Okładka książki - Klepsydra Kremla

Klepsydra Kremla


Ocena: 5.5 (2 głosów)

Broń, która nigdy nie powinna powstać. Misja, która może zmienić bieg historii.

Lata siedemdziesiąte XX wieku. Profesor Kalewicz – generał, fizyk i wizjoner – prowadzi tajne badania nad fuzją jądrową. W zaciszu bieszczadzkich laboratoriów powstaje prototyp potężnej broni – projekt, który natychmiast przyciąga uwagę sowieckiego wywiadu…

Początek XXI wieku. W przeddzień rosyjskiej inwazji na Ukrainę polskie służby przechwytują niepokojące dokumenty. FSB planuje użycie zaginionej bomby w jednej z europejskich stolic, by pogrążyć kontynent w chaosie i rozbić jedność NATO.

Na polecenie najwyższych władz do akcji wkracza generał Władysław Orłowski. Wraz z doświadczonym zespołem rozpoczyna śledztwo, które prowadzi go przez zapomniane archiwa, zrujnowane laboratoria i mroczne kulisy najnowszej historii. Czasu jest coraz mniej.

A każdy dzień zwłoki może kosztować życie tysięcy ludzi.

Informacje dodatkowe o Klepsydra Kremla:

Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2025-08-29
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788384230312
Liczba stron: 670
Język oryginału: polski

więcej

Kup książkę Klepsydra Kremla

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Klepsydra Kremla - opinie o książce

Recenzując "Klepsydrę Kremla" autorstwa Piter O’Braga, podchodzę do niej z perspektywy kobiety-czytelniczki, która lubi być zatrzymana przez tekst, zmuszona do zastanowienia się nad sobą i światem, wreszcie: dotknięta emocją. Ta powieść zachwyca i irytuje, inspiruje i wręcz drażni – i to właśnie sprawia, że czuję potrzebę nie tyle ją polecić, co przetrawić na własny sposób.

 

Na początek – co mnie do niej przyciągnęło: opis książki sugeruje wielowątkową opowieść, która ma swoje korzenie w zimniej wojnie, dotyka tajnych laboratoriów w Bieszczadach, broni jądrowej, a następnie przenosi nas w stronę współczesną, gdzie stawka jest – według zapowiedzi – ogromna: chaos w Europie, zagrożenie militarnie-geopolityczne. Jako czytelniczka, która czasem chce silnego dreszczyku, ale też refleksji – uznałam, że to może być dobry wybór.

 

Z mojego punktu widzenia książka O’Bragi spełnia wiele obietnic: tempo jest szybkie, akcja nie zwalnia, wątki z przeszłości i teraźniejszości naprzemiennie uderzają w czytelnika niczym przypomnienia – że to, co było, ma wpływ na to, co jest. Lata 70. XX wieku, laboratoria, nauka, wizjonerzy – i jednocześnie cienista strona tych działań: broń, której nie powinno być. W późniejszym okresie: dokumenty, wywiad, zagrożenie – i znowu: poczucie, że granica pomiędzy historią a fikcją jest ulotna, że świat, który znamy, może być areną czegoś więcej niż tylko codzienności. To właśnie mi się podobało – że powieść nie pozwala oderwać się od myślenia, mimo że wciąga.

 

Jest jednak i druga strona: w trakcie lektury czułam momenty pewnego przeładowania – zarówno wątkami, jak i nazwiskami, akronimami, planami, motywacjami. Jako czytelniczka, która niekoniecznie zna wszystkie meandry realiów służb wywiadowczych czy fizyki jądrowej, odczułam chwilami dyskomfort: „O jej, czy nadążę?”, „Czy autor nie przesadza z detalem?”. W efekcie – pewną część powieści pochłonęłam z przyjemnością z czystej sensacji, inną z lekkim dystansem, z pytaniem: „A czy tak to wygląda naprawdę?”.

 

To prowadzi mnie do refleksji nad bohaterami: główną figurą, która utkwiła mi w pamięci, jest profesor Kalewicz – fizyk, generał-wizjoner – i generał Władysław Orłowski – oficer, który wkracza w akcję, gdy stawka staje się globalna. Nie są to postaci kobiece – i jako czytelniczka czasem odczuwałam brak silnej, kobiecej perspektywy wewnątrz narracji. Można pomyśleć: oto męski świat wielkiej polityki, nauki i zagrożeń – i rzeczywiście, tak jest. Ale chciałabym, żeby było więcej głosów żeńskich, więcej bohaterki-świadka lub współbohaterki, która byłaby w centrum albo przynajmniej bliżej czytelnika. Bo choć akcja wciąga, to czasem czuję: „A mnie, jako kobiecie, trochę brakuje tej perspektywy wewnętrznej, emocjonalnej, lżejszego tła”.

