Pościgi, pojedynki, magia, spiski i zamachowcy – w tej książce znajdziecie wszystko, za co pokochaliście fantasy!
Zamordowany został król. Władza przeszła w ręce spiskowców, którzy sądzili, że każdy element ich planu był doskonały. Poza jednym. Winą próbowali obarczyć Royce’a i Hadriana. Ci nie są jednak byle złodziejaszkami i nie pójdą dobrowolnie pod pręgierz. To okryty złą sławą duet Riyira, i nikt nie powstrzyma ich przed krwawą zemstą! Los królestwa spoczywa w rękach dwóch najemników.
Michael Sullivan napisał książkę, do której będę wracał i wracał, i która już na zawsze ma miejsce na półce z moimi ulubionymi pozycjami.
Reader’s Views Review
Gorąco polecam, niezwykle pozytywne zaskoczenie.
Fantasy Book Critic
Niezwykle przyjemna lektura, od pierwszej strony, aż do samego końca.
Speculative Fiction Junkie
Michael J. Sullivan nie marnuje czasu, od razu rzuca czytelnika w wir wydarzeń i utrzymuje niesamowite tempo, aż do ostatniej strony.
Dark Wolf Fantasy Review
Informacje dodatkowe o Królewska krew. Wieża elfów :
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2011-10-18
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
978-83-7648-951-3
Liczba stron: 736
Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Przeczytane:2024-06-28, Ocena: 3, Przeczytałam, 52 książki 2024,
Problem z dwuksięgiem polega na tym, że nie da się odnieść do tytułu tylko po 1 tomie. Także zaczynając od końca: czy będę chciała czytać tom 3? Nie - bo chociaż chciałabym wiedzieć, czy Esra sobie dłużej pożyje i czy chłop zrealizuje swój plan, to jest to zdecydowanie za mało, żebym szukała trzeciego tomu (skoro na allegro hulają po dwie stówy...). Bo ta seria po prostu mi się nie podoba i wcale a wcale mnie nie porwała, nic a nic.
Przeciętne postacie, które po prostu są i do których nie czuję nic. Dwie fabuły, gdzie jedna jest pchaniem bohaterów z lokacji do lokacji, aby finalnie powrócić do pierwotnego miejsca w glorii i chwale, a druga to typowe 'ubijmy sobie smoka i zdobądźmy za to graty'. Intryga polityczna jest żałośnie poprowadzona, chyba tylko ślepiec nie zauważyłby, że coś jest nie tak - czyli bohaterowie oczu ni majo. Świat wykreowany byłby ciekawszy, gdybym dostała więcej o jego historii i zależnościach, a nie o tym, że za górami i lasami leży sobie Andor i jego królem jest Andorek i chociaż to do fabuły nic nie wnosi i nigdy się król w niej nie pojawi, to wiedz, czytelniku, że sobie taki kraik jest...
Może i kiedyś ta seria byłaby odebrana przeze mnie jako super dzieło, albo chociaż ciekawe, jednak czas ten przeminął. Świeżość straciła, a chwyty, gagi i intrygi bywały już u innych twórców i były podawane w o wiele lepszej formie. A jak to wygląda w podziale na tomy? No więc:
Pierwszy tom zdecydowanie jest gorszy niż drugi. Bo co tu mamy? Ano duet R&H kradnie listy, podkłada listy i bierze za to kasę. A potem ktoś tam podkłada im świnię i są winni zabójstwa króla i porwania następcy i idą w pizdu, bo według księżniczki jest legendarne więzienie, a w tym więzieniu... I tak latają po mapie, żeby w glorii i chwale zakończyć tom walką o tron. Żadna z postaci, a szczególnie bohaterowie, mnie nie interesują, mam gdzieś ich przeszłość, mam gdzieś, czy przeżyją i kto zostanie królem. Tak samo mi zwisa następca, pricncessa i cała reszta szlachecka. W finale ginie kilka osób i po prostu przyjmuję do wiadomości. Tyle.
Drugi tom jest ciutkę lepszy od jedynki, ale za to ma zbyt wiele zbiegów okoliczności. Bohaterowie biorą zlecenie i na dobrą sprawę działają pro bono, co do nich nie pasuje (a przynajmniej 1 tom to sugeruje). I idą na zapizdowie i nagle kto tam jest? No Esra. I w połowie książki pojawia się caaała reszta, no bo czemu nie, bo akurat tam są potrzebni, żeby popchnąć fabułę. A żeby było jeszcze ciekawiej, to pewna pani okazuje się być Kimś i Kościół okazuje się być zły (ojej!).
Aha, no i dopiero tutaj mam jakiś wątek z fantasy, tak to było tylko gadaniegadaniegadanie, a teraz jest coś/ktoś magicznego.
Także, adieu, nie spotkamy już się.