Marzy mi się nowiusieńki pionowy odkurzacz i błyszczący air fryer.
Najlepszy prezent na święta to nowe ręczniki i ceramiczna patelnia.
Co pięć minut dzwonię do mamy i farmazonię o zupełnie poważnych głupotach.
I akurat gdy się z niej nabijam, że znów myje pudełko po lodach śmietankowych, żeby zamrozić koperek, moje zapasowe śrubki do mebli wrzucam do opakowania po pistacjowych. No co?! Przecież mogą się przydać.
I nagle uderza mnie ta straszna prawda... stałem się własną matką!
Ale jak to? Jeszcze wczoraj byłem w podstawówce, a dziś mam załatwiać kredyt na własne mieszkanie?
Dorosłość nadeszła, tymczasem ja czuję się jak Kevin sam w domu. Po wyprowadzce od rodziców mój pokój zniknął z powierzchni ziemi i gdy wpadam z wizytą, śpię w kącie na dmuchanym krokodylu. I potem nikt nie dzwoni za mnie do fizjo. Do małej awarii kranu sprowadzam tatę z drugiego końca Polski, a na liście zakupów znowu mam tylko makaron z pesto, ewentualnie obiad z Żabki.
Cóż, w Simsach życie było dużo prostsze...
Eryk Bielawski (@bielavsky) podbił TikToka rozczulającymi i hiperprawdziwymi skeczami, w których z pełnym zaangażowaniem odgrywa rozmowy telefoniczne z mamą lub inne scenki z życia rodzinnego. Kipiąca humorem seria ,,Farmazony" jednocześnie bawi i wzrusza.
Któż z nas nigdy nie farmazonił z mamą, niech pierwszy wybierze jej numer!
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2025-09-24
Kategoria: Inne
ISBN:
Liczba stron: 208
„Farmazony. O tym, jak stałem się własną matką” autorstwa Eryka Bielawskiego to książka, która rozśmiesza do łez, wzrusza do głębi i… boleśnie przypomina, że dorosłość dopada każdego z nas – czasem znienacka, z ceramiczną patelnią w ręku i lodówką pełną pudełek po lodach „na koper”. 😅
To niezwykle ciepła, błyskotliwa i pełna autoironii opowieść o wchodzeniu w dorosłość – tej prawdziwej, nie z Instagrama. Autor – znany z TikToka jako @bielavsky – w swoim niepowtarzalnym stylu łączy poczucie humoru, szczerość i ogromne pokłady emocji, tworząc coś więcej niż tylko zbiór zabawnych anegdot. To historia o relacji z mamą, o dorastaniu, o zrozumieniu, że w pewnym momencie zaczynamy mówić i zachowywać się… dokładnie jak nasi rodzice.
Eryk Bielawski z ogromnym wyczuciem balansuje między śmiechem a nostalgią. Potrafi rozbroić nas zabawnymi dialogami o pralce, kredycie i makaronie z pesto, a chwilę później zmusić do refleksji nad przemijaniem, relacjami rodzinnymi i tym, jak bardzo jesteśmy podobni do tych, od których próbowaliśmy się odciąć.
„Farmazony” to książka dla każdego, kto kiedykolwiek złapał się na tym, że mówi „po mojej mamie” albo „po moim tacie”. Dla tych, którzy wciąż uczą się, że dorosłość to nie tylko obowiązki i rachunki, ale też czułość, wspomnienia i drobne rytuały codzienności, które nas kształtują.
To ciepła, pełna życia i autentyczności lektura, po której uśmiechniesz się przez łzy i zadzwonisz do mamy – tylko po to, żeby trochę… pofarmazonić. 💛
Zabawna i jakże prawdziwa historia o tym jak Eryk stał się swoją matką w dość szybki czasie. Wystarczyło tylko wyprowadzić się na swoje. Jak wiadomo każde wydarzenie z życia uczy nas czegoś. Więc skoro mama wiecznie robiła interesy w internetach (bo każdą napotkaną taniej rzecz potrafiła drożej sprzedać), to czemu nie dziwi mnie to, że on teraz wykupił cały zapas butów na vinted, żeby sprzedać je ponownie z zyskiem?
Czemu okazuje się, że popełnia te same błędy jak własna matka? A czy każda rozmowa z nią może zaczynać się od tego co kupili na promocjach, łącznie z papierem toaletowym? Oczywiście!
Myślę, że powiedzenie " niedaleko pada jabłko od jabłoni" w tej książce jest podsumowaniem wszystkiego co opisał autor.
Przeczytane:,
(czytaj dalej)