Dziecko Last Minute

Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: 2016-09-28
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788376427652
Liczba stron: 352

Tom 2 cyklu Matki czyli Córki

Ocena: 5.28 (18 głosów)

Kalina ma 46 lat i jest w ciąży z mężczyzną, którego poznała zaledwie kilka tygodni temu. Nieodpowiedzialność? Kryzys wieku średniego? A może późne macierzyństwo jest najpiękniejsze - jak wakacje last minute, nieplanowane, pełne niespodzianek i zaskakujących zwrotów akcji? Życie głównych bohaterów zostaje wywrócone do góry nogami - niepokój miesza się ze szczęściem, rodzinne relacje zmieniają się na zawsze, a byli partnerzy nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa...

Dziecko last minute to druga (po Hormonii) część serii Matki, czyli córki - opowieści o nie zawsze łatwych związkach, ukrytych pretensjach, ale też różnych wcieleniach miłości, którą po prostu trzeba umieć dostrzec. Cudowne zamieszanie, świetne dialogi, dużo dobrego humoru. I cała prawda o dojrzałym macierzyństwie. Wiem, bo sama urodziłam po czterdziestce. Agnieszka Litorowicz-Siegert, dziennikarka, ,,Twój Styl" Spodziewajcie się potężnej dawki emocji, doprawionej czarnym humorem i szczyptą autoironii. Natasza Socha jest w swojej szczytowej formie! Pochłonęłam tę powieść w jeden dzień. Magdalena Majcher, autorka i recenzentka, ,,Przegląd czytelniczy"

Kup książkę Dziecko Last Minute

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Dziecko Last Minute

Avatar użytkownika - ejotek
ejotek
Przeczytane:2017-08-27, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, 100 książek 2017,

Po lekturze "" liczyłam, że uda mi się przeczytać całą serię od razu, jednak życie przygotowało mi wiele niespodzianek, które sprawiły, że "Dziecko lat minute" zostało na tamtą chwilę odłożone... Próbowałam, ale nie potrafiłam cieszyć się z humoru mając na głowie to i owo. Dlatego została podjęta decyzja o odłożeniu czytania w czasie. Czy była ona słuszna? Co przygotowała Natasza Socha - mistrzyni ciętej riposty i humoru - w drugim tomie serii Matki, czyli córki?

Kalina ma czterdzieści sześć lat i życie przewrócone do góry nogami, na własne życzenie zresztą... Podczas wakacji przemieniła się z potulnej córki i matki w kobietę pragnącą dla siebie szczęścia. Bo dotychczas to ona szczęśliwa nie była! Wyruszyła z dopiero co poznanym Kosmą do Amsterdamu, realizując jednocześnie listę marzeń. Jej wyprawa zakończyła się jednak dość niespodziewanie i to pod dwoma względami... Zaszła w ciążę i odnalazła ojca, który podobno nie żył! Na tym zakończyły się losy bohaterki w "Hormonii". Co było dalej? Dalej to już istny cyrk :)

Kalina próbuje domyślić się dlaczego Konstancja uśmierciła ojca i córkę, zaś sama Konstancja jest ogromnie obrażona, że w jej życiu ponownie pojawił się Józef, Kira (dorosła córka Kaliny) cieszy się z odzyskanego nagle dziadka, ale już postępowania matki nie rozumie... Ciężarna bohaterka rozpoczyna też jazdę na karuzeli zwanej ciążą - miewa huśtawki nastrojów, wpada w panikę i przerażenie, że jest stara. Zdaje sobie sprawę, że to dziecko będzie niezłą szkołą życia tuż przed pięćdziesiątką... A myślała, że dopadła ją już menopauza...

