Dama z wahadełkiem

Wydawnictwo: Lira
Data wydania: 2019 (data przybliżona)
Kategoria: Romans
ISBN: 9788366229556
Liczba stron: 336
Język oryginału: polski

Ocena: 5 (3 głosów)

Tajemniczy wiktoriański dom na Wzgórzu Mgieł, w epoce popularności seansów spirytystycznych... Młoda arystokratka, Madeline Hyde, przyjeżdża z Londynu do posiadłości ciotki Hortense, by leczyć złamane serce. Bierze udział w seansie wywoływania duchów, podczas którego niespodziewanie dochodzi do tragedii. Czy duszę ofiary porwały istoty z zaświatów? A może dokonano sprytnego morderstwa? 
To niejedyny dramat, jaki rozegra się w domu lady Hortense. Madeline Hyde wraz z nieprzeniknionym Gabrielem Ackroydem próbują rozwikłać zagadkę, jaką kryje stara posiadłość otoczona wrzosowiskami. Granice między miłością i zbrodnią zaczynają zacierać się we mgle...
Poznaj tajemnice wiktoriańskiego domu na Wzgórzu Mgieł i daj się zahipnotyzować "Damie z wahadełkiem"!

Tagi: kryminał miłość Romans zagadka zbrodnia tajemnica retro damazwahadełkiem paulinakuzawińska kryminałretro

Kup książkę Dama z wahadełkiem

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Opinie o książce - Dama z wahadełkiem

Seanse spirytystyczne. Już na samą myśl o przywoływaniu duchów, przebywaniu w tym samym pokoju, co one, robi mi się zimno. Choć wierzę w zjawiska paranormalne, na niskim poziomie orientuję się w temacie, nigdy w życiu nie zdecydowałabym się wziąć udziału w tego typu wydarzeniu. I pomyśleć, iż kiedyś było ono na porządku dziennym. Ludzie, zafascynowani seansami, uważali to za niemałą rozrywkę. Ba, nawet w ten sposób zabawiano gromadzące się w posiadłości, spragnione mocnych wrażeń, towarzystwo. Przecież dreszczyk grozy jeszcze nikomu nie zaszkodził, nieprawdaż? Tylko czy finał przywoływania duchów w wiktoriańskim domu na Wzgórzu Mgieł przypadłby im do gustu?


CHWILA, NIECH NIKT NIE OPUSZCZA MIASTA, DOPÓKI SIĘ NIE DOWIEMY, CO TU SIĘ WYDARZYŁO.


Powróćmy zatem do czasów, kiedy to myślano, że automobile nie staną się na tyle popularne, aby wyprzeć podróżowanie bryczkami, a zaproszenia do przyjaciół wysyłano przez posłańców, a nie w większości przesyłane poprzez prywatne wiadomości na portalach społecznościowych. Wsiąknijmy w iście wiktoriański klimat, gdzie rozkoszowanie się wspaniałą architekturą oraz podziwianiem bogatych wnętrz zostaje zepchnięte na dalszy plan w zaledwie parę chwil, kiedy tajemniczy zgon w trakcie odbywania seansu spirytystycznego przerywa niebywałą atrakcję. Madeline Hyde, najbardziej zaangażowana z całego grona zebranych, postanawia rozwikłać tę sprawę, która tylko pozornie wygląda na błahą. Choć poszlak wskazujących na ingerencję istot pozaziemskich jest wiele, nie można wierzyć we wszystko, co nas otacza. Niczym natrętna mucha, towarzyszyłam głównej bohaterce, wraz z nią próbując dociec prawdy. Obserwowałam każdy jej ruch, gdzie czasami miałam ochotę wkroczyć do akcji i pokazać, że tak wiele istotnych spraw jej niestety umyka. Coś, co dla mnie było widoczne gołym okiem, dla niej tonęło w gęstej mgle. Nie powiem, odczuwałam niemałą irytację. Co jak co, ale nawet raczkująca w detektywistycznym światku osoba bez problemu wyłapałaby niepokojące sygnały i zaczęłaby drążyć. Tylko nie Madeline. Dopiero prawie pod koniec „Damy z wahadełkiem” pojęłam, czemu tak też się stało…

