Nieboszczyk wędrowny

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 2016-07-20
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 978-83-10-12948-2
Liczba stron: 320

Ocena: 5.13 (8 głosów)

Gdy młodzi farmaceuci, Marylka i Sławek, w dość osobliwych okolicznościach weszli w posiadanie apteki, marzyło im się spokojne, bezstresowe życie. Niestety ich szczęście szybko zakłócił wędrujący trup… A taki trup to nie lada kłopot dla policji, nie mówiąc już o właścicielach posesji odwiedzanych przez ciało. Co gorsza, w cały ten pasztet wmieszał się wielki czarny kocur obronny o imieniu Belzebub… Oj, chyba nie obejdzie się bez tabletek z krzyżykiem! Pełna czarnego humoru powieść o dziwnym nieboszczyku i jeszcze dziwniejszym mordercy.

Kup książkę Nieboszczyk wędrowny

Zobacz także

Opinie o książce - Nieboszczyk wędrowny

Avatar użytkownika - MeaCulpa
MeaCulpa
Przeczytane:2016-12-28, Przeczytałam, 52 książki- 2016,
 Małgorzata J. Kursa wraz z mężem oraz kocicą Kropką, a wcześniej jeszcze z córką, obecnie studentką, mieszka w Kraśniku. Pisze artykuły do lokalnej gazetki i uwielbia gotować. Marylka i Sławek to urocza para farmaceutów. Mają marzenia, jednak brak środków na ich spełnienie spędza im sen z powiek. Niespodziewanie otrzymują w spadku własny dom i aptekę. Choć z początku doszukują się podstępu, to później postanawiają cieszyć się ze szczęśliwego zbiegu okoliczności. Przeprowadzają się więc do wymarzonego, spokojnego miejsca wraz z Belzebubem, czarnym kocurem, który swoją drogą jest prawdziwym diabłem. I wszystko byłoby idealnie, gdyby nie wędrujący trup. Jak daleko zawędruje i jakie problemy przysporzy mieszkańcom Kraśnika?Zapraszam na komedię, która w zamiarze miała być kobiecym kryminałem okraszonym czarnym humorem, a wyszedł taki dziwny misz-masz, który ciężko dopasować do konkretnego gatunku. Książka ma charakter czysto rozrywkowy,  na co wskazuje zarys fabuły i kreacja bohaterów. Niestety wątki kryminalne są na niskim poziomie, więc nie będę ich w żaden sposób rozwijać.Na pierwszy plan wysuwa się postać kota, który jest Panem swojego terytorium. Wytresował swoich właścicieli tak, by byli na każde jego zawołanie. Kiedy więc dochodzi do tragedii, to właśnie z troski o niego małżeństwo nie wzywa policji. Tak naprawdę to on jest przyczyną całej akcji ...
(czytaj dalej)
Avatar użytkownika - kavayee
kavayee
Przeczytane:2016-08-18, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,
Małgorzata J. Kursa napisała już sporo powieści obyczajowych, które cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem czytelników. Charakter autorki widać w książkach – są nasycone optymizmem i otwartością na innych ludzi. Często powieści obyczajowe poruszają bardzo ważkie wątki i nie można w nich znaleźć równowagi między treścią, a jej przekazem. W takich sytuacjach pojawia się zgrzyt na linii autor-odbiorca, bo pisarz chce dużo przekazać, a czytelnik niekoniecznie chce dużo przyjąć. W „Nieboszczyku wędrownym” nie ma tego zjawiska. Poważne tematy przeplatane są czarnym poczuciem humoru Belzebuba i niesfornością poszczególnych bohaterów. Wszystko okraszone lekkim stylem, który najwyraźniej przychodzi autorce z łatwością.Całość na zukoteka.blox.pl ...
(czytaj dalej)
Avatar użytkownika - martucha180
martucha180
Przeczytane:2016-10-12, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki w 2016 r.,
Maryla i Sławek Lipscy to młodzi farmaceuci, którzy nie mogą się zrealizować zawodowo w lublińskich aptekach. Jak gwiazdka z nieba spada im spadek po cioci Marylki, Teresie Zawilskiej. Młodzi szybko załatwiają formalności i przeprowadzają się do domu zmarłej. Ostrzeżeni przez notariusza uważają głównie na jedzenie pozostałe w domu, robią porządki w domu i aptece, by zacząć nowy rozdział w swoim życiu. Towarzyszy im Belzebub... kot z piekła rodem albo jak kto woli kot obronny! Największy koci łajdak na świecie rodem ze schroniska! 