Do jej układanego na nowo życia wkraczają Marietta oraz Adam (byli albo prawie byli małżonkowie) i robi się jeszcze bardziej śmiesznie, gdyż rosnący brzuch Kaliny działa na nich jak płachta na byka! Istne poplątanie z pomieszaniem. Na dokładkę w tej historii mamy też tajemnicę! Sekretne listy skierowane do Luizy, które Kalina znalazła ukryte w starym sekretarzyku, stają się przyczyną "spowiedzi" Józefa. Tyle tylko, że to nie jest cała prawda! I kiedy już myślałam, że na wyjaśnienie będę musiała poczekać do trzeciego tomu...  Natasza Socha uraczyła mnie w finale "zabójczym strzałem"! Długo nie mogłam pozbierać szczęki z podłogi po wyznaniu Konstancji... Tego się nie spodziewałam!


Doskonały wachlarz bohaterów, którzy zostali stworzeni przez wyjątkowego twórcę. Takiego, który potrafił przypisać każdej swej postaci totalnie różne cechy, co sprawia że powieść staje się barwniejsza i intrygująca. Każdy z bohaterów wnosi coś nowego i swojego. Przerażoną i nieco naiwną Kalinę, obolałą na duszy Konstancję wielbiącą swego kota, żonglującą uczuciami płci przeciwnej Kirę, niezwykle wspierającego partnera Kosmę, wspaniale gotującego i spokojnego Józefa skrywającego mroczną tajemnicę oraz dwójkę postaci drugiego planu - Mariettę i Adama, którzy mają niespotykaną ochotę, by stać się ważniejsi, oczywiście na swój  pokrętny sposób.


Natasza Socha podarowała mi prawdziwą petardę, głównie za sprawą humoru! Wyziera z każdego kątka, każdej sceny, rozmowy, przemyśleń bohaterów i ich zachowań. Gdybym miała określić książkę w trzech słowach brzmiałyby one: "humor, humor, humor" :) Co oznacza, że to doskonały "odstresowacz", idealny odpoczynek po ciężkim dniu, choć nie sprawdził się u mnie w życiu przepełnionym problemami... Było ich zbyt wiele i postrzeganie wszystkiego przez pryzmat humoru mi nie pomogło.
Kiedy któregoś dnia czytałam powieść w tramwaju, nasunął mi się taki wniosek - jeśli nie chcecie być posądzeni o chorobę psychiczną w stylu "śmiechozy giganta" to nie czytajcie tej książki w miejscach publicznych, bowiem nie sposób się powstrzymywać od parskania śmiechem :) To reakcje naturalne i częste, które nie są groźne, ale wiecie jak to jest...

A tak na poważnie, poza humorem, autorka położyła duży nacisk na plusy i minusy późnego macierzyństwa. Opisała - dzięki postaci ginekolożki Anny- szczegóły dotyczące ciąży, badań genetycznych i cukrzycy ciążowej. Nie zabrakło również meandrów psychiki kobiet i mężczyzn czy labiryntów myślowych tych drugich. Trzypokoleniowa rodzina głównej bohaterki stanowi doskonałe studium do rozważań na temat relacji, traktowania czy tajemnic. Kto kogo ogranicza? Czy bierność Kaliny względem Kiry wyjdzie dziewczynie na dobre? Kto najbardziej wspiera przyszłą matkę? A kto postanowi najbardziej namieszać w jej nowym życiu? Czy uda jej się nadać dziecku imię na inną literę niż tradycyjne w rodzinie "K"? Kim jest zagadkowa Luiza?

Książkę czyta się niezwykle przyjemnie, szybko i bezstresowo. Styl autorki jest fenomenalnie uroczy, bajkowo prosty i urokliwie wesoły. Nawet w chwilach powagi czy grozy zawsze któryś z bohaterów weźmie na siebie odpowiedzialność i swą wypowiedzią nie pozwoli czytelnikowi na smutek, "łapanie doła" czy też ponuractwo.


Podsumowując - "Dziecko last minute" jest powieścią wielobarwną, intrygującą i humorystyczną, ale traktującą o poważnych sprawach życia zwykłej, szarej kobiety, jaką jest Kalina - przedstawicielka żeńskiej populacji. To opowieść stworzona na serio, ale z przymrużeniem oka i traktuje o ciąży z konkubentem, teoretycznym mężu, ojcu, który nie żył, ale nagle pojawił się jako człowiek o gołębim sercu; obrażonej na cały świat matce, szukającej taniej rozrywki córce oraz ciężarnej i mocno tym przejętej głównej bohaterce. A nad tą niezwykłą gromadką unosi się duch Luizy... Bombowa lektura!