Kiedy ubolewałam nad przewidywalnym wątkiem, niemal wyrywałam sobie przy nim włosy z głowy, pani Paulina Kuzawińska odstawiła niemałe przedstawienie. Skupiona na błahych sprawach, przejęta tym stanem rzeczy, nawet nie wyłapałam sygnałów świadczących o tym, że… coś jest nie tak. Z nadejściem ostatnich rozdziałów wyszło szydło z worka. Wraz z zaskoczeniem przybyło przerażenie, a zarazem irytacja. Przecież miałam to pod nosem, na wyciągnięcie ręki, a dałam się złapać w te kryminalne sidła! Nie ma co, autorka bardzo dobrze to rozegrała. Ba, ogromnie się cieszę, że postanowiła zastosować taki zabieg, gdyż bez niego ta historia byłaby zaledwie dobra, a tak zyskuje na jakości, bo jednak efektowne, dopracowane tło to niewiele, by całość zachwycała.


NIE MDLEJ, NIE MDLEJ, NIE MD… ZEMDLAŁA...


Cóż takiego może uczynić zraniona dama, aby odizolować się od plotek oraz myśli o ówczesnym narzeczonym? Zamknąć się w swoim pokoju i nie wychodzić z niego do końca życia? Może inne by tak poczyniły, lecz nie Madeline. Panna Hyde od uciekania w odmęty łoża woli wyjazd z rodzinnego miasta do ukochanego domu na Wzgórzu Mgieł, z którym wiąże się wiele wspomnień: nie tylko tych wspaniałych, ale również nieprzerwanie prześladujących w koszmarach. Dlatego też wyraźnie widziałam, że chęć odkrycia prawdy stała się dla niej ucieczką od wszelkiego zła, jakie napotykała na swej drodze. Madeline, choć krucha, uwielbiająca tracić przytomność przy nadmiarze wrażeń, ukazała mi się jako odważna, pełna ciepła, uparcie dążąca do celu kobieta, gdzie nawet nieprzychylne spojrzenia nie były w stanie zmusić do zrezygnowania z niemałego śledztwa. A że jeszcze dzielnie wspierał ją intrygujący, a zarazem dość tajemniczy Gabriel, to tym bardziej nie zamierzała odpuścić. I wcale jej się nie dziwię, bo mężczyzna również i mnie zaintrygował swoją osobowością, a każde spotkanie z nim ogromnie mnie radowało.

Jednakże w pewnym momencie zaczęła mi przeszkadzać dobroduszność panny Hyde. Wiem, dama zdołała już swoje przeżyć, co ją poniekąd zahartowało, lecz czy to jest powód, aby stawać się ufną wobec tych, co działają przeciw niej czy śmierdzą fałszem na kilometr? Chociaż z drugiej strony może to też świadczyć o stopniu zranienia. Cierpiąca po cichu była tak przesiąknięta bólem, że ten zdołał znieczulić ją na poniektóre bodźce. Częściowo ją oślepić. W ten sposób odtrącała to, co złe i krzywdzące, stworzyła wokół siebie barierę ochronną. Tylko czy ta zdołałaby ją uchronić przed czymś o wiele gorszym, niżeli nieprzychylne spojrzenia mieszkańców?


