reklama

Diuna

Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 2012-01-08
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 9788373017238
Liczba stron: 672

Tom 1 cyklu Kroniki Diuny

Ocena: 5.32 (38 głosów)
Inne wydania:

Specjalna edycja z opracowaniem graficznym autorstwa Wojciecha Siudmaka, Arrakis, zwana Diuną, to jedyne we wszechświecie źródło melanżu - substancji przedłużającej życie, umożliwiającej odbywanie podróży kosmicznych i przewidywanie przyszłości.

Z rozkazu Padyszacha Imperatora Szaddama IV rządzący Diuną Harkonnenowie opuszczają swe największe źródło dochodów. Planetę otrzymują w lenno Atrydzi, ich zaciekli wrogowie. Zwycięstwo księcia Leto Atrydy jest jednak pozorne - przejęcie planety ukartowano.

W odpowiedzi na atak połączonych sił Imperium i Harkonnenów dziedzic rodu Atrydów, Paul - końcowe niemal ogniwo planu eugenicznego Bene Gesserit - staje na czele rdzennych mieszkańców Diuny i wyciąga rękę po imperialny tron.

Diuna otrzymała dwie najbardziej prestiżowe nagrody w dziedzinie SF: Nebula (1965) i Hugo (1966). "Diuna jest jedyną w swoim rodzaju powieścią prezentującą złożoność i bogactwo wykreowanego świata. Poza Władcą Pierścieni nie znam niczego, co można by do niej porównać". Arthur C. Clarke

Frank Herbert (1920-1986) to jeden z najwybitniejszych twórców literatury SF, zdobywca prestiżowych nagród Hugo, Nebula i Prix Apollo, autor kilkunastu doskonałych powieści i zbiorów opowiadań, prekursor nurtu ekologicznego w fantastyce. Polski czytelnik zna m.in. jego Oczy Heisenberga, Gwiazdę chłosty, Władcę niebios i Twórców bogów. Sławę przyniósł mu jednak epokowy cykl "Kroniki Diuny" - barwna epopeja przedstawiająca dzieje pustynnej planety Arrakis, źródła najcenniejszej substancji we wszechświecie: melanżu.

Kup książkę Diuna

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Diuna

"Czym gardzisz? Po tym poznać, kim jesteś naprawdę."

I to jest fantastyka, która przekonuje mnie najbardziej, dla niej potrafię całkowicie zatracić się, nie liczyć upływających godzin, nie widzieć niczego z realnego życia, nie dać się za nic zawrócić z czytelniczej podróży. Podziwiam kreatywność autora, przesiąkam fascynującym klimatem powieści, odkrywam bogaty świat przedstawiony, podążam intrygującym tropem nieujarzmionego przeznaczenia, towarzyszę przekonującym bohaterom w licznych przygodach, odczuwam skrajne emocje, rozterki i przekonania. A wszystko czynię z ogromną intensywnością, gdyż styl narracji swobodnie prowadzi, sugestywnie podrażnia wyobraźnię, zajmująco opowiada, pasjonująco pozostawia niedopowiedzenia. Zachwycam się bogactwem opisów pięknie ujętych w słowa, uwzględniają istotne szczegóły, stosują szerokie odniesienia, wrzucają ślady teraźniejszości i urywki przyszłych misji. Cudownie i ekscytująco zapamiętuję się w niezwykłej opowieści.

Autor znakomicie reguluje napięciem, kiedy trzeba przyspieszy podnosząc u odbiorcy poziom adrenaliny, w innych momentach zwolni dla złapania oddechu na przemyślenia. Pozostawia w scenariuszu zdarzeń wiele tropów, które wcześniej czy później odkrywamy, nie zapomina przy tym o frapujących przesłaniach kierowanych do czytelników. Wkraczamy w obszar filozofii, religii, polityki, polityki, handlu, ekologii, kultury, społecznych uwarunkowań, eugeniki i cybernetyki. Gdzie człowiek, różne rasy, kontrastowe cechy, pradawne legendy, tam zadziwiające sojusze i śmiertelne pułapki. Wojna, wyzysk, rasizm, nienawiść, krzywda, odrzucenie, obojętność, przeplatają się nieustannie z pokojem, równością, tolerancją, miłością, zyskiem, posiadaniem, empatią. Wczoraj autorytet dziś pogarda, obecnie wróg jutro przyjaciel. Zmienne koleje losu naznaczone wyższymi siłami, a znajomość tego, co będzie, może zafałszować rzeczywistość.

