Czasem, żeby przeżyć, trzeba zniknąć.
W niewielkiej miejscowości w Umbrii zostaje znalezione zmasakrowane ciało kobiety. Do korpusu ktoś doczepił dwa, czarne skrzydła, a ofierze odciął głowę. Śledztwo prowadzi komisarz Vieri, któremu intuicja podpowiada, że to nie jest zwykłe zabójstwo. Zemsta? Rytuał? Kara? Trop prowadzi z Włoch do malowniczego Marrakeszu. A może trzeba szukać zupełnie gdzieś indziej?
Mroczna, psychologiczna opowieść o ucieczce, winie i cenie, jaką trzeba zapłacić za wolność.
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2025-06-18
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 328
O godzinie szesnastej trzydzieści chciało mu się płakać. Ziemia wirowała, dom wirował, trójka dzieci również wirowała, a on musiał robić to z nimi. Cisza...
Marcel traci w wypadku żonę. Nie potrafi się pozbierać po jej śmierci, ma wrażenie, że jego życie właśnie się skończyło. Po kilku miesiącach decyduje się...
Przeczytane:2025-08-12, Ocena: 6, Przeczytałam,
A co, jeśli ucieczka wcale nie jest początkiem wolności, ale tylko inną formą więzienia?
,,Ifrit" Nataszy Sochy to książka, która nie pozwala odetchnąć - ani przez swoją brutalną fabułę, ani przez gęsty, niemal duszny klimat, który autorka buduje z precyzją chirurga. Już sam początek uderza w czytelnika z całą mocą: w Umbrii, wśród malowniczych włoskich krajobrazów, zostaje znalezione ciało kobiety. Pozbawione głowy, z doczepionymi czarnymi skrzydłami. Ten makabryczny obraz nie jest jednak tanią sensacją - to wstęp do opowieści o winie, zemście, przemocy i desperackiej walce o życie.
Śledztwo prowadzi komisarz Leonardo Vieri - człowiek, który widział już wiele, ale ta sprawa przekracza granice jego doświadczeń. Trop prowadzi do Marrakeszu, a wraz z nim czytelnik zostaje wrzucony w świat, w którym każda decyzja może kosztować życie, a prawda jest jeszcze bardziej przerażająca niż zbrodnia. Natasza Socha nie boi się trudnych tematów - handel ludźmi, przemoc wobec kobiet, kultura, w której prawo do decydowania o własnym losie bywa odbierane już w chwili narodzin. Nie ma tu czarno-białych postaci ani łatwych rozwiązań.
Podczas lektury nieustannie czułam napięcie - nie tylko z powodu śledztwa, ale też przez wątki obyczajowe, które wplatają się w fabułę, nadając jej głębi. Anka, polska pisarka, wplątana w tę sprawę z początku przypadkiem, staje się nie tylko obserwatorką, ale i uczestniczką wydarzeń. Ten wątek daje historii dodatkowy wymiar, bo czytelnik zyskuje punkt odniesienia - kogoś ,,z zewnątrz", kto wciągnięty w obcy świat próbuje go zrozumieć.
Najmocniej uderzyło mnie jednak to, że ,,Ifrit" to nie tylko kryminał z elementami thrillera, ale też historia o cenie wolności. Ucieczka przed przemocą i upokorzeniem nie zawsze kończy się happy endem. Czasem oznacza życie w ukryciu, strach przed tym, że przeszłość cię dopadnie - i niestety, w tej powieści przeszłość jest szybka i bezlitosna.
Autorka świetnie balansuje pomiędzy realizmem a elementami symboliki. Tytułowy ifrit - w muzułmańskich wierzeniach demon, często utożsamiany z duszą zamordowanej osoby - staje się tu metaforą nieuchwytnej siły, która karze za ,,zhańbienie" rodziny. To nadaje opowieści mroczny, niemal mistyczny wymiar, ale nie odbiera jej wiarygodności.
Styl Sochy jest jak zawsze lekki w formie, ale ciężki w treści - czyta się płynnie, a jednocześnie każde zdanie zostawia ślad. Dialogi są naturalne, opisy plastyczne, a budowanie napięcia - wzorcowe. Chociaż w pewnym momencie domyśliłam się, dokąd to wszystko zmierza, finał i tak mną wstrząsnął. To zakończenie, które zostaje w głowie na długo po zamknięciu książki.
,,Ifrit" to opowieść mocna, niepokojąca i boleśnie aktualna. Łączy kryminalną intrygę z refleksją nad tym, ile jesteśmy w stanie poświęcić, by odzyskać swoje życie. To jedna z tych historii, które nie pozwalają o sobie zapomnieć.
Ocena: 9/10 - bo to książka, która łączy w sobie trzy elementy, które w kryminałach i thrillerach cenię najbardziej: mocny ładunek emocjonalny, świetne tempo fabuły i głębsze przesłanie.
Odejmuję jeden punkt tylko dlatego, że w pewnym momencie da się przewidzieć część rozwiązania, więc zabrakło mi tego ,,totalnego zaskoczenia" na samym końcu. Mimo to finał i tak jest mocny i zostaje w głowie na długo.
,,Ifrit" po prostu bardzo dobry przykład, jak można napisać mroczną, trzymającą w napięciu opowieść, która jednocześnie ma coś ważnego do przekazania.