Link do opinii
Avatar użytkownika - Bookendorfina
Bookendorfina
Przeczytane:2017-05-04, Ocena: 4, Przeczytałam,
"Efekt domina. Jeden klocek podcina drugi i tak aż do końca. Na końcu zaś siedzi przeznaczenie i chichocze. A potem zaczyna ustawiać klocki od nowa." Sama nie wiem, kiedy dotarłam do końca książki, wciągnęła mnie w bardzo przyjemny i sympatyczny sposób. Drugą odsłonę cyklu przeczytałam w błyskawicznym tempie, wielokrotnie zaśmiewając się z zabawnych okoliczności, życiowych zamętów w losach bohaterów, nieoczekiwanych perturbacji. Takie historie wprawiają w doskonały nastrój, ciepłe refleksje, może nawet odniesienia do własnego życia. Autorka przekonująco opisała emocje, niepewności, wątpliwości i wahania towarzyszące czterdziestolatce plus będącej w nieplanowanej ciąży. Strach i przerażenie przed wyzwaniem późnego macierzyństwa nieustannie mieszają się z radością i szczęściem. Karuzela sprzecznych odczuć, racjonalność i roztropność ścierające się naprzemiennie z niedowierzaniem i sceptycyzmem. Mnóstwo się dzieje, wiele zaskakujących zwrotów akcji, ale i też przeszłość wkradająca się z bezpardonowo z butami w budowane nowe jakościowo życie. I trzy ostatnie zdania powieści, natychmiast wywołujące chęć sięgnięcia po kolejną odsłonę cyklu. Kalina i Kosma przygotowują się na przyjście na świat dziecka, jako para starają się wywalczyć całkowitą wolność, zerwać krępujące rodzinne więzi i toksyczne przywiązania, wywalczyć przestrzeń, która byłaby tylko ich wspólną własnością. Nie jest to jednak łatwe, dawne relacje nabierają nowego charakteru, a odkrywana intrygująca rodzinna tajemnica wprawia w zdumienie, ukazując wiele rzeczy z zupełnie innej niż dotychczas perspektywy. Niektóre sprawy wciąż domagają się wyjaśnienia, trzeba także nauczyć się uważnie słuchać bliskich, pozwalając im na stopniowe oswajanie się z nową sytuacją, akceptowanie znaczących zmian w życiu, wypadnięcie z powszedniości i rutyny. Przyznam, że główne bohaterki cyklu stały się mi jeszcze bliższe, lepiej chwytam barwy ich życia i jego różnorodne odcienie. Książka zapewnia relaksujące zaczytanie, wypełnione dobrym humorem, porcją celnie uchwyconych niuansów dojrzałego macierzyństwa i skomplikowanych relacji matek z córkami. Lekko, obrazowo, emocjonalnie, wnikliwie, z energią naładowaną pozytywnością i tak pięknie kobieco. bookendorfina.pl
Link do opinii
Avatar użytkownika - sniezynka
sniezynka
Przeczytane:2017-04-07, Ocena: 5, Przeczytałam,
Dziś będzie o kontynuacji Hormonii, o której niedawno tu pisałam. Tym razem świat Kaliny staje na głowie, a w jej ciele rozwija się nowe życie. Kobieta już chciała dać nura w niezbyt przyjemny, kolejny etap: menopauzę. A tymczasem też na „m”, ale ten etap to ponowne macierzyństwo. Piękne, bo dojrzałe, a doświadczenia nabyte przy pierwszej córce teoretycznie powinny pomóc. Teoretycznie, bo przyszły ojciec nigdy jeszcze w tej roli nie występował, a Kalina ma na głowie nie tylko własne zachcianki, ale humory matki. Również starsza córka zajęta własnymi sprawami nie jest idealnym oparciem. I jak tu nie zwariować? Mój znajomy powiedział niedawno, że jak książka jest dobra, wchodzisz w nią z butami i nawet ich nie ściągasz, bo nie masz czasu. Coś w tym jest. Trzy powieści Pani Nataszy przeczytałam razem w około tydzień, a zabierałam je dosłownie wszędzie. W tej drugiej części znów miałam przyjemność doznać poczucia humoru autorki, za który ją po prostu uwielbiam! „Na szczęście uznał, że w hotelu będzie bezpieczniejszy. Skoro dla Konstancji umarł, kto wie, czy w nocy nie postawiłaby kropki nad i.” (str. 105) Zaznaczonych fragmentów mam tak dużo, że nie sposób ich wypisać, a rozwój akcji trzymał mnie przy lekturze do ostatniego słowa. Tu naprawdę wiele Was zaskoczy! Jeśli się czegoś nie spodziewacie- to się wydarzy! „Faceci zazwyczaj nie chcą nas denerwować, co zwykle kończy się tym, że wychodzimy z siebie i dostajemy ataku szału. Niestety nadal tego nie pojęli.” (str. 207) Zdecydowanie uwielbiam Józefa. Nie jest to facet idealny i zdecydowanie daleko mu do tego ideału. Popełnił wiele błędów w życiu, za które przyszło mu słono zapłacić. Ale ma jedną cechę, dla której obdarzyłam go dużą dozą sympatii. Potrafi otworzyć buzię dokładnie w tej chwili, w której potrzeba, by powiedzieć dokładnie to, co powinien! By nie było zbyt sielankowo i różowo (bo przecież niespodziewana ciąża to zbyt mały powód do zmartwień), swoje trzy grosze postanawiają wtrącić byli partnerzy bohaterów. Czy mąż Kaliny i była żona Kosmy nagle poczuli silny przypływ miłości i zechcieli odnowić zakończone od dawna związki? Kalina dochodzi do wniosku, że wypadałoby rozwieść się z Adamem. W końcu próbuje właśnie ułożyć sobie życie z nowym partnerem. Tyle, że niechciany mąż wcale nie jest skory do współpracy! Moim ulubionym fragmentem w całej powieści był ten, w którym Kosma zostaje poinformowany o płci swojego nienarodzonego jeszcze dziecka. Poczucie humoru autorki powieści znów zatriumfowało i rozłożyło mnie na łopatki! Ja ryknęłam śmiechem, ale nic więcej Wam nie powiem. Trzeba to zobaczyć na oczy własnej wyobraźni w trakcie lektury. Okładka. Rety, jest słodka jak pączek skąpany w lukrze. Uwielbiam! Gapię się i gapię na tego słodziaka w wiaderku, zachwycona pastelowymi kolorami 😀 Pani Natasza naprawdę rozumie ludzkie problemy i zachowania i udowadnia to po raz kolejny. Książka jest napisana lekko i przyjemnie, czyta się błyskawicznie, oderwać od treści nie sposób. W dodatku zakończenie jest takie, jak w przypadku pierwszej części: wbija w fotel i powoduje, że szczęka spada szybko i z hukiem na podłogę. A ja czuję trudną do okiełznania potrzebę jak najszybszego zapoznania się z treścią kolejnej części! Czy trzeba więcej dodać? Tak, myślę, że naprawdę TRZEBA ją przeczytać!