 

Mimo to autor potrafi budować napięcie. Momentami odczuwa się ucisk: tajemnica, zniszczone archiwa, nieuchronność… Takie „tykanie klepsydry” – tytuł jest tu bardzo nośny, ponieważ przypomina, że czas ucieka. Fabuła „sprzed lat” miesza się z tym, co „tu i teraz”, i czytając miałam wrażenie, że autor stawia przed nami pytanie: co dzieje się, kiedy nauka wpadnie w ręce władzy? Co, gdy narzędzie, które miało być odkryciem, staje się bronią? To pytania mocne, które wrosły w tekst i – co najważniejsze – skłoniły mnie do zatrzymania.

 

Zatrzymałam się i zadumałam: w świecie, w którym żyję, często nie myślę o tym, jak cienka jest granica pomiędzy dobrem a złem, pomiędzy użyciem a nadużyciem, pomiędzy nauką a niszczeniem. Właśnie dzięki tej książce poczułam, że takie refleksje są niezbędne – nie tylko dla mężczyzn-bohaterów, ale dla kobiet-świadków, dla każdego z nas. Choćby dlatego warto ją przeczytać – bo nie tylko dla akcji, ale dla pytania.

 

Książka ma jednak pewne słabości – przynajmniej dla mnie. Jeden: warsztat językowy-styl. Momentami dialogi wydają się nieco sztywne, trochę „techniczną” opowieścią, w której emocje mimo wszystko są podporządkowane fabule. To nie oznacza, że są złe – absolutnie nie. Po prostu wolałabym czasem więcej „duszy”, więcej chwili zatrzymania nad bohaterem, nad jego lękiem, nad jego wątpliwością. Drugi: rozmach i wielowątkowość sprawiają, że czytelnik może zginąć w szczegółach – i to zdarzyło się i mnie. Czasem trzeba było odłożyć książkę, wziąć głęboki oddech, wrócić – bo tempo i natłok informacji mogą przytłoczyć.

 

I wreszcie: zakończenie. Nie chcę zdradzać detali, ale jako czytelniczka zazwyczaj cenię sobie pewne „zamknięcie emocjonalne”, jakby bohaterka lub bohater zostawiali mnie z jakimś śladem, z jakąś myślą poza fabułą. W przypadku tej książki otrzymałam spektakularność, dramaturgię – ale momentami czułam pewien niedosyt: „Co teraz ze światem tych bohaterów?”, „Czy oni będą żyć dalej poza misją?”. I choć być może to celowy zabieg – bo autor zostawia przestrzeń, byśmy my – czytelnicy – myśleli dalej – to dla mnie ten element „więzi” mógł być silniejszy.

 

Podsumowując: Klepsydra Kremla to powieść mocna, napisana z pasją i wiedzą. Piter O’Braga, który – według informacji – jest fizykiem i nauczycielem akademickim, potrafi połączyć wiedzę techniczną z literacką intrygą. Jako czytelniczka doceniam to, że podsuwa pytania – choć przyznam: chciałabym czasem więcej głosu kobiecego, introspekcji, momentu zatrzymania. Niemniej polecam tę książkę każdej osobie, która lubi thrillery z tłem historycznym, z elementem zagrożenia, z fabułą, która nie boi się pokazywać, że przeszłość i teraźniejszość są splecione.

 

Dla mnie pozostaje – po odłożeniu książki – lekkie echo: że świat jest bardziej skomplikowany niż chcielibyśmy myśleć, że czas ucieka (tak jak w tytułowej klepsydrze) i że każda z nas – niezależnie od płci – może być świadkiem, może zadawać pytania i nie musi być tylko biernym odbiorcą. Właśnie dlatego warto oddać się tej lekturze – może nie dla tego, że wszystko w niej idealne, ale dlatego, że zostawia ślad, a to rzadkie.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Poczytajzemna
Poczytajzemna
Przeczytane:2025-10-21, Ocena: 6, Przeczytałem,

Nieczęsto zdarza się, że autorzy z wykształcenia naukowcy, profesorowie i badacze, z taką lekkością przenoszą się do świata literackiej fikcji. Piter O’Braga to wyjątkowy przykład, że nauka i pasja do historii mogą stworzyć razem prawdziwie wybuchową mieszankę. Śledzę jego twórczość z dużym zainteresowaniem, bo widać w niej kunszt, precyzję i ogromną wiedzę. To autor, który nie pisze książek „na szybko”, on je konstruuje z dokładnością inżyniera i wyobraźnią rasowego pisarza.