To nie było moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Pauliny Kuzawińskiej. Jakiś czas temu zapoznałam się z jej debiutem literackim, „Zaklęciem na wiatr”, który zrobił na mnie niemałe wrażenie. Już wtedy wiedziałam, że wyobraźnia tej autorki działa na pełnych obrotach, a wraz z doskonałym kunsztem pisarskim może zdziałać cuda. I choć „Dama z wahadełkiem” wypada ociupinkę słabiej od tamtego tytułu, nie jestem zdolna odmówić tej książce uroku. Pani Paulina Kuzawińska zadbała o (prawie) każdy najdrobniejszy szczegół. Kiedy wydawało się, że coś tutaj nie gra, prędzej czy później fabularna układanka nabierała kształtów, ukazując swe prawdziwe oblicze. Poza tym od pierwszej strony dało się wyczuć atmosferę dawnych lat, posmakować ją na tyle, że aż miało się ochotę na znacznie więcej. No i przede wszystkim autorka, poprzez „Damę...”, uświadamia nas, że posiadając otwarty na wiedzę i doznania umysł, jesteśmy w stanie osiągnąć znacznie więcej, niżeli przy zamykaniu się na nowe. Wystarczy podejść do czegoś z zaufaniem i szeroko otwartymi ramionami, aby w starciu z przeciwnościami losu mieć nad nimi pewną przewagę!


Podsumowując. „Dama z wahadełkiem” pochłonęła mnie do reszty! Wartka, pełna mocnych wrażeń historia w iście wiktoriańskim klimacie, gdzie cienka granica między rzeczywistością a zaświatami zdaje się powoli zacierać. Wystarczyła niecała doba, abym przeżyła nieprawdopodobną przygodę, po której dojście do siebie zajęło mi kolejne dwadzieścia cztery godziny. Powieść idealna dla kobiet poszukujących czegoś wręcz stworzonego dla płci pięknej.

Link do opinii
Avatar użytkownika - kryminalnatalerz
kryminalnatalerz
Przeczytane:2019-09-10, Ocena: 5, Przeczytałem,

Historia „Damy z wahadełkiem” Pauliny Kuzawińskiej rozpoczyna się od przyjazdu młodej kobiety Madeline Hyde do szkockiej posiadłości jej ciotki. Dziewczyna szuka tu ucieczki od londyńskiej codzienności i lekarstwa na złamane serce. Już od progu wita ją przystojny dziedzic przyjaciółki ciotki, Clark. Dzień później na seansie spirytystycznym dziewczyna poznaje tajemniczego Gabriela. Jednak szybko przyjemne odczucia z nowych znajomości Madeline musi odsunąć na bok, bo podczas seansu jeden z uczestników umiera. Tym bardziej, że pojawiają się przypuszczenia, że nie była to śmierć naturalna. W takim razie mordercą musi być ktoś z uczestników, bo otaczająca mgła odcięła posiadłość od świata...

 

Jest klimat, dawna Anglia, wrzosowiska, mgła, miasteczko oddalone od świata. Panie w pięknych sukniach, posiadłość stara, w połowie nieużywana, a co za tym idzie wzbudzająca pewien niepokój. Wydarzenia balansują na granicy realności i świata duchów, wszystko jest dosyć niejasne i tajemnicze. Podobały mi się też nawiązania do innych powieści z tamtych czasów. Zagadka kryminalna jest poprowadzona zgrabnie i ciekawie, zakończenie dosyć nieoczywiste. Jednak, żeby nie było tak kolorowo, to mam jeden zarzut do książki – za dużo było mi w niej romansu, takiego skupionego na cielesnych przeżyciach. Liczyłam bardziej pod tym względem na wyczucie zapożyczone od Austen, gdzie było delikatnie, z lekkimi sugestiami, a tutaj uderzyły mnie mocne sceny, chwilami wręcz nasuwające erotyczne skojarzenia. Jak dla mnie za dużo na taką powieść, ale myślę, że dla większość czytelników nie mających uczulenia na romanse, ten wątek nie będzie problemem?

Przez ten minus, który położył mi się cieniem na większej części powieści oceniam na 6,5/10, a dla tych co nie mają takich obiekcji, myślę, że to będzie mocne 7/10. To przyjemna i klimatyczna lektura odrywająca od rzeczywistości.