Herbert stawia na wyrazistą kreację postaci i mini opowieści losów spawające zachowania i postawy. Każdy bohater wyróżnia się czymś szczególnym, wyjątkowym i osobliwym. Polubiłam Paula za to, że nie należy do osób łatwych do rozszyfrowania. Nosi w genach wielopokoleniowe tajemnice, przekracza granice psychicznej wytrzymałości, godnie reprezentuje narzuconą wolę funkcjonujących od prawieków mocy. Zaledwie trybik w wielowymiarowej cywilizacji, ale jakże znaczący z punktu widzenia realizacji przepowiedni, przeprowadzenia gwałtownych zmian i wyznaczenia nowych punktów na mapie Diuny. Diuny zwanej też Arrakis lub Pustynną Planetą, z Fremenami, odważnymi i walecznymi mieszkańcami, z dzikimi czerwiami pustyni, groźnymi samumami, cenną geriatryczną przyprawą melanż. Książka napisana w tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym piątym roku. Klasyka rewelacyjnie się broni, każda z trzech części, fragment księgi, słowa pieśni, wypowiedziana myśl. Przystąpić do poznawania można w dowolnym wieku, są jednak dwa warunki do spełnienia - trzeba kochać przygody i pozwolić ponieść się wyobraźni.

bookendorfina.pl

Link do opinii

Pustynna planeta Arrakis to jedyne źródło melanżu, cennej przyprawy przedłużającej życie i pozwalającej przewidywać przyszłość. Od pokoleń zwierzchnictwo nad nią sprawował ród Harkonnenów, teraz jednak z rozkazu samego Imperatora ma ich zastąpić ród Atrydów, ich zaprzysięgli wrogowie. Książę Leto, głowa rodu, doskonale zdaje sobie sprawę, że pozbawieni swego głównego źródła dochodu Harkonnenowie stanowią zagrożenie, nie spodziewa się jednak, że cała sytuacja została ukartowana, a niebezpieczeństwo jest znacznie większe i czyha dużo bliżej niż mógłby podejrzewać...

Któż nie słyszał o słynnej "Diunie", klasyce science-fiction? Stworzona ponad pół wieku temu wizja przyszłości zaskakuje trafnością swoich przewidywań i ogromem wyobraźni potrzebnej do jej powstania. To nie tylko wspaniała opowieść o dalekiej przyszłości i odległej planecie, to również dogłębne studium ludzkiej psychiki, ludzkich lęków, nadziei i woli przetrwania - a wszystko to okraszone doskonałym warsztatem pisarskim i filozoficznymi przemyśleniami.

Co jest najmocniejszą stroną tej powieści? Zdecydowanie świat, jaki powstał w niesamowitym umyśle autora. Wielkim wyzwaniem było umieszczenie akcji na planecie, gdzie poza paskiem nie ma nic, nawet wody. Pan Herbert jednak podołał zadaniu zapełniając swój niegościnny świat życiem (równie niegościnnym) i obmyślając zaawansowane technicznie urządzenia pozwalające na nim przeżyć. Filtraki, dudniki, oddzielacze wiatru, fremsaki, nawet tak prosta rzecz jak specjalny sposób poruszania się - dodają lekturze niezwykłego smaku i sprawiają, że czytelnik czuje się jakby sam stał na piaszczystej wydmie i w palącym, pustynnym słońcu wpatrywał czerwia.

"Każda przebyta do końca droga prowadzi dokładnie donikąd. Wdrap się na górę tylko tyle, by sprawdzić, że jest górą. Nie zobaczysz góry z jej szczytu."

A to tylko drobne szczegóły. Autor pokusił się też o dużo większe i bardziej oryginalne pomysły. Bunt przeciwko maszynom obliczeniowym skutkujący stworzeniem mentantów, czyli grupy ludzi o umysłach wytrenowanych w dokonywaniu kalkulacji i działaniu jak organiczny komputer, to jedna z takich rzeczy. Mnie osobiście bardziej godny uwagi wydaje się zakon Bene Gesserit, znawczyń ludzkiego ciała i ludzkiej psychiki, doskonałych manipulatorek, których nadrzędnym celem było krzyżowanie odpowiednich linii genetycznych wysokich rodów by stworzyć coś na kształt nadczłowieka - nigdzie indziej nie spotkałam się z równie fascynującym pomysłem. Wielkie brawa i wielki szacunek.