Link do opinii
Avatar użytkownika - Ewfor
Ewfor
Przeczytane:2016-11-20, Ocena: 5, Przeczytałam, Wyzwanie czytelnicze 2016,
On, Ona, były-obecny mąż, była żona i Ono. Taki skrót albo oznacza wielki dramat albo... dobrą zabawę. Kalina ma 46 lat uciekając przed myślami o nadchodzącej "starości" (?), która jawi się jej perspektywą zbliżającej się menopauzy wyjeżdża na wakacje, pozostawiając swoją dorosłą córkę oraz matkę w niemałym zaskoczeniu. Podczas urlopu poznaje sympatycznego pana (po przejściach), który jest kimś w rodzaju atrakcji urlopowej, dającej sporo satysfakcji i prawie zapomnianego seksu. Efektem tej spontanicznej, aczkolwiek przyjemnej znajomości jest... ciąża. Dla Kosmy (ojca dziecka) jest to coś w rodzaju euforycznego spełnienia się w roli taty, a dla obojga ogromne wyzwanie. Życie nie tylko Kaliny i Kosmy zostaje wywrócone do góry nogami. Czy Kalina uzna to późne macierzyństwo za dar od losu czy drwinę losu? Czy jej ciąża jest wynikiem nieodpowiedzialności, kryzysem wieku średniego czy miłą niespodzianką? Na książkę miałam ochotę jak tylko zobaczyłam jej zapowiedź. Znając już odrobinę ,,pióro" autorki, wiedziałam, że zakup tej lektury jest przemyślanym zakupem. Na szczęście nie pomyliłam się co do oczekiwań i dzięki książce spędziłam kilka cudownych wieczorów, które wpłynęły na moją jesienną chandrę bardzo pozytywnie. Jest to opowieść nie tylko o dylemacie dojrzałej kobiety, która została obdarowana przez los czymś, a właściwie kimś, czego (ciąży)/kogo (dziecka) się nie spodziewała. Późne macierzyństwa są podobno teraz w modzie, ale za tym trendem mody idzie ten, kto świadomie podejmuję decyzję. W tej powieści autorka w dość humorystyczny, żeby nie powiedzieć odrobinę ironiczny sposób pokazuje jak mogą wyglądać reakcje przyszłych rodziców, (którzy bądź co bądź młodość już dawno mają za sobą) na nieplanowaną ciążę, przedstawia relacje byłych małżonków, którzy z takich czy innych względów nie potrafią pogodzić się ze zmianami (czy szczęściem) u tej drugiej strony. Poznajemy również relacje między matką a dorosłą córką, relacje nie zawsze łatwe ale bardzo realistyczne. Emocje jakie towarzyszą podczas czytania, sprowokowane odbieraniem emocji bohaterów, gdzie szczęście miesza się ze strachem i niepokojem to coś, czego nie można pominąć ani w życiu ani przy czytaniu o tym. I chociaż nie dotyczy to nas bezpośrednio, każdy czytelnik znajdzie w tym coś, co może skojarzyć z własnymi doświadczeniami życiowymi. Bardzo ciekawie została w tej lekturze przedstawiona postawa byłych małżonków naszych bohaterów - ,,pies ogrodnika - samemu nie zje ale i drugiemu nie da". I chociaż relacje obu stron zostały zaprezentowane w świetle bardzo pozytywnym, małżonkowie mimo rozstania żyli nadal w komitywie może nie przyjaźni co poprawnych stosunków rodzinnych, to trudno było mi opowiedzieć się po którejkolwiek stronie. Rozterki przyszłych rodziców, przeplatane uczuciami radości z powodu nadejścia nowego członka rodziny to tylko mała część fabuły. W tej książce bowiem, między wątek główny wkrada się pewna skrzętnie ukrywana sprawa rodzinna, która dodaje całości odrobinę tajemnicy i również powoduje, że czyta się książkę w lekkim napięciu. Jest to lektura, która z pewnością niejednej czytelniczce (a może nawet i czytelnikowi) na długo pozostanie w pamięci. Lekka, łatwa i przyjemna, chociaż poruszająca dość trudne tematy, gdzie autorka kreuje momentami skomplikowane relacje między ludźmi. Zapewniam, że jeżeli ktoś zdecyduje się na tę powieść to z pewnością nie będzie się nudził. Świetne a zarazem zabawne dialogi, nie pozbawione humoru sytuacje to z pewnością atuty tej książki. A do tego szczera prawda o dojrzałym macierzyństwie, taki trochę przewodnik po macierzyństwie i budowaniu nowego związku ludzi ,,po przejściach", w bardzo pozytywnym świetle, chyba zachęcą do czytania zwłaszcza teraz, kiedy pogoda nie sprzyja naszym optymistycznym myślom. Okładka, moim zdaniem prześliczna, rozbudza ciekawość, przywołuje uśmiech i zachęca do sięgnięcia po tę książkę. Polecam tę powieść nie tylko paniom w moim wieku, (czyli tym bardzo dojrzałym), myślę, że i panowie nie będą się nudzić przy tej lekturze. Mix wątków poruszonych w książce, począwszy od miłosnego, z zazdrością w tle, poprzez psychologiczny i odrobinę tajemnicy to z pewnością coś co przyciągnie niejednego czytelnika, ja w każdym bądź razie zachęcam do tej lektury.
Link do opinii
Avatar użytkownika - basia02033
basia02033
Przeczytane:2016-11-04, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 ksiażki 2016, Przeczytane w 2016,
Mając dorosłą córkę Kalina 46 latka dowiaduje się że jest w ciąży z mężczyzną którego zna zaledwie ,,chwilkę". Na początku wywołuje to u niej nie do wierzenie ale dzięki podejściu Kosmy do tematu zaczyna nabierać spokoju ducha... jedynie matka cały czas kopie po nią dołki i stara się zasiać ziarno niepewności ... lecz odnaleziony choć wcale nie umarły ojciec Kaliny daje jej ogromne wsparcie i stara się nadrobić zaległe lata( a jest ich aż 46)...Czy uda się im mimo wszystko ....Taaak :)
Link do opinii
Avatar użytkownika - izabela81
izabela81
Przeczytane:2016-10-06, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki - 2016, Mam,

