Wydawnictwo: Znak
Data wydania: b.d
Kategoria: Inne
ISBN:
Liczba stron: 188
Są książki, które choć wydawane wielokrotnie, pozwalają odnaleźć w sobie coś nieoczekiwanego i nowego. Każde kolejne wydanie cieszy się popularnością mniejszą bądź większą, dzięki czemu następne pokolenia odkrywają ją, jakby odgrzebując ukryty w piasku skarb. Do takich książek należy Kobieta z wydm, powieść Kobo Abego, która mimo ponad 60 lat na karku ma się całkiem nieźle.
Abe opowiada historię Nikiego Jumpeia, młodego nauczyciela i zapalonego entomologa. Bohater wyrusza na urlop nad morze, żeby pośród wydm odszukać nowy gatunek owada i zapisać się na kartach historii nauki. Czy mógł się jednak spodziewać, że na miejscu zostanie podstępnie uwięziony w piaskowej pułapce i zmuszony do niewolniczej pracy razem z tytułową kobietą? Jeśli wziąć pod uwagę ten koncept oraz metaforyczny wydźwięk prozy japońskiego pisarza, nietrudno zrozumieć, skąd biorą się porównania do twórczości Franza Kafki - atmosfera osaczenia głównego bohatera i absurdalność sytuacji, w jakiej się znalazł, powodują, że chciałoby się protagonistę nazywać Niki J.
Kobieta z wydm jest powieścią o patologicznym konformizmie, prowadzącym do całkowitego zniewolenia. Widać to w zachowaniu tytułowej bohaterki, która nawet nie chce próbuje sobie wyobrazić życia poza piaszczystą jamą, z której piach sypie się każdego dnia, grożąc pogrzebaniem jej samej oraz całego domu. Kobieta nie myśli o innym życiu, a jej marzenia sięgają jedynie do tak przyziemnej rzeczy jak radio. Przyrodnik, choć buntuje się przeciwko tej irracjonalnej sytuacji, powoli także idzie na ustępstwa i podporządkowuje się rytmowi pracy. Im bardziej racjonalnie stara się wyjaśnić samemu sobie swoje decyzje, tym bardziej szalony się wydaje.
Ważnym bohaterem książki jest również piasek - wszechobecny, niezmienny i jednocześnie gotowy na wszelkie przemiany, niszczący i będący budulcem. Wysypuje się z każdej strony, każdego zdania; jego ziarenka trzeszczą w zębach podczas lektury, a oczy zaczynają szczypać. Abe miał powiedzieć, że inspiracją do napisania tej książki było zdjęcie wioski Hamanaka, leżącej nad morzem, która została zasypana przez nawiewany piasek - zdjęcie, jak powiedział: "wywołało u niego lawinę słów, która zgęstniała i natychmiast całkowicie zawładnęła moją świadomością". Tak jak świadomością pisarza, tak samo piasek zawładnął całą książką.
Powieść Abego na początku mnie przygwoździła - pomysł jest kapitalny i akcja rozwija się obiecująco, ale w trakcie książki mocno zwalnia, a powtarzające się wywody głównego bohatera są lekko nużące. Olbrzymim atutem Kobiety z wydm jest oryginalny klimat opowieści, duszny, drapiący i uwierający jak piasek pod ubraniem. Zdecydowanie warto sięgnąć po tę pozycję.
To jedna z tych książek, której odbiór, nadanie jej znaczeń, sposób odczytania tak bardzo zależny jest od systemu wartości, doświadczeń każdego czytelnika. Zależy też od tego, jak sami odpowiadamy sobie na i to podstawowe pytanie: ,,jaki jest sens naszego życia?" Dlatego każde odczytanie tej książki jest właściwe, bo nasze. To niewątpliwie literatura do refleksji i zachęta do rozmowy ze sobą. A ponieważ bardzo lubię swoje życie i niezwykle cenię sobie niezależność, poczucie wpływu i samodzielność w podejmowaniu decyzji, to jest to dla mnie książka o zniewoleniu, której przewodnim mottem może być zdanie Stefana Kisielewskiego ,,To, że jesteśmy w dupie to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać." Dotyczy to prawie wszystkich bohaterów - uwięzionego mężczyzny, tytułowej kobiety, znaczącej części mieszkańców wioski. Nie dotyczy tylko tych, którzy mają władzę i zarabiają na piasku. Książka uniwersalna i jakże aktualna.
Mam mieszane uczucia do tej książk. Intrygujący pomysł, tematyka niespotykana. Jednak jakoś tak męczyłam się z każdą stroną.