Jednym z lepszych elementów "Diuny" jest możliwość śledzenia zmian, jakie zachodzą w głównym bohaterze - Paulu, synu księcia Leto. Wydarzenia mające miejsce po przybyciu rodu Atrydów na Arrakis odciskają na nim swoje piętno, kształtując go w spodziewanym kierunku, ale w zupełnie zaskakujący sposób. Paul dojrzewa z każdą przeczytaną stroną, odkrywając w sobie jednocześnie nowe, trochę przerażające umiejętności. Postać z ostatniej strony powieści jest kimś zupełnie innym niż beztroski chłopiec, którego poznaliśmy na jej początku, stawiając ich obok siebie trudno uwierzyć, że mają ze sobą coś wspólnego. Obserwowanie tej osobliwej transformacji, niejako wymuszonej przez okrutną planetę, to kolejna rzecz, która dodaje "Diunie" wartości.

"Nie wolno się bać, strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. Jestem tylko ja."

Jedynym szczegółem, do którego można się przyczepić, jest niespieszne tempo akcji. Zwłaszcza na początku powieści ma się wrażenie, że cała opowieść rozkręca się strasznie opornie, co w pewnym sensie jest logiczne, bo czytelnikowi trzeba wytłumaczyć setki zagadnień dotyczących świata przedstawionego, o których nie ma pojęcia. Potem fabuła płynie już nieco sprawniej, jednak wciąż ma się poczucie, że autor nigdzie się w tym względzie nie spieszył. Mnie osobiście nie przeszkadzało to w najmniejszym stopniu, ale dla mniej wytrwałego czytelnika to powolne tempo łatwo może stać się powodem porzucenia książki, co stanowi ogromną wadę. I choćbym bardzo chciała, sumienie nie pozwala mi przez to wystawić najwyższej oceny.

Słowem podsumowania, świat wykreowany przez niesamowity umysł Franka Herberta nie pozostawia nikogo obojętnym. "Diunę" można kochać za bogactwo fremeńskiej kultury i pełną surowego piękna Arrakis, można też jej nienawidzić za liczne rozgrywki polityczne spowalniające akcję. Jednak niezależnie od emocji, jakie wywołuje, jest ona niezaprzeczalnym klasykiem literatury science-fiction, który pół wieku później wciąż inspiruje kolejne pokolenia pisarzy. Ja stoję po stronie absolutnej miłości do "Diuny", więc nie pozostaje mi nic innego jak serdecznie Was zachęcić do zapoznania się z tym dziełem.

rosemaryczyta.blogspot.com

Link do opinii
Avatar użytkownika - Sfera_Dysona
Sfera_Dysona
Przeczytane:,

Jeśli komuś niestraszne powolne tempo opowieści, trudne w interpretacji dialogi, słowotwórstwo i dość nieszablonowe podejście do fantastyki to warto. W podobnym do „Diuny” stylu są książki George’a R.R. Martina z cyklu „Pieśń Lodu i Ognia”. Klimat jest podobnie ociężały, tempo akcji leniwe, relacje między licznymi postaciami skomplikowane i nieoczywiste, a wydarzenia nasączone polityką. Jeśli komuś siadła „Gra o Tron” to prawdopodobnie siądzie i „Diuna”. Dzieło Herberta raczej nie powali na płaszczyźnie stylistycznej, ale światotwórczej już tak. Świat przedstawiony „Diuny” na tle innych światów fantastycznych z pewnością się wyróżnia. Ponadto dzieło zachwyca rozpiętością spisków i intryg oraz mnogością eksplorowanych przez autora tematów, skrytych pod wierzchnią warstwą narracyjną.

Cały tekst na blogu: http://sfera-dysona.blogspot.com/2018/05/5-frank-herbert-diuna.html

