Marzenia są potrzebne. Trzeba tylko uważać, by się w nich nie zatracić.
Kate to nieśmiała, pełna pasji do gotowania dziewczyna, która mieszka z ukochaną ciotką Marry w niewielkim amerykańskim miasteczku. Jej codzienność wypełniają rutynowe obowiązki i ciche marzenia o wyjeździe do Nowego Jorku, gdzie mogłaby rozwijać swój kulinarny talent. Nie przeczuwa, że los już wkrótce spełni jej pragnienia w najbardziej dramatyczny sposób.
Nagła śmierć ciotki zostawia ją samą nie tylko z bólem, ale i pytaniami, które podważają wszystko, co dotąd uważała za pewne. Dlaczego na szpitalnej opasce z dnia jej narodzin widnieje inne imię? Kim są rodzice, których nigdy nie poznała? I kto naprawdę odpowiada za tragedię Marry?
Zdeterminowana, by zawalczyć o siebie, Kate wyrusza do Nowego Jorku – miasta, które ma być spełnieniem jej marzeń. Okaże się ono jednak nie tylko miejscem, gdzie można gonić za amerykańskim snem, lecz także labiryntem pełnym sekretów. To tam dziewczyna zostanie zmuszona do konfrontacji z przeszłością… i samą sobą.
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2026-01-14
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 204
Kate wraz z ciocią Merry mieszka w niedużym miasteczku. Młoda kobieta ma dość poukładane życie, swoje plany i marzenia. Niestety pewnego dnia jej świat się wali, a ona stanie przed wieloma decyzjami, które nie będą należeć do prostych.
Wszystko zaczyna się od śmierci cioci, która pozostawia wiele pytań. Dziewczyna nie do końca jest przekonana, czy aby na pewno nikt w tym nie pomógł. Na dodatek na pogrzebie jest tajemniczy mężczyzna, a ona znajduje opaskę ze swoich narodzin, na której nie zgadza się imię. Kate zaczyna się bać, a jednocześnie pragnie odnaleźć odpowiedzi na wiele pytań. Postanawia wyruszyć do Nowego Jorku, aby je odnaleźć. Czy to będzie dobra decyzja? Co tam odkryje? Kogo pozna?
W książce znalazłam dość ciekawą historię. Początkowo myślałam, że będzie to lekka pozycja na leniwe popołudnie. Zdecydowanie się pomyliłam, wywołała we mnie wiele emocji, a pod koniec autorka mnie tak zaskoczyła, że „zbierałam szczękę z podłogi” (niestety nie mogę wam zdradzić dlaczego. To historia o odkrywaniu rodzinnych sekretów, niebezpieczeństwie, a jednocześnie miłości. Wciągnęła mnie na tyle, że ciężko było się od niej oderwać, pragnęłam poznać zakończenie. Te 204 strony przeczytałam w kilka godzin.
Akcja sprawnie poprowadzona, ze zwrotami, które mnie potrafiły zaskoczyć. Książkę czytało się szybko, a podczas czytania towarzyszyło mi wiele różnych emocji.
Główną bohaterką jest Kate, którą poznajemy w momencie, kiedy traci swoją ukochaną ciocię. Z jednej strony jest dość nieśmiała, z drugiej pełna pasji. Kocha gotowanie, marzy o wyjeździe do Nowego Jorku, gdzie mogłaby się rozwijać. Osobiście ją polubiłam i to bardzo.
„Gdzieś pomiędzy…” to książka z ciekawą historią i momentami, które mnie mocno zaskoczyły. Ze swojej strony polecam.
Recenzja pojawiła się również na moim blogu - Mama, żona - KOBIETA
Kate przez całe życie mieszka z ciotką Marry. Po śmierci kobiety cały jej świat wywraca się do góry nogami. Dziewczyna odkrywa, że wszystko było zbudowane na kłamstwie. Odnajduje pudełko z rzeczami z przeszłości. Na jaw wychodzą fakt, że ciotka była zupełnie inną osobą niż ta, za którą się podawała. Kate wyrusza więc do Nowego Jorku, aby spełnić swoje marzenia i poznać prawdę o swojej rodzinie.
Muszę przyznać, że zapowiadało się naprawdę ciekawie, jednak zawiodłam się na tej książce już od pierwszych stron.
Bohaterowie są nijacy i bez żadnej głębi. Miałam wrażenie, że nikt tam nie miał własnego życia, bo wszystko kręciło się wokół Kate. Ona też ciągle robiła z siebie ofiarę, a jej decyzje były nieprzemyślane i niedojrzałe. Dialogi również zostały napisane bardziej na siłę.
Zakończenie, jakie funduje nam autorka, kompletnie nie pasowało mi do całej fabuły. Miało to ogromny potencjał, który niestety nie został wykorzystany.
Jedynym plusem było to, że książka jest krótka i czytało się ją dość szybko.
Recenzja
Premiera 14.01.2026 r.
