Peter Wihl, dobiegający pięćdziesiątki malarz, przygotowując dużą jubileuszową wystawę, na chwilę traci wzrok. To wydarzenie - stanowiące jedynie początek ponurej serii - zasiewa w nim kłujący niepokój, a kiedy w kryzysowej sytuacji Peter zawodzi żonę i sześcioletnią córkę, pęknięcie się pogłębia. Gdy więc w jego życiu niespodziewanie pojawia się znajomy z przeszłości i niczym Mefistofeles oferuje rozwiązanie problemu, Peter zgadza się bez zastanowienia.
Modelka to bezlitosny obraz zaabsorbowania sobą i desperacji artysty. W tej gęstej, niepokojącej powieść Christensen opowiada o granicy między życiem a sztuką i rysuje przenikliwy portret człowieka, który dla twórczości jest gotów na każde poświęcenie.
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 2024-09-25
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 328
Tytuł oryginału: Modellen
NAJBARDZIEJ OSOBISTA POWIEŚĆ CHRISTENSENA! PIERWSZY TOM TRYLOGII Oslo, dzielnica Fagerborg, rok 1947. Ewald Kristoffersen pracuje w agencji reklamowej...
Kultowa powieść Larsa Saabye Christensena po dziesięciu latach powraca do polskich księgarń! Każdy nosi w sobie ranę, która mimo upływu lat nie...
Przeczytane:2025-06-08, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2025, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2025 roku, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2025, czytam regularnie, Egzemplarz recenzencki,
Gdybyście mieli wybór, wolelibyście ogłuchnąć czy stracić wzrok? To pytanie towarzyszy głównemu bohaterowi powieści Larsa Saabye Christensena. Peter Wihl jest malarzem, który dobiega pięćdziesiątki, jego kariera mocno wyhamowała, a im bliżej jego wystawy, tym atmosfera w domu staje się gęstsza i dusząca. Sytuację pogarsza atak, podczas którego bohater traci na chwilę wzrok, a czytelnik z każdym rozdziałem głębiej wchodzi w psychikę artysty.
Christensen w pewnym okresie był dla mnie bardzo ważnym pisarzem, który jako jeden z nielicznych potrafił pisać wielkie powieści - zachwyciłem się Półbratem oraz Beatlesami, wspaniale wodził mnie za nos swoimi fabułami; oszukiwał dla mnie tak pięknie, że nie wyobrażałem sobie nie chcieć być oszukanym. Modelka na tle wcześniejszych powieści wydaje się inna - bardziej kameralna i intymna, nastawiona na przeżycia głównego bohatera, z mocno ograniczonym światem. Tu nie chodzi już o kuszące kłamstwo opowieści, lecz o wejście daleko w głąb osobowości skupionego na swoim dziele artysty.
W Modelce autor stworzył protagonistę pełnego sprzeczności, postać wielowymiarową i jednocześnie trochę antypatyczną, która w obliczu kryzysu jest w stanie podpisać pakt z diabłem, by nie stracić tego, co w niej cenne. Peter zdaje się oszukiwać samego siebie, będąc przekonanym o własnej racji; nie potrafi docenić szczęścia, które posiada - kochającej rodziny i oddanego przyjaciela. Czy bycie odważnym w sztuce oznacza odwagę w życiu, przekraczanie granic na płótnie przekłada się na naruszanie granic innych ludzi, a wrażliwość potrzebna artyście równa się wrażliwości wobec drugiego człowieka? Christensen opowiada historię o strachu przed stratą oraz tym, do czego potrafi on doprowadzić; jest to także opowieść o egoizmie w obliczu nacierającej choroby.
Poza Peterem Wihlem udało się pisarzowi nakreślić parę wyrazistych portretów postaci, pośród których wyróżniają się żona i córka głównego bohatera. Helene pracuje jako scenografka w teatrze, szykując się do nowego odczytania Dzikiej kaczki Ibsena - przedstawiona zostaje jako troskliwa matka i żona, ale też realizująca się kobieta. Jej wrażliwość, odwaga i cierpliwość zostają wielokrotnie wystawiane na próbę. Siedmioletnia Kaia została przedstawiona jako dziecko nad wyraz poważne i dojrzałe, posiadające ten szczególny rodzaj dziecięcej mądrości, która potrafi zaskoczyć dorosłych. Przy tak silnych bohaterkach Wihl wydaje się bardziej kruchy i tchórzliwy, niż w rzeczywistości jest.
Choć Modelka to dobrze napisana, trzymająca w napięciu i pozwalająca na wgląd w psychikę postaci powieść, mam z nią problem, a może raczej z Christensenem. Odniosłem wrażenie, że w tej książce poszedł utartymi ścieżkami, wykorzystał parę zgranych motywów i zwrotów akcji - podczas lektury czułem, że mam do czynienia z tekstem efektownym, ale miejscami spłaszczonym. W jednym z fragmentów główny bohater wspomina obraz Vermeera Mleczarka, a konkretnie namalowany na gołej ścianie gwóźdź, będący tak prawdziwy, że niemal czuć, jak drapie. W Modelce momentami czuć taki gwóźdź, ale zbyt obły, żeby podrapał. Jak zawsze ukłony w stronę Iwony Zimnickiej - przekład czyta się doskonale.