Dahak to najgorętsze miasto na kontynencie, z każdej strony otoczone pustynią.
Pracująca w gwardii przedstawicielka rasy pół ludzi, pół lisów z krainy wiecznych mrozów Yalin dowiaduje się o morderstwie goblina, którego ciało znaleziono w Dzielnicy Świątyń. Nie dość, że na co dzień boryka się z duchotą, upałem i smrodem mieszkańców, to jeszcze teraz musi odnaleźć sprawcę tajemniczych zgonów za sprawą magii znienawidzonego przez nią ognia.
Podczas śledztwa jej ścieżki łączą się ze ścieżkami aroganckiego dziedzica elfickego rodu Ates, Amira, wielbiciela uciech cielesnych i narkotycznego otępienia. To z nim będzie zmuszona związać swój los, w nadziei, że wspólnie rozwikłają zagadkę.
Tymczasem w mieście panuje wrzawa z powodu nadchodzącego Święta Frykasów. Zdaje się, że nikt nie zwraca uwagi na wzrost liczebności i wpływów nowo przybywającej do miasta rasy. Nicie kolejnych bohaterów żądnych władzy splatają się w ciasny supeł i zdaje się, że jedynym rozwiązaniem staje się ogień, trawiący kolejne ofiary.
Krew Dahaku już od pierwszej strony rozpali cię na tyle, że zapragniesz znaleźć się w lodowej komnacie. Niestety, uczucie to nie opuści cię aż do ostatniej kropli upuszczonej tu krwi.
Wróć do świata Ahury Mateusza R.M. Rogalskiego z południowej strony Bezmiaru Błękitu i spróbuj się zmierzyć z zagadką kryminalną od Moniki Litwinow.
Wydawnictwo: inne
Data wydania: 2024-10-01
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 414
Język oryginału: polski
W pierwszy dzień wiosny lokalną społeczność Kraśnicy pod Koninem wstrząsa informacja o brutalnym zabójstwie młodej kobiety należącej do rodzimowierczej...
W niewielkim lasku pod Koninem okoliczny mieszkaniec odnajduje zwłoki nastolatki. W tym samym czasie w mieście pojawia się uciekinierka ze szpitala psychiatrycznego...
Przeczytane:2026-01-25, Ocena: 5, Przeczytałem, 2025 PRZECZYTANE,
Krew Dahaku to opowieść, w której fantasy bez kompleksów podaje rękę kryminałowi. Lubię takie hybrydy. Wychodzą poza utarte ramy gatunków, igrają z oczekiwaniami i zmuszają do czytelniczego czujnego kroku. Ta powieść robi to bardzo świadomie. To już drugi raz, gdy trafiam na połączenie fantasy i kryminału - i drugi raz czuję się czytelniczo połechtana. Ten mariaż działa, bo jest przemyślany, konsekwentny i nie próbuje nikogo udawać.
Czytając powieści pisane w duecie, zawsze mam odruch tropienia stylów. Tu też próbowałam. Gdy śledztwo przybierało tempo, gdy zagadka zagęszczała się jak powietrze nad Dahakiem - instynktownie widziałam pióro Moniki. Kiedy fabuła schodziła w głąb miasta, rodów, ras i całej tej misternie utkanej struktury świata - odzywała się wyobraźnia Mateusza. Ale to tylko domysły. W praktyce całość jest spójna, gładka i świetnie zszyta.
Ogromną przyjemność sprawił mi język. Dosadny, bezczelny, momentami brutalnie szczery. Bohaterowie nie gryzą się w język, przekleństwa lecą gęsto, a że to świat fantasy - mają swoje własne, barwne odpowiedniki. ,,Szczurwysyny" zostaną ze mną na długo, czuję, że jeszcze nie raz polecą w eter.
Tę książkę czyta się przede wszystkim dla trójki bohaterów.
Karim to szeregowy gwardzista, ambitny młokos, bystry i inteligentny, próbujący sprostać oczekiwaniom Yalin.
Yalin to pół człowiek, pół lisica z krainy mrozów, strażniczka o srebrnobiałej sierści, bystra, dociekliwa, zmęczona upałem, smrodem miasta i ogniem, którego szczerze nienawidzi.
Z kolei Amir to dziedzic elfickiego rodu, arogancki, rozkoszujący się używkami i cielesnymi przyjemnościami, daleki od klasycznego ideału szlachetnego elfa.
Na osobne brawa zasługuje kompletność tego świata. Ilustracje, opisy ras, rodów, struktury miasta, potraw i napitków - wszystko to buduje uniwersum, w które wchodzi się bez oporu i z którego nie chce się wychodzić. To nie jest tylko tło dla fabuły, ale pełnoprawny organizm.
Krew Dahaku to książka, która wciąga jak rozgrzane powietrze, dusi, mami i nie daje wytchnienia aż do ostatniej kropli krwi. Pierwszą część tego świata mam już za sobą - i z niecierpliwością czekam na kolejne. Oby przyszły szybko. Oby ogień znów zapłonął.
I obyśmy zawsze kroczyli w cieniu...