Sięgnęłam po „Klepsydrę Kremla” nie tylko dlatego, że to jego druga książka, ale dlatego, że po pierwszej byłam przekonana, iż to autor, którego warto obserwować. Połączenie jego zawodowego doświadczenia z pasją do historii, zimnej wojny i służb specjalnych obiecywało historię, która nie będzie zwykłą sensacją. I nie pomyliłam się ani trochę.

Zanim zaczęłam ją czytać, zaintrygował mnie sam opis. Broń, która nie powinna powstać, tajne laboratoria w Bieszczadach, rosyjski wywiad, a potem… XXI wiek i śmiertelnie niebezpieczna misja, która może zmienić bieg historii. Wiedziałam, że to będzie coś więcej niż klasyczna powieść sensacyjna i taka właśnie jest.

Akcja „Klepsydry Kremla” obejmuje kilka dekad, od lat siedemdziesiątych po czasy współczesne. To szeroka, wielowątkowa opowieść o władzy, nauce, polityce i ludzkich słabościach. Profesor Kalewicz, genialny fizyk i wizjoner, tworzy coś, co miało być przełomem w badaniach nad energią, a staje się zagrożeniem dla świata. Kiedy po latach ślady jego badań wychodzą na światło dzienne, rozpoczyna się wyścig z czasem, który wciąga jak najlepszy thriller.

To, co najbardziej mnie zachwyciło, to sposób, w jaki autor łączy fakty historyczne z fikcją. Wiele nazwisk i wydarzeń może wydawać się znajomych, ale Piter O’Braga zachowuje w tym wielki umiar, niczego nie przerysowuje. Z jednej strony mamy więc postacie, które mogłyby istnieć naprawdę, z drugiej, fikcyjnych bohaterów, którzy wydają się równie prawdziwi. Każdy z nich ma swoje słabości, emocje, dylematy. Nie ma tu czarno-białego podziału na dobrych i złych, a to czyni tę historię niezwykle wiarygodną.

Najciekawsze fragmenty? Zdecydowanie te z czasów PRL-u. Autor doskonale oddał klimat tamtych lat nie tylko polityczny, ale też mentalny. Czuć w tym autentyzm, znajomość realiów i tę duszną atmosferę tajemnicy, która unosiła się nad światem nauki i służb specjalnych. Późniejsze wydarzenia, już współczesne, wprowadzają zupełnie inny rytm, jest szybszy, pełen adrenaliny i zagrożenia. I tu rodzą się pytania, które długo nie dają spokoju:
Czy naprawdę istnieją rzeczy, które powinny na zawsze pozostać ukryte?
I czy człowiek potrafi zapanować nad mocą, którą sam stworzył?

Podczas lektury emocji nie brakuje jest napięcie, ciekawość, czasem lęk, a momentami nawet wzruszenie. Widać, że autor dba nie tylko o akcję, ale też o warstwę emocjonalną i intelektualną. To książka, która wymaga od czytelnika skupienia, ale jednocześnie nagradza go z każdą kolejną stroną.

Najbardziej spodobało mi się to, że „Klepsydra Kremla” nie jest tylko sensacją. To powieść, która skłania do refleksji nad tym, jak cienka jest granica między nauką a moralnością, między odkryciem a zagładą. Autor udowodnił, że można napisać książkę o broni i polityce, a jednocześnie stworzyć coś głęboko ludzkiego.

Z czystym sumieniem polecam tę książkę każdemu, kto lubi thrillery polityczne, sensacje z tłem historycznym i inteligentnie poprowadzone intrygi. Piter O’Braga to autor, którego warto mieć na radarze, bo jego pisanie to nie przypadek, to przemyślana, dopracowana sztuka. A ja już z niecierpliwością czekam na jego kolejną powieść.

Link do opinii
Reklamy