Podnosząca na duchu japońska opowieść o gadającym kocie, odważnej dziewczynce i sile książek, które mogą zmieniać świat.
Trzynastoletnia Nanami Kosaki uwielbia czytać. Lokalna biblioteka jest jej domem, a książki najlepszymi przyjaciółmi. Kiedy Nanami zauważa, że książki znikają z bibliotecznych półek, jest szczególnie zaniepokojona. Usiłuje dowiedzieć się, kim jest tajemniczy mężczyzna w szarym garniturze kręcący się po bibliotece. Czy powinna go śledzić?
Kiedy Nanami usiłuje rozwikłać zagadkę, pojawia się gadający rudy kot Tora. Ostrzega dziewczynkę przed niebezpieczeństwem. Okazują się na tyle odważni, aby razem podążyć przerażającym tropem błękitnego światła sączącego się między półkami. Czy uda im się ustalić, gdzie znikają książki? Czy uda się je uratować? Dlaczego szarzy żołnierze bez twarzy palą potężne ogniska w kamiennym zamku?
Ciepła i mądra opowieść Sosuke Natsukawy to potężna lekcja wartości wielkiej literatury i przypomnienie, aby zawsze myśleć samodzielnie.
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2025-04-23
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 256
Po pierwszym tomie z cyklu Kot, który... autorstwa Sosuke Natsukawy sięgnęłam od razu po tom drugi, czyli "O kocie, który ratował bibliotekę". Byłam ciekawa, czy kontynuacja okaże się równie magiczna i intrygująca, co pierwsza część.
Chociaż w tej powieści również występuje znany nam już z pierwszego tomu Rintaro Natsuki, jej główną bohaterką jest trzynastoletnia Nanami Kosaki, dziewczynka, która uwielbia czytać, a jej ukochanym miejscem jest lokalna biblioteka. Nanami zmaga się z chorobą, która utrudnia jej normalne funkcjonowanie. Jej ojciec natomiast jest bardzo opiekuńczy w stosunku do córki, szczególnie, że matka dziewczynki przedwcześnie zmarła. Nanami nie może robić wielu rzeczy, które dla jej rówieśników są codziennością, jednak czytania i odwiedzania biblioteki nie zamierza sobie odmawiać.
Kiedy pewnego dnia dostrzega w ukochanej placówce podejrzanego mężczyznę w szarym garniturze, zwraca na niego uwagę i zastanawia się nad jego zachowaniem. W odpowiednim momencie, rzecz jasna, pojawia się również rudy gadający kot. I jak możecie się domyślić, potrzebuje pomocy Nanami.
I tak rozpoczyna się przygoda, chociaż nowa, to jednak trochę podobna do tej, którą przeżył nieśmiały Rintaro. Teraz Rintaro jest dorosłym żonatym mężczyzną i właścicielem antykwariatu, który odziedziczył po dziadku. Tym razem jednak to nie on wiedzie prym w ratowaniu biblioteki, lecz delikatna nastolatka z astmą, która przezwycięża wszelkie trudności, aby ratować to, co kocha najbardziej - książki.
Świat, do którego wkracza Nanami z kotem Torą, okazuje się miejscem zimnym i nieprzyjaznym, zupełnie jak w dużej mierze ten nam współczesny. Można się wystraszyć jego mieszkańców i ich działań, zmierzających do zniszczenia literatury. Czy Nanami zdoła rozwiązać zagadkę mężczyzny w szarym garniturze? Gdzie znikają książki z bibliotecznych półek?
Drugi tom trochę mniej mi się podobał, jednak magiczny klimat został zachowany, a morał jest równie filozoficzny, jak w przypadku pierwszej części. Spodziewajcie się wielu fragmentów, nad którymi warto się zatrzymać i zastanowić nad tym, jaką rolę w życiu człowieka odgrywają książki i co tak naprawdę nam daje ich czytanie.
Polecam!
??