,,Gdzieś pomiędzy" - Soni_Marie
Współpraca reklamowa z @nov
Motywy:
- śmierć bliskiej osoby
- walka o marzenia
- nowi przyjaciele
- tajemnica
Kate jest nieśmiałą dziewczyną, która pragnie spełnić swoje marzenia, ale brakuje jej odwagi. Dziwna śmierć cioci, tajemniczy mężczyzna i brak zrozumienia swojej przeszłości pcha dziewczynę w kierunku wielkiego miasta aby odkryć wszystkiego zagadki jakie dręczą ją od pewnego czasu.
Akcja książki dzieje się bardzo szybko, dziewczyna wyjeżdża do Nowego Yorku, tam poznaje nowego przyjaciela i chłopaka, dzięki któremu jej serce drży. Najbardziej podobała mi się tajemnica rodziców dziewczyny o której nikt nie wspominał, a nawet ona nie dociekała. Czułam dreszcze emocji i gdy każdy element zaczyna układać się w całość. Jednak znowu pośpiech zrobił swoje i te emocje mi minęły, bo prawda szybko wychodzi na jaw. Nie było kulminacji emocji, tylko bach i szybko po sprawie. Ale za to zakończenie to petarda, to ono mnie najbardziej zaskoczyło. Takiego obrotu spraw się w ogóle nie spodziewałam. Poczułam się jakby była w alternatywnej rzeczywistości. Jedno wiem na pewno autorka umie zaskoczyć, tylko szkoda, że dopiero na sam koniec.
Sama fabuła jest pomysłowa i potrafi miejscami wciągnąć. Trochę brakowało mi indywidualności bohaterów i ciekawszej relacji między nimi. Nie miałam okazji poznać ich bliżej, tylko bardziej pobocznie. Nie poczułam z nimi więzi, ich losy toczyły się bez jakiegoś większego emocjonalnego zaangażowania. Tylko tajemnica z początku intrygująca oraz zakończenie, sprawiło, że moja ciekawość rosła.
Książka nie jest zła, ale nie jest też dobra. Określiłabym ją jako średniaczka. Nie czułam emocji, bohaterowie tacy jacyś nijacy, fabuła pomysłowa, ale nie do końca wykorzystana. Wyjątek to zakończenie. Gdyby wszystko było tak jak ono, to nazwałabym ją wybitną. Lekka lektura na jeden wieczór.
5/10
,,najlepszą drogą do prawdy
jest odkrywanie jej samemu"
Czasami sięgamy po książkę z nadzieją na wciągającą historię, pełną emocji, tajemnic i bohaterów, z którymi chcielibyśmy przeżyć ich losy. Nie zawsze opis na okładce oddaje jednak to, co faktycznie znajdziemy w środku. Tak jest w przypadku ,,Gdzieś pomiędzy" Sonii_Marie - powieści, która zaczyna się obiecująco, ale ostatecznie pozostawia mieszane wrażenia. Początek był dobry, pełen potencjału i ciekawych tropów, ale im dalej, tym większe było moje rozczarowanie.
Kate zawsze spoglądała na życie innych z zazdrością, począwszy od tego jak żyją aż po to jak się ubierają, wyglądają, co robią. czuła się niespełniona, ale też miała w sobie ogromny głód życia. Całe dotychczasowe swoje życie spędziła w małym domku z widokiem na góry w miejscowości Concord w Massachusets. Nie znała swoich rodziców a wychowująca ją ciotka Marry nie chciała na ich temat nic zdradzić. Pewnego dnia jej przyjazny świat nagle się burzy po tym, jak nagle umiera ciotka, której śmierć nie wygląda na naturalną. Porządkując jej rzeczy znajduje szpitalną opaskę z datą 5 maja 1982 roku, ale zamiast imienia ciotki, jest Celia Brown. Poszukując informacji na ten temat trafia na ślad sióstr Brown z Nowego Jorku. Kate postanawia tam polecieć.
,,Gdzieś pomiędzy" Sonii_Marie mogłoby być bardzo dobrą opowieścią o poszukiwaniu tożsamości, spełnianiu marzeń, konfrontacji z przeszłością i miłości, gdyby autorka bardziej wgłębiła się w postacie i w dziejące się wydarzenia. Narracja sprawia wrażenie pospiesznej, jakby Sonii_Marie przebiegała po wydarzeniach, nie zatrzymując się tam, gdzie powinna. Postacie nie zostają dostatecznie pogłębione, a ich relacje, osobowości i emocje jedynie się zarysowują, ale nigdy naprawdę nie wybrzmiewają. Przez to trudno zaangażować się w losy bohaterów, a opowieść nie wzbudza silniejszych emocji. W efekcie powieść pozbawiona jest akcji i wyrazistych zwrotów fabularnych. Tajemnice, które powinny napędzać narrację, zostają rozwiązane zbyt łatwo i bez emocjonalnego ciężaru.