Nie czytałam pierwszej części serii "Matki, czyli córki" noszącej tytuł "Hormonia", ale to w niczym mi nie przeszkadzało. Bez przeszkód można czytać bez znajomości poprzedniego tomu. Otrzymałam ogromną dawkę emocji, jakich się zupełnie nie spodziewałam. Pojawiło się rozbawienie, empatia, współczucie, złość i irytacja. To nie jest kolejna schematyczna opowieść z happy endem. Tu jest prawdziwość, realizm zarówno w postaciach, jak i wydarzeniach. 

Autorka podejmuje temat późnego macierzyństwa. Główna bohaterka Kalina zachodzi w ciążę w wieku 46 lat, można powiedzieć, że w ostatnim momencie. Dlatego "last minute" w tytule ma tu swoje uzasadnienie. Późne macierzyństwo jest dla Kaliny trudne, staje przed wieloma dylematami, gdzie niepokój miesza się ze szczęściem. Tu ciąża pokazana jest nie jako sielanka, jaką znamy z reklam. I mimo, iż dziecko Kaliny kochane jest od pierwszej chwili, to oprócz radości przynosi jej również lęk, nieustające nudności, zgagę, stan przedcukrzycowy, a jakby tego było mało, nietaktowne uwagi otoczenia czy nawet brak wsparcia u własnej matki. Obserwujemy trud bycia w ciąży, zarówno zdrowotny, jak i psychiczny. 

