„Litanię” Waldemara Bawołka, nową powieść autora wyróżnionego Nagrodą Literacką Gdynia, trudno jednoznacznie zakwalifikować jako zbiór opowiadań, powieść, czy też dziennik. To raczej rodzaj prośby lub modlitwy. Pisarz w swoistej i bardzo indywidualnej Litaniae Sanctorum, po wezwaniu i po błaganiu, oddaje się temu, co w jego prozie najlepsze: dygresyjności, dyskursywności, wspomnieniom, spostrzeżeniom oraz opisom przeżyć wewnętrznych, pogody i przyrody. Nieustępliwie prowadzi czytelnika w stronę błyskotliwych miniesejów o literaturze, w strony alegorii, snów i wszystkiego, co chyba nawet nie powinno być nazwane.
W ciężkowickim „modlitewniku” jest miejsce dla każdego, a sam autor prosi, by „Litania” połączyła nas wszystkich.
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2025-05-09
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 568
Język oryginału: polski
Tłumaczenie: Anna Zielińska-Elliott, Katarzyna Sonnenberg-Musiał, Henryk Lipszyc, Renata Sowińska-Mitsui, Blanka Yonekawa, Aleksandra Szczechla, Mai Kubiak Ho-Chi
Powietrze jest gęste, wokół roznosi się zapach zbudzonej natury i rozkładu. Rzeka obija się o brzeg, jakby chciała wyrwać się z koryta. Duchota wisi nad...
Waldemar Bawołek w swojej onirycznej prozie przedstawia historie bliskich, którzy odeszli - wujka Mordawskiego, który z zamiłowaniem opowiadał anegdoty...
Przeczytane:2025-09-03, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2025, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2025 roku, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2025, czytam regularnie, Egzemplarz recenzencki,
Bywa tak czasem, że książka staje się orzechem - trudno jest dostać się do bogatego w wartości odżywcze wnętrza. I wtedy czytelnik, jeśli wytrwały, będzie się siłował z treścią, by dostać się do środka, lecz nie każdemu będzie to dane; ci mniej zawzięci sięgną po jakąś łatwiejszą lekturę. U mnie ostatnio sporo wysiłku kosztowało przeczytanie Litanii Waldemara Bawołka.
O Bawołku słyszałem i czytałem już wiele, na regale stoją trzy jego książki - raz jedną nawet zacząłem, ale wtedy potrzebowałem czegoś lekkiego, prostego, więc odłożyłem na później. Zatem Litania stała się pierwszym pełnym spotkaniem z prozą Bawołka. Pierwsze wrażenie to zachwyt nad frazą i językiem - warsztatowo czuć, że to pisarz najwyższej próby, efektowny w stylu, z niezwykłą wyobraźnią, czujący rytm zdań. Kiedy minęło pierwsze wrażenie, ukazał się problem, czyli treść. Strony mijały, kolejne przytoczone opowieści, skrawki życia, wspomnienia czy epifanie, a ja cały czas nie widziałem jasnego rozwiązania. Czy to forma przytłoczyła sens, czy może wcale nie o sens tu chodzi.
Trudno jednoznacznie przyporządkować Litanię do konkretnego gatunku - może warto byłoby tego zaniechać. Wszystko przypomina opowiadania w formie szczególnego rodzaju dziennika czy raczej pamiętnika, co nadaje całości kształt życiopisarstwa. Bohater tych opowieści zmaga się ze światem i codziennością, biorąc na świadków i prosząc o wsparcie wszystkich świętych (tak naprawdę to wybranych, w każdej cząstce zwraca się do innej postaci świętej, dopatrywałem się jakiegoś klucza, lecz nie znalazłem). I ciekawe jest to zestawienie trudzenia się z rzeczywistością zwyczajną, która potrafi być tak samo liryczna, jak i wulgarna, z tą jakże kunsztowną, odświętną formą tekstu. Wrażenie nieprzystawalności zatem wybija się na pierwszy plan, a w tle pojawiają się postaci o znanych przecież każdemu imionach należących do świata, który powoli znika - to imiona starszych krewnych, sąsiadów, znajomych. Nie sposób jednak spamiętać ich wszystkich i nie wiadomo tak naprawdę, czy jest to ważne; jak pisałem wcześniej, sens mi umyka.
Między czasami z lekka hagiograficznymi opowieściami o życiu głównego bohatera Władka pojawiają się odniesienia do innych postaci wyciągniętych z odmętów miasteczka lub pamięci, innym razem to ktoś znany z literackiego światka - jakby wspomnienia spotkań i zwykłych dni poddane filtracji Bawołkowego umysłu przekute zostają w literaturę. I trochę to cicer cum caule, trochę curriculum vitae, a może faktyczna modlitwa człowieka przygniecionego pisaniem jako koniecznością istnienia.
Litania wywołała u mnie mieszane uczucia, ale nie zniechęciła do poznania innych książek Bawołka, bo talent pisarski wylewa się z każdej strony. Na co warto zwrócić jeszcze uwagę, to sposób wydania, bo tekst zamknięty jest w oprawie, która przypomina trochę brewiarz, korespondując dobrze z treścią.