Janka wiedzie całkiem udane życie trzydziestokilkulatki. Mieszka w Katowicach, ma chłopaka, przyjaciółkę z dzieciństwa, pracuje w Empiku. Właśnie zbliża się premiera kolejnej części Wiedźmina i wtedy powraca wspomnienie młodzieńczej miłości: Piotrek. Kiedy poznała go na obozie harcerskim (jako Dżeny, bo nie lubiła swojego imienia), najpierw ją wkurzał, później go spoliczkowała, następnie pocałowała i na tym się skończyło.
I teraz, po latach, pewnego dnia Piotrek staje przed nią. Czy to zwykły przypadek? Co zrobi Janka - która lubi mieć wszystko pod kontrolą - kiedy wszystko jej się spod kontroli wymyka?
Wydawnictwo: Lucky
Data wydania: 2026-02-06
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 368
Kadry tamtego lata autorstwa Magdalena Załęcka to bardzo ciepła, a jednocześnie lekko nostalgiczna historia, która pokazuje, jak bardzo przeszłość potrafi wrócić w najmniej spodziewanym momencie — i namieszać w życiu bardziej, niż byśmy chcieli.
Fabuła skupia się na Jance, trzydziestokilkulatce, która na pierwszy rzut oka ma wszystko poukładane. Praca, związek, codzienność, która jest przewidywalna i bezpieczna. I nagle — wspomnienie. A zaraz potem człowiek z przeszłości, Piotrek, który kiedyś był częścią jednego, intensywnego, młodzieńczego lata. Ich historia zaczęła się niewinnie, trochę od niechęci, trochę od emocji, które trudno było wtedy nazwać — i urwała się równie nagle, jak się zaczęła. Kiedy po latach znów pojawia się w życiu Janki, wszystko zaczyna się chwiać. To już nie tylko powrót do wspomnień, ale konfrontacja z tym, kim się było i kim się jest teraz.
To książka obyczajowa z mocnym naciskiem na relacje i emocje. Nie ma tu wielkich zwrotów akcji — siła tej historii tkwi w tym, co dzieje się między bohaterami i w ich wnętrzu. Jest nostalgia, jest tęsknota za tym, co było, ale też niepewność i lęk przed tym, co może się wydarzyć.
Podczas czytania bardzo łatwo wejść w głowę Janki. Pojawia się takie znajome uczucie „co by było, gdyby…”, rozmyślanie o dawnych decyzjach i o tym, czy życie mogło potoczyć się inaczej. To książka, która wywołuje uśmiech, ale też lekki ścisk w sercu. Czasami jest ciepło i przyjemnie, a czasami trochę niewygodnie — bo dotyka bardzo prawdziwych emocji.
Bohaterowie są autentyczni i bliscy. Janka to ktoś, kogo łatwo zrozumieć — trochę zagubiona między tym, co stabilne, a tym, co kiedyś było ekscytujące i nieprzewidywalne. Piotrek z kolei wnosi do tej historii nutę niepewności i emocji, które trudno uporządkować. Ich relacja nie jest prosta ani oczywista, i właśnie to sprawia, że tak dobrze się ją śledzi.
Styl Magdaleny Załęckiej jest lekki, naturalny i bardzo „życiowy”. Czyta się to płynnie, bez wysiłku, ale jednocześnie z dużym zaangażowaniem. Autorka nie sili się na przesadny dramatyzm — emocje pojawiają się same, gdzieś między słowami, w dialogach i wspomnieniach.
To książka dla osób, które lubią spokojniejsze, emocjonalne historie o relacjach, wyborach i powrotach do przeszłości. Szczególnie trafi do tych, którzy choć raz złapali się na myśli o swojej pierwszej miłości albo zastanawiali się, jak wyglądałoby ich życie, gdyby kiedyś wybrali inaczej.
To taka opowieść, która zostawia po sobie ciepło, ale też odrobinę zadumy. Jeśli lubisz książki o uczuciach, wspomnieniach i życiowych zakrętach — zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
Są książki, które czyta się lekko i przyjemnie, ale zostają w głowie i sercu na długo po odłożeniu ostatniej strony. "Kadry tamtego lata autorstwa Magdalena Załęcka to właśnie taka historia, która jest cicha, nostalgiczna i bardzo prawdziwa.