„Kobieta z wydm” Abe Kobo to szokująca opowieść o japońskim mężczyźnie – nauczycielu z zawodu i entomologu z zamiłowania, który udaje się na wydmy w poszukiwaniu nowych okazów owadów do swoich badań i swojej kolekcji. Niespodziewanie trafia na wioskę położoną wśród „piaskowych gór”, w której postanawia zatrzymać się na nocleg. Od tej pory jego życie dosłownie „wywraca się do góry nogami”, a to co dotąd było ważne traci całkowicie swój sens…
Mężczyzna korzysta z gościny samotnej kobiety, której dom zbudowany z drewna i piasku usytuowany jest w głębokim zagłębieniu terenu, podobnie jak wiele sąsiednich siedzib należących do mieszkających tu ludzi. Domy oddzielone są od siebie piaszczystymi wałami. Wspomniane siedziby przypominają wydrążone w wydmach głębokie jamy, które służą mieszkańcom za schronienie i które trzeba systematycznie oczyszczać z nadmiaru piasku. Bohater zatrzymuje się u kobiety tylko na jedną noc, a jak długo przyjdzie mu tu zostać?…
Ludzie należący do wioski to konserwatywna społeczność żyjąca na usługach zarządców, wykonująca z góry ustalone prace na rzecz wsi i wypełniająca określone obowiązki. W zamian za swą sumienność i oddanie sprawie otrzymują żywność i inne produkty niezbędne im do przeżycia. To swoisty kołchoz, do którego prowadzi droga tylko w jedną stronę i jeśli ktoś tam trafi to spędzi na wydmach całe swoje życie. Jedni żyją tu od pokoleń, inni trafili przypadkiem, ale nikomu nie udało się stąd wydostać.
Abe Kobo nakreślił wstrząsający obraz zniewolonej społeczności, wykorzystywanej i więzionej przez nadzorców i panujący tu system. Człowiek – niewolnik nie ma prawa wypowiadania własnych opinii, samodzielnego podejmowania decyzji , a jego egzystencja jest ściśle uzależniona od tego, w jaki sposób wykonuje swoją niewolniczą pracę.
„We wgłębieniu pomiędzy dwoma wielkimi domami przebiegała droga, którą każdej nocy przewożono piasek. Po jej prawej stronie ciągnęło się łagodne, pofalowane zbocze. Czubki dachów drugiego szeregu domów były ledwie widoczne. Osłaniał je szereg domów stojących od strony morza. Ściany leżących niżej jam nie były wysokie i widać było nawet pasy krzewów, które miały stanowić ochronę przed piaskiem.(…)
(…) Te jamy niewolników ciągnęły się rzędem po lewej stronie drogi. Gdzieniegdzie widać było rozgałęzienia dróżek wydeptanych przez ludzi przenoszących kosze z piaskiem, dalej zaś wytarte worki z piaskiem, do połowy zagrzebane w ziemi, mówiły o tym, gdzie znajdują się jamy.”
Jestem głęboko poruszona tą powieścią, jej wymową i przesłaniem. Najbardziej przerażający jest fakt, że jednostka poddana zniewoleniu, po pewnym czasie przyzwyczaja się, a potem godzi na zaistniałe warunki. Zatraca swój instynkt dążenia do wyzwolenia się spod ucisku i niesprawiedliwości. Przestaje się buntować i kapituluje w imię „świętego spokoju”. Jak mówi sam bohater:
„Sami stajemy się piaskiem… i patrzymy na rzeczy oczyma piasku.”
„Tylko rozbitek, który uniknął śmierci na tonącym okręcie, może pojąć psychikę człowieka, który śmieje się wyłącznie dlatego, że może oddychać.”
Czytając tę powieść można stawiać sobie wiele pytań natury egzystencjalnej.
Jak wygląda życie człowieka w tak charakterystycznej społeczności, do czego prowadzi bunt i dążenie do wolności?
Czy powinno się przewartościować swoje życie egzystując w tak ekstremalnych warunkach?
Co pomaga człowiekowi przeżyć i nie zapaść na chorobę umysłową?
Odpowiedź na nie znajdziemy na kartach powieści, która zmusza czytelnika do zastanowienia i refleksji. Polecam tę lekturę każdemu, kto zechciałby zapoznać się bliżej z poruszonymi przez autora problemami.
W 1964 r. na podstawie tej powieści powstał film, którego scenarzystą był sam Kôbô Abe, a reżyserem Hiroshi Teshigahara.
Stąd nie można uciec. Nauczyciel, z zawodu entomolog, wyrusza na wyprawę badawczą, z której już nigdy nie wróci. Na wydmach przydarza mu się coś, czego...