11 kilo żywej masy o czarnym umaszczeniu, hipnotycznych, złocistych oczach, ostrych ząbkach i jeszcze ostrzejszych pazurach. Czyścioch i łasuch w jednym, a zarazem złodziej żywności swoich dwunożnych właścicieli. Kot ten jest niezwykle bystry, ale i bardzo uczuciowy. Potrafi się obrazić i strzelić focha, a innym razem przynieść swoim dwunożnym wielką zdobycz w postaci... nieboszczyka! Taki trup, zwłaszcza znienawidzonego od dzieciństwa kuzyna Roberta, byłego więźnia i dilera narkotyków, to żadna przyjemność, dlatego małżonkowie postanawiają się go pozbyć. Ich plan... jest nie tyle karkołomny, co komiczny, bo bardziej skomplikowanej akcji pozbywania się trupa po prostu nie ma! Ale i wiekowe sąsiadki nie chcą problemów, więc... nieboszczyk sobie wędruje, aż w końcu trafia w ręce patologa. Ten to dopiero dostarczył policji tak różnych detali na temat jego śmierci, zaś technicy kryminalni mnóstwa materiału śledczego, że policja ma nie lada zagwozdkę. Ma ją również Żarówa, szef lokalnej mafii, któremu nieboszczyk miał coś dostarczyć... Powieść ma tak wartką akcję i tak niecodzienne zwroty akcji i rozwiązania piętrzących się problemów, że czyta się ją piorunem. Może i nie ma spektakularnych wybuchów śmiechu w trakcie czytania, ale w moim przypadku tajemniczy uśmieszek nie schodził z mych ust. Tak działał na mnie czarny humor Małgorzaty Kursy. Bawiła mnie nie tylko kreacja wszystkich nietuzinkowych bohaterów z Belzebubem na czele, ale i "wędrówki" dwunożnych żywych lub martwych oraz niezwykle lekkie pióro autorki z siurpryzami i kurka flaczkami na czele. Widać, że autorka lubi się bawić słowami i używać ich w różnych zestawieniach. Autorka zwraca uwagę czytelnika na stosunki (dobro)sąsiedzkie i chęć spokojnego życia oraz pozbywania się pojawiających się problemów od ręki. Sposób dobry, ale i powracający jak bumerang w innej już postaci. Również mentalność i charakterność niektórych kraśniczan zarówno tych dobrych, jak i tych złych ukazana została w nieco krzywym zwierciadle, co także bawi czytelnika. A i nietypowe śledztwo i działanie miejscowej policji rozbawi każdego. Czasami przydają się niecodzienne metody śledcze i... odwrócenie kota ogonem! A właśnie, kot... Także i on dochodzi do głosu i narratorsko miauczy od czasu do czasu, ukazując czytelnikowi swój punkt widzenia na nowe lokum, swoich właścicieli i tego, co się wokół niego dzieje. Jego koci sposób bycia został ciekawie przedstawiony przez autorkę, przez co sam zwierzęcy bohater dodatkowo zyskuje w oczach czytelnika. Ja generalnie za kotami nie przepadam, jestem miłośniczką psów. Koty toleruję u moich przyjaciół, a one tolerują mnie. Jednakże w trakcie lektury bardzo polubiłam literackiego kota Belzebuba i doceniłam jego koci instynkt łowcy, a przy tym odnalazłam w nim kilka cech typowych dla psów. Może po przeczytaniu tej książki jacyś miłośnicy psów zdecydują się na posiadanie takiego kota obronnego jak Belzebub z piekła rodem. ,,Nieboszczyk wędrowny" powinien zawędrować do każdego domu, aby dostarczyć jego mieszkańcom świetnej rozrywki i relaksu po ciężkim dniu, a może i skłonić do napisania testamentu oraz do wyprawy do schroniska po jakiegoś bezdomnego kociaka...
Link do opinii
Avatar użytkownika - ejotek
ejotek
Przeczytane:2016-08-29, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2016, Mam,
"Nieboszczyk wędrowny" to doskonała powieść na odprężenie, bowiem oprócz ciekawej historii pełnej zagadek i tajemnic jest w niej ogrom humoru, choć czasem również czarnego. Autorka przekonała mnie do siebie już na okładce pisząc, że jest "wzrostu nizinnego" :) To tak jak ja. A kiedy przeczytałam książkę stwierdziłam, że podoba mi się jej styl, pomysły na fabułę, bowiem nawet nie wiem kiedy pochłonęłam lekturę. Skoro zaś czyta się szybko to oznacza, że wręcz "biegnie" się poprzez kolejne strony poznając perypetie bohaterów, których mamy tutaj ogromne zróżnicowanie. Oprócz Lipskich i ich charakternego kota są sąsiedzi - Szczęśni oraz bliźniaczki Waleria i Leokadia (staruszki zresztą nieźle dają czadu swoimi rozmowami) a i czarnych charakterów nie brakuje. Moim zdaniem, by doskonale bawić się podczas czytania tej powieści, wcale nie jest wymagana znajomość innych dzieł autorki. Niniejsza przedstawicielka prozy kobiecej ubogacona humorem jest naprawdę uroczą odskocznią na wieczór czy dwa. Trudno jest przewidzieć jaki będzie jej finał oraz jak duże będzie nasze zaskoczenie, kiedy na jaw wyjdą skrywane tajemnice. Ja na pewno nie zakończę przygody z twórczością Małgorzaty Kursy, a Wy już ją rozpoczęliście? całość recenzji: https://czytelnicza-dusza.blogspot.com/2016/08/magorzata-j-kursa-nieboszczyk-wedrowny.html
Link do opinii
Avatar użytkownika - jezyna122
jezyna122
Przeczytane:2016-07-29, Przeczytałam,