To opowieść o wspomnieniach, które wracają nieproszone, o uczuciach, których nie da się do końca zamknąć i o życiu, które tylko z pozoru bywa poukładane.
" ...Ja po prostu ...przyzwyczaiłam się,że nic nie jest dane na zawsze".
Janka, główna bohaterka, to kobieta ostrożna, zachowawcza, bojąca się zmian. Lubi mieć kontrolę, bo wie, jak bardzo potrafi zaboleć jej utrata. Gdy była dzieckiem, mama zostawiła ją i ojca. Brak mamy na zawsze odcisnął się na jej emocjach.
Dorosła Janka buduje więc bezpieczną codzienność, w której nie ma miejsca na gwałtowne emocje ani ryzyko. Do czasu. Powrót Piotrka, młodzieńczej miłości z obozu harcerskiego sprzed lat, staje się dla niej jak otwarcie starego albumu ze zdjęciami. Jedno spojrzenia,spotkanie ,rozmowa wystarczy, by wszystko, co wydawało się stabilne, zaczęło się chwiać.
Czy Janka zawalczy o siebie i swoje szczęście? Czy młodzieńcza miłość może przetrwać po latach? Kogo wybierze Janka?
"Nienawiść od miłości dzieli cienka linia"!
Ta historia porusza, bo jest bliska życiu. Pokazuje, że czasem największą odwagą nie jest zmiana świata wokół siebie, ale zmierzenie się z własnymi lękami i uczuciami, które latami były zamiatane pod dywan. Janka nie jest idealna,często bywa zagubiona, irytująca, pełna sprzeczności i właśnie dlatego tak łatwo ją zrozumieć.
Po lekturze zostało we mnie ciche wzruszenie i myśl, że każdy z nas nosi w sobie jakiś kadr z tamtego lata. Wspomnienie, do którego wraca się myślami, nawet jeśli bardzo chcielibyśmy o nim zapomnieć. To książka o drugich szansach, o niedopowiedzianych emocjach i o tym, że nie wszystko w życiu da się zaplanować od początku do końca.
Polecam szczególnie tym, którzy lubią historie spokojne, ale zostawiające po sobie ślad i zmuszającą do refleksji.
,,Pierwsza miłość nie zawsze odchodzi. Czasem po prostu czeka na odpowiedni moment, by przypomnieć o swoim istnieniu."
,,Niektóre wspomnienia blakną z czasem. Inne wystarczy przywołać jednym spojrzeniem, by znów nabrały kolorów."
Janka ma wszystko o czym marzy przeciętna dziewczyna- a przynajmniej tak jej się wydaje.
Od lat jest w związku z Konradem - przyjacielem z czasów, gdy należała do harcerskiego hufca , jej praca w jednym z Katowickich empików może nie jest idealna, ale kobieta naprawdę kocha książki a zniżki pracownicze naprawdę się czasem przydają.
Poza tym.. chyba nie ma powodu do narzekania.
Jak na ironię to właśnie w owej spokojnej pracy do panny Grocheckiej wracają wspomnienia z obozu w Rybnie na który to wybrała się wraz z najlepszą przyjaciółką, Karoliną.
Wszystko za sprawą premiery najnowszej powieści Andrzeja Sapkowskiego z uniwersum Wiedźmina.
Właśnie podczas wakacji Janina, która nie cierpiała swojego imienia poznała zapalonego sportowca i pasjonata literatury - Piotra Bieleckiego.
Od razu też wpadła mu w oko , ale chłopak nie mając o tym pojęcia podpadł swojej wybrance.
Od tamtej pory relacja tej pary przypominała sinusoidę- raz wydawało się, że zostaną przyjaciółmi, innym razem że po prostu się pozabijają , natomiast wspólne warty i plecakówki a także rozmowy i zadania do wykonania sprawiły, że zrodziło się między nimi uczucie trudne do zignorowania.
Jego kumulacją był najlepszy pocałunek na świecie jednak rudowłosa ukochana Białego wyjechała zupełnie nieoczekiwanie na skutek pewnego dramatycznego wydarzenia.
Teraz , po latach mężczyzna pracuje w banku oraz prowadzi treningi koszykówki dla chłopaków z tak zwanych trudnych rodzin.
Podobnie jak Dżeny utrzymuje kontakt z najlepszym przyjacielem z czasów nastoletnich- Darkiem.