Polub mnie na Facebooku: https://www.facebook.com/Sfera-Dysona-181550752566550/

Link do opinii
Avatar użytkownika - karolina_c
karolina_c
Przeczytane:2016-09-04, Ocena: 5, Przeczytałem, 26_ksiązek_2016, Fantastyka_2016,
Herbert tworzy od podstaw świat niezwykłej planety Arrakis z cennym źródłem przyprawy geriatrycznej- melanżu. Z losami planety wiążą się nie tylko liczne intrygi, ale też potężne zdrady i morderstwa. W wyniku takich perypetii Paul Atryda i jego matka zaczynają wieść życie na pustyni wśród jej lokalnych mieszkańców Fremenów- co okazuje się nie być taką złą alternatywą.
Link do opinii
Avatar użytkownika - danutka
danutka
Przeczytane:2013-10-30, Ocena: 6, Przeczytałam, z_52 książki 2013,
Powtórka świetnej powieści, zaliczanej do klasyki fantastyki, i podniesienie oceny. W Diunie jest wszystko: żądza władzy i bogactwa, a więc polityka i pieniądze, manipulacje i religia, zarówno połączone, jak i ukazane osobno, szkolenie do walki i obrona przez atak, zależność od silniejszego człowieka i od narkotyku. Jest też miłość bezwarunkowa i dorastanie do przeznaczenia, możliwość próbowania i wyboru własnej drogi. Subtelna gra władzy i namiętności, zawierająca kwintesencję istoty człowieka.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Faledor
Faledor
Przeczytane:2011-06-10, Ocena: 6, Przeczytałam,
Frank Herbert stworzył niesamowitą wizję świata uzależnionego od tajemniczej przyprawy, która niczym złoto włada umysłami możnych.
Link do opinii
Avatar użytkownika - granat86
granat86
Przeczytane:2010-05-08, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam,
Świetna książka rozpoczynająca całą serie wydarzeń związanych z niezwykłaplanetą. Mimo sewj grubości szybko ją przeczytałem, aż tak mnie wciągneła.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Maryjusz70
Maryjusz70
Przeczytane:2021-12-01, Ocena: 5, Przeczytałem,

Oczywiście impuls do przeczytania to goszczący na ekaranch kin film, ale nie tylko. Dla mnie to też przypomnienie czytanego w latach 80-tych miesięcznika "Fantastyka", gdzie (jeżeli dobrze pamiętam) drukowano fragmenty tej powieści, które czytałem jako nastolatek z wypiekami na twarzy. Klasyka fantastyki z precyzyjnie przedtawioną wizją planety, dopracowanymi szczegółami i ciekawymi rysami psychologicznymi bohaterów. Porównanie tej powieści do "Gry o tron" to lekkie nieporozumienie. W "Diunie" nie  ma cienia magii. Każdy bieg wydarzeń i wizje przedstawionych technologii mają uzasadnienie logiczne i naukowe, a ponadprzeciętne zdolności postaci - uzasadnienie psychologiczne. Pełny szacunek dla autora, który stworzył świat planety Arrakis w latach 60-tych ubiegłego wieku. No i ta imponująca troska o ekologię, tak zadziwiająca w czasie powstania powieści. Coż. czas na film, ale zwiastuny już mnie lekko rozczarowują, zwłaszcza w zakresie doboru aktorek do głównych ról kobiecych. 

P.s. Film mnie bardzo pozytywnie zaskoczył. Ma niepowtarzalny klimat, chociaż dla tych co przeczytali książkę, zda się bardzo pobieżny. Cóż takie prawa filmu. Mimo wszystko polecam!

Link do opinii
Avatar użytkownika - przyrodaz
przyrodaz
Przeczytane:2021-11-14, Ocena: 6, Przeczytałem,

Powieść Diuna jest spełnieniem najbardziej rozmaitych snów z najbardziej urozmaiconą fabułą i najbardziej rozwiniętymi postaciami. Ich oczywiście nie poznajemy do razu, tylko w miarę jak czytamy pojawiają się niczym grom z jasnego nieba, ukazując nam swą wyjątkowość. Posiadają niezwykły rozum, choć nie wszyscy, wspaniałą postawę i charakter, którego w żaden sposób nie można przewidzieć. Czytałam już ją w formie graficznej, jednak największej wyjątkowości dodaje jej właśnie forma zwykłej powieści. Już nie wspominając o okładce, która bardzo mi się podoba. Sama książka jest dość gruba, bo spisana na 777 stronach, aczkolwiek druczek nie jest malutki. Wydrukowana na żółtych stronach jest przejrzysta i taka cenna. W środku zawiera mapę, dzięki czemu możemy śledzić podróż naszych postaci. Napisana została bardzo dawno temu, chyba na przełomie lat sześćdziesiątych, a cokolwiek w niej zawarte jest spisane nie tylko w sposób zrozumiały, ale i ponadczasowy. Jest mądra, pouczająca i ostrzegająca nas przed pewnymi zachowaniami. Jej bohaterzy są inteligentni, którzy potrafią grać na zawołanie i robią to bardzo autentycznie. Wspaniała fantastyka, która będzie trwała tak długo, póki ludzie pamiętać będą o Harrym Potterze.
Wspaniale skonstruowana fabuła, która nie tyle wciąga, co bardzo ciekawi. Zdania praktycznie nigdy nie kończą się w sposób oczywisty. Zawsze pozostaje jakieś ale, które będzie nas ciągnęło dalej i dalej. Czytając ją pobudzamy swoją wyobraźnię, rozbudzamy kreatywność i zaczynamy wierzyć w rzeczy, czy też moce, które sami możemy nabyć. Ona pokazuje nam, że nie ma czegoś takiego jak niemoc. Wszystko możemy osiągnąć, tylko trzeba być tego pewnym. Uświadomi wam, że każdy z nas jest wyjątkowy.
Zadziwiły mnie postacie, które jak tylko zaczęłam lubić, prawie natychmiast ginęły. Jakby przygotowując mnie na to, że w życiu nie można do niczego i nikogo się przyzwyczajać. Można ich podzielić na pustych i pełnych, co odnoszę do ich zachowań. Opowieść szaleje od początku do końca. Nie ma czasu na było, bo zaraz jest teraz:-)