To, że raczej nikt nie czuje się przy nieboszczyku komfortowo, to jak najbardziej normalne. Dlaczego jednak każdy, nawet nie wplątany w jego śmierć, chce się jak najszybciej pozbyć trupa ze swojego terenu? Młody Zawilski ginie śmiercią nagłą i można by stwierdzić, nietypową. Również jego morderca nie posiada żadnych charakterystycznych cech takowemu przypisywanych. Wręcz można przypuszczać, że jest jego przeciwieństwem, no chyba, że uznamy go winnym z powodu imienia i wrednego czasem charakteru. Zawilski mało, że umiera, to na dodatek nikt nie chce wezwać policji , i każdy mający styczność z jego ciałem stara się go jak najszybciej pozbyć. Cóż to więc za gangrena była za życia? Marylka, spadkobierczyni domu i apteki, od dziecka go nie znosiła, twierdząc, że już wtedy było to wredne i złośliwe bydlę. Czyżby i takim okazał się w dorosłym życiu?

Małgorzata Kursa proponuje czytelnikom kryminał, którego najlepszym określeniem byłoby „inteligentny”. Nie spotkamy tutaj psychopatycznych morderców i traumatycznych, psychologicznych wynurzeń, lecz wspaniale skonstruowaną zagadkę i interesującą galerią postaci w tle. Najciekawsze jest to, że mordercę mamy podanego na talerzu, nie znamy jednak motywu działań nieboszczyka i to jest właściwie największe niedomówienie autorki. Tylko po co pytam? Czy po to, abyśmy nie mogli oderwać się od książki ani na moment? Dumali, parskali śmiechem i przypalając obiad wyobrażali sobie topografię Kraśnika?? I jak można doprowadzać do tego, żeby starsze panie, nadwyrężały swoje kręgosłupy i w nocy zapuszczały się do parku? A co będzie jak jak się natkną na jakiegoś chuligana?

Muszę przyznać, że autorka niesamowicie urzekła mnie swoim ogromnie lekkim, pełnym humoru (czasami konkretnie czarnego) stylem oraz nietuzinkowym podejściem do gatunku. Jestem pełna podziwu z jak wielką precyzją przedstawiła przesympatycznych bohaterów powieści, sięgając nawet do ich genealogicznych korzeni. Tutaj wszystko jest ważne i nawet to, co z pozoru błahe ma sens. Autorka jest fantastyczną obserwatorką i umiejętnie w ten sposób uzyskaną wiedzę wykorzystuje w fabule. Można się pokusić o stwierdzenie, że powieść ta pełna jest psychologiczno- socjologicznych wniosków, przedstawionych w formie ironiczno- prześmiewczej.

Jeżeli ktoś szuka odprężającej lektury na koniec dnia to „Nieboszczyk wędrowny” będzie idealny. Rozbawi, zrelaksuje i mimo wątków sensacyjnych nastawi optymistycznie do otaczającego nas świata. Zdecydowanie polecam.

 

