Liv wreszcie odnalazła spokój, którego tak długo szukała. Związek z Kane'em, lepsze relacje z wujkiem, spokój - wszystko wydaje się wreszcie układać. Jednak przeszłość nie odpuszcza. Miłość Liv i Kane'a zostanie wystawiona na próbę. Czy Liv znajdzie w sobie siłę, by zamknąć pewne sprawy? Czy jest szansa, by stara rana znów się nie otworzyła?
,,Łzy" to pełna emocji kontynuacja powieści ,,Blizny". Poruszająca opowieść o dojrzewaniu do miłości i odwadze, by zaufać drugi raz.
Wydawnictwo: Books4YA
Data wydania: 2026-02-25
Kategoria: Dla dzieci
ISBN:
Liczba stron: 320
Oboje nosimy na sobie blizny, które podarowała nam przeszłość... Liv od zawsze żyła w cieniu swojej wyrachowanej siostry bliźniaczki Lexi. Kiedy Austin...
Była zakochaną dziewczyną, którą własny kraj skazał za to na potępienie. Po wielu miesiącach Letha i Aidan poznają datę swojego ślubu. Uczucie między nimi...
Przeczytane:2026-03-13, Przeczytałam,
"Mam wrażenie, że czasem życie podsuwa nam momenty, które są pozornie zwyczajne. Ale kiedy pojawia się właściwa osoba, stają się one czymś przełomowym"
Liv i Kane są parą. Po tym czego doświadczyli w pierwszej części wydawać by się mogło, że teraz ich życie będzie szczęśliwie i spokojne, prawda? Niestety tak się nie dzieje. Liv i Kane ukrywają swój związek ze względu na obawy jak zareaguje otoczenie i tak naprawdę to nie ma co się dziwić. Jednak, o ile dziewczynę naprawdę bardzo polubiłam w pierwszej części, to tutaj już jej zachowanie bardzo mnie rozczarowało. Liczyłam, że w tej części w końcu będzie silna, pewna siebie, a przynajmniej, że to nastąpi w toku lektury, a tak nie było. Ma problemy. Bardzo duże problemy. Jest niepewna siebie, a przede wszystkim w każdej chwili oczekuje czegoś złego. Jej związek? Że zaraz się rozpadnie. Wszystko to co ma zaraz zniknie. Początkowo, owszem to rozumiałam, ale przez całą książkę ciągle cały czas to samo i ani razu bohaterka nie pomyślała o tym, że wypadałoby się udać do specjalisty w tym zakresie. W ogóle. Dopiero taka myśl wpadła jej do głowy dosłownie na samym końcu książki, no ale cóż, lepiej późno niż wcale, prawda? Do tego jej ciągłe wtrącanie się w relację siostry i jej chłopaka, a byłego przyjaciela. Tak naprawdę to nie rozumiem, dlaczego? Oboje bardzo ją zranili, oboje na każdym kroku dalej starają się ją zranić a ona zamiast dać sobie z nimi spokój to wręcz robi odwrotnie, a w konsekwencji rani swojego chłopaka. Rozumiem, jest dobra i każdemu chce pomóc, ale bez przesady. Nie można pomoc jeśli ktoś tego nie chce, prawda? A tutaj te osoby nawet nie zasługują na to. Liv zamiast skupić się na swoim związku skupia się na wszystkim innym czym rani Kane'a. Nie do końca jest też pewna, że już nic nie czuje do Austina i to rozumiem, ale nie potrafię zaakceptować jej zachowania. Stara pomagać wszystkim wokół, uszczęśliwiać każdego, ale robi to w naprawdę głupi sposób. Bo tak naprawdę, nie każdy na tą pomoc zasługuje, prawda?
"- Wychodzi na to, że wszyscy jesteśmy poranieni przez życie.
- Ale razem umiemy się posklejać"
Kane to chłopak, którego tutaj jeszcze bardziej polubiłam. Bardzo dojrzały, mający swoje własne problemy w domu, a jednak znajdujący w sobie siły, żeby podążać za swoimi marzeniami, a co trzeba przyznać też jest w pewien sposób zasługą bohaterki. Liv na każdym kroku go wspiera, wspiera i zachęca do tego, żeby spełniał swoje marzenia. Jego rodzice? Okropni. Na szczęście ma brata i przyjaciół, którzy są dla niego bardzo ważni.
Wiele się tutaj dzieje. Myślałam, że wątek siostry bohaterki, jak i Austina nie będzie już tutaj tak dominował, a jednak było to był naprawdę bardzo dużo. Lexi? Nic się nie zmieniła i faktycznie dalej przez swoje działanie nie ponosi żadnych konsekwencji, a raczej są one małe i to jest dla mnie po prostu niezrozumiałe. Tak naprawdę do samego końca liczyłam, że jednak trochę się zmieni, że jednak pojawią się przebłyski dobra, ale jednak nie. Jak bardzo można nienawidzić swojej siostry i to z takiego powodu? A Austin? Nagle zmienia swoje zachowanie i to było...dziwne. Z czasem było mi go żal, bo zrobił wiele złego, ale jednak to w jaki sposób jego los się potoczył było naprawdę smutne.
Wątek romantyczny był tutaj najlepszy w całej książce. Autorka przedstawiła go w bardzo dojrzały sposób. Tak każdy związek powinien wyglądać. Nie jest idealny, bo ma swoje wzloty i upadki. Bohaterzy są ze sobą szczerzy, a przynajmniej w większości przypadków. Wszelkie problemy starają się od razu rozwiązywać za pomocą rozmowy. Wspierają się, pomagają i przede wszystkim rozmawiają, a tego zawsze z reguły jest za mało. Bardzo podobał mi się również wątek wujka bliźniaczek i przyjaciół. Zdecydowanie powodowały, że historię znacznie przyjemniej się czytało.
"Ten chłopak kochał mnie tak mocno, że pobudzał swym spojrzeniem każdą komórkę w moim ciele. Ja też go kochałam, miałam wrażenie, że z każdym dniem coraz mocniej"
"Łzy" to bezpośrednia kontynuacja tomu "Blizny". O ile pierwsza część mnie naprawdę bardzo zachwyciła i stała się jedną z moich ulubionych książek, to z tą już tak niestety nie było. Jednak uważam, że jest to bardzo fajna dylogia, po którą warto sięgnąć.