Link do opinii
Avatar użytkownika - edytka222
edytka222
Przeczytane:2021-11-13, Ocena: 5, Przeczytałam,

Niesamowita opowieść, wciągająca, inna niż czytałam do tej pory.

Link do opinii

Wielowątkowa powieść, początek dłuższego cyklu. Świetnie wykreowany świat i planeta Arrakis, na której największym problemem jest brak wody. Walka o władzę, rody próbujące przejąć planetę, ludzie pustyni, magiczne umiejętności, miłość....W tej książce jest wszystko, polecam.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Vejne
Vejne
Przeczytane:2021-11-10, Ocena: 5, Przeczytałam, 26 książek 2021,

W obliczu premiery nowej ekranizacji, zdecydowałam się wreszcie sięgnąć i po papierową wersję ,,Diuny". I choć przewidywania twórców prozy science-fiction czasem rozmijają się z późniejszym rozwojem społeczeństwa, trudno oprzeć się wrażeniu, że ta dwudziestowieczna powieść praktycznie wcale się nie zestarzała. Wręcz przeciwnie - zawarte w niej wizje rysują się przerażająco wręcz prawdopodobnie w obliczu kryzyzu klimatycznego naszych czasów.
Nad piórem pisarza można rozpisywać się wiele. Autor zadał sobie wiele trudu, aby wtłoczyć w swoją narrację zarówno klimat monotonni, typowej życiu w zubożałym pustynnym krajobrazie, jak i kilkakrotnie uderzać czytelnika niby obuchem gwałtownymi zmianami w przebiegu akcji. Frank Herbert z detalami podszedł do wszystkich aspektów życia bohaterów powieści - opracowując tak ich technologię, słownictwo, jak różnorodne zwyczaje i podejście do życia.
I to to ostatnie stanowi prawdziwy majsterszyk powieści. Nie wiem, jak odebrałabym ją jeszcze kilka lat temu, ale dziś ,,Diuna" uderza we mnie obrazem ludzi zmuszonych do przystosowania w reżimie wodnym, dla których nawet uronione łzy są świętością, a płyny przynależne organizmowi człowieka po jego śmierci mają służyć dobru wspólnoty. Widzimy jak bohaterowie z czasem zmuszeni są przywyknąć do takiego życia, nawet jeśli w ich umysłach nostalgicznie pobrzmiewają wspomnienia czasów spędzonych na planecie pełnej wody. Widzimy jak przewartościowuje się ich życie, obserwujemy zmiany w zachowaniu i wysiłki podjęte w celu przetrwania.
Gdzieś na tle tego wszystkiego nieśmiało przebija się drugoplanowa postać planetologa, tak naprawdę należącego do obu światów, idealizującego zdolności człowieka do nagięcia ku swojej woli kolejnych ziem.
Zadaję sobie w tej chwili pytanie: dokąd zmierzamy? I stąd pełną refleksji głową, odkładam pierwszy tom, poruszona zwykłą powieścią science-fiction, która w dużej mierze za kilka lat może z fikcją może mieć znacznie mniej wspólnego. Zastanówmy się jako społeczeństwo, czy na pewno mamy wszystko pod kontrolą.
,,Dlatego właśnie najważniejszą funkcją ekologii jest pojmowanie konsekwencji." - Frank Herbert, Diuna.

Link do opinii
Film
Inne książki autora
Rój Hellstroma
Frank Herbert0
Okładka ksiązki - Rój Hellstroma

Żywy intelekt, który niemal nie ma sobie równych we współczesnej literaturze science fiction. - The Encyclopedia of Science Fiction. Książka zdobyła...

Heretycy Diuny
Frank Herbert0
Okładka ksiązki - Heretycy Diuny

Piąty tom sześciotomowego cyklu "Kroniki Diuny" FRANK HERBERT (1920-1986) to jeden z najwybitniejszych twórców literatury SF, zdobywca prestiżowych...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Cytaty z książki

Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niechaj przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, obrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. Jestem tylko ja.


Więcej
Reklamy