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - wkp
wkp
Przeczytane:2016-07-25, Ocena: 4, Przeczytałem,
NIEBOSZCZYK W SPADKU Literatura kobieca i czarny humor rzadko idą ze sobą w parze, ale czasami zdarzają się wyjątki. ,,Nieboszczyk wędrowny" jest takim właśnie wyjątkiem, splatającym w jednej opowieści kobiecy styl pisania z mało kobiecymi tematami (żywy trup!) i porażającą dawką wisielczego humoru, który spodoba się fanom podobnej rozrywki niezależnie od płci. Śmierć to tragedia. Śmierć to łzy. Śmierć to strata. Ale czy aby na pewno? Marylka i Sławek Lipscy są nieco innego zdania, kiedy z tego świata odchodzi ciotka Marylki. Dwójka farmaceutów z wykształcenia (i ich czarny kot o imieniu Belzebub, który doskonale wytresował swoich właścicieli) nie miała zbyt dobrych perspektyw na życie, ale nagły spadek po krewnej staje się szansą na spełnienie marzeń. I to jeszcze jaki spadek! Nie dość, że domostwo jest całkiem niczego sobie, to jeszcze i apteka także wchodzi w skład spuścizny! A jakby tego było mało, całość nie trafiła jakimś cudem w ręce syna zmarłej, który był przecież ukochanym dzieckiem mamusi. O co tu chodzi? Co się dzieje? Spokojna okolica, przyjemne perspektywy... Wścibskie sąsiadki, które wszystkich obgadują i okazują się być nad wyraz żywotne szybko się znajdują, ale to przecież żaden problem, prawda? A co problemem by być mogło? Na przykład taki szwendający się truposz, który włóczy się po okolicy. Czy na tym jednak koniec? Bohaterem tej powieści nie jest ani Sławek, ani Marylka, ani nawet tytułowy nieboszczyk, któremu nie chciało się spokojnie leżeć w ziemi i wąchać kwiatków od spodu, a Belzebub. Czarny kot należący do Lipskich rozbraja już w pierwszej scenie książki, kiedy to wkracza do akcji i nie przestaje bawić do finału. Bo co tu się dużo oszukiwać - ta kocia bestia, której imię doskonale pasuje do charakteru to taki nasz odpowiednik Garfielda. Jego logika jest niepodważalna i rozbrajająca. Jest piasek? No to trzeba rozsypać po dywanie i zrobić sobie kąpiel. Jedzenie? Po co czekać, aż właściciele coś dadzą, skoro wyćwiczyło się niezwykłą sztukę niezauważonego opróżniania wszystkiego, co wpadnie w łapki! Przy wyczynach Belzebuba blednie cała reszta, ale jest przecież obecna i wcale nie mniej ciekawa, a pewne dwie staruszki starają się nie ustępować mu kroku. I bardzo dobrze im to wychodzi, bo gdy wkraczają do akcji (przyjęte przez krewnego, który czeka na ich zgon, nieświadom, że wrobiły go właśnie w przygarnięcie pod swój dach), trudno przestać się śmiać z ich wspomnień o zgonach. Małgorzata J. Kursa stworzyła naprawdę udaną i zabawną powieść. Kobiecą, ale o niebo lepszą od większości stricte kobiecej literatury humorystycznej, która zazwyczaj prezentuje bardzo niski poziom i miałkość fabularną. Tu fabuła jest konkretna, humor ma swoje umotywowanie, a stylistyka jest lekka i przyjemna. ,,Nieboszczyka..." czyta się szybko, a w trakcie lektury uśmiech nie schodzi z twarzy. I chociaż nie ma co szukać tutaj głębi, jako powieść rozrywkowa historia Belzebuba, jego właścicieli i trupa sprawdza się znakomicie i doskonale nadaje na spokojne, wakacyjne wieczory. Polecam, bo warto. Recenzja opublikowana na moim blogu http://ksiazkarnia.blog.pl/2016/07/25/nieboszczyk-wedrowny-malgorzata-j-kursa/
Link do opinii

Fantastyczna książka. Czyta się ją szybko i z przyjemnością. Skutkiem ubocznym są niekontrolowane napady śmiechu. Historia kota Belzebuba i jego właścicieli jest bardzo śmieszna. Kot ( mój zachouje się tak samo kot-pies) ,,zamordował'' złodzieja co daje nieoczekiwane skutki. Jeden do drugiego podrzucają nieboszczyka aż znajduje się on w parku. I po śmierci zrobił tyle drogi. Sąsiadki miłe staruszki, są jak ogień i woda. I śledztwo. Majstersztyk. Marylka, trochę mnie przypomina. I ja mam hopla na punkcie swojego kota. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - maggie28
maggie28
Przeczytane:2017-03-12, Ocena: 5, Przeczytałam, 2017 rok, Czeka na recenzję, z biblioteki,
Inne książki autora
Teściową oddam od zaraz
Małgorzata J. Kursa0
Okładka ksiązki - Teściową oddam od zaraz

Teściowa potrafi zajść za skórę. Szczególnie nadopiekuńcza teściowa. Izabela opracowuje zatem chytry plan, jak się swojej teściowej zgrabnie pozbyć. Pomaga...

Miłość i aspiryna
Małgorzata J. Kursa0
Okładka ksiązki - Miłość i aspiryna

Małgorzata Kursa jak zawsze wciąga nas w życie swoich bohaterów aż… do rana. Marta: filigranowa brunetka, lubiana, towarzyska, chętnie pomagająca...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
To, co zostało
Jodi Picoult
To, co zostało
Przerwany sen Kashi
Dawid Kornaga;
Przerwany sen Kashi
Sekundnik
Barbara Stenka
Sekundnik
Łaskoci
Konrad Oprzędek;
Łaskoci
Gra Geralda
Stephen King
Gra Geralda
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy