Czerwień kości

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 2019-02-13
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788379761357
Liczba stron: 470
Tytuł oryginału: Red Bones
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Sławomir Kędzierski

Tom 3 cyklu Seria Szetlandzka

Ocena: 3 (1 głosów)

Trzeci tom kultowej serii od brytyjskiej mistrzyni suspensu nagrodzonej za swoje kryminały Diamentowym Sztyletem

Kiedy młoda kobieta pracująca na wykopaliskach w Whalsay odkrywa pozostawione tam ludzkie szczątki, wieść elektryzuje mieszkańców Szetlandów, zwłaszcza że z początku nikt nie wie, z jakiego okresu pochodzą zwłoki. Niedługo później dochodzi do morderstwa, a detektyw Jimmy Perez rozpoczyna śledztwo. Wkrótce okazuje się, że otoczeni przez morską pustkę ludzie skrzętnie chronią swoje tajemnice.

Kiedy detektyw przygląda się po kolei ludziom uwikłanym w sprawę, odkrywa trwający od kilku pokoleń konflikt pomiędzy dwiema rodzinami. W końcu ginie kolejna osoba, a wyspę spowija upiorna mgła, która również utrudnia prowadzone śledztwo.

 

Poruszając się po omacku, detektyw Jimmy Perez musi odkryć tożsamość mordercy, zanim ten uderzy ponownie.

Tagi: Szetlandy

Kup książkę Czerwień kości

Zobacz także

Polecana recenzja

Trzeci tom serii szetlandzkiej Ann Cleeves to pokaźna pozycja z ciekawą okładką. Każdy okładkowy praise zapowiada wspaniałe doznania, obrazek pod tytułem kreuje mroczny, zimny klimat, szare i bure krajobrazy, lód, mgłę i odludzie. Aż się prosi o jakiś dreszczyk. No i mamy dreszczyk. Nie dość, że Szetlandy, czyli miejsce położone prawie na końcu świata, to jeszcze zimno i na dodatek wykopaliska. Ludzie na Wyspach są, wiadomo, spokojni i raczej mało żywiołowi, zamknięci w sobie. Tu wszystko się trzyma w obrębie własnego domu, tu nie opowiada się serdecznie na prawo i lewo, co się wydarzyło w obejściu. Lepiej się napić ciemnego/jasnego piwa i w ciszy przemilczeć niewygodne historie. A takie istnieją, bo niewygodne historie są wszędzie – lubią zarówno gorące greckie wyspy, jak i zimne tereny nad Morzem Północnym. No i te wykopaliska. Trochę tutaj ni przypiął, ni przyłatał, można się było bez nich odejść, urozmaiciły nieco krajobraz zbrodni, ale czy były niezbędne? Cleeves bardzo chciała odmalować ten zamknięty świat z jego fobiami, i to jest oczywiste, ale każdy, kto jest przy zdrowych zmysłach, wie, że Szetlandy to nie Nowy Jork, tu wszystko jest w odosobnieniu i nie trzeba aż tak mocno kopać, by zrozumieć, że w takim otoczeniu ludzie pamiętają każdy twój błąd przez kolejne trzy pokolenia i nie ma siły, aby jakaś ciemna sprawa poszła ot, tak, w zapomnienie. Wystarczy nieco subtelniej to zaznaczyć ...
(czytaj dalej)