Kate, główna bohaterka, również nie wzbudziła mojej sympatii ani zrozumienia w żadnym momencie. Jej zachowanie bywa nielogiczne i niespójne z deklarowanymi celami. Decyzja o wyjeździe do Nowego Jorku w celu rozwiązania rodzinnej zagadki zapowiadało dynamiczną, być może nawet sensacyjną historię, a jednak przez długi czas Kate po prostu nic nie robi. Pojawia się też wątek romansu, bo bohaterka poznaje w czasie podróży samolotem, Mata, który był na pogrzebie ciotki, ale Kate nigdy o nim wcześniej nie słyszała. W trakcie rozmowy proponuje jej pracę w restauracji w Nowym Jorku, ale tutaj także Kate nie podejmuje od razu działań. Brakuje też śledztwa, poszukiwania śladów czy napięcia, a większość sekretów zostaje ujawniona w zwykłych rozmowach, bez budowania dramaturgii i napięcia.
,,Gdzieś pomiędzy" to opowiadanie liczące 195 stron, które zapowiadało się jako historia z bardzo ciekawym punktem wyjścia, a nawet z kryminalnym wątkiem, który też rozmył się i zbyt łatwo został wyjaśniony. Całość sprawia wrażenie zbyt słabo rozbudowanej i momentami powierzchownej fabuły, choć wyraźnie widać, że pomysł mógł udźwignąć znacznie większą psychologiczną głębię. Zarys takiego kierunku pojawia się dopiero w dwóch ostatnich, krótkich rozdziałach i to właśnie one pokazują, w jaką stronę ta opowieść mogłaby się rozwinąć.
Gdyby podobne wątki przewijały się przez całą historię, a emocje bohaterów zostały mocniej zaakcentowane i pogłębione, lektura byłaby zdecydowanie bardziej satysfakcjonująca. Autorka ma bowiem wyczucie tematów i interesujące pomysły, dlatego chciałabym zobaczyć je w bardziej rozbudowanej formie, może w dłuższej, dojrzalszej powieści, która dałaby przestrzeń na rozwój postaci i relacji.
Zamiast wyraźnego, mocnego finału otrzymujemy jednak zakończenie, które pozostawia poczucie niedosytu i dezorientacji. Historia urywa się w momencie, w którym powinna najmocniej wybrzmieć, co sprawiło, że musiałam wrócić do ostatnich stron, by upewnić się, że to już naprawdę koniec. To rozczarowanie wynika nie ze złego pomysłu, lecz z niewykorzystanych możliwości, które ta opowieść bez wątpienia w sobie miała.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem Novae Res
Przeczytane:2026-05-30, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam,
Okładka obiecuje emocje, a ja po pierwszych stronach już wiedziałam, że będzie ciężko, pięknie i autentycznie. Klimat książki jest taki… mglisty, jakbyście stali na granicy jawy i snu. I nie możecie się zdecydować, w którą stronę pójść.
Wyobraź sobie, że Twoje życie opiera się na niewzruszonych fundamentach – kochającej rodzinie, poczuciu bezpieczeństwa. A potem jeden dzień wszystko to burzy. Tędy właśnie prowadzi czytelnika ta historia. Główna bohaterka, Kate, jest nieśmiałą dziewczyną, która gotowanie traktuje nie tylko jako pasję, ale i sposób na życie. Mieszka razem z ukochaną ciotką w małym, spokojnym miasteczku, marząc o wielkiej karierze w Nowym Jorku.
Niestety jej marzenia spełniają się w najmniej oczekiwany sposób. Nagła śmierć ciotki Marry nie tylko pogrąża ją w żałobie, ale też odbiera pewność co do tego, kim naprawdę jest. Kate odkrywa bowiem tajemnicę, która podważa wszystko, co wiedziała o swoim pochodzeniu.
To coś więcej niż smutna historia o stracie. To pełna zwrotów akcji opowieść o odkrywaniu prawdy o swojej przeszłości. Zdeterminowana Kate wyrusza do Nowego Jorku, by poznać odpowiedzi na pytania: kim są jej prawdziwi rodzice i co tak naprawdę wydarzyło się w chwili jej narodzin. To opowieść o wyborach, których nie chce się podejmować, i o uczuciach, które nie mieszczą się w żadnych ramkach. Autorka nie daje łatwych odpowiedzi. Zamiast tego prowadzi nas przez labirynt „a gdyby…”. I choć akcja nie pędzi na łeb na szyję, to każda scena ma swoje miejsce i cel.
Bohaterowie – prawdziwi, poranieni, ale wciąż walczący. Przez większość czasu miałam ochotę ich przytulić, a zaraz potem potrząsnąć 😅 Autorka genialnie buduje ich wewnętrzne rozterki. Łapałam się na tym, że myślałam o nich po odłożeniu książki. To chyba najlepszy znak, że historia wciągnęła po uszy.
Styl i tempo – lekko, ale nie płytko. Dialogi naturalne, a emocje biją z każdego akapitu. Książkę czyta się szybko, choć miejscami musiałam odetchnąć, bo działo się coś, co ściskało gardło.
📌 Dla kogo? Jeśli lubicie historię, gdzie nie ma czarno-białych postaci, a szczęśliwe zakończenie nie jest oczywiste – to dla Was. Fani Colleen Hoover czy K.A. Tucker też powinni dać jej szansę. I dla każdego, kto potrzebuje przypomnienia, że życie to często odcień szarości.
Moja ocena: 9/10 ⭐
BRUNETTE BOOKS