Mimo iż w "Dziecku last minute" poruszane są trudne sprawy, to nie zabrakło czarnego humoru sytuacyjnego i odrobiny autoironii. Cięte riposty wprawiały mnie w szaleńczy śmiech.

"W codziennym życiu, szarym i dość nijakim, tanie romanse sprzedają się równie dobrze jak kiedyś cukier na kartki, a dzisiaj kasza jaglana."

Postacie zostali wykreowani niezwykle barwne. Za ich sprawą widzimy jak kłamliwi, dwulicowi, przebiegli i złośliwi potrafią być ludzie. Denerwujące było to, że zarówno Kosma, jak i Kalina nie potrafili być asertywni. Nie umieli zdobyć się na odmowę byłemu partnerowi, co prowadziło do tego, że psuły się ich relacje z obecnymi partnerami. Najbardziej zaskoczył mnie Kosma. Wielką przyjemnością było obserwowanie jak zmienia się w odpowiedzialnego i wspierającego partnera, który służy wiedzą i pomocą w zakresie ciąży, połogu i wychowania dziecka. W tych jego staraniach i przygotowaniach do tego ważnego wydarzenia, była dla mnie najprawdziwszą komedią. Po prostu boki zrywać! Ale i mężczyźni w prawdziwym życiu mogliby brać z niego przykład, bo zazwyczaj cały trud macierzyństwa spoczywa na barkach kobiety.