I to właśnie za sprawą kumpla i jego konta na Tinderze odnajduje Karo , a zaraz potem swoją szczenięcą miłość.
Oczywiście początkowo nie zamierza z tym robić absolutnie nic , ale.. zamawia książkę w sklepie w którym pracuje jego dawna sympatia.
Przypadek? Nie sądzę..
Tuż po tej decyzji książka nabiera nieco bardziej dynamicznego charakteru , choć już wcześniej jest bardzo przyjemna w odbiorze.
Autorka stworzyła bohaterów z przeszłością nadając głębi im i rekacjom, które zawierają.
Im więcej się dowiadywałam tym większe miałam wrażenie, że czuć tu motyw bajki Żuraw i czapla- jak jedno chciało, drugie robiło dwa kroki wstecz- rozterki i dylematy sprawiły, że chwilami miałam ochotę wziąć ich oboje, posadzić w jednym pokoju i nie wypuścić stamtąd dopóki szczerze ze sobą nie porozmawiają.
,,Kadry tamtego lata" to opowieść o pierwszej miłości, która mimo upływu lat wciąż potrafi poruszyć najczulsze struny. To historia o niedopowiedzeniach, życiowych wyborach i o tym, że czasem wystarczy jedno spotkanie, by na nowo zadać sobie pytanie: ,,A co, jeśli...?".
Magdalena Załęcka stworzyła pełną ciepła i autentyczności powieść, w której teraźniejszość przeplata się ze wspomnieniami, a czytelnik z łatwością odnajduje w bohaterach cząstkę własnych doświadczeń. To książka o dorastaniu, przyjaźni i uczuciach, które - choć wydają się należeć do przeszłości - nigdy nie znikają całkowicie.
Bardzo mi się podobała. Serdecznie polecam.
"Kadry tamtego lata" Magdaleny Załęckiej to wzruszająca powieść obyczajowa, której sercem jest historia Janiny i Piotra. Autorka zabiera czytelnika w podróż pełną wspomnień, emocji i życiowych zakrętów, udowadniając, że prawdziwe uczucia nie przemijają wraz z upływem czasu. Janina i Piotr to bohaterowie, których losy poruszają od pierwszych stron. Ich historia jest pełna ciepła, tęsknoty, trudnych decyzji i pytań o to, czy przeznaczenie potrafi dać człowiekowi drugą szansę. Magdalena Załęcka z niezwykłą wrażliwością ukazuje ich uczucia, rozterki i wspomnienia, sprawiając, że czytelnik przeżywa razem z nimi każdą radość i każde rozczarowanie. Ogromnym atutem powieści jest sposób, w jaki autorka buduje atmosferę. Letnie krajobrazy, powracające wspomnienia i rodzinne tajemnice tworzą niezwykle klimatyczne tło dla historii dwojga ludzi, których połączyło coś więcej niż zwykła znajomość. To opowieść o miłości, która musi zmierzyć się z przeciwnościami losu, o sile wybaczenia i o tym, że nigdy nie jest za późno, by zawalczyć o szczęście. Styl Magdaleny Załęckiej jest lekki i pełen emocji. Autorka nie ucieka od trudnych tematów, ale jednocześnie pozostawia czytelnikowi nadzieję i przekonanie, że nawet po wielu latach można odnaleźć drogę do drugiego człowieka. Bohaterowie są autentyczni, a ich przeżycia sprawiają, że łatwo się z nimi utożsamić. ,,Kadry tamtego lata" to nie tylko historia Janiny i Piotra, ale także opowieść o sile wspomnień, rodzinnych więziach i o tym, że najważniejsze chwile naszego życia pozostają w sercu na zawsze. To książka pełna wzruszeń, refleksji i pięknych emocji, która na długo pozostaje w pamięci.
To na pewno nie jest powieść dla wielbicieli współczesnej literatury. Na ponad 500 stronach niewiele się dzieje, tempo akcji jest wolne - przyspiesza w końcówce. Jednak to nie zarzut. Mnie powieść bardzo się podobała - lubię literaturę angielską XIX wieku, lubię te klimaty. Temat jak na tamte czasy odważny, głoszone w powieści poglądy również. Polecam!
Przygarnij radość pod swój dach! Konstanty Tarczewski, weterynarz pracujący w niewielkiej lecznicy, staje przed poważnym wyzwaniem – musi uprzątnąć...