Nanami Kosaki najlepiej czuje się w lokalnej bibliotece pośród ukochanych książek. Tylko tam może zapomnieć o ograniczającej ją chorobie i zatracić się w fikcyjnych światach. Pewnego dnia dziewczynka zauważa, że z biblioteki zaczynają znikać książki i że kręci się tam tajemniczy mężczyzna w szarym stroju. W rozwikłaniu zagadki znikających tomów Nanami pomaga... rudy gadający kot.
??
Tę historię można traktować jako kontynuację ,,O kocie, który ratował książki", ale można też czytać ją osobno.
Bardzo polubiłam główną bohaterkę, Nanami, która mimo choroby i wynikających z niej ograniczeń wykazywała się ogromną odwagą w walce o przyszłość swoich ukochanych książek.
Autor stworzył tu kilka naprawdę wartościowych relacji, a za najciekawszą z nich uważam więź głównej bohaterki z tatą - czasem trudną, ale jednak pełną miłości i chęci wzajemnego zrozumienia.
Przyznaję, że poprzednia książka o rudym gadającym kocie wywarła na mnie większe wrażenie. Tutaj czegoś mi zabrakło, a już na pewno rozwinięcia wątku Szarych Ludzi. Nie zmienia to faktu że przesłanie wynikające z tej historii oraz wnioski dotyczące niektórych aspektów współczesnego rynku wydawniczego przemówiły do mnie i za to doceniam tę książkę.
??
[współpraca reklamowa z @flow_books]
PONAD MILION SPRZEDANYCH EGZEMPLARZY! MIĘDZYNARODOWY BESTSELLER! Dla wszystkich, którzy kochają książki i nie chcą, żeby zniknęły Antykwariat Natsuki...
Przeczytane:2025-05-18,
"O kocie, który ratował bibliotekę" to książka, która mnie oczarowała i sprawiła, że nie mogłam się od niej oderwać. Przede wszystkim zauroczyła mnie swoją symboliką. Sosuke Natsukawa napisał historię, która w metaforyczny sposób nawiązuje do współczesnego świata, konsumpcjonizmu, przewagi nowego nad starym i ilości nad jakością.
Ta opowieść to kwintesencja motywu książek w książce. Jeżeli lubisz czytać historie, w których tematem przewodnim są właśnie książki i wszystkie główne wątki rozgrywają się wokół nich, to "O kocie, który ratował bibliotekę" będzie idealnym wyborem, bo nie uraczysz tu raczej tematów pobocznych. Idziemy w konkret. Właściwie od samego początku wchodzimy najpierw do biblioteki a później świata rządzonego przez złych Szarych Ludzi, których zadaniem jest zniszczenie wszystkich starych książek, według nich szkodliwych i niebezpiecznych.
Jak wiadomo nie od dziś, najlepszy duet to książka i...kot. Postać rudego Tory jest cudowna. To mądry, troszkę oschły i zasadniczy mruczek, ale robi tu prawdziwą robotę i co ciekawe...ma nosa do ludzi, udowodnił to już dwa razy!
Bardzo podobał mi się wątek relacji Nanami z ojcem. Ich relacja jest trudna, obarczona z jednej strony samotnością dziecka, a z drugiej poświęceniem ze strony rodzica, aby temu pierwszemu lepiej się żyło. Znalezienie wspólnego punktu porozumienia między nimi jest ciężkie, ale wzajemna miłość i miłość do książek mogą sprawić cuda.
Kocham literaturę japońską. I nie przeszkadza mi, że wypełnia ona często moje serce kocimi kłaczkami. W końcu to one potrafią być najlepszym lekarstwem (i dodatkiem do kawki, wiadomo).
Z tej książki każdy wyniesie coś dla siebie: i młodsi i starsi. Jest uniwersalna, a jej przekaz ma w sobie mnóstwo prawdy, która, mimo iż nie zawsze jest pozytywna, to za każdym razem trafia prosto w serce, pomaga otworzyć szerzej oczy na problemy otaczającego nas świata.
I nie mogę nie wspomnieć o tym, że ta książka to kopalnia cytatów. Gdybym miała napisać tu najlepsze z nich, musiałabym przepisać całą książkę.