"Żaden mężczyzna nie pozostanie obojętny na takie starania, nawet jeśli chwilowo kocha inną kobietę. Mężczyźni są wzrokowcami, a im bardziej coś im się podoba, tym chętniej na to patrzą. A im częściej patrzą, tym silniej pragną tego dotknąć. A już kiedy dotkną, to chcieliby również posiąść. To prosty mechanizm, który rozumie każda kobieta. Na szczęście nie każda potrafi go wykorzystać."

Powieść obfituje w zaskakujące zwroty akcji, wychodzą na jaw rodzinne tajemnice, które będą bezpośrednio dotyczyć głównej bohaterki, ale nic więcej nie zdradzę, aby nie psuć Wam zabawy. Emocje kipią zarówno z samych bohaterach, jak i w czytelniku, cały czas coś się dzieje, więc nie ma czasu na nudę. A finał... powiem tylko tyle, że mocno szokuje.

"Mój nastrój nadal tańczy rock and rolla. Są dni błogie i pełne wewnętrznego spokoju. Są noce, podczas których budzę się i pytam samą siebie: czy to się nigdy nie skończy? A może tak jest lepiej? Może ciąża powinna trwać jeszcze dłużej, a dziecko przyjść na świat dopiero wtedy, gdy miną wszelkie wątpliwości? Choć pewnie w takiej sytuacji wiele dzieci siedziałoby w brzuchu po kilka lat."

I jeszcze nie sposób nie wspomnieć o cudownej rozczulającej okładce. Po prostu oczu od niej nie można oderwać.

Bardzo cieszę się, że mogłam przeczytać tę książkę, kiedy przez nasz kraj przetacza się ogólnonarodowa debata o macierzyństwie, odpowiedzialności, aborcji, prawie wyboru kobiety. Powieść Nataszy Sochy jest więc w tej chwili na czasie, a i myślę że i w przyszłości nie jeden raz będziemy powracać do tego tematu. 

Byłam przygotowana na cukierkową opowieść, a dostałam coś zupełnie innego, dającego do myślenia. Czytając odczuwałam pewien niepokój, bo czas macierzyństwa wciąż jest jeszcze przede mną. Uświadomiłam sobie, że ciąża to nie tylko czas błogosławieństwa, ale i czas poświęceń oraz wielu trudów z nim związanych.