Link do opinii

W głęboko ukrytej części mojej starej i trochę mrocznej duszy kryje się parę kropel romantyzmu. Tęsknoty za minionymi epokami, czasami dżentelmenów i dam przechadzających w pięknych, bogato zdobionych sukniach, mówiących niemal wierszem. A gdyby do tego dodać tajemniczy dom, od czasu do czasu skrywający się za fasadą ciężkiej mgły? W owym domu przeprowadza się seanse spirytystyczne, a podczas jednego z nich doszło do równie tajemniczej jak sam dom - śmierci. Czy wywołane przez medium zjawy porwały duszę ofiary? Na to pytanie będzie się starała znaleźć odpowiedź główna bohaterka "Damy z wahadełkiem" Pauliny Kuzawińskiej - panna Madeline Hyde, której będzie towarzyszył niedawno poznany i nieziemsko przystojny Gabriel Akcroyd.

 

Po przeczytaniu zarysu fabuły od razu na myśl przyszła mi filmowa produkcja "Crimson Peak. Wzgórze krwi", która podobała mi się głównie z uwagi na epokę, w której dzieje się akcja, motyw tajemnicy i niezwykle plastyczne sceny. Nie zawiodłam się. "Dama z wahadełkiem" to swoista mieszanka wcześniej wspomnianej przeze mnie pozycji z nutą uwielbianych przeze mnie "Wichrowych wzgórz" i kryminału w stylu Agathy Christie.

 

Mieszanka, która bardzo przypadła mi do gustu. Autorka zwinnie i długo wodziła mnie za nos za pomocą bardzo bogatego i pobudzającego wyobraźnię języka. Formułowane przez nią zdania za każdym razem stawiały przed moimi oczami pełen szczegółów obraz.
Co pomyślicie kiedy przeczytacie słowo "Dama"? Za pewne z dystyngowaną, delikatną i niezwykle bogato odzianą piękną kobietę. Tak też jest w przypadku tej powieści. Jest mocno osadzona w romantycznej konwencji wrzosowisk i tajemnic. Są ukradkowe spojrzenia, wzdychanie do siebie zakochanych w sobie ludzi. Dla mnie była to powieść obyczajowa z dobrym, rozbudowanym wątkiem kryminalnym i romantycznym, który nie jest tak oczywisty jakby się mogło na początku wydawać...

 

Narracja jest prowadzona w osobie pierwszej. Uczestniczymy w akcji patrząc na wszystko oczami Madeline Hyde. Dialogi prowadzone przez bohaterów są jak żywcem wyjęte z epoki, w której toczy się akcja. Postaci nie ma wielu, ale każda skrywa jakiś sekret, który będziemy musieli odkryć by rozwiązać zagadkę. Niedopowiedzenia, konwenanse i... oszustwa przeplatają się ze sobą tworząc bardzo ciekawą lekturę.

 

Jeżeli lubicie klimat wiktoriańskiej Anglii, skąpanej we mgle, z której przechodzi się wprost na romantyczne wrzosowe pola i patrzy się w oczy zakochanym, by po chwili szukać mordercy skrywającego się w labiryntach mrocznych korytarzy - to jest to lektura dla Was. Ja bawiłam się wyśmienicie!

Link do opinii
Inne książki autora
Zaklęcie na wiatr
Paulina Kuzawińska0
Okładka ksiązki - Zaklęcie na wiatr

"Gwinto Gerk to wilk morski, który zbiegł z rodzinnego miasta lata temu. Kiedy nagle powraca do domu, wszyscy przeczuwają kłopoty. Tylko Arion widzi...

Recenzje miesiąca
Ta, która musi umrzeć
David Lagercrantz
Ta, która musi umrzeć
Bezmiar
Grzegorz Kapla
Bezmiar
Coco i jej mała czarna sukienka
Annemarie Van Haeringen
Coco i jej mała czarna sukienka
Bo trzeba żyć. Apolonia
Ewa Szymańska
Bo trzeba żyć. Apolonia
Asiunia
Joanna Papuzińska
Asiunia
Bachor
Katarzyna Ryrych;
Bachor
Oczy wilka
Alicja Sinicka
Oczy wilka
Sekret antykwariusza
Paweł Jaszczuk;
Sekret antykwariusza
Pokaż wszystkie recenzje