Polska, Górny Śląsk, połowa lat 70. Na początku roku szkolnego okazuje się, że dwie klasy trzeba nagle połączyć w jedną. Co się stało z dziećmi, które nagle zniknęły? Jolanta Król, lekarka z miejscowej przychodni rozpoznaje u nich rzadką i groźną chorobę: ołowicę. Odpowiedzialna za to jest pobliska huta od lat bezkarnie zatruwająca środowisko. Czy jednej lekarce uda się powstrzymać setki zachorowań i nagłośnić problem tuszowany przez miejscowe władze?
Po latach dawny pacjent charyzmatycznej dr Król wraca do tamtej zagadki i zaczyna swoje śledztwo. Co łączy mapę współczesnych patologii z wydarzeniami sprzed lat? Czy ta historia jest już zamknięta i można opowiedzieć do końca historię polskiego Czarnobyla?
Wydawnictwo: Krytyka polityczna
Data wydania: 2020-05-20
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN:
Liczba stron: 256
Spodziewałam się reportażu, nie fabuły. Ale temat ciekawy i ważny. Nie wiedziałam o problemie opisywanym w książce.
Lans na intelektualistę! Jaka jest różnica między malarstwem Moneta i Maneta? Czy "acid jazz" ma coś wspólnego z kwasem? Po co pisać grube książki,...
Sensacyjna kradzież obrazu Brunona Schulza. Jan Ostoja-Malecki ma wszystko: pozycję, pieniądze, popularność, kochającą rodzinę, a nawet atrakcyjną kochankę...
Przeczytane:2026-02-19, Przeczytałam, 52 książki 2026, 26 książek 2026, 12 książek 2026, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku,
Na platformę Netflix wszedł serial Ołowiane dzieci, nakręcony na podst. książki Michała Jędryki. Lubię przed obejrzeniem adaptacji poznać dzieło pierwotne, więc tak też uczyniłam...
Książka przypomina zapomnianą trochę, ale też i ze względu na specyfikę czasów, w których miała ona miejsce, zamiecioną pod dywan historię ołowicy wśród dzieci. Szopienice, połowa lat 70. Polska propaganda sukcesu cieszy się wysokimi normami wydobycia i produkcji w hucie cynku. O zanieczyszczeniu środowiska i bodaj największej katastrofie ekologicznej tamtych czasów nikt nie mówi, mimo że objawy ołowicy u dzieci są widoczne gołym okiem. Lokalna lekarka pediatra - Jolanta Wadowska-Król, wspierana przez prof. zabrzańskiej kliniki pediatrii - Bożenę Hager-Małecką, wyrusza na walkę z systemem. Setki dzieci poddaje badaniom przesiewowym pod kątem zakażenia ołowiem. Skala problemu okazuje się monstrualna, ale władze to bagatelizują. Jednak lekarka, kosztem kariery, bo jej działania nie podobają się dygnitarzom, walczy o wyleczenie i dobrostan dzieci. Historia śląskich "ołowików" jest przykładem totalnej znieczulicy społecznej. Brak wsparcia, odpowiedniego leczenia, celowa degradacja środowiska przez hutę oraz przede wszystkim wypieranie i uporczywe ignorowanie problemu przez władze doprowadziły do masowych zakażeń, których bolesne skutki ołowiane dzieci, teraz już dorośli ludzie, odczuwają do dziś. Co do samej książki i sposobu opracowania tematu, to mam mieszane uczucia. Jest ona zakwalifikowana jako reportaż, jednak w moim odczuciu w ogóle nim nie jest. Sam autor przyznaje w posłowiu, że w luźny sposób połączył fikcję fabularną z prawdziwymi wydarzeniami, postaciami i okolicznościami dot. zakażeń. "Tak to zapamiętałem. Jeżeli tak nie było, z pewnością mogło tak być. Emocje są prawdziwe"... ale emocje to za mało. Rzetelny reportaż opiera się na faktach i dąży do jak najbardziej wiernego odwzorowania opisywanych wydarzeń. Nie ma w nim miejsca na zmyślanie (a i takie epizody się pojawiają), mgliste wspomnienia czy posiłkowanie się tym, co się komuś wydaje. Owszem, fragmenty związane z epidemią i okolicznościami jej przebiegu oraz oddanie atmosfery czasów i miejsc są bardzo dobrze i prawdziwie opisane, jednak tzw. tło historii, poza zgrabnym efektem narracyjnym, jest wydumane i mało wiarygodne. Historia opowiadana jest z perspektywy naonczas trzynastoletniego chłopca i ma charakter dobrze skrojonej podwórkowej afery i nie lada sensacji. Otóż Michał, zwany "Głową", wraz ze swoimi kolegami z klopsztangi (trzepaka), w pierwszym dniu nowego roku szkolnego dowiaduje się, że zamiast dwóch klas VI, będzie jedna, bo część jego kolegów i koleżanek została wykreślona z dziennika i zniknęła. I tu zaczyna się detektywistyczna historia na miarę Sherlocka Holmesa. Michał ze wszelką cenę stara się ustalić, co się stało z jego klasą. Myśli, kombinuje, podejrzewa, tworzy spiskowe teorie... Ich efektem zaś jest wiele fikcyjnych scenek i sytuacji, które znalazły się w książce... Udzielanie głosu trzynastolatkowi w tak ważnej sprawie i pozwolenie mu na wyłączne snucie takiej historii jest obarczone dużym ryzykiem. Ile, z perspektywy 5-ciu dekad, może pamiętać ówczesny 13-letni chłopiec? Moim zdaniem niewiele... Ile ja pamiętam z okresu, gdy miałam 13 lat? Niewiele. To raczej mgliste wyobrażenia o rzeczywistości, biorąc pod uwagę jeszcze to, że dziecko w tym wieku interesuje się zupełnie czymś innym, i prawie na pewno nie jest to epidemia zagrażająca jego zdrowiu i życiu. Zresztą Michał również zaprzątał sobie głowę sprawą nieobecności uczniów bardziej dlatego, że zbiegło się to ze zniknięciem jego starszej koleżanki, którą, że tak powiem, emablował... Mimo wszystko jednak nie żałuję lektury, bo, pomijając minusy, które mnie uwierały, to temat śląskiej ołowicy i ołowicy w ogóle mnie zaciekawił, i książka dała mi jakieś światło na te kwestie. Resztę sobie przesiałam przez sito fabularnej fikcji. A książka vs. serial? Tu to jest jeszcze inna bajka... Ale warto obejrzeć choćby dla wspaniałej, żywiołowej Joanny Kulig.