Link do opinii
Czy będąc w wieku 46 lat i dowiadując się o ciąży z mężczyzną, którego praktycznie nie znamy, powinniśmy się cieszyć, czy też smucić? Życie jest pełne niespodzianek i nigdy nie wiemy czego mamy się spodziewać, a nasza bohaterka Kalina jest tego najlepszym przykładem. Czy wakacje zaplanowane w jednej chwili mogą odmienić całe nasze życie? Otóż mogą! Kalina w wieku 46 lat zachodzi w ciążę z Kosmą - mężczyzną, którego praktycznie nie zna. Wiadomość ta wywraca nie tylko jej, ale i całej jej rodziny życie do góry nogami. Jej matka nie wierzy własnym uszom, a córka nie może się z tym pogodzić. Czy zatem Kosma okaże się godnym tatą? Czy spełni się w tej roli? "Dotarło do mnie, że jestem za stara. Za stara na ciążę. Wiem, co pani mi ostatnio mówiła, ale panika w mojej głowie nie dopuszcza do głosu racjonalnego myślenia. Boję się, że urodzę chore dziecko, że sama zachoruję, umrę i osierocę wszystkich wkoło." Natasza Socha napisała powieść, którą czyta się z uśmiechem na twarzy, gdyż książka zawiera dużo dobrego humoru. Głównie porusza temat ciąży u kobiety w średnim wieku, a raczej wszystkie za i przeciw niej. Ciąża w życiu każdej kobiety bez względu na wiek to czysty rollercoaster - istna huśtawka emocji. To naturalne, iż Kalina ma wiele obaw co do swojej ciąży, w końcu nie jest już najmłodszą kobietą, i obawia się powikłań. Ale czy takich obaw nie ma każda kobieta znajdująca się w takim stanie? Nie obawiajcie się, powieść autorki to nie tylko ciąża, pojawiają się również trudne relacje rodzinne, skrywane przez wiele lat tajemnice, oraz odkryte sekrety, które wprawiają człowieka w osłupienie. Będziemy również świadkami rodzącej się zazdrości pomiędzy dawnymi partnerami Kaliny oraz Kosmy, którzy będą próbowali wszystkiego, by zakłócić ich obecną miłość oraz rodzące się szczęście. "Samopoczucie Kaliny zmieniało się w zależności od pory dnia, a także pogody. Przebłyskujące słońce dodawało jej otuchy, kiedy jednak niebo zasłaniały chmury w odcieniach gęstego gulaszu, czuła w środku kamień, który połknęła wraz z bułką na śniadanie." Dziecko last minute to powieść, którą przeczytasz na jednym wdechu, gdyż autorka tworzy nie tylko ciekawe postacie, ale i świetne dialogi połączone z ciętymi ripostami, od których człowiekowi nie znika uśmiech z twarzy. To lekka i przyjemna lektura, z ukrytym drugim dnem - czytasz z szybkością błyskawicy, by za chwilę zatrzymać się i wyciągnąć jakieś wnioski. A zakończenie? Pozostawia wiele znaków zapytania, co sprawia, że z niecierpliwością będziesz oczekiwać kolejnej części. Zachęcam do przeczytania!
Link do opinii
Avatar użytkownika - Verri
Verri
Przeczytane:2019-09-26, Przeczytałem, 26 książek 2019,
Avatar użytkownika - NicoMinoru
NicoMinoru
Przeczytane:2019-07-11, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2019,
Avatar użytkownika - jusia
jusia
Przeczytane:2018-08-16, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2018,

Nie zawiodłam się :-) Chichotałam z głową pod poduszką. Znana z "Hormonii" Kalina, ze swoim niedawno poznanym partnerem przygotowują się do roli rodziców. Tymczasem ich życie rodzinne wywraca się do góry nogami. Przypadkowo odkryty ojciec Kaliny, konkursowo obrażalska matka i  nagły przypływ uczuć byłych partnerów mogą przyprawić o siwe włosy. :-) Do tego szalenie mi się podobały niezwykle zabawne przemyślenia bohaterki na temat późnej ciąży, hormonów, badań i przygotowania do porodu... z doulą . :-)

Link do opinii
Inne książki autora
Zbuki
Natasza Socha0
Okładka ksiązki - Zbuki

Na zewnątrz wszystko wygląda doskonale. Idealna skorupka, idealny kształt. Dopiero kiedy rozbijemy jajko, wiemy co tak naprawdę jest w środku. Czasem apetyczne...

Zula i tajemnica Arlety Makaron
Natasza Socha0
Okładka ksiązki - Zula i tajemnica Arlety Makaron

Cześć! Miło mi was znowu widzieć! Mimo że w Poziomkowie spadł pierwszy śnieg, dużo się u mnie dzieje. W klasie pojawił się nowy chłopiec o bardzo intrygującym...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę
Małgorzata Musierowicz, Emilia Kiereś
Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę
Winne
Jarosław Czechowicz
Winne
Złoty dukat
Grażyna Bąkiewicz
Złoty dukat
Gruzińskie wino
Anna Pilip
Gruzińskie wino
Trzeci etap
Katarzyna Ryrych
Trzeci etap
Po prostu Mama
Renata Piątkowska
Po prostu Mama
Raróg
Anna Sokalska
Raróg
Banialuki do zabawy i nauki
Agnieszka Frączek
Banialuki do zabawy i nauki
Polscy szpiedzy 2
Sławomir Koper
Polscy szpiedzy 2
Pokaż wszystkie recenzje