Pasjonująca relacja ze zdumiewających doświadczeń i odkryć językoznawcy Daniela Everetta, w czasie gdy żył on wśród Piraha, niewielkiego plemienia Indian Amazońskich w centralnej Brazylii. Daniel Everett znalazł się wśród Piraha wraz żoną i trójką małych dzieci w nadziei, że nawróci ich na chrześcijaństwo, szybko jednak porzucił ten pomysł i wkrótce zaczął mieć obsesję na punkcie ich języka oraz jego kulturowych i językoznawczych konsekwencji. Książka jest swoistym apelem Everetta o zachowanie języków mniejszości. Uważa on język jako narzędzie kultury dlatego postrzega utratę języka jako coś więcej niż utratę abstrakcyjnego, arbitralnego zestawu symboli do komunikowania się, ale jako utratę zestawu rozwiązań uniwersalnych problemów życia: znaczenia, relacji i wartości.
Wspaniała książka dla ,,ludzi ciekawych wszystkiego" (nie tylko dla lingwistów czy antropologów, którzy będą nią zachwyceni!) Mistrzostwo w swoim gatunku.
Wydawnictwo: Copernicus Center Press
Data wydania: 2020-04-22
Kategoria: Popularnonaukowe
ISBN:
Liczba stron: 330
Tytuł oryginału: Customers who viewed Don't Sleep, There Are Snakes: Life and Language in the Amazonian Jungle
Książka "Jak powstał język" wyjaśnia, co wiemy, co chcielibyśmy wiedzieć i czego zapewne nigdy się nie dowiemy o powstaniu najpotężniejszego narzędzia...
Przeczytane:2021-08-10, Ocena: 5, Przeczytałam, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2021 roku, 52 książki 2021,
,,U nas nie ma sypiania przez całą noc. Śpimy po trochu, a kiedy się budzimy, rozmawiamy, śmiejemy się i sprawdzamy, czy wszystko w porządku" - to zdanie, usłyszane przez Daniela L. Everetta od jednego z członków plemienia Piraha, stanowi klucz do zrozumienia książki ,,Nie śpij, tu są węże! Życie i język w amazońskiej dżungli". Ta niezwykła publikacja to nie tylko zapis etnograficznej wyprawy, ale przede wszystkim relacja z intelektualnego i duchowego trzęsienia ziemi, które zburzyło fundamenty świata autora - początkowo misjonarza, a ostatecznie sceptycznego naukowca.
Everett wyruszył do brazylijskiej dżungli z misją przekładu Biblii, jednak to, co zastał nad rzeką Maici, przerosło jego wyobrażenia o naturze ludzkiej. Piraha to plemię, które żyje w radykalnym ,,tu i teraz". Ich kultura opiera się na zasadzie bezpośredniego doświadczenia: wierzą tylko w to, co widzieli sami lub co opowiedział im naoczny świadek. Ten pragmatyzm sprawił, że ewangelizacja okazała się niemożliwa - koncepcja zbawienia czy odległego w czasie Stwórcy była dla nich całkowicie abstrakcyjna i, co gorsza, zbędna. Everett z pokorą opisuje, jak ci ,,prymitywni" ludzie, cieszący się życiem pozbawionym lęku o przyszłość i poczucia winy, doprowadzili go do porzucenia wiary.
Największa rewolucja dokonuje się jednak na polu lingwistyki. Everett, analizując język Piraha, postawił tezę, która wstrząsnęła nauką: twierdzi on, że ich mowa nie posiada rekurencji (zdolności do tworzenia nieskończenie złożonych zdań). Jeśli to prawda, upada teoria gramatyki uniwersalnej Noama Chomsky'ego, zakładająca, że rekurencja jest wrodzoną cechą ludzkiego mózgu. Autor argumentuje, że to kultura determinuje język, a skoro Piraha nie zajmują się przeszłością ani daleką przyszłością, ich język jest idealnie skrojony pod bezpośrednią komunikację o rzeczywistości.
Tytułowe ostrzeżenie ,,Nie śpij, tu są węże!" to codzienność w dżungli, gdzie czujność jest ceną za przetrwanie. Everett z filmowym zacięciem opisuje walkę z naturą: ataki anakond, malarię i duszny upał Amazonii. Jednak w centrum zawsze pozostają ludzie - ich śmiech, stoicyzm wobec śmierci i niesłychana pewność siebie. Autor pokazuje, że Piraha nie czują się gorsi od ,,cywilizowanych" ludzi; wręcz przeciwnie, patrzą na nas z politowaniem, dziwiąc się naszym lękom i skomplikowaniu świata.
Książka jest napisana stylem potoczystym, łączącym intymny dziennik z rzetelnym reportażem. Everett nie boi się drastycznych szczegółów ani przyznania się do błędów. To dzieło o granicach poznania i o tym, jak bardzo nasze postrzeganie świata jest uwięzione w strukturach języka, którym się posługujemy.
Podsumowując, ,,Nie śpij, tu są węże!" to lektura, która zostawia czytelnika z niepokojącym pytaniem: kto tu tak naprawdę jest szczęśliwszy? Czy my, otoczeni technologią, ale pełni niepokoju, czy oni - śpiący w hamakach nad brzegiem rzeki, wiedząc, że każda chwila jest kompletna sama w sobie? To fascynujący dowód na to, że w najgłębszych zakątkach dżungli można odnaleźć prawdę o człowieku, której nie nauczą nas żadne uniwersyteckie katedry.