść.
To jeden z nieśmiertelnych klasyków literatury. Angielska prowincja, życie prostych farmerów, ich codzienne zmagania z przyrodą, ich codzienne smutki i troski oraz czysta miłość, która prowadzi do więzienia. Wspaniale opisane realia początku XIX wieku, bo też właśnie realistyczna była wówczas angielska literatura, ale Adam Bede to jeszcze silniej i dobitniej podkreśla.
Wydawnictwo: MG
Data wydania: 2024-10-01
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 544
Tytuł oryginału: Adam Bede
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Waleria Marrené-Morzkowska
Klasyka literatury angielskiej i moja pierwsza książka George Eliot. Początkowo miałam zamiar przeczytać "Miasteczko Middlemarch, ale jednak skusiłam się na "Adama Bede", bo miał lepsze opinie.
Nie jest to lektura łatwa i przyjemna. Ciężko się ją czytało przede wszystkim ze względu na archaiczny język. Została po raz pierwszy wydana w 1859 roku i to się czuje. George Eliot nie posiadała lekkości pióra Jane Austen czy sióstr Brontë przez co "Adam Bede" stanowił dla mnie wyzwanie i nie wiedziałam czy mu podołam. Gdzieś tak w połowie książki jednak coś zaskoczyło, niespodziewanie wciągnęła mnie i prawie do końca nie mogłam się oderwać. Powieść ta przypomina mi trochę "Tessa d'Urberville" Hardy'ego ze względu na tragiczną kobiecą postać.
Co mi się nie podobało?
Potwornie irytował mnie tytułowy bohater. Był to chodzący ideał, który nie zgrzeszył nawet myślą, kompletnie zaślepiony miłością do pustej, głupiej dziewczyny, która go oszukiwała. Nie zauważał jej wad i kłamstw. Tacy bohaterowie mnie nie fascynują.
W ostatnich kilkudziesięciu stronach akcja mocno siadła, przez co obniżyłam ocenę o jedną gwiazdkę.
Warto czytać klasykę i warto sięgnąć po "Adama Bede", pomimo, że nie jest to przystępna lektura. Nie polecam na początek przygody z klasyką.
Epoka industrializacji, losy Silasa, który najpierw postrzegany jako zamożny sąsiad, zaczyna być obiektem poszeptywań, gdy jego pieniądze zostają skradzione...
Falsely accused, cut off from his past, Silas the weaver is reduced to a spider-like existence, endlessly weaving his web and hoarding his gold. While...
Przeczytane:2026-01-05, Ocena: 2, Przeczytałam, 2026,
,,Adam Bede" uznawany jest za jedno z ważniejszych dzieł epoki wiktoriańskiej. Jednak z perspektywy współczesnego czytelnika powieść ta budzi liczne kontrowersje i wątpliwości, zarówno w sferze obyczajowej, jak i psychologicznej. To dzieło anachroniczne i problematyczne.
Autorka nie stroni od pompatycznego podkreślania moralności bohaterów, zwłaszcza Adama, kreując go na wzór cnót i pracowitości. Postać Diny Morris, choć niby pełna zalet - dobroci, empatii, charyzmy - wzbudza moją irytację przez swoją skrajną religijność. Dina niemal zatraca się w roli ,,świętej". Szczególne moje potępienie budzą mizoginistyczne komentarze Bartka Masseya, który jawnie deprecjonuje kobiety, twierdząc, że są pozbawione logiki i użyteczności. Takie ujęcie kobiecości jest nie tylko anachroniczne, ale też szkodliwe - zwłaszcza, że w powieści nie pojawia się żadna wyraźna polemika z tymi poglądami. Bartek Massey wnosi do fabuły cynizm i uprzedzenia, które trudno zaakceptować z perspektywy współczesnego świata.
Postać Elżbiety, matki-męczennicy faworyzującej Adama, stanowi kolejny problematyczny element. Z kolei Set, brat Adama, okazuje się postacią nieprzekonującą psychologicznie. Jego uległość wobec brata i brak jakiejkolwiek reakcji (oprócz radości ha,ha) na ślub Adama i Diny, którą sam darzył uczuciem, są trudne do zaakceptowania. Set zdaje się być pozbawiony własnej tożsamości i emocji, co sprawia, że jego motywacje i zachowania wydają się sztuczne i niewiarygodne.
Szczególnie krytycznie należy spojrzeć na sposób przedstawienia Hetty - jako płytkiej, skupionej na sobie dziewczyny, która ostatecznie dopuszcza się dzieciobójstwa. Autorka świadomie nadaje jej takie cechy, bo pozwala jej to bez większych rozterek ,,usunąć" Hetty z fabuły po dramatycznych wydarzeniach, nie budząc w odbiorcy żalu, który mógłby zakłócić moralny wydźwięk powieści.
No nie!!!